Jump to content
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 06/01/2022 in all areas

  1. 6 points
    A w nowej pracy właśnie powiedziano mi, że moje 45 zł to wcale nie jest dużo. Natomiast po 35 zł już by bali się kupować, a po 30 zł omijaliby łukiem. Starają się nie kupować miodów z ogłoszenia a z polecenia pocztą pantoflową. Jutro dostawa miodów do pracy
  2. 4 points
    To przede wszystkim hobby , a poza tym dział rolnictwa gdzie rentownośc zależy od wielu czynników niezależnych od pszczelarza. No i jeszcze trzeba załapać bakcyla i trochę się przyłożyć na początku. Różnie z tym bywa , bo spotykam też takich co to zainwestowali grubą kasę w ule , pszczoły i sprzęt , a potem nic nie robili i dziwili się że nic im nie wychodzi. Mają takie piękne plastikowe ule i pszczoły z pasieki zarodowej , a jakoś ni pszczół ni miodu po sezonie czy góra dwóch. Oczywiście czują się oszukani bo wyliczyli sobie w pizdnesplkanie, że inwestycja się szybko zwróci , a tu klapa na całego i sprzęt trudnozbywalny. . Jak prosili mnie o konsultację to oczekiwali raczej ,że im zrobię generalny przegląd , porządkowanie uli i pasieki . Ale manio jest leniwy i nie ma takiej opcji żeby się grzebać w cudzym . Co innego pokaz , komentarz - ale tylko jeśli widzę zainteresowanie i szczere chęci. "Pizdnesmenom" nawet tego odmawiam . Działa też zasada ,że zbyt wielu rad nie należy udzielać bo głupi nie słucha ( i zawsze wie lepiej) , a mądry wie co robić bo to proste zajęcie - wystarczy tylko upewnić go że zmierza w dobrym kierunku . Starzy pszczelarze z mojego dzieciństwa nawet nie za bardzo umieli czytać czy pisać , ale niejeden prof. na etacie rozdziawił by ryja jakie szczegółowe obserwacje może poczynić jeden pszczelarz , jaką posiadać wiedzę . Co innego przepisać czyjeś wypociny , a co innego posiąść wiedzę i umiejętności tylko w wyniku własnych obserwacji i pomyślunku. Dziś nawet fora czytają ,żeby się potem wymądrzać na płatnych wykładach , albo poczytają American Bee Journal i bezwstydnie opowiadają przeczytany artykuł jako swoje przemyślenia i osiągnięcia licząc ( niebezpodstawnie) na ciemnotę językową ludu pszczelarskiego...
  3. 4 points
    Widać więcej nie znaleźli w całej Afryce , ale jej obecność świadczy o czystości chemicznej pszczół - to na wypadek jakbyś szukał naprawdę nieleczonych Już kiedyś pisałem ,że widziałem wszolinkę jako dziecko i spadła z matki odurzona dymem z papierosa "Sport" . To były takie śmierdziuchy bez filtra , a pszczelarz który mi prezentował wszolinkę zmarł na raka płuc . Matki hodował osieracając rodzinę , wycinając mateczniki i unasieniając je w ulikach Zandera. Wydawał mi się wtedy niesamowicie profesjonalny. Jak nie mógł znaleźć matki to wysypywał pszczoły na białą płachtę przed ulemi i szukał matki gołymi rękami z pomocą ( a jakże) gęsiego skrzydła. Dziwiłem się ,że go nie żądlą bo kilkadziesiąt metrów dalej stały rodziny mojego Taty i z nimi bym tak nie zrobił. A może to tylko kwestia podejścia i zapachu pszczelarza pozbawionego strachu i stresu ? Byłem pieszczochem wielu pszczelarzy i często robili mi różne pokazy . Konferencje pszczelarskie odbywałem w wagonie towarowym kolejki wąskotorowej , bo byli to z zawodu kolejarze i wracali takim wagonem po pracy . Ponieważ byli to znajomi Taty to mnie dopraszali do towarzystwa i opowiadali pszczelarskie historie. Szkoda ,że wtedy nie było youtube i telefonów do kręcenia filmików. Wtedy miałem tylko aparat fotograficzny DRUCH z filmem na 12 klatek o formacie pozwalającym na robinie zdjęć stykowo , bez powiększalnika. Ale kto by dzisiaj wiedział o co w tym chodzi ?
