Jump to content

Drogi Użytkowniku.

Zdajemy sobie sprawę, iż reklamy czasami bywają uciążliwe, jednak  staramy się z nich utrzymywać. Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszej stronie, a komunikat zniknie. Dziękujemy za zrozumienie!

Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 06/14/2015 in all areas

  1. 8 points
    Jesień za oknem, idealny termin zbioru nasion. Proponuję w tym temacie zamieszczanie informacji o posiadanych nadwyżkach nasion. Forma rozliczenia bezgotówkowa. Zamawiający wysyła zapytanie/zamówienie za pośrednictwem PW. Na podany w wiadomości adres, zainteresowany przesyła list z kopertą zwrotną w środku (zaadresowaną + znaczki). Ja ze swej strony mogę przesłać nadwyżki nasion poszukującym oryginalnych czy rzadkich gatunków. Oczywiście w grę wchodzą ilości amatorskie liczone w gramach czy sztukach. Nie mogę również zapewnić 100% wschodów. Myślę, że w ten sposób (poprzez wzajemną wymianę), możemy urozmaicać roślinną bazę pokarmową wokół naszych pasiek. Nadwyżki nasion zbiór VIII-IX: 1. rożnik przerośnięty (Silphium perfoliatum), 2. makleja sercowata (Macleaya cordata ), 3. przetacznikowiec japoński (Veronicastrum japonicum), 4. przegorzan pospolity (Echinops ritro), 5. kłosowiec fenkułowy (Agastache foeniculum), 6. serdecznik syberyjski (Leonurus sibiricus). Do zbioru pod zamówienie - klon ginnala (Acer ginnala), lipy (Tilia sp.), przegorzan 'Arctic Glow', trojeść bulwiasta (Asclepias tuberosa) i inne. Jeśli temat nie pasuje do „Bazy pożytkowej pszczół” – proszę moderatora o przeniesienie do odpowiedniego działu.
  2. 7 points
    Jestem po rozmowie z sąsiadami, i tutaj mam dobre info - dogadałem się z nimi Oczywiście na pewnych warunkach. Przedstawiłem im sprawę jak to wygląda, rozumiem ich obawy bo w końcu pasieka od 60 lat stoi 1 m od ich ogródka i wiem, że jak wcześniej właścicielowi to nie przeszkadzało to teraz im może przeszkadzać z wiadomych przyczyn. Wiedzą, że przeniesienie wszystkich uli to nie jest takie hop dlatego przystali na to abym przestawił jeden rząd w inne miejsce, a na granicy działek wybudował ogrodzenie tj wspominaliśmy 3 m wysokie ze wspomnianą siatką. Sprawa o tyle ułatwiona, że oni też chcą w tym miejscu ogrodzenie lamelowe wys. 2 m więc dogadam się z nimi, że będą mogli mniej słupków zastosować gdy ja swoje postawię. Będę ich informował o każdym moim przeglądzie w pasiece na co też przystali Podszedłem bardzo poważnie i wyrozumiale do sprawy bo tak naprawdę wiem z czym oni walczą (z sąsiadem, który również ma pszczoły i ma gdzieś ich skargi gdy nie mogą wyjść nawet prania zawiesić boi jego pszczoły przez ich podwórko mają drogę przelotową na pożytek). Dlatego jeśli sprawa przesunięcia uli o ileś metrów i postawienia płotu załatwi sprawę tak, że będą mogli korzystać z działki w sposób nienadmiernie uciążliwy - to sprawa będzie mam nadzieję załatwiona, bo jakaś zabłąkana pszczołą zawsze wleci na podwórko. Cieszę się, że oni również są świadomi moich obaw, że mi zależy żeby był tam porządek gospodarczy.
  3. 7 points
    A szkoda, że nie zdajesz może byś wiedział, że Twojego najlepszego kumpla piszemy przez "ch" Co do korpo to nie jest tak źle, pracowałem parę lat. Kasa dobra, na głowę nie kapie, laski pachnące Na towarowej pasiece albo ukrop albo deszcz, majtki mokre od potu, piwa nie ma jak wypić bo ciągle autem, dziewczyn brak. Przemyśl sprawę
  4. 6 points
    Niestety od roku nie żyje. Niedługo rocznica. Przy pszczołach do samego końca. Wypraktykowal sobie swój sposób gospodarzenia i taki stosował cały czas. Aby pszczoły się nie roiły to robił odklady bezmateczne z czerwiem otwartym a potem je łączył ze słabą rodziną - wtedy zarzucałem mu, że matki ratunkowe są słabe. Myliłem się bo sam już tak zrobiłem dwa razy i jest ok. Kolejny zabieg przeciwrojowy to przekładanie ramek z czerwiem z silnych rodzin do słabych, a w silnych wstawianie węzy. Wtedy każda rodzina była "mocno średnia" ale i nie wyroila się i miód przyniosła. Silne się roiły. Był też zwolennikiem ocieplania gniazda na zimę, ale to stara szkoła po prostu. Co ciekawe, dziadek prowadził zapiski. Z uli na tym zdjęciu wykręcono już 60 ton miodu. Od początku ich istnienia. Więc się chyba już zamortyzowały?
  5. 6 points
    Pszczoły to niezwykłe zajęcie i wymaga niezwykłego podejścia. Mam 32 lata piękną Żonę i niespełna 2 letnią córeczkę. Pszczołami zajmuję się od 2013. Żona poznała mnie jako "pszczelarza" więc zawsze powtarzam: wiedziała co brała w tym roku zimuję ok 70 rodzin. Pracuje zawodowo na etacie i też w weekendy (branża związana z weselami. W tym roku troszkę spokojniej z wiadomych względów) Mimo to znajduję czas dla rodziny, urlop w środku lata czy spotkania ze znajomymi. Żona gdy widzi, że miałem ciężkich kilka dni w pracy mówi: jedź do pszczół, odpocząć... Ja przy pszczołach zawsze odpoczywam nawet jeśli jest to ciężka fizyczna praca w szczycie sezonu. W mojej ocenie kluczowa jest organizacja zaplecza sprzętowego. Wszystko musi być przygotowane zimą. Policzone poukładane w komplety aby nie tracić czasu w sezonie na szukanie a to dennicy czy ramek z węzą. Wszystko wyczyszczone. Jak to się ogarnie to już z górki. A to że zawsze coś wyskoczy to całkowicie normalne. Ja uważam to za atut i dodatkowe atrakcje
  6. 6 points
    No wiem, ale nie mogłam się powstrzymać.... ☺️😇 Powiem, że kombinezon bardzo solidnie zrobiony, pokochaliśmy się od pierwszego wejrzenia! I przymierzenia! 😍😉
  7. 6 points
    Krzychu +1. Pracuję w IT i pszczoły są moją terapią uspokajającą. Nawet w takich sytuacjach jak dzisiaj, gdy mnie ścięły niesamowicie przy podmianie dennic. Niby praca nie fizyczna, ale psychicznie wycieńczająca. Miałem epizody fizyczne na hucie, także jako spawacz i takiej presji nie było. Czy zostawiłbym pracę w IT dla pszczół? Chętnie, ale co w przypadku, gdyby podwinęłaby mi się noga? Mam doświadczenie, mam wykształcenie mogę wrócić - wentyl bezpieczeństwa. Więc kolego D0M1N000 nie bagatelizuj wykształcenia, bo nigdy nie wiadomo co będzie za 10 lat. Pracuj w pasiece, realizuj marzenia, ale zabezpieczenie w postaci wykształcenia powinno być Twoim priorytetem.
  8. 6 points
    A ja nic nie robię i nie zaglądam . Tak robili moi przodkowie i ja nie będę tego zmieniał. Jeśli by pszczoły wymagały mojej interwencji o tej porze roku to takie pszczoły mi niepotrzebne i nie będę po nich płakał. Jeśli czerwią lub mają mało pokarmu to wina matki i pszczelarza ,że taką nieprzystosowaną sobie zafundował. Najważniejsze to dochować się pszczół dostosowanych do lokalnych warunków. Ciepłe zimy to nie wynalazek ostatnich lat , nawet 20 lat temu i dawniej bywało ,że w styczniu rolnicy sieli nawozy i orali to czego nie zaorali jesienią. A pszczoły nie takie zmiany klimatu przeżyły bez niczyjej pomocy. Teraz tylko spokój może nas uratować. Zajrzeć najwcześniej na koniec stycznia w celu oceny zapasów. Wtedy ratować jeśli która potrzebuje , ale ja taką rodzinę zaznaczam do wymiany matki bo nie umiała prawidłowo poprowadzić zimowli . Nie dostanie drugiej szansy. Trzeba wierzyć w mądrość pszczół . No chyba że dręczą wyrzuty sumienia za błędy popełnione jesienią i wcześniej, ale tu na naprawę zazwyczaj za późno. Osrane i umordowane pszczoły to nie jest dobra rzecz w pasiece na wiosnę , z tego się biorą naprawdę poważne kataklizmy.
