Skocz do zawartości

Welcome to Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

Twoja reklama na tym Forum? Kliknij!

Zdjęcie

Poddawanie matek w izolatorze jednoramkowym

- - - - -

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
27 odpowiedzi w tym temacie

#21
manio

manio

    100% Domownik

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 207 postów
  • Imię:manio
  • LokalizacjaMazury Garbate
  • Typ ula:A

Przecież to nie narzędzia wyczynowe, raczej do zabawy niż do pracy :)



#22
Bohtyn

Bohtyn

    As forumowy

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 533 postów
  • LokalizacjaGórki Świętokrzyskie
  • Typ ula:warszawskie zwykłe

Tu jest opis takiej klatki :
http://www.dadant.co...equeening-frame
Ja mam polską o bardziej uniwersalnm działaniu :
http://lyson.com.pl/...9766006199.html
Skuteczna jak nie uda się znaleźć matki do wymiany ( słabe oko lub rodzina niesympatycznie tnie po słabiźnie)
W jednej części zamykamy matkę którą zamierzamy poddać , dajemy jej ciasto żeby miała czym się posilać, druga część otwarta , a połączenie klateczek przesłonięte kawałkiem rzadkiej siatki lub kraty odgrodowej. Starucha zwabiona zapachem młodej przyjdzie ją zaciukać i wlezie do wolnego,otwartego  przedziału. Wtedy ją zamykamy. Wspólne "pomieszkiwanie" spowoduje wymieszanie się zapachów matek i jak się już zabierze staruchę to wyjmujemy przegrodę pomiędzy klateczkami. Wtedy dubeltowa klatka pełni taką rolę jak amerykaNska Jerzego . Nowa matka ma dobry kontakt z nową rodzinę ima gdzie się schować jakby która z przyszywanych córek chciała jej oberwać nogę czy od razu głowę. Jak uznamy , że jest już OK to otwieramy klateczkę , wejdą do niej pszczoły i wyprowadzą nową Królową .

Dużo zachodu , ale czasem ważniejsza jest zabawa , a metoda dobra jak nie ma warunków lub cierpliwości do szukania matki. Można też tak sprawdzić czy nie ma innej matki w rodzinie i ją zwabić do klateczki , wtedy szkoda dobrej matki na wabia i może być każda inna .

Może być i tak, że ta starucha zabierze część pszczół i ucieknie na drzewo .

Hej !!!



#23
manio

manio

    100% Domownik

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 207 postów
  • Imię:manio
  • LokalizacjaMazury Garbate
  • Typ ula:A

Może być i tak, że ta starucha zabierze część pszczół i ucieknie na drzewo .

Hej !!!

Tu daję 100% gwarancję że nie. Pszczoły są do pewnego stopnia przewidywalne. Jak to kobity. Starucha koniecznie zechce zaciukać konkurencję. To nie to samo co córka. :)



#24
mariopalmeral

mariopalmeral

    100% Domownik

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 235 postów
  • Imię:Mariusz
  • LokalizacjaGłuchowo
  • Typ ula:Gospodaruję na wielkopolskich po prostu patriotyzm.

Nie mam dużego doświadczenia ale z literatury i wywodów uczestników forum wydedukowałem że najlepiej podać jedno dniówkę po wygryzieniu .Taka matka nie ma jeszcze zapachu i na początku jest traktowana jak zwykła pszczoła.Z czasem wycina stara i sie unasienia .Tylko jedno dniówkę ,jedno dniówkę nie jedno dniówkę która tydzien pocztą szła.



#25
Jerzy

Jerzy

    100% Domownik

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 216 postów
  • Imię:Jerzy
  • LokalizacjaMazury za stodołą w pokrzywach
  • Typ ula:1/2 Dadanta

Najlepsza to jest własna hodowla we własnej pasiece na własne potrzeby, wtedy wszystko mamy pod ręką i wtedy, kiedy jest nam tp potrzebne.

Ale do wszystkiego trzeba mieć 'własnego nosa', aby możliwie najtrafniej ocenić sytuację. Człowiek nie jest nieomylny, a świat zwierząt jak dalece nie byłby poznany, to dla człowieka jest wciąż tajemniczy i o tym trzeba pamiętać. Drobne niepowodzenia nie powinny nas zrażać, czasami nawet są potrzebne, abyśmy zapamiętali czego nie należy robić. W internetowym śmietniku jest mnóstwo rad i każdemu wszystko dobrze wychodzi. Biorą nawet po 150 kg miodu z jednego ula w amatorskiej ogrodowej pasiece, a do zazimowania idą u takich rodziny o masie nawet ...8 kg!!! :unsure:  :D Wielu to czyta i dochodzi do wniosku, że skoro u nich też tak nie ma, tzn., to oni coś robią źle, itd.

