Jump to content
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

kubek33

Moderator/Organizator
  • Content Count

    827
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    41

kubek33 last won the day on March 25 2020

kubek33 had the most liked content!

Community Reputation

292

About kubek33

  • Rank
    As forumowy
  • Birthday 05/06/1967

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imię
    Jacek
  • Lokalizacja
    Turek/Wielkopolska
  • Typ ula
    oczywiście wielkopolski

Recent Profile Visitors

1,603 profile views
  1. Też interesowałem się tym tematem rok temu ale po przeanalizowaniu odpuściłem sobie - płytki absorbują bardzo małą ilość kwasu bodaj coś koło 30 ml. I dlatego zostawiłem ten temat. Kupiłem parowniki Liebiga. Wg mnie szkoda kasy na ten wynalazek bardzo uciążliwy w stosowaniu.
  2. No piknie z której strony byś nie patrzył
  3. No ta dyskusja nie w tę stronę poszła - dziadki, maści z jadem (dozowanie ilości jadu), komputery to inna bajka. Mnie chodzi raczej o jad z ukąszeń, który się odkłada w organizmie, jego stężenie rośnie z latami i liczbą ukąszeń i to podobno powoduje choroby. A maści i dziadków zostawmy w spokoju. Co do zawodowców to zgadzam się z Tadkiem - oni mają ludzi do pracy w pasiece.
  4. Moje pytanie dotyczy chorób powstałych wskutek użądleń - od jadu pszczelego (nie myślę to uczuleniu na jad - raczej o tych, którzy twierdzą, że jad im nie szkodzi) - ja słyszałem o problemach z wzrokiem, artretyzm...... coś może ktoś wie???
  5. Nie no kicha ta sosna ...sam sęk 😁
  6. A u mnie "trochę" powiało ..... wiele domów jest bez dachów, przygniecione samochody.... no i dopadło jedną z moich pasiek - drzewo o średnicy ok 30 cm ukręcone na wysokości 2-2,5 metra Wywrócone 2 ule - jeden z rodziną - na szczęście powałka nie odpadła i nie zalało rodziny, jeden daszek uszkodzony, no i poruszenie w ulach. Taki to początek sezonu...
  7. Tadek11 - to nie ja pisałem - jest to wypowiedź osoby poszkodowanej przekopiowana z FB (nie wszyscy mają FB). Osoba ta pisze o swoich odczuciach i to jak to wg niej to wyglądało. Ja rozmawiałem z innymi pszczelarzami z tych okolic i wiem, że popełniono jeden błąd - nie pobrano własnych próbek i nie wysłano ich natychmiast do Puław a czekano na działania prokuratora - ten działał jak działał.
  8. Odświeżam temat bo ręce opadają - tym razem Brudzew koło Turku https://iturek.net/fakty/brudzew-wyginely-setki-pszczol-prokuratura-umorzyla-sledztwo A to wpis na FB osoby, która tego doświadczyła (dla tych co nie mają FB) Ten post czekał prawie miesiąc na opublikowanie, ponieważ nerwowo nie miałam sił na pisanie tego.... Na początku grudnia otrzymaliśmy pismo, a podobno wczoraj, już oficjalnie, prokuratura ogłosiła decyzję o umorzeniu śledztwa w sprawie "spowodowania w dniu 17 maja 2021r. zniszczenia w świecie zwierzęcym w znacznych rozmiarach w postaci zatrucia pszczół miodnych z pasiek położonych w miejscowościach Brudzew, Tarnowa i Marulew, tj. czyn z art. 181 paragraf 1 kk-wobec braku znamion czynu zabronionego" (rozumiecie?! -BRAK ZNAMION CZYNU ZABRONONEGO!!!! ) Pod treścią zarzutu odrazu widnieje napis: "Uwaga: postanowienie o umorzeniu dochodzenia nie wymaga uzasadnienia" (mój komentarz jest tu oczywiście zbędny). W skrócie (bo sprawę znacie) po zawiadomieniu przeze mnie policji o padnięciu pszczół w kilku pasiekach, prowadzone było dochodzenie, w przebiegu którego wykazano, że dnia 17 maja 2021r w godzinach 11.00-16.00 (!!!!!!!!!!) dokonany został oprysk uprawy rzepaku przy użyciu dwóch ciągników rolniczych z podczepionymi opryskiwaczami. Z opryskiwaczy zostały pobrane próby cieczy roboczej wykorzystywanej do oprysku pola rzepaku. Od pszczelarzy, u których doszło do wytrucia, zostały zabezpieczone próby padłych pszczół. W toku postępowania biegłych z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w martwych pszczołach wykryto kilka substancji pochodzących z "środków ochrony roślin" , gdzie bezpośrednią przyczyną ich padnięcia była deltametryna, która jest substancją WYCOFANĄ z użycia. Powołano biegłą, panią profesor w celu ustalenia składu chemicznego prób zabezpiecznej cieczy z opryskiwaczy. W wyniku badań ujawniono identyczne środki chemiczne jak w ciele padłych pszczół. W ocenie biegłej potwierdzono, że deltametryna szczególnie przyczyniła się do padnięcia pszczół. Oczywiście, nikt nie wie skąd taki środek znalazł się w opryskiwaczach.... Poszkodowani