  9. 5 points
    U mnie takie okoliczności przyrody. W nocy -27 teraz -15. Właśnie skończyłem czyścić kraty odgrodowe temperatura idealna do tej pracy.
  10. 5 points
    Wskazówka dla tych, którzy chcą uzyskać młode sadzonki lip drogą generatywną (wysiew). Można już zbierać nasiona lip przed osiągnięciem przez nie pełnej dojrzałości i wysiewać natychmiast "na zielono" w podłoże. Ważne aby ich absolutnie nie podsuszać. Przy tym sposobie mamy zapewnione wschody powyżej 50% na wiosnę przyszłego roku. Na zdjęciach moje zbiory nasion lipy wonnej (Tilia insularis).
  11. 5 points
    Kilkanaście dni temu kolega zasiedlił mi ul rójka, która zawisła na drzewie w mojej pasiece (nie sądzę, aby to była moja) - matka sprawdza się wyśmienicie - czerwi na potęgę - wczoraj robiłem przegląd - najwięcej nakropu maja, i najwięcej czerwiu. Dałbym chwilę czasu i poobserwował co się będzie działo.
  12. 5 points
    Zaoferuj pomoc . Rób razem z dziadkiem . Jak się spiesz jako pszczelarz i jako człowiek będziesz , miała prezent i nagrodę tam w górze.
  13. 4 points
    O wartości matek między innymi decyduje ilość rurek jajnikowych. W związku z tym już w latach 50 i 60-tych prowadzone były badania na matkach wyhodowanych trzema metodami, a mianowicie ratunkowe, hodowlane, rojowe. W wyniku badania... Matki ratunkowe miały przeciętnie 313 rurek jajnikowych. Matki hodowlane miały przeciętnie 312 rurek jajnikowych. Matki rojowe, tam stwierdzono przeciętnie aż 349 rurek jajnikowych. U matek ratunkowych uzyskana w doświadczeniu różnica między minimalną i maksymalną liczbą rurek wyniosła 157! U matek hodowlanych różnica wyniosła 52 między minimalną i maksymalną liczbą rurek U matek rojowych stwierdzono różnicę między minimalną i maksymalną liczbą rurek wyniosła 49. Można więc wyciągnąć wniosek że najlepsze z tymi rurkami to rojowe. Matki hodowlane po środku. A matki ratunkowe to jak się trafi albo mają dużo rurek i jest ok albo znacznie mniej. Tak więc w twoim przypadku matki ratunkowe mogą czerwić długo i szczęśliwie albo mogą być wymienione na wiosnę, ewentualnie już zostały wymienione. Jeśli masz znakowane to zauważysz co jest grane. Nie mam nic przeciwko matkom ratunkowym też mi się czasem trafiają i se żyją i jestem zadowolony.PK
  14. 4 points
    daj link do tego filmiku bo tak to gadamy jak gęś z wodą ( czy dziad do obrazu) Moim zdaniem zawsze jest winna błędna gospodarka i nadmierne eksploatowanie pszczół. Głód i niedożywienie to szerokie pojęcie i to jest podstawowa przyczyna wymienionych problemów. Rozregulowanie klimatu i kolejne słabe sezony budzą w wielu pszczelarzach najgorsze zachowania , bo koniecznie chcą się odkuć. Pazerność --to kolejna przyczyna. Dokłada się pewnie do tego nieumiejętna i spóźniona walka z warrozą, o późnym zakarmianiu też wspomnę bo są zwolennicy październikowego karmienia lub nawet podawania deski cukrowej . Ja bym tak nigdy nie robił bo lubię moje pszczoły i one lubią jak są syte i utuczone. Zawsze , przez cały sezon mają być takie. Wtedy nie chorują.
  15. 4 points
    Kononowicz był prorokiem i przewidział to przed laty. Nie czytaj o chorobie tylko o czymś przyjemnym. Informacja internetowa niejednego doprowadziła do wariactwa , a o jakiej chorobie by nie czytać to wychodzi że masz nowotwór. Zachowaj spokój , nie śpij w dzień bo będziesz się męczył w nocy. Dużo pij . Cudownego leku nie ma, masz własną wysoką odporność i szybko sobie tym poradzisz. Pszczoły już na Ciebie czekają.
  16. 4 points
    Apiterapia – leczenie przy użyciu produktów pszczelich. Apitoksynoterapia – leczenie jadem pszczelim. Barć- naturalne lub przygotowane przez człowieka pomieszczenie dla pszczół w żywym, rosnącym drzewie. Bartnictwo - gospodarowanie w barciach, było poprzednikiem dzisiejszego pszczelarstwa. Bezmatek – rodzina pozbawiona matki. Brzeczka – wodny roztwór miodu przeznaczony do wyrobu miodu pitnego w drodze fermentacji alkoholowej. Choroby wirusowe – choroby pszczół wywołane przez wirusy. Ich roznosicielem jest warroza. W Polsce występuje wiele chorób wirusowych pszczół, m.in.: choroba woreczkowa, wirus zdeformowanych skrzydeł, ostry i chroniczny paraliż pszczół i in. Cichy rabunek – rabujące pszczoły przybierają zapach rodziny rabowanej i nie są atakowane przez strażniczki. Czerwienie – składanie przez matkę jajeczek do komórek plastra. Dekrystalizacja - proces przywracania miodowi płynnej konsystencji. Wykonuje się ją przy użyciu specjalnych urządzeń, lub komór dekrystalizacyjnych w temperaturze max. 40 oC. Dzika zabudowa - plastry budowane poza ramkami, w formie języczków, np. na matach bocznych, lub w pustych przestrzeniach ula. Feromony – substancje /hormony/ zapachowe wydzielane przez organizmy, stanowiące źródło informacji i wywołujące konkretne zachowania innych osobników. Szczególnie duże znaczenie mają u owadów. Głodniak – inaczej nędzak – rój opuszczający swój ul z powodu zagrożenia głodem, chorobami, lub niekorzystnymi warunkami bytowania. Gniazdo – inaczej rodnia. Część ula, w której czerwi matka. Gruczoł Nasonowa – gruczoł zapachowy zlokalizowany na grzbietowej stronie odwłoka pszczoły robotnicy. Jego wydzielina służy zwoływaniu się robotnic i znakowaniu wejścia do ula. Gruczoł żuwaczkowy – położony u podstawy żuwaczek, występuje u samic. G. ż. matki wydziela tzw. substancje mateczną, feromon integrujący rodzinę pszczelą. Higroskopijność miodu – właściwość wchłaniania wilgoci z otoczenia. Dlatego nigdy nie przechowujemy miodu w otwartych naczyniach. Izolator – obudowa na część, całą, lub kilka ramek, uniemożliwiająca przejście matki, lub pszczół. Służy do okresowego ograniczania matek w czerwieniu. Kiślica – inaczej zgnilec europejski lub łagodny. Bakteryjna choroba czerwiu pszczelego. Kłąb – kuliste skupisko pszczół wokół matki tworzone w okresie zimy lub podczas rójki. Kłoda – ul wydrążony w pniu drzewnym. W zależności od sposobu ustawienia w pasiece mógł być pniem leżakiem lub stojakiem. Kószka - ul słomiany w postaci walca lub dzwonu. Używany w Polsce od czasów piastowskich. Krainka – potoczna nazwa pszczoły rasy carnica. Krata odgrodowa – element ruchomy ula z metalu lub tworzywa sztucznego o otworach uniemożliwiających przejście matki. Za jej pomocą pszczelarz oddziela gniazdo od miodni. Krupiec – miód skrystalizowany. Krystalizacja – naturalny proces polegający na przechodzeniu miodu w stan stały. Jest on zależny od gatunku miodu i temperatury przechowywania. Macierzak – rodzina z której wyszedł rój. Matecznik – specjalna, wydłużona komórka plastra skierowana ku dołowi, w której dojrzewa matka. Matka strutowiała – matka składająca jaja niezapłodnione (trutowe). Najczęściej jest efektem wyczerpania się nasienia w zbiorniczku nasiennym matki. Matka zapasowa – matka, np. w odkładzie przy zimującej rodzinie, przeznaczona do wykorzystania wczesną wiosną. Miodarka – wirówka, za pomocą której, dzięki sile odśrodkowej wydobywamy miód z plastrów, bez ich zniszczenia.Miodnia – część ula (górna, lub boczna), w której gromadzone są zapasy miodu. Miód odmianowy – miód pochodzący z jednego gatunku rośliny. Miód pitny – napój alkoholowy powstający w wyniku fermentacjo brzeczki i leżakowania. Miód sekcyjny - /plastrowy/ - miód zasklepiony całkowicie w komórkach dziewiczego plastra i w tej formie przeznaczony do sprzedaży. Mleczko pszczele – wydzielina gruczołów gardzielowych młodych pszczół robotnic tzw. karmicielek, używana w rodzinie do karmienia młodszych larw oraz matki przez cały okres jej rozwoju i w czasie czerwienia. Substancja o konsystencji gęstej śmietany, o przebogatym składzie chemicznym i wartościach odżywczych. Nadwrażliwość – występująca u niektórych osób szczególna wrażliwość na jad pszczeli, prowadząca do objawów ogólnych w tym do wstrząsu anafilaktycznego. Takie osoby nie mogą być pszczelarzami. Nadwrażliwość można leczyć poprzez odczulanie. Nakrop – złożony w komórkach plastra świeży nektar lub spadź o wodnistej konsystencji. Nalot – masowe przelatywanie pszczół z jednego ula do drugiego. Może prowadzić do rabunku. Nalot kierowany jest jedną z metod wyrównywania siły rodzin w pasiece, lub przy tworzeniu odkładów. Napszczelenie – liczba rodzin na 1 km2. W Polsce wynosi