Jump to content

Drogi Użytkowniku.

Zdajemy sobie sprawę, iż reklamy czasami bywają uciążliwe, jednak  staramy się z nich utrzymywać. Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszej stronie, a komunikat zniknie. Dziękujemy za zrozumienie!

Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

Wampun

Użytkownicy
  • Content Count

    49
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Wampun last won the day on June 25

Wampun had the most liked content!

About Wampun

  • Rank
    Prawie domownik

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imię
    ...
  • Lokalizacja
    Warmia
  • Typ ula
    Dadant 1/2 ocieplane

Recent Profile Visitors

220 profile views
  1. Taczka sprawdza się znakomicie, korpusy muszę wozić pod górkę, a kilkadziesiąt arów pagórka porośniętego drzewami nie będę równał, żeby wręgów nie robić. Krzyżaku ja mieszkam na Warmii, gdzie teren płaski jak stół to rzadkość. Zresztą jak koło domu wiozłem nowe bezwręgowe korpusy po kilka szt to się zsuwały na prostym chodniku, musiałem je nosić, a w busie to już wszystko się waliło na pierwszym rondzie. Nie miałem wtedy pasów, bo nie pomyślałem nawet, że mogą być potrzebne. Jak już pisałem w MOICH WARUNKACH bezwręgowe się nie sprawdzają. Co by było w aucie z kolumnami bez pasów po 6-7 korpusów pełnych miodu (jak zazwyczaj wożę żeby się pomieścić) wolałem nie sprawdzać. Może jakieś starsze korpusy mocno już oklejone propolisem by się lepiej trzymały, ale u mnie nie dotrwały do takiego stanu. Wolę izolowane korpusy z wręgami, które zawsze są niezawodne, szczelne, z dobrą izolacją przed słońcem w upalny dzień, w których jest więcej czerwiu wiosną (również wg materiałów przytoczonych przez Xpanda). Jak u Ciebie się sprawdzają jednościenne, bezwręgowe no to fajnie to nic mi do tego, nie zamierzam Cię przekonywać. Chyba już każdy napisał co myśli i nie ma co bić piany, kończę temat.
  2. Gratuluję. U mnie, jak wiozę 5 korpusów ramkami wiosną z busa na pasiekę taczką, po wyboistym zboczu to wszystko leci w pierot. W busie słupki fruwają... Zresztą Krzyżak ja Ciebie nie chcę przekonywać, chciałem tylko przedstawić inny punkt widzenia w tej zmonopolizowanej przez użytkowników jednościennych dyskusji, że wybór ula izolowanego może dawać dobre efekty i nie jest ciemnotą, zacofaniem itd. co tu padało na forum. Ty jesteś zadowolony z jednościennych, a u mnie się te ule nie sprawdziły i pozostańmy przy swoich racjach. Jak pisałem dobrze, że każdy ma wybór. Nasze dyskusje, to co w tym wątku wypisaliśmy na pewno będą pomocne innym.
  3. Jeszcze odnośnie moich wyników to w tym roku (najgorszym w historii mojego pszczelarzenia) na rzepaku miałem średnią 20 kg, najlepsze rodziny przyniosły ponad 40 kg. Średnia z sezonu wyszła 37kg.
  4. Nie chodziło mi o to, że w jednościennych się gniotą bardziej tylko, że nieprawdą jest powszechne mniemanie o tym, że w jednościennych się nie gniotą. I wzajemnie. Gdybym miał posiadać ule jednościenne to tylko z wręgami, ale tu z kolei wyszłaby gruba cieżka decha. Bezwręgowe w moich warunkach wymuszały na mnie dużo większy nakład pracy i cennego stratę czasu przez lata. Przy pasiece stacjonarnej ze stojącą obok pracownią pewnie miałoby to mniejsze znaczenie. Bardzo ciekawe opracowanie, bo w entuzjastycznych wypowiedziach o jednościennych na forach można znaleźć nawet informacje, że rozwój w nich jest lepszy. Tu wychodzi, że czerwiu jest więcej w izolowanych. Szkoda, że w badaniu nie wystawiono uli w lato w szczerym polu na słońcu, bo