Jump to content
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 10/05/2021 in all areas

  1. 5 points
    Jak w temacie ;"ostatnie pszczoły zimowe", są bardzo ważne. Można powiedzieć ,że każda warta złotówkę. Teraz jedna pszczoła zmuszona jest karmić i opiekować się dwoma a czasami i czterema larwami pszczelimi. A miód bierzemy dopiero jak jest odwrotnie tzn. na jedną larwę przypada trzy albo i cztery dorosłe pszczoły.
  2. 5 points
  3. 5 points
    Drogi Przyjacielu. w całej tej sprawie nie chodzi o "krzywy matecznik". Selekcja jest najlepszą, jeśli opiera się na wieloletnim doświadczeniu hodowcy, połączonym z jego wyczuciem. talentem i zmysłem obserwacji.
  4. 5 points
  5. 5 points
    Chciałam wszystkim podziękować za możliwość spotkania i poznania niektórych z Was. Tym , którzy to zainicjowali i tym , którzy chcieli ponieść trudy podróży. Było bardzo miło i zdecydowanie za krótko. Pozdrawiam wszystkich.
  6. 4 points
    a jeden Czech też ma taki ulubiony ul i to jest jedyna słuszna koncepcja dla kószki.
  7. 4 points
    nawet przy 100 rodzinach nie opłaci się eksperymentować. Przy tak wysokich cenach cukru zakarmienie rodziny na zimę to równowartość 2kg miodu. Czy to tak wiele ? Cukier jest dostępny nie kręćmy afery, że są jego braki. To że akurat poszedłeś na zakupu do marketu i nie było tam cukru w magicznej promocji nie znaczy, że sa jego braki na rynku. W hurtowniach jest dostępny bez problemu. Już od dawna wiadomo, że markety sprzedają cukier w promocji czasem poniżej zakupu aby tylko przyciągnąć uwagę klienta.
  8. 3 points
    Ja to porównywałem do pasków biowar 500. Weryfikując izolatorem chmary i tabletką apiwarolu. Wniosek: więcej nie będę używał takich pasków z KS. Chyba pisałem o tym już na forum dokładniej Jako dodatkowe leczenie np. przed nawłocią pewnie ok. trochę zredukuje lecz w mojej ocenie są lepsze metody, które można zastosować w takim celu i sytuacji. Nad taką formą podawania KS już dawno pracuje Randy Oliver. W pierwszych próbach odrzucił birmat jako nośnik. Z powodu całkowicie nie kontrolowanego czasu ekspozycji. W jednej rodzinie paski są kilka dnia w innej po 2 dobach są zgryzione. A u nas za sprawą jednej gadającej głowy na YT zrobiła się na to moda. I wystartował biznes na FB lawinowo.
  9. 3 points
  10. 3 points
    😉 ... a bo nie mogłem się powstrzymać (mam tak zazwyczaj gdy.... i po np. ... -niaku )... .... nie na temat ale w temacie ... 😉 😉 PF ps dopisuję po chwili by .... nie ma w tych (powyższych...) żadnych podtekstów/aluzji/insynuacji .... jako 'ciekawostkę' tylko ... wywołaną 'liczbą' "30" i 'tematycznym bocznym torem'😉
  11. 3 points
    nie ma takich pasiek , sąsiedzi sobie używają. Poza tym co tu wyklucza kupowanie nowych matek ? Między innymi dlatego nigdy nie kupuje NU, chyba że mateczniki - ale to jest uzasadnione. paraglieder z amnezji wciskał ,że pszczoły potrafią przenosić jajko - ale to bzdura - naukowe publikacje to wykluczają. Jeśli matka nie weszła to mogą się pojawiać trutówki z powodów , które wymienił Michał . Z biedy założą matecznik na larwie trutowej i tym jest ów glut. Tak jest właśnie u mnie , klasycznie : kilkudniowe załamanie pogody w środku pożytku rzapakowego W każdej pasiece trzeba wymieniać matki , tak samo w małej jak w dużej. W dużej są tylko inne metody bo każda minuta cenna, a straty wkalkulowane i na akceptowalnym poziomie. Pszczoły są ze swej natury rozwiązłe , matka powinna odbyć