Jump to content

Drogi Użytkowniku.

Zdajemy sobie sprawę, iż reklamy czasami bywają uciążliwe, jednak  staramy się z nich utrzymywać. Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszej stronie, a komunikat zniknie. Dziękujemy za zrozumienie!

Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

Peter001

Użytkownicy
  • Content Count

    37
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Peter001 last won the day on March 5 2019

Peter001 had the most liked content!

About Peter001

  • Rank
    Bywalec

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imię
    Piotr
  • Lokalizacja
    Zagórze
  • Typ ula
    Dadant 1/2

Recent Profile Visitors

169 profile views
  1. Tak, macierzak jak najbardziej. Nie chodzi mi o to, żeby ratować, tylko chcę zasilić konkretną rodzinę. Jak rozgonię po pasiece, to ta strutowiała rodzina zasili mi całą pasiekę mniej równomiernie. W tym co napisałeś cenne dla mnie jest wyjaśnienie działania przegonki pod kątem działania zapachu matki. Teraz widzę, że to nie pójdzie w ten sposób, jak pomyślałem. Pozostaje nalot. Dziękuję za rzeczową odpowiedź.
  2. szkoda że nie czytasz mojej stopki. Tym niemniej dziękuję za cenne uwagi. Mam nadzieję że już wyczerpałeś się w tym temacie. Poproszę mimo wszytko innych użytkowników forum o poradę.
  3. Ja nie zapytałem o to jak się zazwyczaj robi bo to wiem. Pragnę osiągnąć cel jaki zaznaczyłem w swoim zapytaniu. Prosiłem o merytoryczną, najlepiej podbudowaną logiką ocenę takiego postępowania.
  4. Przyszło mi na myśl takie rozwiązanie: Matecznik mam na 2 korpusach 1/2 dadant. Dać ramki z trutem do dolnego korpusu. Następnie zagęścić pozostałe pszczoły do tego dolnego korpusu zsypując je nań. Położyć przegonkę w kierunku odwrotnym, tak żeby pszczoły po wejściu na górny korpus nie mogły zejść niżej. Wyżej przegonki dać pusty górny korpus matecznika. Założenie jest takie, że trutówki zostaną na ramkach z trutem, a wyżej powędrują mi pszczoły niestrutowiałe. Wtedy miał bym jeden korpus 1/2 dadant dobrej pszczoły do zasilenia słabego ula. Proszę o opinię, czy takie rozwiązanie ma sens.
  5. Dzięki, spróbuję połączyć ule tą metodą.
  6. Hmm.. Nie wiem czy to może być pomocne, ale miałem kiedyś rabunki w wielosegmentowych ulikach weselnych. Ta rabująca banda w pierwszej kolejności załatwiała matki.
  7. Chapeau bas.. Hipoteza oparta na spójnej logice. Widać, że miałeś sporo czasu na rozgryzienie bolącego tematu. Teraz pewnie szukasz odpowiedzi na pytanie, skąd ta neurotoksyna?
  8. Mnie się zdarzało odwrotnie, "resurection".. Kilkakrotnie, przy znakowaniu matki. Na początku próbowałem matkę trzymać ręką, ale pewnie stres powodował, że robiłem to niezdarnie i przydusiłem. Przestała się ruszać. Wiedziony jakimś wewnętrznym impulsem położyłem na ramkę, zamknąłem ul i zostawiłem. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na drugi dzień zobaczyłem, jak matka śmiga po ramce niczym łania Potem jeszcze podobnie zdarzyło się dwukrotnie to samo. Pomimo trzymania matki do znakowania w przyrządzie, jednak za mocno docisnąłem, nie mając jeszcze wprawy. Tyle, że w tych sytuacjach reanimacja matki przebiegała niemal na moich oczach. Momentalnie otaczał ją wianuszek reanimatorek i po niedługim czasie ożyła i owszem, z początkowym trudem, ale zaczęła się poruszać. Na szczęście nie udało mi się ich trwale uszkodzić. Wygląda na to, że miałeś mniej szczęścia i uszkodzenie okazało się zbyt poważne, by matka mogła ponownie "ożyć"..
  9. W jednym ulu co robię przegląd, widzę mniej więcej cały czas taki obrazek. Mam wrażenie, że jest problem z czerwieniem matki. Pszczoły w tym ulu są bardzo agresywne, wrażenie jak by chciały mnie zjeść. Ani razu nie dało się zrobić przeglądu bez podkurzacza, a i pomimo tego nalot dywanowy i ściagają mnie po pasiece, mimo zakończonego przeglądu. Zauważyłem, że w końcu założyły mateczniki na cichą wymianę. W tych dziurach pomiędzy zasklepem, zawsze zastawałem larwy w różnej fazie bądź świeżo złożone jajka. Proszę o ocenę sytuacji bardziej doświadczonych kolegów. To jedno. Kolejny ul to trutówki. O tej porze to już go trzeba zlikwidować. Jaki sposób likwidacji radzicie? Przyszła myśl, że najmniejsze ryzyko to połączyć z tymi "wściekłymi", powinny wybić trutówki a i ryzyko widzę niewielkie, bo i tak ten ul jest mało wartościowy. Proszę o porady. Z góry dziękuje.
