Jump to content

Drogi Użytkowniku.

Zdajemy sobie sprawę, iż reklamy czasami bywają uciążliwe, jednak  staramy się z nich utrzymywać. Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszej stronie, a komunikat zniknie. Dziękujemy za zrozumienie!

Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

manio

Użytkownicy
  • Content Count

    568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    41

manio last won the day on July 2

manio had the most liked content!

About manio

  • Rank
    As forumowy

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imię
    manio
  • Lokalizacja
    Mazury Garbate
  • Typ ula
    A

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Jak pisałem wcześniej w tym wątku , mam dwie wagi ulowe. Jedna działa w łączności wi-fi , druga GSM. Obydwie leżą na półce w piwnicy. Po prostu znudziłem się zabawą , a posiadanie wagi nie ma istotnego znaczenia dla prowadzenia pasieki. Szkoda zachodu. Celnie też oceniłem potrzeby rynku bez chodzenia po sklepach i pytania pszczelarzy , wróżąc plajtę różnym tandetnym geszefciarzom wietrzącym tu interes do zrobienia. Interes by był gdyby waga kosztowała 50 zł.
  2. kolejny post z działu poczytaj mi mamo ? A na ambrozji co napisali ?
  3. do pszczół zawsze z dymem - to zawsze łagodzi obyczaje - szczególnie już teraz w lipcu. Do karmienia wystarczy sama siatka zakładana na zwykłą czapkę patrolówkę . W kombinezonie bardzo gorąco i duże zajście z ubieraniem, ja polecam bluzę nierozpinaną , polskiej produkcji od p. Sochy. https://apiart.pl/bluzy/27-bluza-pszczelarska-z-kapeluszem-nierozpinana-premi.html przy okazji warto kupić wspomnianą siatkę na głowę https://apiart.pl/kapelusze/203-siatka-ochronna-na-glowe.html i dodatkowy kapelusz bo to najczęściej się uszkadza. Kolor beżowy bardziej praktyczny bo biały zawsze brudny , nawet po upraniu. Nie kupuję i nie polecam bluz rozpinanych bo zawsze coś tam się nie dopnie lub zamek uszkodzi . Do prania odpinam kapelusz bez problemu. Kiedyś widziałem fajny filmik z karmienia pszczół w kombinezonie jak jednak znalazły dziurkę do środka, istny Charlie Chaplin . Nie ściągaj bluzy ciągnąc za kapelusz bo się siatka urwie . Wiem bo urwałem
  4. No to napisz jak zrobisz to w leżaku
  5. To nie takie proste Najlepsze rodziny wychowujące to te rojliwe , dlatego buckfasty słabo się do tego nadają , najlepsze takie dzikusy niewiadomego rodu. Wybór wybitnej rodziny do pobrania z niej jajeczek wcale nie musi dać wybitnych matek tylko co najwyżej przeciętne - odpowiada za to zjawisko wybujałości ( heterozji) . Zaleca się zatem hodowlę matek z dobrych rodzin , a nie wybitnej , najlepszej w pasiece. Tyle ,że kto w to uwierzy zanim nie spróbuje ? Cloake Board ( Cloake to nazwisko ) , czyli przegroda p. Cloake - to fajna zabawka i parę razy się tak bawiłem. Matki są faktycznie dobre , ale skoro wymieniam je co najwyżej po 2 sezonach to wcale nie jest to najistotniejsze ile ma rurek. Czy zdarza się rójka przy takim wychowie - rójka zawsze jest możliwa , ale jak pisałem na początku - nie jest to u mnie cenna z punktu widzenia pasieki rodzina. Na początek lepiej się pobawić ze starterem , czy rodziną osieroconą bez czerwiu odkrytego. Jeśli masz w leżaku WP wylotek po jednej stronie ( czyli niesymetrycznie) to można zrobić tak : dać kratę pionową i matkę zostawić za kratą, tak aby pszczoły wchodzące do ula nie miały z nią kontaktu . W tej części umieścić też ramki z czerwiem . Jak zasklepią cały czerw to podać tam ramkę węzy z jajeczkami . Powinny pociągnąć mateczniki bo będzie słaby kontakt z matką. Można też zrobić odwrotnie ( matkę od wylotka) . Ramkę z jajeczkami przygotowuję podając ramkę z węzą do wybranej rodziny . Matka składa jajka zanim węza zostanie odciągnięta