Nie ma też jednej metody poddawania matek, czy to NU, czy Un. Można jednak uznać, że któraś z tego miliona metod jest tą, która dla nas jest najlepsza. Klateczki, czy kołpaki, to naprawdę dobry i bezpieczny sprzęt. Mimo to nawet najlepszemu i doświadczonemu pszczelarzowi mogą nie pomóc, a innym razem jak wypuści matkę na wylotek, albo od razu na ramki, to matka zostaje przyjęta natychmiast. Te wszystkie doświadczenia są bardzo cenne, tylko nie należy się napinać i zaraz wylewać krokodylich łez, jak coś nie wyjdzie - nie wyszło tym razem, to wyjdzie następnym, ale wyjdzie i radocha pełna, jest czym na forum się pochwalić i mamy tytuł Pszczelarza Roku! :D

 

Podróżujące matki męczą się, często ciasto jest zbyt twarde i potrafi zaschnąć, ale jakim innym sposobem mają do nas dotrzeć?

Trzeba pamiętać, że one powinny trafić od razu do odkładu, czy do rodziny, a w ulu też nie mogą być zbyt długo więzione, bo do czego potem taka matka, gdy sami ją niemalże dobijamy? Najczęściej jest dobrze zrobić dziurkę w cieście, a nawet część jego usunąć, by ułatwić pszczołom wypuszczenie matki, tylko ten 'nos' trzeba mieć - nie wiem, dłuższy czy krótszy, ale niewątpliwie trzeba kierować się wyobraźnią.

Dobrze jest, zanim poddamy matkę, położyć klateczkę na górę ramek, by nie tylko pszczoły zorientowały się w sytuacji, ale my też, i przez chwilę poobserwować ich reakcję. Wszystkie czynności przy ulu wykonujemy bez pośpiechu i ostrożnie, aby nie prowokować pszczół do ataku, bo wtedy i wobec królowej stają się mniej przyjazne.

Nie oceniajmy jednak samych metod poddawania matek, bo one wszystkie są dobre, a bardziej nasz sposób podejścia do tych czynności, który to najczęściej decyduje o szansach i powodzeniu.


  • Bohtyn, manio i pastaga lubią to

"Niedoświadczony daje wiarę każdemu słowu”
„Głupio robi ten, kto nie czytuje gazet, ale jeszcze głupiej ten, kto wierzy we wszystko, co w nich wyczyta” (August von Schlözer, niemiecki historyk i publicysta, 1735-1809)


#26
Bohtyn

Bohtyn

    As forumowy

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 533 postów
  • LokalizacjaGórki Świętokrzyskie
  • Typ ula:warszawskie zwykłe

Tu daję 100% gwarancję że nie. Pszczoły są do pewnego stopnia przewidywalne. Jak to kobity. Starucha koniecznie zechce zaciukać konkurencję. To nie to samo co córka. :)

Taaaak !!! - ja z pszczołami jestem już ponad pół wieku i doszedłem do wniosku, że jak z pszczołami jest coś na 100% pewne, to z praktyki można od razu przyjąć, że właśnie tu wystąpi niespodziewany błąd w tej pewności. - Tak jak z kobitami.

W opisywanym przypadku jak będzie nastrój rojowy pszczół to nie tylko ucieknie stara matka, a jak nastrój rojowy nie minął to i młoda po wypuszczeniu z klatki też da dyla.

Hej !!!.



#27
manio

manio

    100% Domownik

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 207 postów
  • Imię:manio
  • LokalizacjaMazury Garbate
  • Typ ula:A

Taaaak !!! - ja z pszczołami jestem już ponad pół wieku i doszedłem do wniosku, że jak z pszczołami jest coś na 100% pewne, to z praktyki można od razu przyjąć, że właśnie tu wystąpi niespodziewany błąd w tej pewności. - Tak jak z kobitami.

W opisywanym przypadku jak będzie nastrój rojowy pszczół to nie tylko ucieknie stara matka, a jak nastrój rojowy nie minął to i młoda po wypuszczeniu z klatki też da dyla.