  10. Napisz coś więcej o tej wadze - producent jeśli możesz podać. Czy te tensometry są takie same jak w wadze łazienkowej? Jak chodzi o "handlową" to pytanie jaki ma zakres ważenia. Bo jeśli niewielki, to przekrój belki tensometrycznej jest mały i wtedy brak stabilności będzie zauważalny. W mojej jest belka o nośności do 200 kg i przy obciążeniu około 60 kg wygląda to dosyć stabilnie.
  11. Słuszna uwaga, aby nie oczekiwać precyzyjnego, powtarzalnego odczytu w czasie, tylko móc odczytać tendencję. W którymś z wcześniejszych wpisów było oczekiwanie precyzji porównywalnej z elektroniczną wagą stosowaną w handlu. Nie jest to możliwe, ze względu na sposób pomiaru. Przy ważeniu wagą - nazwijmy ją handlową - przed wykonaniem ważenia system dokonuje tarowania. Tak więc za każdym razem kiedy coś ważymy, waga ma ustalane zero. Pozwala to na kalibrację wagi za każdym razem i pomiar jest powtarzalny. W wypadku wagi pasiecznej ciężar działa cały czas na belkę tensometryczną, która jest dla wagi źródłem informacji o ciężarze na niej położonym. To działanie powoduje powstanie trwałych zmian w belce tensometrycznej, i po jakimś czasie (powiedzmy po miesiącu) , kiedy z wagi zostanie zdjęty ciężar, zamiast zera pokaże ona inną wartość, np. 1 kg. Ta właściwość nazywa się pełzaniem belki tensometrycznej. Czyli oprócz potrzeby kompensacji temperaturowej mamy jeszcze jedno źródło błędu, jakim jest pełzanie. Jest konstrukcja wagi pasiecznej, opartej na filozofii tarowania i pomiaru niwelującego pełzanie. Tam pomiar odbywa się w dosyć złożony sposób, gdzie w uproszczeniu można przyjąć, że ciężar jest "zdejmowany", waga tarowana i dokonuje się pomiar. Poczytać można tutaj: http://www.openhivescale.org/ Można również dla konstrukcji typowej wagi pasiecznej, a więc opartej na jednej belce tensometrycznej, próbować podnosić jej precyzję poprzez zastosowanie droższej belki tensometrycznej. Powiedzmy, że zyska się nieco na dokładności, ale i tak nie rozwiąże to problemu pełzania, które jest nieuniknione. W zamian większe koszty wagi, które i tak są dosyć wysokie, więc niewielu pszczelarzy decyduje się na zakup.
  12. Czas na podsumowanie eksperymentu z wpływem temperatury na precyzję pomiaru, do którego skłonił mnie kolega @baru. W załączonej grafice są dwie fazy pomiaru wagi stałego ciężaru. Pierwsza dotyczy pomiaru na zewnątrz pomieszczenia, druga po przeniesieniu wagi do wewnątrz. Zakres temperatur podałem tylko do pomiarów zewnętrznych. Do wnętrza nie podałem, ze względu na to że czujnik pomiaru temperatury jest w innym pomieszczeniu niż to, w którym znajduje się waga. Tym niemniej można założyć, że wahania temperatury wewnętrznej są w obrębie jednego, góra dwóch stopni. Odczyt temperatury zewnętrznej jest również z czujnika oddalonego od wagi o kilka metrów. Waga nie posiada jeszcze wbudowanego czujnika temperatury i wilgotności. Po tym co widać, koniecznym wydaje się kompensowanie wyniku względem temperatury otoczenia, jeśli zależy nam na w miarę dokładnym odczycie rzeczywistej wagi w przeciągu pełnego okresu ważenie, a nie tylko w odniesieniu do interwałów czasowych o podobnej temperaturze zewnętrznej. Tak jak słusznie zauważył kolega @manio, można zastosować wiele metod kompensacji. Jak dla mnie, najbardziej dogodna wydaje się obróbka surowych danych zapisanych na serwerze, gdzie są one gromadzone. Można wtedy dopasować optymalny algorytm kompensacji tak, aby wynik był jak najbardziej zbliżony do rzeczywistej wartości położonego