średnio ok. 3 rodziny/km2 i jest o połowę za niskie w stosunku do potrzeb. Nektar – słodka ciecz wydzielana przez gruczoły zwane nektarnikami, usytuowane z reguły na dnie kwiatu. Nektar zawiera 10-30 % cukrów. Nosemoza – zwana popularnie nosemą. Choroba przewodu pokarmowego pszczół dorosłych, wywoływana przez grzyba Nosema apis lub Nosema ceranae. Oblot – loty pszczół w pobliżu ula, niezwiązane ze zbiorem pożytku; oblot oczyszczający – po zimowli; oblot orientacyjny - wykonywany przez młode pszczoły po raz pierwszy opuszczające swój ul. Obnóże pyłkowe – ładunki pyłku kwiatowego w postaci kolorowych kuleczek przenoszone do ula przez robotnice na goleniach trzeciej pary nóg. Odkład – sztucznie utworzona, nowa rodzina powstała z kilku plastrów z czerwiem, zapasami i młodą pszczołą, oraz z dodaną matką. Odsklepiacz – przyrząd do usuwania zasklepu z komórek plastra przed wirowaniem miodu. Są odsklepiacze widelcowe, w formie podgrzewanych noży, lub mechaniczne do większych pasiek. Odstojnik – duże naczynie ze stali nierdzewnej z kranem spustowym służące do klarowania, a następnie rozlewania miodu. Okłębianie matki – wrogo nastawione pszczoły otaczają matkę zwartą grupą. Matka ginie uduszona. Opalitki – kolorowe krążki służące do znakowania matek. Są przyklejane na tułowiu matki. Używa się pięciu kolorów: biały, żółty, czerwony, zielony, niebieski. Osyp zimowy – martwe pszczoły oraz inne zanieczyszczenia leżące na dnie ula po zimowli. Pasieka - pierwotnie miejsce, gdzie wycięto las. Obecnie tą nazwą określamy teren na którym stoją ule, pracownia i urządzenia pasieczne. Pastwisko pszczele – zbiorowisko roślinne znajdujące się w zasięgu efektywnego lotu pszczół (w promieniu 1,5-2 km od pasieki). Patoka – miód w stanie płynnym. Pień – tak potocznie określamy ul zasiedlony przez rodzinę pszczelą. Pierwak, drużak, trzeciak – tradycyjne nazwy kolejnych rojów wychodzących z macierzaka. Podkarmiaczka – naczynie służące do podawania pszczołom pokarmów płynnych. Może być słoikowa, skrzynkowa, ramkowa, wiaderkowa itp. Podkurzanie – odymianie rodziny za pomocą podkurzacza w celu osłabienia jej agresywności, lub usunięcia pszczół z pola działania pszczelarza. Powałka – część ula zamykająca go od góry. Składa się z 2-4 deseczek lub (w ulach styropianowych ) jest jednolitą płytą styropianową. Pożytek pszczeli – zasób występujących w przyrodzie surowców pochodzenia roślinnego, wykorzystywanych jako pokarm dla pszczół i surowiec do produkcji miodu i pierzgi. Propolis – kit pszczeli. Żywiczna substancja zbierana przez pszczoły z pączków drzew, służąca do uszczelniania gniazda. Ma silne właściwości bakteriobójcze. Przegonka – urządzenie umożliwiające przechodzenie pszczół tylko w jednym kierunku. Używa się jej do usuwania pszczół z miodni przed miodobraniem. Przegra – pierwszy oblot orientacyjny młodych pszczół lub młodej matki. Przepszczelenie – zbyt duże zagęszczenie pasiek na danym terenie, co powoduje spadek zbiorów miodu. Pszczoła lotna –pszczoły starsze, pracujące w polu (zbieraczki, zwiadowczynie, rabusie). Pszczoła ulowa – młode pszczoły (do 3 tygodni) zajmujące się pracą w ulu. Są to karmicielki, woszczarki, magazynierki, strażniczki, pszczoły sprzątające. Rabunek – odbieranie przez pszczoły rabujące zapasów innym rodzinom. Ramka pracy – zwykła ramka bez węzy lub ramka podzielona na pół poziomą listewką. W pustych przestrzeniach pszczoły budują „dziki” – trutowy plaster. Służy do wykrywania nastroju rojowego, a także do biologicznej walki z warrozą. Rodzina pszczela – tworzy ją matka wraz ze swym potomstwem: robotnicami i trutniami (w sezonie). Potocznie rodzinę nazywa się też rojem. Rojnica – przyrząd pasieczny do zbierania rojów, ewentualnie ich czasowego przetrzymywania, w formie pudła, worka, kosza. Rój – część pszczół, która wraz ze starą matką opuszcza ul. Jest to naturalny sposób rozmnażania się rodziny pszczelej. Sklepienie „na mokro” – zasklep przylega do miodu. Tak sklepia miód pszczoły kaukaskie. Sklepienie „na sucho” – między miodem w komórce plastra, a zasklepem jest warstewka powietrza. Tak sklepi np. krainka. Snoza – listewka drewniana, do której pszczoły dobudowują plaster. Była poprzedniczką ramki. Obecnie stosowana w ulikach weselnych, lub jako ramka pracy. Spadź – słodka, lepka ciecz pojawiająca się na liściach i igłach drzew oraz poszyciu leśnym, produkowana przez drobne pluskwiaki /mszyce, czerwce i miodówki/ z soku roślin, zbierana i wykorzystywana przez pszczoły do produkcji miodu spadziowego. Śpiew matki – „kwakanie” dźwięk wydawany przez matkę przebywającą jeszcze w mateczniku. Kiedyś pszczelarze wieczorami podsłuchiwali ule. Kwakanie matki zwiastowało rychłe wyjście roju. „Titanie” - dźwięki wydawane przez matkę po wyjściu z matecznika. Tańce werbunkowe – za ich pomocą zwiadowczynie informują inne zbieraczki o znalezionym pożytku i jego położeniu względem ula. Austriacki badacz pszczół Karl Frisch za odczytanie znaczenia tańców pszczół otrzymał w 1973 r. nagrodę Nobla. Toczek – tradycyjne określenie pasieczyska. Topiarka słoneczna – zamknięta od góry podwójną szybą skrzynka pomalowana na czarno, do której wkłada się odsklepiny, lub woszczynę w celu przetopienia. Trofalaksja – zjawisko przekazywania sobie przez robotnice niewielkich kropelek pokarmu. Nie jest to sposób odżywiania, lecz raczej wymiana feromonów. Trutówka – pszczoła robotnica podejmująca czerwienie w warunkach braku matki w rodzinie. Ul – pomieszczenie dla pszczół zbudowane przez człowieka z różnych materiałów. Ulik weselny – inaczej nukleus. Niewielka skrzyneczka z małymi rameczkami lub snozami, zasiedlona niewielką rodzinką, służy do naturalnego unasieniania matek na pasieczysku lub trutowisku. Węza – używany w pszczelarstwie szablon z wytłoczonymi kształtami komórek plastra pszczelego umieszczany w ramce. Rozmiar dostosowany jest do wielkości i kształtu ramki, najczęściej prostokątny. Wierność gatunkowa - /lub kwiatowa/ - odwiedzanie przez robotnice jednego tylko gatunku rośliny, co ułatwia pracę zbieraczki i zwiększa skuteczność zapylania. Wstrząs anafilaktyczny – bardzo silna i gwałtowna reakcja organizmu człowieka na użądlenie, objawiająca się wysypką na całym ciele, ogólną opuchlizną, osłabieniem, zaburzeniami pracy serca i oddychania. W skrajnych przypadkach prowadzi do śmierci. Wylotek – inaczej oczko – otwór przez który pszczoły opuszczają ul. Zimowla – okres, w którym rodzina tworzy kłąb zimowy i nie opuszcza ula. Zimowlę kończy pierwszy wiosenny oblot. Wziątek – część pożytku, jaką pszczoły mogą przynieść do ula. W wypadku pożytków nektarowych wziątek może stanowić do 50% pożytku, w wypadku pożytku spadziowego zaledwie 10%. Zabudowa ciepła – ułożenie ramek w gnieździe równolegle do ściany frontowej ula. Zabudowa zimna – ułożenie ramek w gnieździe prostopadle do ściany frontowej ula. Zapylanie – przenoszenie pyłku z pylników na znamię słupka kwiatu. U roślin owadopylnych w tym przenoszeniu pośredniczą właśnie pszczoły. Zasklep – woskowe wieczko zamykające komórkę z miodem. Zatwór – pierwotnie tak nazywano deskę zamykającą barć. W nowoczesnych ulach tak nazywamy przegrodę oddzielającą ramki z pszczołami od pustej części ula. Zgnilec – zgnilec amerykański /złośliwy/ zaraźliwa choroba czerwiu wywoływana przez bakterię Paenibacillus larvae, poraża głównie czerw kryty. Zsypaniec – rodzina utworzona z nadmiaru pszczół np. po zakończeniu pożytku. Po dodaniu unasienionej matki osadza się go w nowym ulu. Zwiadowczynie – grupa robocza zbieraczek zajmująca się wyszukiwaniem nowych pożytków. opracowanie: IZOO Kraków
  17. 4 points
    Dzisiaj w Kanadzie mamy święto, Thanksgiving. Czyli Święto Dziękczynienia czy jak kto woli Dożynki. A jest za co dziękować Panu. To był najlepszy sezon dla mnie. Z dwudziestu jeden rodzin produkcyjnych ponad tona miodu. W tym roku Pasieka z trzydziestu rodzin urosła do sześćdziesięciu. Wiele się nauczyłem także dzięki wam czyli forum. Dziękuje za porady i cierpliwość. Napewno wielu z was takie sukcesy ma już dawno za sobą i czytają to z lekkim uśmieszkiem. Innym zaś życzę aby następny rok był tak łaskawy jak ten dla mnie. Powodzenia dla Wszystkich entuzjastów pszczelarstwa tych maluczkich i tych pro.