minimum 10 kopulacji , a ponieważ za każdym razem obrywa kochankowi narządy rozrywkowe to nie ma mowy o monogamii. To zapewnia różnorodność genetyczną pszczół już w obrębie jednej rodziny - pszczoły mają zróżnicowane zdolności do poszczególnych pracy i pożytków. Wielość dupenszturchenów zapewnia też wysoką przeżywalność czerwiu. Małe , słabe matki zadowalają się pojedynczymi kopulacjami i marnymi lotami godowymi i to jest źródłem hodowli wsobnej - pewnie kopulują z trutniami ze świty - ale nie byłem tego świadkiem to tylko moja imaginacja . Podobnie marne są najczęściej matki NU , bo jednodniówki tylko z nazwy , często wymęczone transportem i oczekiwaniem. Najlepsze są z mateczników poddanych do ulika weselnego - są karmione już w czasie wygryzania się z matecznika , poddane intensywnemu karmieniu i treningowi do lotów godowych oraz wielu kopulacji. Do tego dochodzi pogoda i inne czynniki losowe. Dlatego tak trudno liczyć na sukces przy pojedynczej matce , do tego NU , ale mówią też że i ślepej kurze ... I tak mogę marudzić bez końca bo to skomplikowana i fascynująca materia . Rozmnażanie jest piękne. No chyba ,że jest się tym co mu urwało jajca - ale ekstaza jest tak silna że to nie boli Ze też prawo jeszcze pozwala na takie brewerie.
  12. 3 points
    wiosną to się wkłada ramkę pracy do rodzin a potem ją tnie a nie sika po pszczołach, systematyczna wycinka (co ~3 tygodnie) ramki pracy ogranicza na tyle namnażanie syfa, że można przeczekać do końca sezonu i w sierpniu tuż przed wychowem pszczół zimowych zastosować KM jak jest czerw albo KS w okresie wymuszonego braku czerwiu, przy okazji wymienić stare gniazdo i podmienić matkę na młodą (jak wierzysz w matki kupcze to też mogą być) wiosną nie warto stać w kolejkach po matki, wiosną młode matki mają być już w ulach jako przezimowane w normalnych ulach a nie jakowyś miniplusikach, te dobre dla hodowców matek na skalę przemysłową, detaliście tylko dokładają roboty co do RP to topiarka parowa pokazuje prawdę jak to niby waroza omija szerokim łukiem nieczerwione nigdy komórki trutowe, jeden wielki bullshit dla naiwnych z każdym cyklem wycinania jest coraz więcej brązowych plamek RP przy okazji łagodzi ciągoty do rójek i stabilizuje gniazdo tuż pod kratą a nie w dolnym korpusie, no trza mieć też ramkę szerszą a niższą a jak komu mało miodu (co też nieprawda) to niech se dokupi w supermarkecie
  13. 3 points
    U nas też są ogrodnicy i nawet zimna Zośka, przynajmniej sąsiad tak twierdzi, chyba wie co mówi, w końcu to jego żona?
  14. 3 points
    Wyroją Ci się na 100% jeśli zrobisz to wiosną, a nawet jeśli nie wyroją to na kolejny pożytek będą słabsze - niższa liczebność pokolenia pszczół będzie w stanie wychować kolejne pokolenie w ograniczonej ilości. Jeśli ograniczysz na ostatni pożytek to mogą być problemy z dojściem siłą do zimowli. Bawiłem się jednego roku w to i stwierdzam, że szkoda nakładu pracy na to bo efekt niezauważalny pod względem miodu. Teraz to nawet czasu na to bym nie miał. Na lipę i tak zalewają u mnie gniazda ograniczając przy tym matki w czerwieniu. Wtedy z czystym sumieniem wybieram z gniazda pełne ramki miodu do odwirowania co jest wbrew dekalogowi pszczelarzy co z gniazda nigdy nie biorą miodu Oczywiście tuż po wybraniu miodu - pomimo częściowego zostawienia od razu przystępuję do podkarmienia.
  15. 3 points
    Witam. U nas po paru dniach mrozu (do -20C) w nocy spadl snieg i jeszcze ciagle pada.