  4. 4 points
    ? ... na "maniowe lenistwo" nie mam jak sobie pozwolić : sporo powodów jest ? Dzisiaj zakończyliśmy , czwarte już, miodobranie 'akacji' .... piątkowy wieczór ...trzeba przygotowania poczynić .... pobyć .... ponapawać się ...? ... poczynione 'przygotowania' (namiot samemu ze względu na 'delikatność' chińskich rurek lepiej we dwóch?) te uschnięte 'żółte akacje' jutro ..... sobota rano ... sobota wieczorem ... w ciągu dnia nie było 'okazji' i 'możliwości' by .... ... dzisiejszy (niedzielny) poranek by dokończyć ... ....porankowy ... ... ostatnie 'chwile' gdy dymi.... ... gdy 'wiaterek' zmienił kierunek .... ....prezentowe (pierwsze z akacją) przygotowane ... ... odcienie akacji.... PF
  5. 2 points
    Miałem na uwadze nie prawdziwych pszczelarzy, a tzw. handlowców, którzy kupili tzw. "prawdziwy miód" ze wschodu (Chiny, Rosja, syrop glukoz-fruktozowy, itp) za 15-18 złotych kg w 200 litrowych beczkach, a teraz są zmuszeni sytuacją na rynku do obniżki cen, np do 35 zlotych za sloik; w sumie i tak wychodza na swoje..... a klient jak to klient ..... kupi wszystko, nawet g.......
  6. 2 points
    to nie jest bez sensu runek dotacji kwitnie rynek sprzedaży matek rozwija się nikt nie pyta o geny trutnia tylko jaka reproduktorka a że w ulu 50 mateczników się wychowuje to pewno lepiej się opiekują niż trzema
  7. 2 points
    Miód może i nie ale % dla wielu już tak. Więc jak będzie bardzo źle to pójdzie w "zacier". Miód pitny wszystko co miałem poszedł a tam data leżakowania działa tylko na +
  8. 2 points
    polecam Twojej uwadze ( jeśli nie oglądałeś ) film z serii BBC z lektorką Czubą pt" Zabójcze pszczoły z Afryki". Nic w nich zabójczego , ale pewien Pan Murzyn przy pomocy wiszących ulików zasiedlonych wędrującymi pszczołami i siecią drucianych potykaczy , chroni swoja plantację nawet przed słoniami. Poza tym piękne sceny z wnętrza roju, wygryzanie się matki i jej karmienie jak tylko otworek pozwala na wysunięcie języka. Ta scena pokazuje różnicę pomiędzy wygryzaniem się matki w ulu i cieplarce. Tak wygląda fragment ogrodzenia z zawieszonymi ulikami bo to małe , zjadliwe rodzinki Te pszczoły atakują od razu jak się tylko ul gwałtownie poruszy. Teściowej nie wpuści bez zapowiedzenia. deszcz pada to warto obejrzeć wieczorkiem. To mój ulubiony film przyrodniczy. Poniżej klatka filmowa ze sceną pierwszego karmienia nowej królowej :
  9. 2 points
    Facelia pięknie bujnęła. Nie spodziewałem się, że tak pójdzie gęsto. Zaczela kwitnąć tydzień temu i już teraz jest bliska do pełnego kwitnięcia. Myślę, że nektaruje - widać zainteresowanie pszczół wyłącznie tym polem. Chaber pod pasieką mimo lepszego kwitnięcia w tym momencie niż ostatnio - zostaje pomijany. Ale zanim facelia zakwitła to nazbierały go sporo. Zobaczymy co to będzie. Oby miejsca w miodnniach brakło ???
