Jump to content
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

manio

Użytkownicy
  • Content Count

    2,266
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    164

manio last won the day on September 29

manio had the most liked content!

Community Reputation

1,405 Mistrz pszczelarski

About manio

Informacje o profilu

  • Płeć
    nie ustawiona
  • Imię
    Szcze Pan
  • Lokalizacja
    Mazury Garbate
  • Typ ula
    0.5 d

Recent Profile Visitors

2,095 profile views
  1. Masz rozmach , Targi Poznańskie to nie ryneczek w Ełku , no i Cztery Córki ! Szczęśliwy Człowiek
  2. gdyby to był fakt to by było o tym głośno , a tak to tylko "wiem ale nie powiem". Ja stawiam na to ,że warroza na Kubie zdechła z biedy , bo wyspa objęta embargiem od dziesiątków lat , osierocona po upadku CCCP , prawie nie stosują pestycydów to i pszczoły silne i zdrowe. Może wcale nie ma tam warrozy ? Bo i takie newsy czytałem. Można też sobie wyobrazić całkowite wymarcie pszczoły miodnej co by było powrotem do stanu czasów przed odkryciem Ameryki ( nie było tam wtedy pszczół) i ponowne zasiedlenie wyspy pszczołą. Nie wierzę w teorię forsowaną przez dr Chorbińskiego , że wystarczyło nie zwalczać warrozy i pszczoły same by się wyselekcjonowały po masowym pomorze. Skoro takie kity wciska dr to czego wymagać od oszołomów ? Ja stawiam jednak na jakiś celowany selektywnie tylko w warrrozę pestycyd hormonalny , który zlikwiduje warrozę w całości. Takie prace podjęto w Australii po ujawnieniu inwazji warrozy i na tym ostatnim wolnym od niej kontynencie https://www.portalpszczelarski.pl/artykul/2694/australijscy_naukowcy_tworza_pestycyd_przeciwko_warrozie.html
  3. dziś skrobałem szyby w samochodzie , jeszcze wrzesień a już zapowiedź zimy
  4. tam rozmnażają się na czerwiu trutowym (robotnice pszczoły wschodniej mają za krótki cykl) , chłopaki zawsze mają pod górkę i baby żyją ich kosztem. No i jak pisałeś , patologiczną ( z punku widzenie pszczelarza) rojliwość mają wpisaną w geny - z byle powodu uciekają , nawet z powodu zbyt intensywnego przeglądu , niepokojenia , ale i choroby czy warrozy, albo i całkiem bez powodu - ot żeby wk*****ć pszczelarza . Rodzinki małe 10k , miodu tyle co sobie bo taki (sorry) mają klimat - zapasy im zbędne. Czy to symbioza ? Symbioza to wymiana korzyści , to jakby powiedzieć że człowiek żyje w symbiozie z wszami bo od nich nie umiera , choć i te potrafią przenosić śmiertelne choroby. Do doopy z taką symbiozą.
  5. no nie pasje , bo ja leniwy jestem i jak już raz ramki do korpusa włożę to ich nie dotykam przez 3 lata . Dennica osiatkowana pod całym korpusem i zawsze otwarta na 100% , za wyjątkiem trucia warrozy. Nie licytuję się na wilgoć , ale pszczoły mają 50 m do wielkiego jeziora , a ogólnie u mnie gdzie byś nie rzucił kamieniem to do wody wpadnie. W ulu zawsze sucho bo dannica otwarta i odwrotnie. Wkładka z blachy aluminiowej lub kwasówki - kupiona na złomie za grosze - niezniszczalna . Nie stosuję plastiku nawet tu. Czyszczę skrobaczką samochodową . Pajączków nie mam i nie widzę sensu , ani potrzeby ich stosowania przy dennicy odsiatkowanej. Co innego jak dennica pełna , ale wtedy widziałem u jednego ruskiego powałki z siatki - więc na jedno wychodzi. Ja nie śpię w przeciągu i pszczołom tego nie funduję. Raz spałem i miałem potem zapalenie nerwu trójdzielnego. Wystraszyłem się ,że dostałem paraliżu No tak , podkarmiaczki mam plastikowe , takie brązowe , powałkowe. Jak idealnie w poziomie to 6 l wchdzi na raz , ale tylko żona jest idealna , więc leję po 5 l.