wydaje mi się, że te róznice i w czerwiu jak i zbiorze miodu byłyby większe. Oczywiście najlepiej jak ule stoją w miejscu, gdzie w ciągu dnia jest chociaż parę godzin cienia, ale nie zawsze są takie możliwości. Wiele drobnych rzeczy składa się na końcowy wynik. W mojej ocenie w moich warunkach ul jednościenny wygląda tak: trochę mniej czerwiu, trochę mniej miodu przez wiele lat pszczelarzenia + tracenie czasu na spinanie i rozpinanie pasami przy miodobraniach, dodawaniu i odbieraniu nadstawek, odkładach + jakieś dodatkowe szczelne pomieszczenie na przechowywanie korpusów po miodobraniu w zamian za jednorazową oszczędność czasu przy produkcji korpusu.
  5. Chodziło mi o to, że na ramy korpusu stosuję deskę 25mm, którą z grubsza hebluję do 23mm grubości, potem tnę na długość ram korpusa. Następnie wzdłuż na listwy szerokości 30mm i takiej grubości styropian jako izolacja. Ramy obijam klepką 10-11mm. Dzisiaj gdybym zaczynał dałbym węższe ramy np 20x23 mm i 2 cm styropianu wystarczy. Wtedy nie wiedziałem, że wszystko sobie zrobię sam dlatego chciałem mieć ule kompatybilne z jakimś producentem, a padło na Tumidajewicza.
  6. Nie chcę wchodzić w domysły co ich powstrzymuje przed używaniem uli izolowanych, jak pisałem na pewno ich realia ekonomiczne, pewnie tradycja, siła przyzwyczajenia, asortyment na rynku itd. Na kolegów z koła z ulami ocieplanymi to nie ma co patrzeć, bo tu już dochodzimy do tego, kto jakim jest pszczelarzem. Dobry pszczelarz w każdym ulu będzie miał dobre zbiory. Izolowany czy nie, jest to raczej jeden z wielu detali, który w jakimś stopniu składa się na końcowy wynik.
  7. Tikcop znam oba kanały. Ten pszczelarz z Kanady to właśnie palety, tiry, hale. U Megastaratel nie ma rzepaków, a i w sile rodzin nie widzę nic nadzwyczajnego takie jak u mnie na 8-10 ramek w korpusie Dadanta. Nie wiem jak u nich z miodem, ale ja ze swoich rezultatów w naszych warunkach jestem zadowolony. Czytałem i ksiażkę brata Adama i Liebiga, na pewno są wartościowe. Czasami warto przeczytać całą książkę dla jednego zdania. Np Liebig - o tym, że w poszerzanych plastrach jest wyższa zawartość wody w miodzie. Dużo mi dała na początku książka Wandy Ostrowskiej, a potem "Moje pszczoły" - Rodionow i Szabasznikow. Słabsze rodziny w pasiece wiosną też się przydają. O ile są zdrowe to nie łączę ich przed zimowlą, a traktuję jako rezerwę zapasowych matek. Lepiej wiosną połączyć rodzinę słabszą z silnym bezmatkiem niż być zmuszonym do łączenia ze sobą dwóch gigantów. W izolowanych ulach słabsze lepiej zimują, chociaż u mnie i tak mają otwartą na kilka cm wkładkę dennicową, bardziej chodzi o wiosnę. Również Pozdrawiam. Krzyżak, Ul izolowany to nie termos. Mam w tej chili otwarte po pajączku w powałce, wentylację w daszku, uchyloną wkładkę w dennicy. Na zachodze uli wręgowych, izolowanych po protu nie znają, gdzieś parę lat temu czytałem na jakimś forum amerykańskim wątek o ulach z Polski, gdzie amerykańscy pszczelarze z zaciekawieniem odkrywali ule styropianowe od Łysonia dopytując gdzie można je dostać. Na zachodzie wszyscy mają ule z pojedyńczej deski włąśnie ze względu na koszta. Np w takiej Anglii już 5 lat temu przeciętny stolarz miał 15-18 funtów/75-85zł na godzinę. Jaka byłaby cena ocieplanego korpusu zrobionego jego rękoma, albo w Australii USA, czy Kanadzie. Tam innych uli po prostu się nie robi. Dlaczego mają je też w biedniejszych krajach jak Rosja czy Ukraina, albo hobbyści? Nie wiem może naśladownictwo, bo to takie amerykańskie, moda, bo wszyscy takie mają, brak dostępu do innych? Krzyżak, też żyję głównie z pszczół i póki co nie zamieniłbym swoich na inne bo skazałbym się na mękę którą wcześniej opisałem. Niemniej nie jestem ortodoksem i zawsze z zaciekawieniem czytam posty Twoje, Tikopa czy innych zwolenników uli jednościennych. Dobrze, że wszyscy mamy wybór.