  10. 2 points
    masz kilka uli napewno ponad 10 to po co sie pierd.... w tańcu wysyp to w odpowiedniej odległości i śpij spokojnie jutro zrobisz odkład zsypańca i będziesz miał to samo ale pewne
  11. 2 points
    Przecież to proste i to jest tematem wątku. Pod przegonką jest korpus z matką ( najlepiej UN) , ale robię tak też na Liebiga : wystarczy ramka z jajeczkami i obsiadającymi je pszczołami . Dopełniam korpus węzą lub suszem . Daję też 2-3 ramki tylko z drutami , takie odkłady nie budują na trutowo i mam piękne ramki z dziewiczego wosku , bez węzy. Tu odkład z pszczołą Monticola ( czarna jak srainka) , zrobiony w piątek "na Liebiga" - pszczoły pracują , ciągną węzę pobierają ciasto. Pewnie ciągną mateczniki na wybranych larwach - ale nie zaglądałem - bo za leniwy na to jestem , a na daszku pas , który zakładam jeśli coś dźwigam . a żeby Michał nie podejrzewał mnie ,że mam pszczoły tylko na youtube , prezentuję fragment pasieki miejskiej "na złomowisku" . Złom sprzedany bo był w dobrej cenie. Teraz mocno potaniał . Może to zapowiedź normalności cen materiałów budowlanych ? A skąd je brać ? Jestem Tytanem bo robię wszystko sam
  12. 1 point
    a tego bym nie gwarantował , pszczoły nie zawsze zachowują się racjonalnie według naszych kryteriów i mogą różnie oceniać matki. Lepiej zrób na pół lotu jeden a za parę dni postaw drugi i zabierz macierzak. Czasem lepiej się nie śpieszyć . Z macierzaka zabierasz matkę ( brak lotnej , mniej pszczół , łatwo znaleźć) i dzielisz ramkami z pszczołami wedle uznania.
  13. 1 point
    To nie jest żadna fanaberia tylko czysto biznesowa kalkulacja. Tylko pokolenie F1 odpowiednio dobranych par linii może gwarantować wybujałość heterozyjną matek w pierwszym i tylko pierwszym pokoleniu. Już jej córka będzie co najwyżej przeciętna i taka będzie jej rodzina. Taki jest sens stosowania mutantów F1 i jednocześnie bezsens hodowania pokolenia F2 bo nie ma żadnych szans powtórzenia sukcesu wynikającego z heterozyjnej wybujałości . U nas tylko na drodze sztucznej inseminacji co daje znacznie gorsze wyniki niż prawdziwe trutowiska. Zarówno z powodu ograniczonej sprawności inseminatora , jak i jakości i ilości materiału genetycznego wprowadzanego wiadomo gdzie. Tu też jestem zdecydowanym zwolennikiem naturalnych metod, a inseminacja tylko dla tworzenia i utrzymywania nowych linii. Nie ma więc sensu wybierania do dalszej hodowli matek najwybitniejszych bo są one podejrzane o wybujałość i mogą daj beznadziejne córki. Dlatego zawodowiec nie poniesie takiego ryzyka bo mu się to najzwyczajniej nie opłaci. Amator ma tu przewagę ,ale już 50 lat temu Wanda Ostrowska , albo wpółautor p. Żukowski przestrzegali przed takim wyborem matek. Wybiera się dobre , ale nie prymuski . Był ktoś w Was prymusem ? Pewnie stawiali was na bramkę bo do ataku nie dopuszczali ? Oczywiście nie tylko w pszczelarstwie - jak pisałem chwilę wcześniej kupuję też nasiona pomidorów w pokoleniu F1. Wysiane z ich nasion kolejne pokolenie nie tylko nie będzie podobne , ale i zupełnie pozbawione pozytywnych cech pierwowzory. Oczywiście nie byłbym maniem jakbym nie napisał dychteryjki o czasach niewolnictwa. Panowie właściciele zauważyli ,że syn zrodzony z pięknej murzynki i jego nasienia jest dużo większy i silniejszy i sprawniejszy niż jego 100% czarni współplemieńcy. Tak więc szybko wyciągnął wnioski i łączył przyjemne z pożytecznym , nie zdając sobie sprawy z zagadnień wybujałości heterozyjnych mulatów w pokoleniu F1. Zawsze twierdziłem ,że rozmnażanie to fajna sprawa. Ja tak nie twierdzę |: one są u mnie dużo lepsze niż tzw. krainki i to nawet te całkiem lokalne z linii hodowlanej p. Lutkiewicza - miejscowego prezia pszczelarzy, czy wychowanków po dr Wandzie Ostrowskiej z okolic Olecka. Więcej , ja w ogóle nie widzę różnicy z krainkami , które też przecież nie są naszymi pszczołami lokalnymi , ani tym bardziej nie pochodzą z Krainy tylko hgw skąd i nikt nie wie kto i kiedy im mieszał w genach . No chyba ,że się poczyta rodowody , ale kto by miał na to czas i wierzył w te robaczki. Nie będę wyliczał ile różnych krainek miałem bo to bez sesnu ,ale jak trafiłem na odpowiedniego bucfasta to uwierz lub nie , ale umiem ocenić różnice i nie działam na oślep czy ciągnięty modą. Jestem leniwy , ale nie moje pszczoły Ja kupuję co mi się sprawdza i jestem zachwycony tym, co mam. Nie popsuję z pewnością hodowli p. Lutkiewiczów bo oni strzegą igłą czystości swojej linii, ale być moze moje chłopaki zafundują im czasem wybujałe heterozyjnie mamusie bo mam kilka uli w zasięgu ich pasieki i sam chyba korzystam z tamtejszych jajec . Nie ma sensu spór co lepsze , bo każdemu co innego się sprawdza i każdy ma inne preferencje. Nie lubię tylko czytać ,że ktoś miał raz czy drugi jakiegoś bucfasta i zupełna porażka. Jest ich tyle linii ,że nazwa bucfast mówi dokładnie nic , choć nawet na oko odrzucam te zółte, patologicznie płodne i zupełnie nie adaptujące się w moim ostrym klimacie i krótkim sezonie. To jakby murzyna sprowadzić do odgarniania śniegu. metyso-mulat manio
  14. 1 point
    Jak jest hodowcą to powinien wiedzieć że linie tworzy się z krzyżówek . W pasiece mam metody Twego dziadka bo zysk z tej działalności jest nikły w porównaniu do nakładów pracy w innych metodach .