  6. prezentujesz rzadki pogląd , na forach panuje przekonanie ,że właściwym jest właśnie ograniczanie i zimowla w układzie 2x5 czy 2x6 ramek . Do tego dwa zatwory oczywiście. Takie poplątanie leżaka z korpusem i takich rad udzielają moderatorzy czy admini , nie zwykły user. Nie widziałem tego na filmikach z pasiek USA , Kanady czy Rosji. Nie widziałem też aby stosowali pajączki czy inne podobne patenty. Dennica , skrzynka , powałka i daszek , wypełnienie ramkami i to koniec definicji ula. Chyba ,że źle widzę i jestem w błędzie , ale niech już tak zostanie. Inna sprawa ,że nigdy nie zakarmiam późno. Pszczoły mają czas i warunki pogodowe dla przenoszenia pokarmu w dogodny dla siebie sposób ,. wedle wielu milionów laty tradycji a algorytmami na każdą ewentualność zaszytymi w genach. Pszczoła augustowska zimowała naturalnie na miodzie lipowym , miała więc dużo czasu żeby się zastanowić nad optymalizacją zapasów - ja też moim daję taką szansę . Całkiem podobnie jak augustowskie , po zakarmieniu są jak szatany. Lepiej z nimi nie gadać za długo. Ograniczanie zatworami być może ma sens jak się zakarmia w ostatniej chwili i nie ma czasu na meblowanie zapasów bo w każdej chwili może przyjść załamanie pogody i rodzina zostanie w losowo zalanymi ramkami. Wtedy rozczarowany moimi radami pszczelarz powie : manio doopa. Wtedy zatwór wymusza ułożenie pokarmu na wybranych przez pszczelarza ramkach i pszczoły nic nie mają do gadania. U mnie demokracja , ale nie taka jak u pisdzielców.
  7. łącznie z 5 l podanymi po lipcowym ( ok. 20 lipca) wirowaniu miodu , nie podałem więcej jak 20 l syropu 1:1 na rodzinę . Tak jak wielokrotnie pisałem , zaczynam wcześniej (ok.20 sierpnia) i do końca sierpnia mam już zawsze zakarmione. Teraz już u mnie nie biorą bo noce bardzo zimne . Wyobrażam sobie ,że podanie syropu mobilizuje je do szukania pożytku i same się intensywnie zakarmią i tuczą ciało tłuszczowe. W każdym razie obserwuję intensywne loty w tym czasie mimo ,że sucho jak na pustyni. Ul ma 3x10R 1/2 D , więc łatwo pobierają 5-6 l syropu przez noc bo mają gdzie rozłożyć, potem spokojnie i dokładnie inwertują. Rozłożenie pokarmu i "droga pokarmowa" to sprawa instynktu pszczół. Wyobrażam sobie ,że naturalne gniazdo dzikich pszczół też było o kilka rozmiarów za duże i podobnej konstrukcji , więc wiedzą jak to ogarnąć . Ne mam spadków po zimie . W ulach warszawskich zimuję na tyle ramek ile jest zaczerwionych po lipcowym zimowaniu - 8 do 10 R. Tu też nie widzę problemu zimowania na pełnych 16 ramkach. Pszczoły nie są głupie i nie rozniosą pokarmu po całym ulu o ile mają czas - co innego jakbym zaczął karmić teraz - to uważam za bardzo ważny element mojej gospodarki . To wyobrażenie pszczelarzy i ze strachu przed