Jump to content

Drogi Użytkowniku.

Zdajemy sobie sprawę, iż reklamy czasami bywają uciążliwe, jednak  staramy się z nich utrzymywać. Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszej stronie, a komunikat zniknie. Dziękujemy za zrozumienie!

Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

Quidam

Redaktorzy
  • Content Count

    156
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Quidam last won the day on November 9

Quidam had the most liked content!

About Quidam

  • Rank
    100% Domownik

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imię
    Sławek
  • Lokalizacja
    Górny Śląsk
  • Typ ula
    Dadant

Recent Profile Visitors

81 profile views
  1. Całkowicie mrozoodporna. Zerknąłem na nick i zrozumiałem Twoje obawy – 25-30°C. Masz długo zalegającą pokrywę śnieżną – to akurat atut. Dawno temu hodowałem kilka gatunków roślin rodem z tundry. Wymarzły po pierwszej zimie. Pierwsze wczesnowiosenne ocieplenie (II-III) potraktowały jak wiosnę w swojej ojczyźnie - ruszyły mocno z wegetacją. Kolejne nawroty mrozów sprawiły, że wyleczyłem się z gatunków pochodzących nie z naszej strefy klimatycznej.
  2. Opisuję tylko te rośliny na których widuję pszczoły. Więc moja ocena tego gatunku jest odmienna od Twoich spostrzeżeń. I jeszcze jedno; Ja pracuję przy roślinach i chcąc – nie chcąc obserwuję pszczoły, Wy pracujecie przy pszczołach i chcąc- nie chcąc nie obserwujecie roślin. Stąd też sformułowania - moim zdaniem, wydaje mi się, absolutnie nie, kompletnie nie... itp. Dlatego jeśli wstawiacie komentarze to warto napisać uczciwie : mam tę roślinę przy pasiece i nie zaobserwowałem na niej pszczół
  3. Perukowiec podolski (Cotinus coggygria) – krzew lub małe drzewko do 3-6 m wysokości, wielopniowe. Liść odwrotnie jajowaty na długich szypułkach długości 5-10 cm. Kwiaty bardzo drobne, niepozorne, zebrane w duże, wiechowate kwiatostany do 10-30 cm długości. Kwitnie VI-VII. Dobrze radzi sobie posadzony na glebach suchych i ubogich, chociaż lepiej rośnie na ciężkich glinach o odczynie obojętnym i zasadowym, na miejscach słonecznych. Starsze egzemplarze dobrze znoszą suszę. Wskazana jest domieszka wapna w podłoże bardzo kwaśne. Najczęściej spotkaną odmianą jest 'Royal Purple' o ciemnopurpurowych liściach. Dość rzadko spotkać można informację o tym gatunku jako roślinie pożytkowej. Z moich obserwacji - jest dość licznie oblatywany przez pszczoły w okresie kwitnienia. Z kilku dostępnych odmian najkorzystniej pod tym względem, prezentują się dwie odmiany wyselekcjonowane ze względu na ponadprzeciętną obfitość kwitnienia – są to 'Young Lady' dorastająca jedynie do 1,5 – 2 metrów wysokości ( na załączonym zdjęciu) oraz znacznie niższa (nowa odmiana) 'Smokey Joe' ('Lisjo'). Perukowce można rozmnażać z nasion (czerwonolistne odmiany w znacznym % powtarzają cechę) lub przez ukorzenianie sadzonek.