  15. 1 point
    Ostatnia z ważnych, przeszczepionych do jednoramkowca, księżniczek. Wygląda na to, że przyłapałem ją z dowodem lotu godowego. Dostały za to 4 łyżeczki miodu. Na ile im wystarczy?
  16. 1 point
    nie pisz głupot z pewnością jakbyś stworzył od nowa świat , nie każdy kto coś napisał jest naukowcem, a selekcja tych co zostają na uczelni jest negatywna. Nie zostają najlepsi z najlepszych tylko jakieś pokurcze po koneksjach. Ale przecież są wyjątki , że też nie wspomnę imion tych co ich nie warto wymieniać ,żeby nie było że nie w tym wątku piszę. Nie sąsiad , tylko najbliższy przyjaciel i nauczyciel. Nie pałowaliśmy się , tylko nie lubiły nas aż tak jak Jego lubiły. Nie uwierzysz , ale więksi twardziele niż Ty popuszczali w gacie i gnali w krzaki . Piszesz o czymś o czym nie masz bladego pojęcia i to jeszcze w tonie prześmiewczym i lekceważącym , karmiąc swoje ego nie swoimi sukcesami - przecież nikt ich nie neguje - ale bezwstydem jest ich przypisywanie tylko swojemu unikalnemu geniuszowi. Tym bardziej ,że całkiem niedawno byłeś współwyznawcą ( mam nadzieję byłym) wąskiego gardła ( dla informacji : to nie tytuł filmu XXX) Bogu dzięki wróciłeś do świata cywilizacji , ale nadal z zachwytem spoglądasz na przypałów. Twój świat i Twoje wyobrażenie . Żeby nie ciągle o pszczołach : co roku kupuję nasiona pomidorów. Różne odmiany , wczesne i późniejsze żeby zapewnić dłuższe owocowanie i różne smaczki , kolory , gabaryty i skład miąższu. Lubię pomidory pasjami. Jesienią nawożę na bogato starym dobrze przerobionym kompostem i kultywatoruję szklarnię. Pomidory nie lubią dużych dawek azotu i świeżego obornika . Wiosną sieję do skrzynek, pikuję i wysadzam w ostatnim tygodniu kwietnia. Mam część nasion F1 , ale i takie zwykłe z Ożarowa. Zawsze mnie nagradzają zdrowym rozwojem i obfitymi plonami. Nie mam ambicji wyhodowania własnej odmiany pomidorów , odpornych na choroby czy ślimaki , czy dających owoce-giganty. Nie drę też ryja jaki jestem genialny bo tylko korzystam z naukowych zasad uprawy i kupuje dobry materiał siewny wypracowany przez pokolenia praktyków. Ty miałeś ambicje wyselekcjonować pomidory , które urosną wprost rzucone w grunt . W nadziei selekcji naturalnej ,że poradzą sobie tylko osobniki najsilniejsze. Kolejne słabeusze zostaną zeżarte przez ślimaki. Zostaną tylko te giganty nad gigantami co to i nawozów nie potrzebują i słońca czy ciepła - jak te parszywe kupione z torebki . Ja nie mam takich złudzeń i tym się różnimy. Ciekawe jak tam Twoje pomidory ślimakożerne ? Jak pszczoły co żrą warrozę ? Podobne teorie próbujesz wciskać na forum. Nic się samo nie dzieje dobrze. Samo się tylko potrafi sp********ć. Idzie Ci dobrze i chwała za to pokoleniom pszczelarzy dzięki którym masz stabilne genetycznie i wyselekcjonowane pszczoły . Dobre trudno zepsuć . Nie zadręczaj mnie publikacjami z bolszewickiej prasy , czy wypocinami różnych uczelnianych potakiwaczy i bajkopisarzy na etacie . Wiem kto jest kto i co warto poczytać. Należę do rzadkiego rodzaju ludzi czytających książki , nie tylko pejsbuka. Bajki to dzieciom czytam , albo puszczam mp3. Lubię jak stary Stuhr czyta. A moim zdaniem pycha Cię rozsadza , a to zdanie dowodem na to. Prorok po trzech sezonach ? Ja bym się nie odważył powiedzieć ,że znam się i rozumiem pszczoły , ale widać jakiś tuman jestem i mam niską samoocenę. Brawo ! Głupi umrę , ale ja chociaż wiem , że nic nie wiem - a to jest droga do poznania prawdy.