pszczelarze, (Ci którzy zgodzili się na przesłuchania, bo byli też tacy którzy się nie zgodzili..... ) oszacowali swoje straty na kwotę prawie 50 000 zł (staty w miodzie, likwidacja mateczników, zahamowanie rozwoju rodziny, trudno jest oszacować faktyczne straty). Wyjaśniając, padnięciu uległy jedynie pszczoły lotne, na szczęście nie doszło do zatrucia młodego pokolenia pszczół przez co rodziny mogły się odbudować po ok. 3-4 tygodniach. Wielkim utrudnieniem w sprawie okazał się pszczelarz, który na terenie osoby podejrzanej o spowodowanie wytrucia, ma ulokowane kilkaset uli i według jego zeznań jemu żadna pszczoła nie padła (je tej sprawy też nie skomentuje................) "Warunkiem zaistnienia przestępstwa jest wypełnienie wszystkich jego ustawowych znamion". W tym przypadku "konieczny jest skutek w postaci zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach. Odpowiedzialności karnej podlega zatem nie jakiekolwiek zniszczenie, w przypadku rzeczonej sprawy w świecie zwierzęcym, ale jedynie takie, którego następstwem jest zaistnienie szkody w znacznych rozmiarach. Pojęcie szkody "w znacznych rozmiarach" nie jest zdefiniowane w kodeksie karnym." I tu oto otwiera się furtka dla braku podstaw ukarania sprawcy....... " w realu tej przedmiotowej sprawy ocenić należy iż zaistniała szkoda nie była w znacznych rozmiarach. Ograniczona ona została do 4 punktowych miejsc" (tak naprawdę więcej takich "punktowych miejsc" było ale nie wszyscy chcieli zeznawać). Tak, potrzebna jest katastrofa ekologiczna o dużym zasięgu terytorialnym abyśmy się wreszcie obudzili, tylko czy wtedy nie będzie już za późno? Nasza historia wskazuje na to, iż prawo można dostawać, wszystko zależy od tego kto jest po której stronie. Mamy wiele furtek. Tzn. Osoba silniejsza ma wiele furtek. I tak naprawdę to jedynie od naszej świadomości zależy nasza przyszłość. Prawo nam nie pomoże. To, kiedy ja apeluję o to aby opryski wykonywać wieczorem, tak naprawdę staje się śmieszne i bezsensowne. Bo jeżeli ktoś opryskuje 50ha rzepaku substancją WYCOFANĄ, która jest silnym insektycydem i uchodzi mu to płazem a ja komuś mówię, że jak sobie jabłonkę w sadzie opryska w dzień to karę zapłaci albo pójdzie siedzieć, no sorry...... Kochani przyszłość zależy od nas, od naszej świadomości. Dodatkową kwestią jest to co my tak naprawdę jemy. Taki rzepak opryskiwany jest kilka-kilkanaście razy, nie wiadomo w sumie czym-tu widzimy, że używane są zabronione substancje,a za butelkę oleju rzepakowego płacimy już 10 zł..... dalszego komentarza też nie będzie, dopowiedzcie sobie sami. Generalnie to od nas zależy czy ten świat będzie piękny, kolorowy i radosny czy szaro-bury i ponury........ Źródło: https://www.facebook.com/Pasieka-MONIA-1261451123954660
  9. Ja wykorzystałem do obracania topiarki elementy z krzesełka biurowego - działa - obracam jak chce. Moja topiarka osiąga do 100 stopni - daje rade - problemem jest to, że ramki do przetopienia pojawiają się gdy już słońce nie grzeje jak potrzeba i trzeba wtedy sięgnąć po parową.
  10. Interesowałem się tą metodą - moje zastrzeżenie do tej metody to ilość podawanego kwasu tj. 25 gram bo tyle wchłonie płytka gdy tymczasem parownik Liebiga to 100 - 120 ml czyli tyle samo gram. Oczywiście można podawać więcej płytek itd ale to zwiększa koszty albo ilość pracy. Metoda bardzo zachwalana przez producentów płytek. Jak mam być szczery to wolę już metodę pewnego pseudo doktora.
  11. Przy takiej dostępności oryginalnego sprzętu nie ma sensu bawić się w przeróbki.
  12. Czyli normalna zima wreszcie .......
  13. Podziękowania dla michala79 za zorganizowanie imprezy - wspólny wieczór spędzony przy dezynfekcji 😉 jest zdecydowanie lepszy niż stukanie w klawisze na forum. Wart było jechać tyle kilometrów by poznać osobiście kolejnych forumowiczów. Reszel urokliwe miasteczko - pewnie w sezonie zyskuje jeszcze więcej. No i obiad u Bożeny....jak zawsze pyszny - bardzo dziękuje za ugoszczenie nas. No i za rok powtarzamy....
  14. 240 metrów to jest problem (niby blisko ale daleko) - jeśli nie uda się teraz to ja bym załadował ule wiosną na przyczepkę, wywiózł z 5-6 km do znajomego, zostawił tam na tydzień na przyczpce i potem wrócił do miejsca docelowego. Pogoda deszczowa ale 11-14 stopni - wystarczy godzinne okienko bez deszczu, trochę słońca a wylecą i wrócą na stare miejsce - i problem.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.