  18. 4 points
    To ja znam jeszcze jeden fakt autentyczny z Szurkowskim Dziennikarz pyta R. Szurkowskiego - startował pan w wielu wyścigach kolarskich w wielu krajach , co Panu najbardziej utkwiło w pamięci z tamtych czasów Szurkowski odpowiedział - przednie koło od roweru
  19. 4 points
    Jak zwykle jak Polak coś fajnego wynalazł , to zaraz się okazuje że u Niemca na strychu ... Dzierżon pisał po niemiecku , w piekle się dogada . Langstroth tylko uprościł pomysł Jana Dzierżonia i twórczo zaadoptował , we współczesnym urzędzie patentowym uznano by to za plagiat. No i gdzie by tam Szkop coś pozytywnego o Polaku naszreibał.
  20. 4 points
  21. 4 points
    Robinia jest obcym gatunkiem ( jest amerykaNska) inwazyjnym i z punktu widzenia leśników jest bezwartościowa gospodarczo. Niestety podobne mają podejście do lipy. W mieście podobnie : sadzą w najlepszym razie jarząby jeśli nie iglaki , miasta jak cmentarzyki. Lipa wymaga ( zdaniem miejskich zieleniarzy) więcej pracy , przycinania - a teraz nawet kształtowanie korony drzewa spotyka się z atakiem zielonych. Prościej więc wyciąć i posadzić tuje. Posadź koniecznie "swoje" akacje i lipy. Szybko doczekasz si ę miodu w własnych akacji bo szybko rosną i już młode rośliny kwitną. Ja sadzę akacje wszędzie gdzie tylko sięgam wzrokiem metodą faktów dokonanych - czyli bez pytania . Drogę gminną wzdłuż mojej działki też obsadziłem i jest piękna aleja lipowo-akacjowa. Po mojej stronie lipy , po drugiej akacje. Już drugi rok wirowałem miód akacjowy ze swoich akacji bo innych nie ma , w zeszłym roku niemal bezbarwny , w tym roku z domieszką spadzi i wielokwiatu . Inwazyjność polega na tym ,że rośnie w każdych warunkach , nawet na suchych piaskach. Do tego po wykopaniu dużej sadzonki lub ścięciu drzewa , zaraz wyrastają 2-3 kolejne z korzeni pozostałych w glebie. Dlatego co roku mam dużo dużych sadzonek do posadzenia. Sadzę wiosną , w marcu. Jesienią gorzej się przyjmują bo wymarzają chyba.
  22. 4 points
    czort swoje , pop swoje Szkoda klawiatury , ale życie ( pszczół) szybki zweryfikuje błędne wyobrażenia. Ja bym jednak bazował na podręcznikowych , sprawdzonych wymiarach. Inaczej albo trzeba wbijać ramki pięścią , albo wyciągać obcęgami. Żaden wymiar ulowy nie jest przypadkowy - to pszczoły nauczyły człowieka jakie mają być.
  23. 4 points
    Witaj Jerzy. To chyba przejezyczenie? Prawdopodobnie oszczedze ci duzo czasu i pieniedzy jak mnie posluchasz. Kup jeden, dwa dobre ule i je skopiuj co do milimetra. Zrobione Ule jedne proste inne barziej skomplikowane poprawnie zrobione wytrzymaja moze i 30 lat. Zpartolone 3 lata. A czasem wystarczy jeden, dwa detale zle zaprojektowane i zamiast przyjemnosci bedzie gehenna. Co do rasy pszczoly to tej odpowiedzi tu raczej nie znajdziesz. Jedna rasa u Felka na Mazurach bedzie super a 100 km dalej to bedzie porazka. Nie napalaj sie, bo przczelarstwo to głównie wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza. Kup dwa dobre ule zasiedl je i ucz sie. Jak liczysz tylko na zarobek to daj sobie spokoj, ciężki chleb. Powodzenia
  24. 4 points
    Niema nic lepszego i wygodniejszego w pasiece jak "czekająca" w uliku matka unasieniona zapasowa. Rójki,odkłady,zniknięcia matek albo złośliwce itd... idziesz bierzesz,poddajesz i nie trzeba się kłaniać z szybką wysyłką,zamówieniami itp... A taka matka z ulika po pewnym czasie ze sprawdzonym pogłowiem,pewna.To samo można zrobić w odkładach,ale odkłady to już troszkę inna sprawa.Wcześniej czy później skusi cię na uliki weselne.PK
  25. 4 points
    Ja jestem człowiekiem "starej daty" i raczej jestem laikiem jeśli chodzi o nowinki techniczne . Ale jak czytam To czuję się jakbym czytał książkę Stanisława Lema . Na mój głupi rozum dużo parametrów można zautomatyzować , ale wymaga to zainstalowania w ulu dodatkowych sensorów . Za darmo nikt ich nie rozdaje ... W dużej pasiece to już spory koszt i dodatkowy kłopot. Poza tym kolejny pretekst dla amatorów cudzej własności , żeby złożyć wizytę w pasiece . Kolega z Olecka kupił do ochrony pasieki wypasioną foto-pułapkę , to podczas pierwszej wizyty goście "sprywatyzowali" mu foto-pułapkę . Do tego podczas przeglądów i tak większość danych trzeba wpisywać ręcznie . Ręce upaprane w miodzie i propolisie ... nie daj Boże w okresie rabunków stoi pszczelarz przy otwartym ulu i wklepuje kolejne dane potrzebne aplikacji ... Sorry . Ale Ja tego nie widzę .
  26. 4 points
    Beeman pozwolę się nie zgodzić. Idąc Twoją metodą, nie robiąc żadnych ograniczeń, niech rozwinie się jak we Włoszech, dalej nie róbmy ograniczeń, chodźmy chorzy do pracy, będzie 90% zarażonych, dalej chodźmy do pracy i co wtedy? Zero wydajności, będą umierać ludzie masowo i nie będzie kryzysu? Pomyśl co by było we Włoszech, gdyby nadal beztrosko podchodzili do sprawy. Więcej zgonów, więcej chorych i wszystko samo z siebie by stanęło. Kilka lat temu mój młodszy kolega podchodził do tego, że mając grypę nadal pracował fizycznie, bo nie stać go na zwolnienie. Dzisiaj nie stać go na nic, bo nie żyje - po zwykłej grypie się przekręcił. Matka kolegi dwa lata temu nie wyleczyła grypy i poszła w pole, bo malin jej było szkoda, a myślała że nic jej nie będzie - dzisiaj już nie myśli, bo nie żyje. Dla mnie zdrowie jest najważniejsze i w każdej firmie, w której pracowałem, gdy tylko czułem się źle (czytaj wiecej niż przeziębienie), to szedłem na L4. Miałem też mądrych pracodawców w swojej karierze, którzy wyganiali ludzi z objawami najprostszego przeziębienia do domu, by reszty załogi nie zarazić. To jest mądre podejście, a nie liczenie zysków, bo zyski są pozorne. Pracownik chory, zarazi kolejnego itd. i zamiast jednego na L4 mamy szpital w firmie. Pracodawców, którzy tego nie rozumieją ostrzeliwałbym pod ścianą. Podsumowując lepszy miesiąc z lekkim kryzysem i ograniczeniem choroby, niż epidemia na cały kraj i w sumie jeszcze większy kryzys w następstwie.