  17. 1 point
    A to przepraszam, czas ograniczyć tłuszcze w diecie...
  18. 1 point
    Pleciesz , dzięki temu korzystam z pracy paru pokoleń pszczelarzy. Ty też , tylko że z uporem maniaka udajesz ,że jest inaczej i masz pszczoły lokalne - samoródki Nie widziałeś nigdy lokalnej pszczoły z prawdziwego zdarzenia , mamy tak odmienne doświadczenia i kompletny brak możliwości weryfikacji. Masz pszczoły , jesteś zadowolony to się ciesz , ale nie pouczaj ciągle każdego z pozycji wielepa bo niewiele jeszcze wiesz o pszczołach . O innych sprawach nie wspomnę. Nie , to były dokładnie te same pszczoły bo on był naszym maestro. Nie były łagodne bo nikt ich w ten sposób nie selekcjonował. To wyłącznie kwestia zachowania , obycia z pszczołami. To był kierowca zawodowy , więc i zapach miał niekoniecznie przyjazny pszczołom. To jakiś nieuchwytny czar dobrego człowieka - bo taki był z pewnością. O borówkach też nie pisz bo jakoś nie mogę zapomnieć twojego maestro z piekła rodem Po borówkach ( o ile w ogóle były ) to nie ma śladu od wieków. Tylko w Bornusowej głowie się lęgły jeszcze 50-60 lat temu. to nie te rozpiętości, u mnie wystarczyło 12 km i sięgałem po zupełnie inne trutnie , pewnie z głównym udziałem zarodowych p. Lutkiewicza , choć jego matki i rodziny zupełni mi nie pasowały. Rodziców ocenia się po potomstwie , a w zasadzie po tym czy rodzice im przekazują dobre cechy , czy dzieci są lepsze. To jest podstawa selekcji , ale u pszczół bez igły to loteria w mniejszym czy większym stopniu. Nawet trutowiska to przecież tysiące trutni , a każdy inny , choć podobny. Zyjesz złudzeniami . Ale może tak łatwiej , niż ja zimny technokrata ?
  19. 1 point
    Ja mam swoją metodę na agresywniejsze pszczoły. Jak do nich idę, staram się mieć ze sobą osobę o bardziej nerwowych i gwałtownych ruchach. Mnie wtedy zostawiają we względnym spokoju.
  20. 1 point
    A kto Ci powiedział że jest problem ze sprzedażą. Za mniej niż 55 nieoddam i tyle. Kazimierzu mamy innych klientów tzn ty masz takich co przyjeżdżają tylko kilka razy w życiu i szansa że kupią za rok bliska zeru. I tu prawda bo znajdą się inni. Ja mam znowu stały skład i wiedzą że mam dobry miód i zawsze biorą bo też im jest tak wygodniej co nie znaczy że kupują tylko mój. Bo nie zawsze jest on np w listopadzie. A w sierpniu nie robią większych zapasów niż np 5 sloikow. Dla mnie najważniejsze by dzieciaki jadły mój miód. PS. Marketingowcy ostatnio mi wciskali że trzeba kupować miód z regionu w którym się mieszka bo to to samo środowisko i bakterie i flora ta sama itd. każdy inny to samo zło. To wtedy pomyślałem o naszym Kazimierzu Podhale że chcą go wysiusiać z biznesu. to tak adwocen marketingu. Nie bardzo rozumiem że co pili na Śląsku ??