i to dobry materiał na mateczniki. Żeby nie bylo mateczników z dwóch stron , to na drugą stronę ramki przypinam pinezkami kawałek kraty. Wtedy to pszczoły wybierają larwy na mateczniki i to na wczesnym etapie. Tak się kiedyś bawiłem z Cloake Board i wyniki były rewelacyjne , ale już mi się nie chce Bo dużo dłubaniny . Jak pisza koledzy prościej zrobić rodzinę wychowującą ( np . po rzepaku ) i nie wnikając które matki lepsze , hodować w rodzinie bezmatecznej. Potem wybrać najlepsze , mateczniki podając do ulików weselnych . Tu też daję po 2 , żeby sobie same wybrały matkę. Nie , nie wyroją się z ulika weselnego . Przynajmniej u mnie się to nigdy nie zdarzyło, albo jakiś głupi jestem ? Czasem po prostu po rzepaku zabieram matkę z rodziny i same sobie wyhodują nową , lepszą matkę. I też się nie wyroją , mimo że mają kilka mateczników , ale pod warunkiem że nie zabrałem matki rodzinie w nastroju rojowym . Wtedy pójdą na drzewo z każdą matką , która się wygryzie . To taka metoda "na leniwego , leśnego dziadka" , ale zapewniam ,że matki też super. Tyle ,że przez miesiąc nie ma nowego czerwiu i rodzina nie zasilana osłabnie. Ale to już inna historia. Można też zagospodarować tak pozyskane mateczniki wybierając te założone na młodych larwach itd.....
  6. nie należy dmuchać dymem na pszczoły , wystarczy że podkurzacz stoi na sąsiednim daszku i dym spływa w kierunku otwieranego ula. Można ewentualnie dmuchnąć ( jak są obawy) po zdjęciu powałki , ale też nie w uliczki , tylko z góry. Nadmiar dymu przy przeglądach to elementarny błąd początkujących. One naprawdę mają wielokrotnie czulszy węch niż człowiek , a do tego potrafią wykrywać dwutlenek węgla - podstawowy produkt spalania. Po dwutlenku węgla wykrywały też gdzie misio ma nos - oddech zdradza czułe na żądło miejsce.
  7. To nie w gorzelni tylko w polmosie było , tam się nie pędzi tylko rektyfikuje w kolumnie i na złożach . Może tylko sobie z nas żartowali , ale butlę ze spirytusem absolutnym pokazywali. Chłonie wodę nawet z powietrza , na dnie był chyba benzen , który miał osuszać spiryt do absolutnego . W każdym razie we flaszce były wyraźnie dwa płyny. Aż sam się dziwię ,że człowiek ma pamięć głownie do zapamiętywania takich durnot ? W gorzelni to półfabrykat , ale też dobry na lekarstwo. Kiedyś gorzelnia była w każdej gminie, teraz chyba nawet spirytus gorzelniany z Chin kupujemy ? pozdrawiam manio absotulny
  8. Kiedyś u mnie była lipa później o jakie 2 tygodnie niż w centralnej Polsce czy u Ciebie. Teraz wszystko się pomieszało . Nie trać nadziei. U mnie dopiero pierwsze kwiatki pękają na lipie drobnolistnej , przekwita szerokolistna ale ta nigdy nie dawała wiele miodu. U mnie nadzieja na miód lipowy padnie ostatnia , czekam do ostatniego weekendu lipca. Wtedy będę wiedział czy sprzedają czy kupię miód lipowy od Roberta
  9. Prawda , i zęby się psują , oczywiście o ile się jeszcze ma . W każdym razie mam właściwe stężenie bo po godzinie już było czerwone zabarwienie roztworu. Znam takich co piją i czysty spirytus 96% z biedronki. Natomiast w gorzelni jest spirytus 100% do skalowania alkoholomierzy i tego nikt nie próbuje bo jest tak silnie higroskopijny ,że działa jak silny kwas - natychmiastowa denaturacja. Opowiadali ,że był taki jeden ciekawski co spróbował i zaraz mu się język nie mieścił z gębie. Przepraszam za OT , ale alkohol to temat rzeka.