ciężaru. Mam propozycję dla posiadaczy elektronicznych wag pasiecznych, alby jesienią, kiedy będzie więcej czasu, zrobić test dokładności ważenia wagi obciążonej znanym ciężarem. Można by przy tym podać producenta. Robiąc takie zestawienie raz że stalibyśmy się środowiskiem opiniotwórczym dla tych, co mają zamyśle kupić wagę pasieczną, a z drugiej strony producenci byli by mobilizowani, żeby poprawić jakość. Oprócz tego warto by podawać inne parametry użytkowe wag, jak np. czas pracy na akumulatorze bez ładowania, powiadomienia o zdarzeniach, dostępność aplikacji na smartfona, składowanie danych na serwerze, ocena wygody i przejrzystości w sposobie prezentowania danych, opłata ze tego typu usługę, abonament roczny, itp. Zdjęcie też by się przydało. Podobnie, jak porównuje się parametry telefonów komórkowych. Pozdrawiam przy okazji wszystkich, którzy wnieśli rzeczowy wkład do tego tematu.
  13. Ciężar stały, czujnik temperatury jeszcze nie podłączony. Póki co, żaden duży producent nie podjął się produkcji wag pszczelarskich na większą skalę. Czyli rynek niszowy. Wysoki koszt nakładów początkowych, niska ilość sprzedawanych egzemplarzy stąd wysoki koszt. Małego producenta raczej nie stać na koszty rozwojowe, bo mu się to nie zwróci przy niskim wolumenie sprzedanych wag. Dlatego wagi są niedopracowane. Są projekty społecznościowe, które ten temat w jakiś sposób ruszają. Ale to dla ludzi, którzy mają podstawowe umiejętności, żeby podjąć się samodzielnego zbudowania wagi. Tutaj jest sporo na temat kompensacji termicznej: https://community.hiveeyes.org/t/comparison-of-different-load-cells-for-a-4-point-scale/418 Warto poczytać..
  14. Czas na podsumowanie po krótkim teście. Pełzanie pomiaru ważonego ciężaru jest nieuniknione. Konstrukcja wag pasiecznych opiera się na najtańszych dostępnych elementach, które realizują pomiar, więc nie ma się co spodziewać dokładności i precyzji wagi legalizowanej. Tak jak zostało już w tym wątku wspomniane, wpływy niektórych czynników na precyzję pomiaru, jak np. temperatura można eliminować poprzez stosowanie zaawansowanych układów do kompensacji wpływu tego czynnika. Osiągnięcie linearnego pomiaru w czasie z dużą precyzją, jest praktycznie niemożliwe. Poniżej zamieszczam wykres z kilku dni. Czerwonymi kółkami zaznaczone są okolice godziny 20-ej, która została wybrana jako czas odczytu do porównania z dniem poprzednim. Liczby obok wskazują największe zanotowane różnice pomiędzy kolejnymi dniami. Od dzisiaj wstawiam wagę z tym samym obciążeniem do wnętrza, aby zaobserwować, jak zachowuje się odczyt przy mniejszych wahaniach temperatury.
  15. Nareszcie ktoś pisze na temat. Jak widać bardzo istotne jest przy zakupie wagi wiedzieć, czy dany model jest wyposażony w kompensację termiczną. Z doświadczeń widać, że przy odpowiednio szerokim zakresie temperatur wskazania wagi mogą się znacząco odchylać od prawdziwego ciężaru położonego na wadze. Z tego co na razie widzę, można założyć, że odczyt z wagi w obrębie dwóch sąsiednich dni, przy podobnej temperaturze zewnętrznej o zadanej porze - np. godź. 20-ta - powinien dawać wskazanie miarodajne, nawet jeśli waga nie jest wyposażona w mechanizm kompensacji termicznej. A może by tak zacząć pisać, czego się oczekuje od wagi? Np. powiadomienie na maila lub sms o przyroście ciężaru na wadze w zadanym przedziale czasowym. Tak, żeby waga była praktycznie bezobsługowa. Kolejna rzecz to doładowywanie fotowoltaiczne akumulatora, żeby z kolei zapomnieć o potrzebie jego wymiany na naładowany. Aplikacja na telefon komórkowy też by się przydała. Dzielcie się uwagami odnośnie swoich doświadczeń i oczekiwań. Dobrze by było, gdyby posiadacze wagi podzielili się uwagami odnośnie jej możliwości, walorami użytkowymi, funkcjonalnością, dokładnością pomiaru..itp. Wtedy ktoś zainteresowany zakupem będzie miał jakieś źródło opiniotwórcze.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.