  21. 1 point
    😉 ... kolory , odcienie ..... gorczycy....😉 PF
  22. 1 point
    po kwaśne mleko:P:P
  23. 1 point
    poddanie matki do ula bez czerwiu i tylko z lotna pszczoła to najpewniejszy sposób jej przyjęcia . Przyjmą każdą . Pszczoły są elastyczne i lotna cofnie się bez problemu do roli karmicielki. Jak zacznie czerwić to możesz zasilać czerwiem odkrytym czy młodą pszczołą. Tak robię jak chcę zlikwidować jakąś agresywną rodzinkę , lub potrzebuję szybko zrobić odkład dla cennej matki , którą nagle do mnie przyjechała . Tak możesz też zrobić ze złośnicami . Jak nowe matki zaczną czerwić to te złośliwe rodziny rozgonić , a ramkami z czerwiem zasilić nowe.
  24. 1 point
    😉 ... dzisiejszego ranka odwiedziłem ... z aparatem ....bo wczoraj znów 'kradłem'....😉 ... 'droga' do .... .... droga .... no zarośnięta... widać mało uczęszczam ...😉 Tina ..... 'gospodarująca' w obejściu .... ...przyuczający się .... Niuniek 😀😉 PF
  25. 1 point
    Matka , która czerwi nie wykonuje lotów - więc pewnie piszesz o matce w trakcie lotów godowych. Jeśli nic się jej nie stanie to wróci , już wieczorem będziesz widział czy pszczoły nie biegają po wylotku i nie buczą pozdrawiam ziomka manio
  26. 1 point
    Proszę Kolegów o unikanie innych tematów do dyskusji na forum pszczelarskim , takich jak wyżej , poza pszczelarskimi 😊. Mamy do tego wydzielone miejsce na wolne dyskusje w Hyde Parku 😁 tylko dla zalogowanych uczestników i jest on niewidoczny dla gości zaglądających tu przypadkowo i nie zalogowanych na naszym forum. Nie chcemy by forum miało zabarwienie pseudo polityczne. 😊 Tu jest miejsce dla Wszystkich.
  27. 1 point
    Są jeszcze tacy co wiedzą. Powiększalnik mam do tej pory w komórce. A pamiętam jak Słodowy tłumaczył w jaki sposób zbudować powiększalnik fotograficzny z wykorzystaniem obiektywu aparatu "druch". Może to zabawnie zabrzmieć ale nie skupiał się p. Słodowy na tym że szkoda trochę aparatu, ewentualnie gdzie go skombinować. Problemem była mleczna żarówka bez nadruków z przodu😁.
  28. 1 point
    a u mnie pod okapem dachu stoi stara wanna żeliwna z deszczówką w której dzieci puszczają łódeczki z kory i styropianu , czy inne zabawki. Pszczoły chętnie korzystają z tych zabawek do bezpiecznego pobierania wody. Jak deszczówki zabraknie to dolewam studziennej. Ważne żeby za długo nie stała , bo może być źródłem przenoszenia patogenów . Od czasu do czasu wrzucam tabletkę chloru , ale wtedy nie nadaje się do polewania ,zanim chlor się nie ulotni.
  29. 1 point
    Ja mam 30 m do dużego jeziora , a pszczoły polecą za wodą wszędzie tylko nie do jeziora. Wolą wodę stojącą i ciepłą. Zawsze gdzieś coś znajdą . Kiedyś zaalarmował mnie sąsiad ,że mu rój osiadł w rynnie : rynna była zapchana liśćmi i tam stała woda , co stanowiło doskonałe poidło. Sąsiad nie rozumiał dlaczego wybrały wodę w rynnie , skoro domek stoi 5 m od jeziora. Zapytałem go czy więcej wypije wody ciepłej czy zimnej i dalej nie pytał. Mam różne poidła żeby nie musiały ryzykować skrzepnięcia lub utonięcia w jeziorze, choć np. po rzepak latały przez jezioro ze 2km.
  30. 1 point
    wymień matkę skoro nieprodukcyjna. Podobno buckfasty nie nadają się na niektóre tereny/pożytki. Więcej zjedzą i włożą w czerw niż zmagazynują.