  27. 4 points
    Wyraźnie oczekiwał poparcia i poklepania po plecach , a tu dostał kolega zimny prysznic. Miałem kiedyś matematyka, który w takich sytuacjach mówił, że rad nie należy udzielać bo głupi nie słucha , a mądry wie co robić. Ja myślę ,że każdy ma prawo do swojej puli błędów i porażek ( rady na nic) , ale rezygnacja z matury to zdecydowane odcięcie się od zdobywania wykształcenia i realizacji innych ambicji .Czasy takie ,że technik po maturze na koparce kopie . Czas nauki i studiów to zdecydowanie najpiękniejszy okres życia. Ja bym jeszcze raz postudiował , nawet sesja może być zabawna w dobrym towarzystwie . Pracuję intensywnie zawodowo na "etacie" , do tego własna działalność w wolnym zawodzie ( nie, nie jestem alfonsem) , a pszczoły to relaks i reset złych emocji - nic tak nie leczy głowy jak przegląd pasieki . Myśli uciekają i człowiek skupiony na robocie , a potem cudowne zmęczenie i zadowolenie z siebie To bezcenne , jak medytacja czy nawet modlitwa . Ale żeby to robić zawodowo ? Nie , to by mnie znudziło , szczególnie poza sezonem nie mam pojęcia co bym robił, a tak w sezonie pszczelarskim nieco odpuszczam pracy zawodowej i odpuszczam wszelkim fuchom bez najmniejszego żalu . Zimą pszczoły są tylko wspomnieniem , ale nawet przy kompie stoi skrzynka z ramkami do złożenia i skrzynki z gotowymi do założenia węzy ( skrzynki drewniane po owocach z Kauflandu - w takich też zimuję ramki z suszem). W wolnej chwili dla odpoczynki zrobię 10 ramek i też uśmiech wraca . Polecam takie ręczne robótki po 10 sztuk. 80 uli bym obrobił i w takim trybie, ale to by już było niewolnictwo , a z samych pszczół marne to życie bo dochodowość daleka od forumowych deklaracji , do tego dość kapryśne perspektywy . Do 40 w dwóch lokalizacjach to jeszcze relaks bez większych obciążeń czasowych , choć wyżyć z tego się nie da przez cały rok. pozdrawiam i matury jednak życzę stary niedźwiedź manio
  28. 4 points
    No i wydało się czemu manio ma takie zdrowe rodziny! ... bo maja zawsze żelazny zapas.
  29. 4 points
    A ja tak zawsze mówię i nie zaglądam . Od września pszczoły widziałem tylko na wylotkach. Uważam dokładnie odwrotnie : to późne i coraz późniejsze zakarmianie jest powodem wszystkich problemów. Pszczoły dokarmiane późno maja nagle duży dopływ pokarmu , jest ciepło i nawet pyłek z poplonów w polu to i nic dziwnego ,że czerwią i hodują warrozę bo nie miały sygnału natury do spoczynku. U mnie zakarmianie kończę najpóźniej w pierwszym tygodniu września, ale najczęściej na koniec sierpnia jestem już po - zgodnie z kalendarzem zamierającej przyrody . Tyle ,że u mnie lipa to ostatni pożytek wart zachodu. Nawłoć odpuszczam bo rośnie na ziemiach piaszczystych , a sierpień od lat to u mnie pustynny klimat , że problemem są orki i siewy we wrześniu ( chłopy sieją głównie ozime , kto nie zdąży jest stratny) . Co pszczółki zbiorą to ich. Pszczoły już po odebraniu lipy dostają po 5 litrów syropu na odbudowę populacji i na zachętę do szukania białka i resztek nektaru ,żeby się zimowa pszczoła miała na czym tuczyć. Nie , nie bawię się w kroplówkę, zalewam podkarmiaczki i tyle. Właściwe karmienie od 20 sierpnia , chyba że mnie nie ma w domu Co mi daje wczesne karmienie ? Po pierwsze nie ma pośpiechu, daję syrop 1:1 i pszczoły doskonale to inwertują. Odrzucam też zarzut "naturalnych" o szkodliwości karmienia sacharozą. Zapasy moich pszczół to nie tylko podany i przetworzony cukier , ale też spore ilości nektaru i duże zapasy pyłku - pewnością wartość zapasów jest porównywalna z miodem , a już bije na głowę każdy "ziołomiut" . Podkarmienie napędza pszczoły do poszukiwania pokarmu i pyłku bo mają złudzenie pożytku. I o tej porze to zjawisko pozytywne i oczekiwane . Jak już mają zapasy , to pogoda się znacząco psuje i nawet jak zaświeci słonko to nie wywoła szaleństwa z czerwieniem bo nie idzie za tym pojawienie się pokarmu. Tak działa natura : zapasy w ulu i brak pożytku zniechęca pszczoły do szaleństwa i zachowują się racjonalnie , zgodnie z moimi oczekiwaniami. Późne zakarnianie to zdecydowanie gorsza jakość pokarmu , sama sztuczność słusznie krytykowana przez naturalnych, do tego bez pierzgi i słabo przetworzone. Dezorientuje pszczoły i detonuje ich biologiczny zegar. Rozgrzeszać można tylko spadziowców, ale nawet jeśli kiedyś stawiałem pszczoły na nawłoć czy wrzosy to odkłady i rodziny które zostały , robiły zapasy dla pszczół " w delegacji" i też dobrze na tym wychodziły jedne i drugie . Późne zakarmianie to nie postęp i dostosowywanie się do zmian klimatu. To ewidentny błąd i proszenie się o kłopoty. A co jeśli się coś nie uda i pszczoły się osypią ? To nie jest problem bo mam za dużo rodzin i zawsze jest nadmiar , a poza tym nie chcę matek i rodzin które sobie nie radzą. Od lat nie było takiej sytuacji. Pszczoły mam swoje , nie włoskie .
  30. 4 points
    Daniel pisałem już kiedyś o tym , taką rozmowę dawno temu której byłem świadkiem z moim nauczycielem pszczelarstwa nieżyjącym już dawno i wyglądała ona tak. Jakiś znajomy tego pszczelarza chciał od niego kupić pszczoły w celu założenia pasieki bo spodobała mu się , ze miód za darmo pszczoły noszą itp. same profity ? I ten "nauczyciel " w cudzysłowie tak powiedział: - Słuchaj Stasiek proszę ja Ciebie ( takie miał powiedzenie "proszę ja Ciebie"), ja tobie pszczół nie sprzedam , bo Ciebie dobrze znam i wiem że jesteś chytry ( w rozumieniu skąpy) , a chytry człowiek nigdy nie będzie dobrym pszczelarzem ! Wszystko w tym temacie , i to jak by życie wielokrotnie potwierdza , taka chłopska natura , że jak żyje jakieś stworzenie to sobie samo powinno zapewnić pożywienie , Psy nakarmić a niech sobie coś złapią i upolują ? taka to mentalność przerysowana czasami trafia się u naszych rodaków ?