  8. To i ja dołożę swoją cegiełkę do zimowej niekończącej się od lat polemiki :). Wiele zależy od warunków i wielkości prowadzonej pasieki. Wiem, że uli jednościennych używa się od Australii po Kanadę czy Norwegię. W wielkich pasiekach, gdzie się ładuje wszystko wózkiem, paletami. Ule stoją po 4 na palecie, osłaniają się wzajemnie przed wiatrem, słońcem, wiosną owija się je folią, zimą trzyma w halach itd. To nie moja skala. U mnie najlepiej sprawdzają się ule izolowane. Miałem 3 szt na próbę z pojedynczej deski. Poużywałem 1,5 sezonu i dla mnie się to nie nadaje. W tej chwili używam tych korpusów do topienia wosku parą lub jako podstawkę pod daszek żeby się podkarmiaczka zmieściła. Wielką zaletą uli jednościennych jest koszt i czas wykonania, ale jak dla mnie na tym zalety się kończą. Wręgi. Brak wręg to rozjeżdżające się korpusy w transporcie, tak jak pisał Robi raz pokitują raz nie, dołożysz świeże nadstawki i już można mieć przygody. Jak wiozę ule wręgowe to właściwie spinam pasami pro forma na wypadek zdarzeń drogowych, bo tak nie ma siły żeby się rozjechały. Moja główna pasieka leży na łagodnym zboczu, jak zaparkuję auto pod wjazdem to do krańca pasieki mam kilkadziesiąt metrów, dlatego żeby nie latać zbyt często przy miodobraniu ładuję po 5 nadstawek na taczkę i wiozę do busa, gdzie ustawiam w kolumny po 6 korpusów. Z wręgowymi nie ma problemów, ani na taczce, ani na busie, a bezwręgowe trzeba już na taczce spinać potem rozpinać, rozładować znowu spinać inaczej wypitoli się to wszystko w trawę albo porozjeżdża w busie na pierwszym zakręcie. To samo w drugą stronę jak muszę spod pracowni pod domem podwieźć je do ulicy do auta - spinanie/rozpinanie . Jadę z pustymi ulami robić odkłady - to samo... Szczelność. Całe zaplecze, warsztat itd mam pod domem na osiedlu w mieście, gdzie przywożę z pasieki korpusy do odwirowania miodu. Na tym samym osiedlu w linii prostej około 300m od mojego domu są dwie pasieki przydomowe po 8-10 uli. Jak po lipie poustawiam wszystkie korpusy z ramkami po miodobraniu w kominy pod swoim domem z których niesie się zapach miodu to te pszczoły z sąsiedztwa zaraz o tym wiedzą i kręcą się w pobliżu. Korpusy wręgowe mam wykonane dokładnie i nie dostanie się tam nawet jedna pszczoła. Natomiast bezwręgowe wystarczy, że się zestawi gdzieś tam grudkę propolisu na propolis i powstanie mała szczelina, gdzie się pszczoły wcisną. Raz mi się tak zdarzyło (i to pod moją nieobecność) to sąsiedzi w panice się do domu chowali taki był Sajgon... Gniecenie pszczół. Jeżeli pszczoły siedzą na krawędzi korpusu bez wręg i się drugi położy po przekątnej i obróci to powszechnie się uznaje, że pszczół się nie gniecie. Prawda jest taka że pszczoły siedzące na krawędziach deski są gilotynowane na kawałki część spada do ula, a część poza ul, (te siedzące na płaskiej części są zgarniane). Przy kolejne wizycie zaglądamy i jest czysto :). Bez względu na rodzaj korpusu jeżeli pszczoły wylegną na czarno na ściankę to i tak trzeba je zgonić dymem czy zmiotką . Jeżeli jest bardzo dużo pszczół (np przy korpusach gniazdowych) to najpierw opieram korpus o korpus krawędzią, sięgam po podkurzacz, odpędzam pszczoły dymem