  31. 1 point
    OK. Michał ? Mam nadzieję że manio nie będzie miał nic przeciwko ? Jak by co to tytuł można jeszcze zmienić
  32. 1 point
    i faktycznie tak było, są jak malutkie przecinki. Poznałem tylko po tym, że łysa na grzbiecie, czarna i ucieka przed szczypaniem innych robotnic. Teraz długo nie zajrzę, nie mam czasu. Na szczęście nie głodują a mają co zbierać. W nastroje rojowe rodziny produkcyjne już raczej nie wpadną. Ale do odkładów na wszelki wypadek dałem po ramce z jajkami, w razie gdyby któraś z ucieczki przede mną nie trafiła do ula. Odpalę je flamastrem po unasiennieniu. Chcę mieć tą wiedzę, ile lat ma matka. Czy jest dwu czy trzyletnia, lub czy jest z cichej wymiany gdyby była bez znakowania - a wcześniej znakowana.
  33. 1 point
    Biorąc pod uwagę, że drugi rok z rzędu większosć miodu jaki mam to akacja, do sadzenia jej nie trzeba mnie przekonywać. W tym roku, jeszcze zimą wyrwałem kilkanaście sztuk robini z chaszy rosnących niedaleko przy torach i wsadziłem wzdłuż płotu. Kilka też dostałem od znajomego pszczelarza. Prawie wszystko się przyjęło. W następnym roku zrobie to samo. Mam dobre źródło niedużych egzemplarzy. Może też zacznę zbierać i rozsiewać nasiona akacji. Ciekawym krzewem jest karagana. Wiąże sobie azot podobnie jak akacja więc powinna dawać radę na piaskach, jedną już posadziłem ale jeszce kwiatów na niej nie było. Gdzie się dało dosadziłem też śnieguliczkę i tawlinę. Skupię sie też na pożytkach późniejszych (koniec lipca-początek sierpnia) i tu raczej pójdę w byliny. Siewki przegorzanu już po bezdrożach wychodzą a mam jeszcze pół worka nasion. Licze że na pewnym etapie sam się zacznie rozsiewać. Tych sąsiadów co mają po kilka uli sie nie obawiam jako konkurencji do pożytków dla moich pszczół. Miodu leśnego dla siebie i tak pewnie da się trochę pozyskać. Oby tylko chorób nie roznosili to będzie dobrze.
  34. 1 point
    U mnie wczoraj szefowa zrobila troche porządku z ramkami wycofanych z uli. Jeszcze sporo przed nami ale efekt juz widac. Ciekawe zjawisko powstalo, w wodzie plywa (ok. 10cm) wosku w postaci granulek.
  35. 1 point
    To szukanie matki to przereklamowana sprawa. Ja nigdy nie szukam ( po czesku to bardzo szpetne słowo) , a jak mimo to spotkam to mam zawsze w kieszeni bluzy klipsy do łapania matek - doskonała rzecz. Matka siedzi w kieszeni , a ja bez ryzyka mogę robić szybko co chcę. Znakowanie matek to chyba dla tych co popadają w depresję jak nie widzą matek przy każdym przeglądzie i gotowi 3 godziny męczyć 3 ule. To nie dla leniwego mania. Jeśli matkę spotkam i złapię w klips , a mam taką faktazję lub chcę z matki zrobić lrezent to ją znakuje lakierem do paznokci przy użyciu szpilki krawieckiej wbitek w patyczek. Kropka wychodzi mała , ale doskonale widoczna. Warstwa farby jest gruba i nie nie wytrze przy czyszczeniu matki. Do znakowania wystarczą dwa palce , ale dobre są też chińskie klateczki z tłokiem - nawet ślepy paralityk da wtedy radę. Nie lubię zbędnych gadżetów , ale te są fajne i przydatne. W tym roku nie spotkałem jeszcze żadnej matki , ale wiem że są i dobrze sobie radzą. Jedną mam już zakwalifikowaną do likwidacji bo wystarczy zdjąć powałkę żeby zaatakowały mnie ich jedynego żywiciela z całą furią i całą rodziną. Pół biedy ja, ale może się to zdarzyć każdemu. Jutro się na nią zasadzę . A i znakuję tylko dwoma kolorami : na zmianę żółtym lub białym - sa najlepiej widoczne , a nigdy nie trzymam tyle lat ile stosuje się kolorów . W zasadzie wystarczy jeden kolor , ale byłem kiedyś rozrzutny i kupiłem dwa lakiery w biedronce. Na lata wystarcza ,
  36. 1 point
  37. 1 point
    tak chodi szybciej daj ze 2 dni na testy nie no zdecydowanie szybciej brawo ty
  38. 1 point
  39. 1 point
    To są zdjęcia z miejscówki pomorskiej. Tam kaukazów nie mam. Natomiast na tym zdjęciu widać definitywnie te kaukaskie geny. Pewnie sąsiad ma kaukazy. Przy karmieniu wylotki wąsko będzie trzeba mieć.