  4. Czosnek (Allium sp.) - rodzaj zawiera ponad 700 gatunków i bardzo liczne odmiany ogrodowe. W Polsce spotkać możemy naturalnie kilkanaście gatunków. W swojej kolekcji posiadam dwa gatunki : czosnek wonny (Allium ramosum) syn. A.odorum oraz czosnek białawy – Krzysztofa ( Allium cristophii ). Czosnek wonny (Allium ramosum) – pochodzi z Syberii i Chin. Dorasta do 50 cm wysokości. Ma być masowo oblatywany przez pszczoły – chociaż ta cecha odnosi się do większości gatunków. Okazy moje uzyskane z siewu zakwitną dopiero po 2-3 latach (tyczy się wszystkich gatunków rozmnażanych przez siew nasion), dlatego muszę cierpliwie czekać na kwitnienie. Łatwiej jest uzyskać okazy kwitnące przez oddzielenie cebul przybyszowych od głównej cebuli. Po przekwitnięciu część nadziemna zamiera. Czosnek białawy ( Allium cristophii ) - zwany też czosnkiem Krzysztofa. Gatunek nieco wyższy od wyżej opisanego, pochodzący z Bliskiego Wschodu. Kwiatostany do 20 cm średnicy (na żyznych glebach) w postaci baldachów, składające z drobnych kwiatów średnicy ok. 1 cm. Kwitnie stosunkowo krótko na przełomie VI-VII. W okresie kwitnienia masowo oblegany przez pszczoły. Większość czosnków posiada dobrą mrozoodporność. Najlepiej wysadzać cebule do gruntu późną jesienią w podłoże żyzne i przepuszczalne. Stanowisko słoneczne do umiarkowanie cienistego (słabiej kwitnie). Unikać należy miejsc z zastoinami wody, oraz gleb ciężkich -gliniastych. Najkorzystniej jest sadzić czosnki w dużych grupach po kilkanaście-kilkadziesiąt sztuk.
  5. Sadzonki do ukorzeniania z roślin zimozielonych, powinno pozyskiwać się z rośliny matecznej od strony nasłonecznionej (dobrze odżywione). Zasada jest taka, że im bliżej wierzchołka tym szybciej osiągnie formę rośliny matecznej, a im niżej - tym ten proces się wydłuża. Odmian żywotnika zachodniego (Thuja occidentalis ) jest kilkadziesiąt. Najwolniej ukorzeniają się odmiany żółte i pstrokate. Mała dygresja z opowieści kolegi: sąsiadka pochwaliła się, że kupiła piękną niebieską, kolumnową tuję na żywopłoty. Jak się okazało, na targowisku ktoś wcisnął jej cyprysika Lawsona w odmianie 'Alumii'. To dość powszechnie stosowana metoda przez ambitnych hobbystów (koszty energii elektrycznej). Można w ten sposób ukorzeniać nawet świerki czy jodły. Ale uzyskane tą metodą rosną zazwyczaj słabo – krzaczasto. Połączenie podgrzewanego podłoża z zastosowaniem ukorzeniacza (niekoniecznie) przy jednoczesnym zamgławianiu - można ukorzeniać (prawie) wszystko.
  6. Wydawałby się, że w połowie listopada nic już nie kwitnie, co byłoby pożytkiem dla pszczół (pomijam poplony). A mamy fantastyczną, kwitnącą cały rok roślinę - jasnotę purpurową (Lamium purpureum). To pospolicie występujący „chwast”- jednoroczny lub dwuletni. Obserwuję w ostatnich dniach ocieplenia, loty pszczół na kwiaty tej rośliny. Kilka z nich nosiło pyłek w kolorze czerwonym. Znalazłem jeszcze u siebie drugi gatunek jasnotę białą (Lamium album). Miałem już kilka dni ze spadkiem temperatury grubo po niżej 0°C. Na tej roślinie nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. Zdjęcia wykonane w dniu dzisiejszym.
  7. Uwierz mi Robercie, nie jest to zabieg konieczny w odniesieniu do popularnych tuji i nie tylko. Są gatunki - głównie drzewiaste - u których występuje silnie zaznaczona dominacja apikalna, czyli tłumacząc na język zrozumiały – ukorzenione/zaszczepione sadzonki/zrazy z bocznych gałęzi, rosną przez pewien czas krzaczasto – jak typowa gałąź. Prowadząc taki pęd przy paliku, „zmuszamy” roślinę do prawidłowego wzrostu. Po kilku sezonach tak prowadzona, wytworzy normalny pęd główny i przypominać będzie sylwetką roślinę mateczną. Możesz z powodzeniem (przy wymienionym żywotniku w odmianie kolumnowej