  16. 3 points
    Tradycyjnie 100 lat w szczęściu i zdrowiu !!! Choć znam, przypadek gdy na takie życzenia Jubilat zaprotestował że właśnie kończy 100 lat. Życzono mu więc miłego wieczoru
  17. 3 points
    Podziękowania dla michala79 za zorganizowanie imprezy - wspólny wieczór spędzony przy dezynfekcji ? jest zdecydowanie lepszy niż stukanie w klawisze na forum. Wart było jechać tyle kilometrów by poznać osobiście kolejnych forumowiczów. Reszel urokliwe miasteczko - pewnie w sezonie zyskuje jeszcze więcej. No i obiad u Bożeny....jak zawsze pyszny - bardzo dziękuje za ugoszczenie nas. No i za rok powtarzamy....
  18. 3 points
    Ano stąd, że są ludzie którzy mają swoje animozje do konkretnych ras. Czym spowodowane- nie mi to oceniać. Zauważyłem w moim krótkim pszczelarzeniu osoby nie lubiące kaukazów, bo rabują, krainek bo się roją, bukwastów bo im nie przyniosły miodu. Wg mnie po prostu są miejsca na tym łez padole, w których jedne rasy sprawdzą się lepiej od innych. Na wsi miałem bukwasta "odpornego na warozę", przyniósł jedną trzecią miodu co nieska, mimo że stały obok siebie ,oba ule pełne pszczoły. Za to z trzech rodzin ustawionych na nawłoć okazał się najlepszy. Trochę jak z samochodami. jak toś mieszka na głębokim zadupiu, będzie chwalił terenówkę, inny z miasta powie że to auto do du... i nie ma jak nim parkować A co wyjdzie z mieszania? czasem fajne audi quatro 4x4 ale czasem pokraka, co się nigdzie nie sprawdzi... Dlatego nie każdemu dane tworzyć własne linie pszczół Ponoć na MGST zlatują trutnie ze wszystkich pasiek w okolicy nawet kilkunastu kilometrów. Ja mam obecnie same łagodne pszczoły, sąsiad cztery ule szatanów (wg jego żony). Mam kilka matek własnego chowu naturalnie unasienionych . Zobaczymy jakie pszczoły z nich będą.
  19. 3 points
    Tutaj trzeba było jednak złapać kiedyś tego króliczka:) Czasami lepiej puknąć panią, niż wzdychać do niej całe życie xD
  20. 3 points
    Kłody to zboczenie pszczoły można trzymać nawet w tapczanie , ja pytałem o pszczoły zasiedlane w lesie , w zrobionych specjalnie dziuplach jak przed wiekami. Było do tego wsparcie za łunijne i dlatego pytam bo normalnie trzeba się wykazać trwałym efektem żeby nie zwracać onych parszywych srebrników . No i żeby nie było ,że jestem przeciw z zasady. Moja chrzestna córka nazywa się Kleczyńska co wskazuje ,że pochodzi z rodu bartnuików , albowiem kleczenie to po naszemu miodobranie Tak więc tradycje pszczelarskie mojego rodu sięgają wieków
  21. 3 points
    W najblizszym czasie wszystko pojdzie bardzo do gory. Ekoszolomony pozamykali kopalnie,elektrownie (atomowe, weglowe). Nawozy, zywnosc, cement itd. potrzebuje duze ilosci energii a tej zaczyna brakowac. Wszystki wegiel idzie do chin. Im wolno a na nas narzuca sie jakies chore ideologie i podatki. A ludzie to lykaja jak pelikany. A tych co to nie dostosowuja sie to sie likwiduje. U nas juz zaczynaja wywalac z pracy jak sie nie zaszczepisz. Zamordyzm jak za komuny.
  22. 2 points
    a to ja nie potrzebuje zakarmiam nie po to żeby ratować powalony pomysł dotacji jak większość zresztą
  23. 2 points
    Pierwsza sprawa to jak mocna jest ta rodzina? Ile ramek na czarno? Jeżeli dość mocna i mało czerwiu to dobrze, bo nie mają jeszcze "gorączki" trzeba zastosować na już! jeszcze coś do zwalczania warrozy i poczekać do końca września co się stanie. Wtedy podejmiesz decyzję czy zimować? A nawet wcześniej zobaczysz czy pszczół będzie drastycznie ubywać. Tak tylko co z tych pszczół zostanie po przerobieniu kilku kilogramów cukru nawet jakby odbudowały w jakim stanie będzie pszczoła zimowa? Według mnie zły pomysł.