  10. Denaturacja białka pewnie następuje w każdym stężeniu , ale ja o voltach pisałem w pierwszej części procesu - czyli ekstrakcji olejków z dziurawca. Tam ma się rozpuścić olej w alkoholu etylowym. Spożycie to dopiero po rozcieńczeniu i wcześniejszym dodaniu miodu. Można i niesłodzony , skuteczne lekarstwo musi być obrzydliwe w smaku Stężenie wódki 40 % jako optymalne określił 2 letnimi badaniami rosyjski naukowiec Mendelejew ( ten od okresowego układu pierwiastków) , należy więc uznać że to bezpieczne stężenie. Zbyt mocny alkohol może też uszkadzać siatkówkę , więc zawołanie : pijem aż oślepniem nie jest pozbawione naukowych podstaw. Tak przynajmniej powiedział mojemu koledze okulistka oglądając zniszczenia jego siatkówki. Zaczął pić drineczki. Propolis też robi się podobno najlepszy z 70% alkoholu , więc coś w tym może być. Volt swojego nie badałem , ale dużo za mocny do natychmiastowego spożycia. Podobnie orzechówka .
  11. Nazbieraj słoik 0.9 l i wtedy oceń czy Ci się chce dalej zbierać ? Nie ubijam na siłę , ale uciskam lekko palcem. Po zalaniu jest cały słoik. Krople żołądkowe na dziurawcu , więc jak coś ciśnie w dołku to od razu po zażyciu się rozluźni. Poza tym to taki naturalny prozac. Latem niewskazany bo może powodować przebarwienia skóry w reakcji ze słońcem. Kwitnie teraz w pełni , ale jednocześnie są kwiaty w pełni rozkwitu, pączki i uschnięte - dlatego słabo wychodzi narwać badyli i potem dłubać kwiatki . Ja codziennie obrywam po słoiku najładniejszych kwiatów - bo więcej mi się nie chce. Mam już dwa , na trzecim kończę sezon zbieractwa . Volt chyba im więcej tym lepiej bo chodzi o ekstrakcję olejków z dziurawca , które nie są rozpuszczalne w wodzie. Suszone zioło nie ma już takich właściwości. Potem dodaję miodu ( lipowego jak w temacie ) i wody w celu obniżenia voltażu , aby poprawić przyswajalność. Można oczywiście pić łyżeczkę na szklankę wody , ale ja wolę się leczyć tradycyjnie .
  12. Nie łamię roślin , tylko zrywam same kwiaty od razu do słoików 0.9 l . Nie siadam do pojedynczych roślin, u mnie w rowach rośnie całymi łanami, więc na jednym posiedzeniu nazbieram cały słoik. W badylach nie ma tego cennego, czerwonego oleju i zbiera się tylko kwiaty. Zbiera się szybko , a świadectwem że to dziurawiec są czerwone palce po roztarciu kwiatka.
  13. Minusem jest też ,że to dopiero półfabrykat : trzeba dorobić obudowę żeby można było postawić jak korpus , ale to dobra podkarmiaczka , sam mam podobne. Na początek wystarczy taka od Łysonia stawiana na pojączek , o ile są pajączki czy otwór w powałce. Na podkarmiaczkę trzeba położyć folię bo inaczej zapach syropu wywołuje szaleństwo . Jak pszczoły znajdą jaką szczelinę to będą się pchały i topiły w podkarmiaczce. Słoiki to słaby wynalazek , ciągle trzeba myć i mocować się z nakrętkami. Przy 3-5 ulach w zupełności wystarczą . W pokrywce wystarczy zrobić 4-5 otworków o średnicy ok. 1 mm. Wiertłem lub mniej elegancko gwoździkiem. Tak karmię odkłady - otworki wystarczające do pobierania , a nie ma rabunku bo nie pachnie syropem.
  14. Właśnie kwitnie dziurawiec - to naprawdę cudowne zioło , szczególnie jak się je w spirytusie kolekcjonerskim zaleje na miesiąc. Szkoda czasu na rwanie lipy , ale na taką naleweczkę biorę stołek , słoik i zbieram. Polecam . Brzęk pszczół to tylko filmowo , można też skrzypienie miodu nalewanego do słoika. Kolor miodu też . Tylko smaku i zapachu nie ma jak - a to też bardzo charakterystyczne . Dzieci nie lubią bo gardło drapie. Żaden wielokwiat tak nie pachnie , ani nie smakuje. U mnie nie ma lipy z lipą . Tyle ze często nie ma nic dla klienta , tyle co w rodzinnym gronie polizać. Ostatnie dwa lata były przyzwoite ( bez szału) , więc różnie może być. Wiosna poza rzepakiem też mnie nie rozpieszczała. Trochę akacji z własnych drzew ( nawet 3 szt . różowe z miodem LGBT ) . Lipa by nieco uratowała sezon. Poza tym wszystko sprzedałem ( zostawiłem 20x0,9 akacji) , ale mam jeszcze parę słoików zeszłorocznej lipy ze spadzią. Manio z rodziną się wyżywi , a inni niech idą do konkurencji.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.