Hej !!!.

z taką praktyką z pewnością takiej klatki nie potrzebujesz . Nie strasz młodych bo czasem nie mogą znaleźć matki , a to zawsze jakiś tam sposób . Na tej zasadzie nic nie jest potrzebne , każdy gadżet wydumany i szkodliwy . Krytyka potrzebna, ale musi do czegoś prowadzić .



#28
Bohtyn

Bohtyn

    As forumowy

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 533 postów
  • LokalizacjaGórki Świętokrzyskie
  • Typ ula:warszawskie zwykłe

z taką praktyką z pewnością takiej klatki nie potrzebujesz . Nie strasz młodych bo czasem nie mogą znaleźć matki , a to zawsze jakiś tam sposób . Na tej zasadzie nic nie jest potrzebne , każdy gadżet wydumany i szkodliwy . Krytyka potrzebna, ale musi do czegoś prowadzić .

 

Nie straszę, tylko w odpowiedzi , żeby nie powtarzać to Jerzy pisze wszystko - prawie.

 

Najlepsza to jest własna hodowla we własnej pasiece na własne potrzeby, wtedy wszystko mamy pod ręką i wtedy, kiedy jest nam tp potrzebne.

Ale do wszystkiego trzeba mieć 'własnego nosa', aby możliwie najtrafniej ocenić sytuację. Człowiek nie jest nieomylny, a świat zwierząt jak dalece nie byłby poznany, to dla człowieka jest wciąż tajemniczy i o tym trzeba pamiętać. Drobne niepowodzenia nie powinny nas zrażać, czasami nawet są potrzebne, abyśmy zapamiętali czego nie należy robić. W internetowym śmietniku jest mnóstwo rad i każdemu wszystko dobrze wychodzi. Biorą nawet po 150 kg miodu z jednego ula w amatorskiej ogrodowej pasiece, a do zazimowania idą u takich rodziny o masie nawet ...8 kg!!! :unsure:  :D Wielu to czyta i dochodzi do wniosku, że skoro u nich też tak nie ma, tzn., to oni coś robią źle, itd.

Nie ma też jednej metody poddawania matek, czy to NU, czy Un. Można jednak uznać, że któraś z tego miliona metod jest tą, która dla nas jest najlepsza. Klateczki, czy kołpaki, to naprawdę dobry i bezpieczny sprzęt. Mimo to nawet najlepszemu i doświadczonemu pszczelarzowi mogą nie pomóc, a innym razem jak wypuści matkę na wylotek, albo od razu na ramki, to matka zostaje przyjęta natychmiast. Te wszystkie doświadczenia są bardzo cenne, tylko nie należy się napinać i zaraz wylewać krokodyle łzy, jak coś nie wyjdzie - nie wyszło tym razem, to wyjdzie następnym, ale wyjdzie i radocha pełna, jest czym na forum się pochwalić i mamy tytuł Pszczelarza Roku! :D

 

Podróżujące matki męczą się, często ciasto jest zbyt twarde i potrafi zaschnąć, ale jakim innym sposobem mają do nas dotrzeć?

Trzeba pamiętać, że one powinny trafić od razu do odkładu, czy do rodziny, a w ulu też nie mogą być zbyt długo więzione, bo do czego potem taka matka, gdy sami ją niemalże dobijamy? Najczęściej jest dobrze zrobić dziurkę w cieście, a nawet część jego usunąć, by ułatwić pszczołom wypuszczenie matki, tylko ten 'nos' trzeba mieć - nie wiem, dłuższy czy krótszy, ale niewątpliwie trzeba kierować się wyobraźnią.

Dobrze jest, zanim poddamy matkę, położyć klateczkę na górę ramek, by nie tylko pszczoły zorientowały się w sytuacji, ale my też, i przez chwilę poobserwować ich reakcję. Wszystkie czynności przy ulu wykonujemy bez pośpiechu i ostrożnie, aby nie prowokować pszczół do ataku, bo wtedy i wobec królowej stają się mniej przyjazne.

Nie oceniajmy jednak samych metod poddawania matek, bo one wszystkie są dobre, a bardziej nasz sposób podejścia do tych czynności, który to najczęściej decyduje o szansach i powodzeniu.






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Ślężańskie Miody | Wolne pszczoły | Twoja reklama w tym miejscu? Skontaktuj się z nami!