  24. 2 points
    tu nie chodzi o reklamę , tylko o otwieranie linku żeby był wysoko w wyszukiwarkach . Na mnie to działa dokładnie odwrotnie. Podobnie jak promocje w sklepie - nigdy nie kupuję nic w promocji przekorny manio
  25. 2 points
    wszystko jest możliwe , ale raczej bym na to nie liczył. Polbart kiedyś sfilmował takie samozakarmione pszczoły , jeszcze im zabrał po korpusie , ale to wyjątkowa lokalizacja w dolinie Wisły i fajny klimat. Ja nigdy nie wiruję nawłoci bo jest jej za mało ( choć obszarowo dziesiątki ha w dolinie rzeki Ełk) , zaczynam zakarmiać po odebraniu miodu lip(c)owego , to u mnie około 22 lipca , czyli w urodziny PRL Wtedy podaję po ok. 5 l syropu 1:1 . To na odbudowę populacji , ale jednocześnie uaktywnia samozakarmianie pszczół w maniowym wydaniu. Podanie syropu , gdy wokół pustynia stwarza złudzenie pożytku , wywołuje narkotyczną nadaktywność lotnych robotnic pokolenia letniego . które normalnie wisi brodami na bezrobociu i czeka na śmierć . .Pszczoły wylatują z uli w poszukiwania , znoszą resztki pyłku i nektaru , po które normalnie by nie poleciały bo wbrew pozorom kalkulują i mierzą siły na zamiary. Żeby coś przynieść trzeba wynieść z ula zapasy - paliwo na loty zwiadowcze i robocze. Syrop to finansuje. Może nie jest to zakarmianie czystym miodem , ale znoszą sporo pyłku , którym tuczą ciało tłuszczowe zimowego pokolenia, a zapasy cukrowe z pewnością bija na głowę składem oszukańcze ziołosmrody , sprzedawane jako cudowny lek na wszy(stko). Moje pszczoły zimują więc na ziołosmrodzie . Pełne samozakarmianie , bez pomocy syropu jest w moich warunkach niemożliwe bo po Annie przyroda już zamiera , jest sucho i upalnie . We wrześniu za to szybko robi się zimno. Nawłoć to tylko pyłek z małą ilością nektaru. Od lat z niej zrezygnowałem bo lepszym interesem moim i pszczół jest dopingowanie do samozakarmiania i uczta białkowo-cukrowa młodego , zimującego pokolenia. To jak lokata długoterminowa.
  26. 2 points
    polecam Twojej uwadze ( jeśli nie oglądałeś ) film z serii BBC z lektorką Czubą pt" Zabójcze pszczoły z Afryki". Nic w nich zabójczego , ale pewien Pan Murzyn przy pomocy wiszących ulików zasiedlonych wędrującymi pszczołami i siecią drucianych potykaczy , chroni swoja plantację nawet przed słoniami. Poza tym piękne sceny z wnętrza roju, wygryzanie się matki i jej karmienie jak tylko otworek pozwala na wysunięcie języka. Ta scena pokazuje różnicę pomiędzy wygryzaniem się matki w ulu i cieplarce. Tak wygląda fragment ogrodzenia z zawieszonymi ulikami bo to małe , zjadliwe rodzinki Te pszczoły atakują od razu jak się tylko ul gwałtownie poruszy. Teściowej nie wpuści bez zapowiedzenia. deszcz pada to warto obejrzeć wieczorkiem. To mój ulubiony film przyrodniczy. Poniżej klatka filmowa ze sceną pierwszego karmienia nowej królowej :
  27. 2 points
    Przenieś pszczoły 300 km na północ i dołączysz do klubu , Panie Mądraliński.
  28. 2 points
    Pokolenia w ulu szybko wymierają zwłaszcza w sezonie na pożytku. A co ja będę. Zabieraj. Sam się przekonasz. O ile wcześniej nie wytłumaczysz sobie niewypału opryskami, rabunkami, wirusami, matką, sąsiadem itp itd wszystkim byle nie swoim nierozsądnym ruchem sprzed paru tygodni. Ludzie mają z reguły krótką pamięć. Ciao.
  29. 2 points
    O. Więc może zainstaluje małe wentylatorki komputerowe przy każdym słupie żeby lepiej się wentylowaly:D
  30. 2 points
    Normalnie się dogaduje . Słucha i przytakuje ? Adama J. nawet M. Gesslerowa nie przekabaciła ?