  31. 4 points
    Ja mieszkam 20 km od Olecka i wychowałem się na takiej pszczole jako dzieciak- nikt nie miał innych niż lokalne, mój Tato też . Do dziś znam pszczelarzy , którzy tylko z nią pracują . Przez wielu pszczelarzy naturalnych zaliczana jest do pszczół ciemnych . Hodowla zachowawcza prowadzona jest od lat 70-tych ubiegłego wieku , a inseminowane matki zasilają pasieki w Puszczy Augustowskiej. Nie jestem tak obeznany w genetyce i obrywaniu skrzydełek pszczół jak mój Uczony Kolega przedpiszący, ale pszczoła pochodzi z Puszczy Augustowskiej . To region bardzo ubogi rolniczo : piaski , jeziora i laski. Więc i pszczoła leśna na ubogie pożytki. Szczyt rozwoju na lipę - to pożytek dający zapasy na zimowlę. Po lipie zwija siły i trudno ją zachęcić do dalszego utrzymania dużej rodziny , czy kolejne pożytki. Sama sobie robi przerwę w czerwieniu do połowy sierpnia - bo szkoda zapasów na czerwienie zbędne z punktu widzenia przetrwania rodziny. Zimuje doskonale , w małych jak na współczesne warunki rodzinach . Bardzo dobry wiosenny rozwój , ale i szybka gotowość do rójki - to jej metoda na przetrwanie gatunku. Agresja ? Z pewnością może być problem z miodem lipowym , bo ma zakodowane ,że to zapas nienaruszalny więc broni do ostatnich sił. Atakuje całą rodziną , a jak jest więcej rodzin to chętnie dołączą się do ataku . Ostry, kwaśny zapach w powietrzu i pszczoły z furią uderzające w kapelusz to wcale nie rzadkie zachowanie. To nie tylko obrona gniazda , ale i poszukiwanie agresora. Nie są selekcjonowane na łagodność czy miodność bo nie taki cel hodowli. Gadanie o łagodności AMM czy innej bajkowej pszczoły to żart . Dzikie pszczoły takie nie są bo zeżre je każdy zwierz, nawet mysz nie tylko niedźwiedź . Muszą się bronić. Do lipy nie ma żadnego problemu , żadnej agresji ale lepiej nie pracować jak pogoda marna bo może się to nie spodobać i wywołać agresję . Rzepak czy mniszek bez sensacji - zdarzało się wirować w gaciach bez koszuli , tylko w kapeluszu. Nie trzymają się ramki , ale to też nie musi być wada , nie trzeba ramek omiatać żeby je obejrzeć Nie przyniosą tyle miodu co buckfasty czy srainki , ale nie każdy to traktuje jako najważniejszy parametr. Z pewnością jest bardziej ceniona za granicą niż w kraju i to nie tylko jako rezerwuar genów , ale hodowana w czystej postaci. Kampinoska i Augustowska wymieniana jest jednym tchem obok innych ciemnych pszczół. Polecam filmiki pszczelarza z Niemiec, bardzo ciekawy gość , a najbardziej mnie zainteresowała w jego hodowli ciemna pszczoła sycylijska i ciekawa teoria o jej pochodzeniu. Nawet Włoszki nie wszystkie żółte . Szanujmy swoje pszczoły , bo nic gorsze od innych zachowawczych . A jaka ich genetyka ? Taka jaka ukształtowała ją natura przez wieki. Co najmniej do lat 80 tych nie było u nas żadnej "obcej" pszczoły , pierwsza jaką widziałem to kaukaska ( CCCP ). Teraz różni domorośli "znafcy" kwestionują jej naturalne pochodzenie i czystość rasową. Inna pszczoła nie jest w stanie przeżyć ubogich i srogich klimatycznie warunków augustowskich wsi . Żyto i tytoń to główne uprawy. To najlepsza gwarancja naturalności jej puli genowej. Każda inna padnie z głodu w sezonie. Pszczoła dla specyficznego amatora hodowli , polecam dla terapii jadem Dla naturalnych za mało naturalna , lepsza im ta od chłopa spod Zambrowa ( daro pozdrawiam) co to nawet nie wiedział , że ma pszczoły - ale o tym już kilka razy pisałem , choć sam tego nie wymyśliłem tylko autentycznie wyczytałem u jednego "wynalazcy" takich pszczół. Polecam filmiki wspomnianego Niemaca , bardzo sympatyczny i pięknie opowiada, tyle że w chropowatej szkopskiej mowie - choć bardzo wyraźnie i nie za szybko . Na Mazurach to nie problem ,ale gdyby coś budziło zainteresowanie to pomogę w zrozumieniu. Tytuł filmu " Którą ciemną pszczołę wybrać ? " Ja bym wybrał augustowską. Jako z natury rojliwa , doskonała do odpalania mateczników - lubią tą robotę .
  32. 4 points
    Amitraz rozkłada się na metabolity DMPF, DMF i DMA. Tylko sam DMPF pozostaje w miodzie minimum 45dni. DMPF jest toksyczny dla pszczół. Skażenie wosku w USA (Mullin (2010)) to 60% próbek z DMPF i 30% próbek w pierzdze. DMPF jest na 3 miejscu pod względem wykrywalności pozostałości pestycydów z 451 próbek pierzgi (USDA National Survey from 2010 through January 2014) 21% skażenie DMPF, więcej było kumafosu i fluvalinate. Śladowe ilości imidacloprid, thiamethoxam, clothianidin i thiacloprid - 2.9%, 2.4%, 2.2%, i 0.7%. Uważam, wosk z USA jest mocno skażony - zresztą polski też pewnie dużo się nie różni. Produkty rozpadu amitrazu mogą być w wosku, miodzie i pierzdze. I tak ma marginesie, kumasfos to jeszcze inna liga jak amitraz. Moim zdaniem jest dużo bardziej niebezpieczny i toksyczny. Średnio w wosku znajduje się 100-200ppb DMPF, ale są też próbki z 40 000ppb i więcej Sam amitraz nie jest taki groźny dla pszczół jak ciągłe narażenie na kontakt z jego pozostałościami w wosku, miodzie, chlebie pszczelim i synergistyczne działanie pestycydów, które jest bardzo istotne przy DMPF. Wracając jednak do amitrazu, LC50 to jest 1636 ppb dla jednej pszczoły (oprysk) Warroza jest 7000 bardziej podatna na działanie amitrazu - na podstawie:(Santiago, GP, et al (2000) Comparing effects of three acaricides on Varroa jacobsoni (Acari: Varroidae) and Apis mellifera (Hymenoptera: Apidae) using two application techniques) Amitraza i negatywne działanie na pszczoły. 1. Pettis pisze jasno, że wystawienie na działanie amitrazu zwiększa 2-krotnie szanse na infekcję nosemy. Pettis JS, et al. (2013) Crop pollination exposes honey bees to pesticides which alters their susceptibility to the gut pathogen Nosema ceranae 2. Cuttler stwierdza bardzo wysoką 61% korelację pomiędzy DMPF, a poziomem infekcji nosemy w próbkach pszczół. Cutler, C (2013) Pesticides in Honey Bee Hives in the Maritime Provinces: Residue Levels and Interactions with Varroa mites and Nosema in Colony Stress 3. Hillier stwierdza zwiększone wydzielanie kału. Hillier, NK, et al (2013) Fate of dermally applied miticides fluvalinate and amitraz within honey bee (Hymenoptera: Apidae) bodies 4. Papaefthimiou nawet małe dawki amitrazu zwiększają bicie serca więcej jak 2-krotnie. Papaefthimiou, C, et al (2013) Biphasic responses of the honeybee heart to nanomolar concentrations of amitraz. Pesticide Biochemistry and Physiology 107 5.Loucif-ayad znaczny spadek głównych związków biochemicznych hemolimfy oraz w mniejszym stopniu w białkach i lipidach tkanek organizmu. 6. Frazier - martwe i umierające pszczoły zebrane obok ula (pole kukurydzy) miały pozostałości tylko 2,4-DMPF w ilości 5,160 ppb zamiast zatrucia pestycydami rolniczymi (można się zastanowić nad szkodami przy stosowaniu niezatwierdzonego leczenia amitrazem) Frazier, et al (2011) Assessing the reduction of field populations in honey bee colonies pollinating nine different crops Amitraza i jej negatywne działanie na matki pszczele 1. Elizabeth Dahlgren zaprezentowała swoje badania, z których wynika, że amitraza dużo bardziej szkodzi nieunasienionej matce pszczelej jak robotnicy. Dahlgren, E (2011) Effect of amitraz on queens 2. Lubinevski stawierdza, że fumigacja amitrazem często prowadziła do wymiany matki Lubinevski, Y, et al (1988) Control of Varroa jacobsoni and Tropilaelaps clareae mites using MavrikÒ in A mellifera colonies under subtropical and tropical climates 3.Delaplane and Berry stwierdzili 4 krotnie więcej mateczników (wymiana matki) w koloniach, w których stosowany był Taktic Delaplane, KS. & JA Berry (2010) A test for sub-lethal effects of some commonly used hive chemicals 4. Pettis stwierdził, że zastosowanie jakiejkolwiek z 3 badanych dawek może doprowadzić do obumarcia 50% plemników u matki pszczelej. https://www.beesource.com/forums/archive/index.php/t-299927.html Istnieją jeszcze kwestia CCD i amitrazu, chodzi mi tu o model z USDA, ale na tą chwilę kończę, bo nie wiem, czy moje wywody komuś się przydadzą.