taką sytuacją "pomagają pszczołom". Ja zabieram te ramki bo są poszyte miodem i jest mój , a muszę zostawić miejsce w leżaku bo wiosną dodaję węzę do gniazda , spychając stare ramki w kierunku miodni. Taką mam metodykę na leżaka i tu zatwór warto dać bo będą poszerzały skrajną ramkę . Jak dam za mało ramek to zbudują dzikie plastry na zatworze , a czasem zabudują całą wolną przestrzeń. Nie wiem jakie zdechlaki można zimować na 5-6 ramkach - u mnie to odkład , nie rodzina. Jednym słowem - zatwór w leżaku można dać dla porządku , w ulu korpusowym w ulu korpusowym zbędny , a nawet szkodliwy . Każdy ma jednak prawo do swojej prawdy. Ja leniwy jestem i mam ku temu powody
  8. tak , dlatego mimo ,że mam całą górę zbędnych zatworów to ich nie stosuję. Zimuje na pełnych korpusach.
  9. one już są https://noizz.pl/ekologia/coraz-wiecej-papug-w-polskich-miastach-ornitolog-moga-nasladowac-karetki-a-nawet/5rcf5h3
  10. u mnie jeszcze intensywnie pyłek nawłoci noszą . na nektar to chyba za sucho nadal , ale loty bardzo intensywne za pożytkiem. Może to ognicha nektaruje bo wszędzie żółto.
  11. nie wypominaj mi lat to niegrzeczne , nie czuję się stary , a tego gagu filmowego nikt współczesny nie zrozumie . Dzisiaj pociągi jeżdżą puste, lokalna komunikacja pks praktycznie nie istnieje , a nawet bezrobotni mają samochody.
  12. okolice Łysej Góry to główna siedziba , ale nawłoć to w dolinie Wisły stawia. To bajeczne miejsca dla pszczół.
  13. a każdy ma swoje motywacje : Szwedzi zrzucają pszczoły na gołą węzę i karmią gołym cukrem . W ten sposób załatwiają dwie sprawy : niszczą radykalnie warrozę razem z czerwiem , a pokarm bez pyłku opóźnia wiosną rozwój pszczół do czasu aż naturalnie pojawi się pyłek , bo taka jest specyfika ich pożytków , że nie ma do czego się śpieszyć i warrozie nie dają parę cykli rozwojowych więcej . Podobnie u mnie. Ogrzewanie by mogło mieć sens gdybym w styczniu wiedział kiedy konkretnie będzie pierwszy pożytek i jak stabilna będzie pogoda. Poza tym to nie tylko stymulowanie pszczół , ale i warrozy - ze 2-3 pokolenia więcej. Ja nie śpieszę się do hodowania warrozy , nie będę ogrzewał tak jak nie podaję ciasta i w żaden inny sposób nie stymuluję , nie pomagam na siłę . Jestem "zarozumiały buc z przerośniętym ego" , ale to pszczoły są mądrzejsze - a moją rolą zrobić co trzeba bo zrabowałem im miód , a potem już tylko nie przeszkadzać. Zimować tylko silne rodziny , wyleczyć i dobrze zakarmić. Niech każdy choć tyle się nauczy , a ogrzewanie tego nie zastąpi i nie pomoże. Moje grzeją cukrem , tyle ile trzeba i zawsze zdążą . Ja tez zawsze zdążam . A Pan zdanżasz ? https://www.youtube.com/watch?v=o1nX0Jw_JfM
  14. to może po prostu zrobić ul obserwacyjny ? Ten jest ogrzewany , od lat mam go w planach i jakoś zawsze brakuje zapału
  15. mnie przekonał , że nie jeden Bułka jest na świecie. Pszczelarstwa już nigdy nie kupię , dawno zeszło na psy. Pszczoły żyją 60 milionów lat bez ogrzewania i nich tak zostanie. Mieszkam w V , najzimniejszej strefie klimatycznej i nie mam upadków rodzin , więc dedukuję że zimno nie jest problemem.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.