  31. 2 points
    Nie wiemy jaki to środek. Należy zapytać rolnika. Środek przeciwko słodyszkowi stosuje się skrajnie na samym początku kwitnienia. Później jest on (słodyszek) już korzystny po części. Nie jestem pewien ale substancja o której wspominasz wchłaniana przez roślinę która ma zatruć szkodniki pokarmowo stosowana jest w zaprawie ziarna jeszcze przed siewem. Jeśli mamy bardziej doświadczonego rolnika na forum proszę aby mnie poprawił. W tym roku przy dwóch pasiekach stacjonarnych w zasięgu lotu mam kilkanaście upraw rzepaku. Różnych właścicieli. Pszczoły są tam cały rok. Na szczęście nic złego nigdy się nie wydarzyło i liczę że tak będzie już zawsze. Rolnicy to też świadomi ludzie wiedzą jak należy stosować zabiegi. Mam też lokalizacje przy ogródkach działkowych tam bardziej obawiam się o podtrucia... W naszej gminie jest dobra praktyka od kilku lat. Lokalne koło podaje do urzędu gminy informacje jaka ilość rodzin pszczelich znajduje się w danej miejscowości (nie są podawane konkretne lokalizacje). Taka informacja w postaci "kurendy" przekazywana jest do mieszkańców całej gminy. Nie jest to lek na całe zło lecz co roczne przypominanie mieszkańcom w okresie wiosennym o tym, że w ich sąsiedztwie znajdują się pszczoły. W piśmie zawarte są też podstawowe informacje o zachowaniu dobrej praktyki przy stosowaniu środków ochrony roślin
  32. 2 points
    to napisz po co Ci to szukanie. Napisał Ci Bogumił i pisałem ja : jak chcesz wiedzieć w którym korpusie jest matka to daj nową, czystą kratę . Po tygodniu ( choć wystarczy 3-4 dni) sprawdź w którym korpusie są jajeczka - tam jest matka. Cudów nie ma , nie było drugiej matki tylko krata uszkodzona , czy wadliwie założona. Opanuj się bo stracisz ostatnią rodzinę. Zostaw rady youtubowe bo nie masz wiedzy aby oddzielić ziarno od plew. Stosuj zasadę ,że jak nie wiesz to zaufaj pszczołom. W tej sytuacji po prostu wyjmij kratę i puść na dwa korpusy . Jakby się okazało ,że to za dużo to pszczoły same zaleją górny korpus - w co szczerze wątpię . Możesz potem postawić kolejny korpus na miodnię i dać kratę - od przybytku głowa nie zaboli. Najwyżej ją zignorują jeśli opadną z sił . Kratę wyrzuć też dla bezpieczeństwa matki : bo jeśli matka ją przechodzi to może się przy tym zajęciu uszkodzić lub zginąć jak się zablokuje . Kup kilka krat , nie bazuj na jednej bo to groszowy wydatek , a lepiej dać dwie kraty niż przewalać ramki w poszukiwaniu matki. Nawet jak mam potrzebę odszukania matki to nie zawsze się to udaje , nie "szukam do skutku" , tylko odpuszczam do następnego razu . Jak rodzina toksyczna ( np. po własnej linii matecznej) to ul odstawiam na bok i odbieram mu całą pszczołę lotną - wtedy żadna matka się nie ukryje - ale Boże broń nie traktuj tego jako rady w tej sytuacji !!!!! Nikt nie jest idealny oprócz naszych kobiet. Odpuść temu szukaniu matek bo same nieszczęścia z tego wynikają , a sensu w tym żadnego. Odwracając sytuację co Ci po wyszukaniu matki jakby nie było jajek ? Jajka to jest wystarczające świadectwo obecności matki , a jak doczytasz to po ich ułożeniu na dnie komórki dowiesz się nawet o czasie jego złożenia. Matka Ci tego nie zezna . Więcej lektury , mniej youtuba i pejsbooka . Jak masz wątpliwości to spytaj mailowo administracji forum - tam są doświadczeni zawodowcy , rozwieją Twoje wątpliwości bo nie zawsze chcą się angażować w forumowe gadki . Z drugiej strony to rozumiem dlaczego na ulach warszawskich trudniej młodym o porażkę . Tam poszerzanie to po prostu dostawianie ramek. Można od razu zatankować do pełna i nie grzebać wcale. Najgorzej jak na ulu korpusowym przenosi się obyczaje z leżaka.