  33. 3 points
    W mojej opinii warroza jest głównym sprawcą problemów w pasiekach. Często nie zdajemy sobie sprawy z jej ogromnej i destrukcyjnej mocy na rodzinę pszczelą. W pierwszej kolejności warto poruszyć temat tego, czym żywi się warroza? Warroza jako pierwsza pojawiła się w Chinach oraz Rosji. Tam też została po raz pierwszy opisana (lata ~70) i tu właśnie pojawił się problem - różnice językowe. Zachodni naukowcy dostali tylko przetłumaczony abstrakt z wieloletnich badań rosyjskich i niestety w świat poszła błędna informacja, że warroza żywi się hemolimfą i co najśmieszniejsze w wielu miejscach jest to do tej pory powielane. Również jej obszar rezydowania na pszczole jest błędnie lokalizowany, bo najczęściej pokazywana jest na zdjęciach w okolicach głowy lub grzbietu pszczoły. W tych miejscach jest statystycznie 5% warrozy gotowej do migracji lub zmiany żywiciela. Warroza w 95% znajduje się między tergitami i pobiera tam swój pokarm, czyli ciało tłuszczowe pszczoły. Warto o tym pamiętać, jak ktoś mówi, że "nie widzi warrozy na pszczołach, to znaczy, że jej nie ma". Jak rodzina umiera, to warroza o tym wie i się ewakuuje. Mało tego, najprawdopodobniej warroza wstrzykuje enzymy trawienne do ciała tłuszczowego i wysysa już przetrawioną tkankę, niestety po najedzeniu się, enzymy dalej trawią pszczołę. Ciała tłuszczowego nie można traktować jako tłuszczu, ale jako organ, bo taką rolę spełnia, coś jak wątroba u ludzi. Ciało tłuszczowe odpowiedzialne jest za: - wzrost/rozwój pośredni, zapasy, detoksykacje z pestycydów, straty wody/osmoregulację, odporność (oznaczanie mikroorganizmów), regulację temperatury, aktywność metaboliczną, syntezę protein i tłuszczy oraz witelogenezę. O ile dobrze pamiętam, to pierwsze opisy wirusów pszczelich pochodzą ze starożytności, chodzi mi o to, że warroza oczywiście przenosi wirusy, często je kumuluje z wielu różnych rodzin (migracja), ale wirusy towarzyszą pszczołom prawdopodobnie od milionów lat. Zmienił się tylko jeden czynnik, pasożyt, który trawi za życia nasze pszczoły. Apeluje tutaj szczególnie do młodych pszczelarzy, aby nigdy nie przyjmowali za pewnik leczenia jesiennego, szczególnie jeśli interesuje ich 95%-100% przeżywalność w pasiece oraz dużo miodu. Zwalczanie warrozy najlepiej rozpocząć po lipie, chodzi mi tutaj chociaż o obniżenie pogłowia warrozy w rodzinach. Proszę pamiętać o tym, że jeśli ktoś przez 10 lat zwalcza warrozę w październiku/listopadzie i jest wszystko ok, to nie znaczy, że tak jest dobrze i zawsze tak się uda. Dla kogoś kto ma 80 uli, wystarczy jeden sezon i pada większość pasieki. Wystarczy, że pojawi się kilku więcej pszczelarzy w okolicy lub któryś podupadnie na zdrowiu i nie zwalczy warrozy w terminie, to takie osłabione rodziny zostaną szybko wyrabowane i całą warrozę poznoszą do naszych uli.
  34. 3 points
    Specjalnie poszedłem zrobić zdjęcie , temp,20st i więcej. Taki ulik,radocha i nauka dla mnie i dla klientów . Normalnie są zasłonięte zasuwaną sklejką . Ulik od Ratajczaka plus moja nadstawka . Dzięki niemu nagrałem filmik jak waroza się pożywia na pszczole.
  35. 3 points
    Krzysztof w "utuczeniu pszczół zimowych" przeceniasz role pokrzywy , oczywiście powinien być dostatek pokarmu cukrowego czy nektarowego w tym okresie w ulu żeby pszczoły nie musiały go nosić z pola w nadmiernych ilościach. Poza tym jak przeceniasz rolę pokrzywy tak nie doceniasz role pokarmu białkowego czyli pyłków i to różnorodnych pyłków , w okresie odżywiania późnym latem i jesienią . O tym na wykładach zawsze mówi Dr. Lipiński , że pszczelarze często nie doceniają rolę pożytku białkowego w okresie przygotowania do zimowli i że u nas w Polsce jest w wielu miejscach pustynia dla pszczół jeżeli chodzi o pożytek białkowy w drugiej połowie sezonu, I nad tym się skup w swoim myśleniu jeżeli chcesz dobrze przygotować pszczoły do zimowli. A więc na nasadzeniu roślin zapewniającym pszczołom pyłek w drugiej połowie sezonu i jesienią. Starzy pszczelarze od których ja się uczyłem pszczelarstwa i mieli swoje pola zawsze pamiętali o sianiu gorczycy przy pasiece na późny pożytek głównie białkowy. Dzisiaj nikt o tym nie myśli i każdy liczy na drapane , że ktoś im posieje i że pszczoły sobie same coś skombinują , ale z pustego to i Salomon nie naleje. Druga ważna sprawa to żeby wykorzystywać pszczoły letnie do budowania zapasu zimowego , żeby te zimowe miały już w większej części przygotowane ramki na zimę z pokarmem , wiadomo że trzeba jeszcze i we wrześniu coś tam uzupełnić zapas zimowy , ale w większej części powinien być on już naniesiony przez pszczoły letnie i te zimowe nie sprasowują się i mają później lepszą kondycję na zimę. No i walka w warrozą i wirusami przez nią roznoszonymi . I to jest podstawa a pokrzywa jest tylko takim malutkim dodatkiem. Pozdrawiam
  36. 3 points
    Co do godnego życia to i ja się wypowiem;) Czym tak właściwie to godne życie jest? To że wstajesz rano idziesz na 8,10,12 godzin do pracy, wracasz z depresja i słowem na ustach i myślą z tyłu głowy, że jutro znowu do roboty robić to samo? Jak taka pszczoła nie znająca innego życia, robi swoje i ucieka do krainy wiecznych pożytków. A człowiek od pszczoły jest jeszcze głupszy. Bo ma świadomość a robi to samo. Przewala swoją niepotrzebna pracę i umiera ciesząc się z emerytury która to bierze 5 lat albo i nie i umiera w bólach na raka albo inna chorobę 21 wieku. Czyz nie bardziej godnym życiem jest wstać, zakrecic się w koło domu, wychowując dzieci pojsc za dom na kilka godzin podłubać w ogrodzie i przy pszczołach, zatroszczyć się o potrzeby ""garnka" i kilku złotych na niezbędne wydatki których samemu zdobyć się nie da? To właśnie jest wolnosc:) Yhh. I jutro znowu do roboty...
  37. 3 points
    Aby gospodarka się rozwijała, potrzebny jest szeroko pojęty przemysł i rolnictwo, a nie kluby fitnes i siłownie.
  38. 3 points
    W mojej okolicy rolnicy wzięli sprawy w swoje ręce. Wiosną jak było już widać początki suszy skrzyknęli się i każdy czym miał spiętrzał wodę na rowach. Bobrowali gdzie się dało i teraz jakieś kłody, stare blachy i co tam mieli pod ręką jest po rowach porozkładane. U kolegi, który wybudował się bardzo blisko takiego rowu wierzby kwitły drugi raz w sierpniu. W tym roku suszy u siebie też nie zauważyłem - zazwyczaj trawę wypala mi z 3-4 razy w sezonie - mieszkam na piaszczystej glebie. W tym roku trawnik cały czas był zielony. Poziom wody w stawie nieopodal najwyższy od kilku lat. Jak się jakiś urząd do tych zastawek nie doczepi to będzie dobrze.