  40. 1 point
    Miotełki są delikatne, ale pszczoły szaleją podczas ich używania. Myślę, że kojarzy im się to z futrem niedźwiedzia. Przy wstrzasaniu lub użyciu pióra pszczoly sa spokojne.
  41. 1 point
    U mnie byś zdążył , przed tygodniem skończył się rzepak , akacja dopiero zaczyna - pszczoły jej jeszcze nie oblatują. Lipa tez najpierw szerokolistna zaraz po akacji , a ta prawdziwa tak do 22 lipca co najmniej kwitnie . Wtedy wiruję i kończę sezon i zdążam !
  42. 1 point
    Na jednym toczku pod Warszawą mam kleskę urodzaju w dwóch ulach. Miód i pszczoła sie nie mieści. Sprawdzę wieczorem, czy jest coś posklepione i podmienię ramki na nowe. Akacja mocno leje. Cóz, w okolicy jest nawet ulica "Kwitnącej akacji", może nazwa zobowiązuje. Ale w zeszłym roku to aż tak bogato nie było w tym miejscu. Jedna rodzina zalała gnaizdo miodem i sie wyroiła, trochę szkoda ale miodu i tak zostało dużo i nadal noszą. Rodziny na wsi noszą kruszynę ale to nie ta skala co akacja pod Warszawą. Dwie rodziny które przewiozłem na szybko z plantacji borówkie, bo tam głodowały, szybko odrobiły straty. Co mnie dziwi- te dowiezione mają ciemny nakrop, chyba ze spadzią. Teo co od początku stoją na wiejskim toczku mają nakrop jaśniejszy. Jeśli chodzi o ilość miodu, to już teraz najlepszy mój sezon. Na dziesięć rodzin tylko od jednej nic nie odwiruję (nie licząc jednego odkładu, któremu jeszcze się nawet matka nie wygryzła)
  43. 1 point
    nie wiem z kąd wy matki nonstop kupujecie i lokalnym nie pozwolicie pracować ale to wasz problem u mnie matki same sie wymieniają odkłady z matecznikami najczęściej rojowymi albo ramka z jajami i też mi dały po 7 :8 kilo aa akacja dopiero kwitnie
  44. 1 point
    Ostatnie dni maja wszystkie na minusie . 30V rodzina stojąca na wadze wyroiła się 1VI jeszcze 28dag. pod kreską . Ale mimo wydania roju . A może właśnie dlatego 3VI przybyło ponad 2 kg. a 4VI ponad 3kg. 11 ramek czerwiu , to w kilka dni będzie z tego ponad 20 ramek obsiadanych pszczołami na czarno . Rozumiem , że czerw już był obsiadany na czarno , to już masz 30-kilka ramek obsiadanych . . . Do tego dostały całą pszczołę lotną z macierzaka ... Jest moc ! Za kilka dni się wyroją . Takie silne odkłady zbiorcze-miodowce , to robi się z młodą tegoroczną matką, a nie ze starą zeszłoroczną
  45. 1 point
    Należy do tego dodać, że od centrali po północ gdy występuje spadź to i jest jakiś inny pozytek nektarowy, który pszczoła woli od spadzi ze względu na łatwość pobrania. A w górach gdy już las iglasty spadziuje to już nic innego może nie być
  46. 1 point
    A to ja Tadku zgadzam się z tobą, bo spadziujące świerki u nas też nie są niczym wyjątkowym. Domieszka spadzi pojawiała się u mnie już kilka razy, może czysta spadź nie jest osiągalna jak narazie, ale zawsze musi być ten pierwszy raz więc może w tym roku coś się ruszy:D
  47. 1 point
  48. 1 point
  49. 0 points
    Tylko trzeba uważać na głodniaki. U mnie już jedna miejscówka pokazuje, które rodziny stają "na wysokości zadania", a którym już trzeba coś posmarować, bo np. siła zbyt mała, żeby się dalej wypuszczać. Jak się tego procesu nie przerwie, to mogą z desperacji zwiać.
  50. 0 points
    Błąd rozumowania, nie wiosną a jesienią, jesienią! panie, najlepiej końcem października.
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00


  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.