  33. 2 points
    ???? Sory ale pierwsze co to tak skojarzyłem ??
  34. 2 points
    Chłopie, to jest rozpuszczony woda syrop a nie świeży nakrop.
  35. 2 points
    Jako że herbaty nie słodzę, ba nawet kawy a z natury leniwy jestem, może oddam to znajomemu do fermentacji, niech mi tylko wosk odda... Dziwię się tylko, że w poważnej książce to zalecali, choć wtedy o cukier było dosyć trudno...
  36. 2 points
    Ja żyłem w tych czasach , więc mi nie truj o powszechności tego zjawiska. CCCP nie był krajem otwartym i mowy nie było nie tylko o sprowadzeniu pszczół , ale swobodnej turystyce. Towarzysze jeździli tam ( jak dostali paszport bo to nie było oczywiste) pociągami przyjaźni. Oprócz celu turystycznego musieli zahandlować ( jeans, guma do żucia) żeby się zwróciło i nie w głowie mieli pszczoły bo łatwiej przewieźć złoto. Poza tym nie było możliwości jechać gdzie się chce i bez opiekuna . Indywidualny import nie miał żadnych szans - więc jak to można mówić o masowości ? Byłeś kiedy w Rosji ? Nawet dziś w windzie i na każdym piętrze hotelu jest "konsultant" , który pilnuje abyś nie łaził po innych piętrach , czy kontaktował się z miejscowymi . Winda dla "zagranicznych" nie zatrzymuje się na "krajowych" piętrach. Takie łajzy są tam wszędzie : w zoo, w parku , teatrze, muzeum . Za komuny było ich kilka razy więcej. Ne ma więc mowy o "masowości" zjawiska , nawet jeśli ono było gdzieś poza głową cytowanego docenta . Zachowaj umiar i nie ufaj każdej treści jaką wyczytasz czy znajdziesz w internecie. Albo chociaż wstrzymaj się przed objawianiem tych prawd starym praktykom , którzy wiedzą co było , co jest i co jest możliwe , a co tylko powstało jako teoria naginana do założeń . Nie pamiętam już jaka była historia sprowadzenia kaukazów do Polski i kiedy to było ( pewnie jakiś docent sprowadził kilka matek nie do końca legalnie w ramach bratniej współpracy bo na zachodnie nie było nas stać , dyrektor zarabiał 10$ miesięcznie !) , ale to naprawdę śladowe ilości wobec choćby krainek sprowadzanych dużo wcześniej , legalnie i w dużo większych ilościach , a te uważasz zdaje się za pożądane i nie śmiecące genami ? Są nam równie obce , tylko od dużo dłuższego czasu . Świat się skurczył i może Twój zięć będzie czarny Miej proporcjum mocium panie , bo dzieci to czytają i mogą uwierzyć. Poza tym nie traktuj poważnie i mojego pisania bo źle Ci nie życzę. Pszczelarstwo jest proste i nie należy szukać Pacanowa całe życie bo rozwiązanie są pod ręką. Ja już wyrosłem z poszukiwania "pszczoły lepszej niż inne" . Sukces leży główne w rękach pszczelarza. Nie staniesz się kierowcą formuły F1 w godzinę. Z czasem dojrzejesz również pszczelarsko . Szukaj jeśli lubisz , ale nie odsadzaj od rozumu wszystkich innych tylko dlatego , że mają pszczoły których nie chcesz mieć z jakichś pryncypialnych powodów . Wolno Ci , tak jak wolno mi. Tyle ,że ja mam doświadczenia więcej niż Ty lat , ale to też nie musi być argumentem bo całkiem być może ,że to ja jestem dureń. W każdym razie jestem w szczęśliwym związku z moimi pszczołami i nie szukam winnych tej sytuacji, czego i Tobie z serca życzę . Czasem może lepiej mniej czytania , a więcej praktyki ? Nie , nie wymawiam Ci , ale to się ciągle rzuca w oczy ta niemylność i pewność sądów. Ja zawsze mam wątpliwości , ale u mnie rozstrzygają je pszczoły.