  39. 3 points
    Harcerz 12 maja 2019 Jedyna trudność to znaleźć ramkę z czerwiem krytym gdzie w rogach będzie trochę młodego czerwiu/ jajek. Nic nie trzeba kombinować. Pszczoły same się zajmą co i jak. Od ścianki ula: pierwsza to ramka z czerwiem (tu odciągną 2 mateczniki), środkowa to węza bądź susz i trzecia od ścianki ula to ramka z jedzeniem. Bardzo nieintuicyjne ułożenie ale tak ma być! Ponieważ nie wywożę to trzeba praktycznie całą miodnię strząsnąć bo bardzo wiele pszczół wróci do macierzaka. Wylotek zredukowany i naprzeciw ramki z czerwiem. Pszczół nie więzisz w odkładzie. Taki odkład zostawia się w spokoju na 4 tygodnie. Dopiero wtedy kontrola czerwienia matki, znakowanie (opcjonalne) a ponieważ nie ma jeszcze czerwiu krytego to oprysk kwasem mlekowym od warozy. Odkład pierwsze jedzenie dostaje od 6 tygodnia od utworzenia i to nie na zasadzie kapania z dziurek od słoika ale do podkarmiaczki ramkowej ca 1,5-2 litry syropu 3:2. Mają szybko wziąść i skupić się znowu na wychowie czerwiu. To jest bujda, że bez stymulacji słoikiem nie będą się rozwijać. Muszą mieć cały czas jedzenie. Jak brakuje to uzupełniasz na raz jedną dawką i w miarę rozwoju poszerzasz albo węzą albo suszem tak aby dojść do 8 ramek do września. We wrześniu leczę taki odkład kwasem mrówkowym. A po, do podkarmiaczki ramkowej na 2 plastry szerokiej, leję po 6 litrów syropu na 2-3 dawki zależnie od sytuacji. Siłę do zdolności do samodzielnego przezimowania w jednym korpusie taki odkład osiąga we wrześniu/ październiku. Oczywiście taki słabiak miodu nie dał w 2019 ale masz czas na ocenę matki i nie osłabiasz rodzin miodowych. U mnie mało pszczół w ulu = mało miodu. Izolatory to jedna wielka ściema. No chyba, że pchasz od razu malinę albo inny zioło cukier do ula, co bezczelnie niektórzy robią, kłamiąc później w żywe oczy! U mnie nadstawki zapełniają się miodem letnim w ciągu 5-6 dni ale rozciągnięte przez 2 miesiące aż i nigdy nie wiadomo kiedy dokładnie to nastąpi. Po zapachu się poznaje wieczorami. Ten miód letni u mnie (większość lip to dawno poszła kominami u sąsiądów) to nie rzepak, bo ten akurat wiadomo kiedy kwitnie. Dlatego potrzebna na stacjonarnej cały czas duża obsada w ulu. Zjedzą ale i przyniosą zapas zimowy. W zamian w sierpniu/ wrześniu dostaną cukier i też przezimują. W październiku część matek z odkładów zabieram do rodzin starych na podmianę a taki bezmateczny odkład pod inny odkład z młodą matką. Razem 20 ramek w ulu przez zimę. To jest model gospodarki rotacyjnej. Co roku w każdej rodzinie do zimowli idzie młoda matka (pszczoła to owad a nie członek rodziny, jakieś infantylne egzaltacje są tu nieporozumieniem). Rolnik co roku orze i uprawia i sieje to i pszczelarz co roku zapewnia młodą matkę, zapas na zimę i przednówek (!) i odnowione minimum połowę gniazda oraz wyredukowanie co się da warozy. W zamian wczesną wiosną nie ma potrzeby uruchamiania kampani pt. ciasto czy cyrkowych wręcz ewolucji aby zreanimować trupa. Idziesz do ula z kratą i miodnią jak kwitną drzewa owocowe. Potem trzeba pilnować tylko aby nie wyroiło się. Zimny ul zapobiega wycieńczającemu wychowu czerwiu przed oblotem. Mnie tam folia czy wilgoci kapkę w/ po zimie fruwa. Akurat mało ważny aspekt. Zaleta w sezonie bo widać od razu co i jak z rodziną, łatwo spacyfikować przed otwarciem na oścież i nie kleją daszka. Rób jak uważasz. Na priv podesłałem Ci broszurkę p Ostrowskiej. To sam decyduj, który model hodowli i ile pracy wolisz. Matki wg poniższej metody wcale nie odstają od tych kupnych czy innymi metodami. Oczywiście po unasiennieniu są ruchliwe i wąskie w talii. Tyją z postępującym czerwieniem (we wrześniu to już stateczne matrony z dużymi du***i) aby następnego sezonu walić do jesieni jak automaty. I oto chodzi. A nie o jakieś dotacyjne badziewie za grube pieniądze. Matki dwuletnie już tak nie mają to i nie szkoda ich. Każdy pamięta paręset euro. Też takie kupowałem ale szybko zmądrzałem. Trickiem wychowu tu jest stosunkowo niewielka ilość młodego czerwiu do pielęgnacji i karmienia na moment utworzenia. 99,99% kupnych matek co do zasady jest ratunkowymi.
  40. 3 points
    Irkor masz racje. Po co analizowac czyjes badania, ogladac filmy (niemieckie, rosyjskie, "amerykanskie") wszak my jestesmy najmadrzejszy i sami do tego dojdziemy. No moze za 100 lat ale napewno dojdziemy.
  41. 3 points
    Sławku ja mam swoje lata i piszę to co myślę , nie neguje pracy naukowców i jestem pełen szacunku do ich pracy i nie będę się wtrącał do ich metodyki badań naukowych czy ani ich pouczał jak mają selekcjonować pszczoły , za dużo ode mnie wymagasz. 😊 Ale czy nie za wielkie wiążesz nadzieje w skuteczność ich poczynań ? Zgnilec u pszczół mamy prawie od zawsze , ten amerykański dotarł trochę później i co wynaleźli jakąś metodę na te choroby w miarę bezpieczną i nie trującą przy okazji ludzi.. I czy jesteś tak naiwny że wierzysz że lekarze wynajdą leki na wszelkie choroby , lub wyhodują pszczoły odporne na nie ? To jest ciągłe gonienie króliczka i ich użyteczna owszem praca nie będzie miała końca , bo przyroda będzie zawsze o parę kroków do przodu.
  42. 3 points
    Duńskie dziewczyny są grubo ciosane i brzydkie jak noc listopadowa, więc lepiej niech nic nie pokazują . Nie dla każdego też pszczoły KB , nawet jeśli są odporne na nosemy czy inne nowoczesne choroby. W końcu trzeba jakoś towar zareklamować , a nosemy akurat na topie. U mnie to sprawdzona pszczoła mięsna ( nie miodna) , której wybujała plenność jest zagrożeniem nie tylko nosemy , ale i zgnilca - więc akurat odwrotnie niż są reklamowane. Zarówno nosema jak i zgnilec amerykański to choroby nieuleczalne . Na nosemę oczywiście można kupić opracowane przez naszych polskich naukowców cudowne lekarstwo , które zapobiega . Taki opis lekarstwa wyklucza narzekania i reklamacje bo przecież nie leczy tylko zapobiega. A co to znaczy ? Ano tyle ,że jak jednak zachorują to lekarstwo podano za późno jak już choroba była zaawansowana tylko jeszcze niewidoczna. To znachorstwo nie nauka. Daleki jestem od kwestionowania osiągnięć nauki i wartości badań naukowych , ale wszyscy oni działają w oparciu o dotacje i programy badawcze na tym oparte. Często pod założoną tezę i muszą kończyć się sukcesem bo inaczej nie ma kasy. Prawda jest więc często nie taka oczywista jak to wynika z poważnych publikacji pań i panów z literkami przed nazwiskiem . Czasy takie ,że do wszystkiego należy mieć pewien dystans , zachować spokój i zdrowy rozsądek.
  43. 3 points
    W tym kalendarium które Ci w http://pasieka.neostrada.pl/porady.htm pod pozycją sierpień jest wszystko w pigułce na temat karmienia zimowego , jak chcesz rozszerzonej wiedzy to od tego są książki . Czy czytałeś te porady na miesiąc sierpień i lipiec ? Czy wolisz żeby Ci ktoś je przepisał jeszcze teraz , bo Ci się nie chce otworzyć powyższej strony internetowej i przeczytać ją. Teraz my pszczelarze w środku sezonu nie mamy czasu przepisywać stron internetowych czy książek , a tam w linku wyżej jest wszystko o co pytasz i tak jak chcesz czyli rzeczowo i krótko. A jak byś czegoś nie rozumiał z tych porad , to oczywiście pytaj czego nie zrozumiałeś , ale chyba tam jest jasno napisane. Pozdrawiam
  44. 3 points
    Przepraszam nie żebym cię krytykował ale odnoszę wrażenie że nie ogarniasz tematu,nie robisz przeglądów nie działasz przeciw rojowo. Wiem że to jakiś sposób na pszczelarzenie czekać co będzie co ucieknie,ale może lepiej wyznaczyć sobie jakiś limit pszczół do ogarnięcia i tyle trzymać,robić systematyczne przeglądy,wiedzieć gdzie się zaczyna nastrój rojowy,zrobić odkład czy co. Jaki sens zimowania rodziny,leczenia,karmienia a ona potem w maju wypada z produkcji??? Nie zrozum mnie źle ja tylko podsuwam propozycję,sam pracuję na etacie i muszę dawać sobie rady.PK
  45. 3 points
    A ja, to wtedy jestem pewny miodu, kiedy mam go już w słoikach.?
  46. 3 points
    Pamiętajmy o tych co odeszli , w tych szczególnych dniach wspomnijmy , niech pamięć trwa. W tym roku przyszło mi pożegna moją mamusię , najukochańszą osobę dla każdego.Z pszczelarstwem związana od najmłodszych lat , zawsze żywo zainteresowana tym co się dzieje wród pszczół , były częścią jej życia.
  47. 3 points
    Czyli stanęło na tym , że tzw ziołomiody są w porządku, a barbarzyństwem jest poławianie i sprzedawanie pyłku ... No i jeszcze dochodzi kolejna cudowna właściwość ziołomiodów , czyli to , że jest to lek do stosowania w walce ze zgnilcem . No cóż . Żyłem w nieświadomości . Człowiek całe życie się uczy a i tak głupi umrze.
  48. 3 points
    Aaaaa - jednak do zimy pójdzie 12 rodzin ,a nie 14 jak pisałem. No, no - nie myślcie, że spadły już teraz. Nic z tych rzeczy. Trafił się dzisiaj młody pszczelarz i kupił te dwie rodzinki przygotowane do zimy w zapasowych ulikach za 650 zł całość. Niech mu się trzymają jak najlepiej, przynajmniej tak jak u mnie, to będzie zadowolony. W końcu, ktoś musi podtrzymywać to pszczelarstwo.
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+01:00


  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.