i dopiero go kładę. Jeżeli coś się zgniecie to nieczęsto i pojedyncze sztuki. Rozwój - jednościenne są zimne wiosną, gorące latem. Jest sporo opinii na ten temat na różnych forach ludzi którzy próbowali obu rodzajów. Na pewno było to dla mnie trochę sugestywne, ale doszedłem do takich samych wniosków. Pszczoły są spóźnione w rozwoju 1-2 tyg w stosunku do takich samych rodzin w ulach izolowanych. Rodzina silna, a średnia przez tydzień dłużej/krócej na rzepaku ma znaczenie. Stosuję dennice osiatkowane. Nie ma problemu z wychłodzeniem tego ula w razie potrzeby jesienią. Koszty. Deska wypada bezdyskusyjnie najtaniej i najszybciej, ale ul robi się tylko raz, a gorszy rozwój będzie co sezon. Jaka oszczędność jest na korpusie? 1-2 słoiki miodu w pierwszym roku? Ule ocieplane zapracują na siebie w pierwszym sezonie. Żeby obniżyć koszty korpusowych to robię je dużymi seriami. Co najmniej po 50 szt. Ramy korpusów robię od razu po 200 szt. Waga - u mnie różnica wyszła około 1,5 kg co jest praktycznie bez znaczenia. Ramy stosuję gr 30x23mm (calówka po jednostronnym heblu), lekkie klepki świerkowe 11mm. Uniwersalność - jak już gdzieś pisałem, mam 10 ramkowe 1/2 Dadanty izolowane. Wręgi na wszystkich ściankach. Największa zaleta - jedna ramka w pasiece, ale w razie potrzeby mogę w nich osadzić również pełnego Dadanta i wielkopolską (na zabudowę ciepłą). Do tego nisko-szeroki korpus. Obszerny ul mała waga.
  9. Na Ukrainie mieli wprowadzić w tym roku 200 hrywien to około 30zł/ul co tam stanowi nie lada pieniądz, bo minimalna emerytura to 1500 hrywien (237zł), czyli 7-8 uli i druga emerytura z dopłat. wsparcie-finansowe-pszczelarzy-na-ukrainie
  10. Gdyby podzielić środki przeznaczane aktualnie na pszczelarstwo z budżetu UE przez ilość rodzin pszczelich w UE to wychodzi po 3 euro na rodzinę, czyli 12zł. Gdyby bylo wiecej to prawdziwych pszczelarzy czekałyby ciężkie czasy. Przepszczelenie, mnożące się choroby i kradzieże.
  11. U mnie KB się sprawdzały, ale kolejnej reproduktorki już nie biorę, bo z łagodnością córek po ostatniej było średnio, przez co przeglądy w minioną, deszczową wiosnę i lato dostarczały wrażeń. W sezonie połowa ofert buckfastów na allegro to KB. Być może przy zwiększonych obrotach hodowca poleciał trochę z jakością, bo pierwsze repr. jakie miałem były super. Z tym wożeniem na wyspę na pewno jest sporo roboty ;). Co roku kupuję jakąś reprodukcyjną, bo lubię :). Obecnie mam Kortówkę, Saharensis i buckfasta GP. Mam też parę "linii dzikusów", ale tylko te które wykazały się wcześniej czymś wyjątkowym.
  12. W mojej pasiece KB od 4 lat stanowi 50-60%. Nosemy nie zauważyłem. Jedne z najmiodniejszych również w pokoleniu F2, F3 o ile łagodość jest w miarę.
  13. Ważne są szczegóły. Trzy ramki z czerwiem, to nie trzy ramki czerwiu. O ile nie były zaczerwione "na blaszkę" to realnie mogłoby go być po zsumowaniu powierzchni np ze dwie ramki. Masz ule 1/2 Dadanta, czyli te 4 ramki nadstawkowe to tak jak odkład 2 ramkowy z jedną ramką czerwiu. To się potocznie określa odkładem jednoramkowym. Wielu takich odkładów nie robi ze względu na to, że nie zawsze udaje się doprowadzić je do odpowiedniej siły przed zimą, a inni kręcą filmy instruktażowe o tym jak tego dokonać. Ty doprowadziłaś go do siły 8+8 (lub więcej) ramek i jesteś zawiedziona brakiem miodu :).
  14. Oczywiście główna populacja wygryza się w sierpniu, ale około 40% pszczół wygryzionych w lipcu wchodzi w skład kłębu zimowego.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.