  37. 2 points
    Mirek życzę zdrowia. Mam nadzieję że na pszczołach znasz się lepiej niż na medycynie i nie gnębisz biednych owadów jak Michał.
  38. 2 points
    Sikorek nie ma od początku zimy, a Sylwester to ostatnio. Martwe pszczoły powynoszone w czasie ocieplenia leżą na wlotkach, w innych latach to nie do pomyślenia. Jak zwykłe przy szukaniu winnych, czy usprawiedliwianiu nieudolności powiem stanowczo to wina Tuska!!! Ewentualnie za paskiem tvpinfo. W Polsce panuje dobrobyt że nawet sikorki nie szukają jedzenia. ?
  39. 2 points
    Najpierw to trzeba powiedzieć kto co ma na myśli. W temacie jest pytanie o rojnicę, a ty opisujesz hodowlę w skrzynce odkładowej. PK
  40. 2 points
    Po świątecznym obżarstwie na wadze źle. Podjąć trzeba się dzieła zrzucenia zbędnych kalorii. A że również od roku odłogiem leży projekt dziania kłód, to zaczynamy. I tak, kilka minut dziubania... i serducho wali, zadyszka jakaś... Myślę sobie "o cholera, przeżarty informatyk zza biurka, 42 lata, miesiąc po kovidzie... to i takie rezultaty". Ale jeden spacer dookoła podwórka, to się serducho uspokoiło. Znowu dziubanie i zadyszka. Drugi spacer... trzeci... i.. i... coś zaskoczyło. Włączył się dawno nie doświadczany tryb bez zadyszki. Jakoś tak się kręgosłup wyprostował... no i od razu lepiej. Chyba jednak jeszcze pobrykam
  41. 2 points
    Z tego co ja wiem robi się inaczej. Wolną przestrzeń robi się pomiędzy ociepleniem a dachówką. PK
  42. 2 points
    Swego czasu na 'budzeniu niedźwiedzicy' ( no taka impreza) w Cisnej wygrałem w 'konkursie nalewek' (pierwsze i trzecie ...) sześciopak piwa z Ursa Maior. Jak nie piję (i nawet mi niespecjalnie smakuje) piwa, to TO akurat smakowało mnie i ... i? mojej małżonce .... tak dygresyjnie ... skoro na 'piwny tor zboczyło' .... PF
  43. 2 points
    ... nadal 'robię' ... takie 'prezentowe' ... PF
  44. 2 points
    W takim jak się gołe baby ma pod bokiem i nie trzeba myśleć a robić . Mi się śnią pszczoły co nie raz i przez sen wołają . Wtedy jest oblot pasiek i nigdy nie bezsensowny .Ja tam wolę od snów robotę .
  45. 2 points
    W takim przypadku to bym tą rodzinę odstawił w nowe miejsce , na jej stanowisku postawił nowy ul i zrobił odkład z lotnej pszczoły. Jak trafią do ula bez czerwiu to przyjmą każdą matkę i rójka wyjdzie im z głowy. W macierzaku łatwo znajdę i wymienię matkę , albo , jak pisałeś, rozdzielę między inne ule. Bez pszczoły lotnej znika natychmiast nastrój rojowy. Bez wymiany matki , wejdą w nastrój jak tylko odtworzą siły lotne - czyli po 2-3 tygodniach. Powyższy sposób na odebrania pszczoły lotnej jest też sposobem na przerwanie rójki o ile matka jeszcze nie wyszła. W macierzaku można nic nie robić bo same skasują mateczniki. To kolejny sposób dla leniwych W ten sposób unikamy rójki i dajemy czas na wymianę matki, oraz bonus w postaci silnego odkładu . Tylko weź to zrób z leżakiem warszawskim bez wózka widłowego ? Dlatego mam 1/2 D , takie mecyje robię jedną ręką . Choć i w pancernym ulu można sobie poradzić przenosząc ramki z pszczołami do nowego ula. Ale jak pszczoły są z "linii matecznej" i spływają z ramek. Wtedy będzie Armagedon i zapłaczą sąsiedzi.
  46. 2 points
    Bardzo przepraszam za skaleczenie naszego ojczystego języka. Mam nadzieję, że bynajmniej mi się to nie powtórzy Pytanie było o zapobieganie ucieczce matki z rojem w nastroju rojowym. Dlatego to przyszło mi na myśl jako lepsza opcja niż krata odgrodowa na wylotek. Zapobieganie samemu nastrojowi rojowe mu to całkowicie inny a zarazem bardziej słuszny temat do omówienia niż blokada ucieczki podczas stanu "nieroboczego"
  47. 2 points
    Dlaczego ? Chyba że poszły w świat , ale jeśli ją zdejmiesz to masz nową rodzinę bardzo chętną do pracy , potem może być druga , trzecia .... To zależy jaki jest cel hodowli. Są pasieki bazujące na naturalnej rójce jako metodzie rozmnażania, choć to raczej gospodarka ekstensywna , więc trzeba mieć dużo rodzin bo jak wszystkie się wyroją to miód trzeba kupić u kolegi zamiast wirować swój. Trzeba być optymistą i w każdej sytuacji widzieć sukces ( może nie tak skrajnie jak Michał) , jak zawsze powtórzę że w sezonie trzeba mieć nadmiar rodzin i odkładów ,aby żadne niepowodzenie nie było tragedią narodową, a tylko kolejnym doświadczeniem , nauką i wzmocnieniem naszej motywacji do działania. Trzeba hodować własne matki i wymieniać je często lub raczej wymieniać rodziny ( ja osadzam nowe odkłady i wzmacniam je rozwiązywanymi rodzinami , zamiast odwrotnie - tj, wymieniać matki na nowe , ale w starej rodzinie) .
  48. 2 points
    Ale może ktoś mi wyjaśni, co zmieniło to odkrycie w pasiece Kowalskiego? Tak, może dla naukowców ważne jest opracowanie trucizny na pasożyta, ale dla mnie?
  49. 2 points
    Nie rozumiesz o czym piszę , albo udajesz . Nie oglądaj tyle kurwizji , bo wpadniesz pod pociąg . Zostaw ten temat , albo jako admin skasuj moje posty skoro się z nimi nie zgadzasz . Obiecuję omijać Zambrów jak tylko zbudują obwodnicę Łomży Nie interesuje mnie kto jak się modli, nawet jeśli uznaje świętość kamienia czy taboretu , bo może być dużo lepszym człowiekiem ode mnie. Żyłem już w czasach gdy partia decydowała kto może być sołtysem, wójtem , burmistrzem , radnym czy posłem . Zwykły człowiek nie miał szansy wygrać z partyjniakiem na żadnym szczeblu . Lokalny kacyk ustalał wyroki z prezesem sądu bo obaj byli z tej samej jedynie słusznej bandy. Nie marzę o powrocie takich czasów , ale poradzę sobie starym doświadczeniem i wiele mi już nie zostało ...
  50. 2 points
    Ja właśnie słabszym rodzinkom dennic nie otwieram w zimie. Uchylony pająk i dopasowane gniazdo do siły rodziny załatwia sprawę. Silne rodziny mam czasem otwarte przeważnie z półkorpusem pod spodkiem. Otwarta dennica to nie jest lekarstwo na wszystkie problemy. Obserwując zimowlę to różne rzeczy się zdarzają, jednego roku miałem inwazję sikorek które właziły pod ule i stojąc na śniegu wyjadały osyp niepokojąc pszczoły. Tak jak kolega pisał wyżej jak jest duża wilgotność powietrza to otwarta dennica też nawet nie pomaga. Na zdjęciu przy otwartej dennicy i uchylonych pajączkach nadal widać zaparowaną powałkę z plexi i co? https://images83.fotosik.pl/1008/f4c406e1e042f422med.jpg Przy takich opadach i otwartej dennicy to pszczoły leżą prawie w śniegu https://images65.fotosik.pl/253/15ceddf184f0314cmed.jpg https://images90.fotosik.pl/99/c2a16b45d5abf541med.jpg Nic im nie będzie ale po co mają cierpieć. I jeszcze jedno co się nauczyłem, jeżeli zostawiam wkładki na zimę czy jesień to w czasie kontroli wiem wszystko na bieżąco o danej rodzinie, ilość zapasów? siła rodzinki? obecność gryzonia w ulu? itd. https://images92.fotosik.pl/465/5eed2c3132f11a27med.jpg
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00


  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.