np. popularny 'Smaragd' ) pozyskiwać zrazy (sztobry) nawet z bocznych pędów. Sadzonka przez pierwszy rok uprawy będzie co prawda wyglądała nieciekawie, ale zapewniam Cię, że w następnym roku, wytworzy typową dla odmiany formę. To o czym wspomniałeś - to ideał do osiągnięcia od razu sadzonki o prawidłowym wyglądzie. Wrócę jeszcze na chwilę do tematu jaki zamieściłem, aby doprecyzować popularną metodę ukorzeniania sadzonek. Pisałem w nim o zastosowaniu ukorzeniaczy w tym zabiegu. Stosowanie stymulatorów ukorzeniania, nie jest zabiegiem koniecznym do uzyskania zamierzonego efektu. Można w ten sposób rozmnażać np. wierzby czy ligustra. W przypadku np. tawuł, irg czy śnieguliczki zbieg ten również nie musi być stosowany. Jednak w takim przypadku, proces kalusowania tkanki przyrannej i w efekcie pojawienie się korzeni znacząco się wydłuża. Zrazy (sztobry) roślin nie traktowane ukorzeniaczem, potrafią wytworzyć w pierwszym roku tylko kallus lub małą wiązkę korzeni przybyszowych. Stosowanie stymulatorów zawsze i to w znaczącym procencie przyspiesza ten proces, dając nam tym samym, pełnowartościowy materiał do rozsady, jeszcze w tym samym roku w którym je zastosowaliśmy. Jeśli ktoś ma możliwości podgrzewania podłoża z ukorzeniającymi się sadzonkami (np. stosując kable grzewcze do terrariów), może całkowicie zrezygnować ze stosowania ukorzeniaczy – przynajmniej w odniesieniu do popularnych gatunków.
  8. Panowie spokojnie. Nurtuje mnie pytanie - piszę całkiem szczerze - ilu z Użytkowników tego forum próbuje cokolwiek rozmnażać we własnym zakresie.? Bo odnoszę wrażenie, że dotyczy to głównie właścicieli pasiek hobbystycznych - choć mogę się oczywiście mylić ?
  9. Wszystko w porządku, nie czuję się urażony. Ja znam poznański odpowiednik, że "rozmowa ta przypomina rozmowę gupiego z bateryjką"... Niech te stwierdzenie będzie sentencją tego forum. Dodał bym jeszcze - bez użycia dość powszechnych obecnie niestety wulgaryzmów.
  10. Widzę, że wprowadziłem jakiś niepotrzebny kwas w tym temacie. Najważniejsze to pięknie się różnić. Szanuje poglądy i doświadczenia kolegi Mania. Napiszę teraz szczerze, że spodobało mi się to sformułowanie o gęsi i wodzie - bo go nie znałem. Każdy kto zajrzy do tego tematu, wyciągnie wnioski i zastosuje metodę, która wydaje się mu najlepszą. Całą moją wymianę zdań z kolegą Maniem, traktuję wyłącznie w kategorii wymiany poglądów i doświadczeń - na przyzwoitym poziomie, bez wulgaryzmów. Nie są to absolutnie kłótnie, bo czasami zaglądam na konkurencyjne forum, a tam w Hyde Parku - to dopiero są prawdziwe kłótnie...
  11. Bardzo dziękuję za szybka odpowiedź. Studiowałem już budowę uli typu TBH. Tam "niestety" stosuje się snozy - a te są obecnie poza zakresem moich zainteresowań - choć nie chcę absolutnie, umniejszać tym stwierdzenie ich zalet. W pytaniu chodziło mi bardziej o klasyczną ramkę w kształcie trapezu. Wiem, że takie udziwnianie, "wywarzanie otwartych drzwi" jest typowym objawem hobbystów (do takich się zaliczam). Stąd też takie właśnie - "naiwne" pytanie.
  12. Prośba do bardziej doświadczonych Kolegów w tej materii. Czy ramka w kształcie trapezu jest rzeczywiście najbardziej optymalną dla pszczół – odzwierciedlającą ich naturalne upodobania? Być może jest to pytanie z kategorii naiwnych. Zdaję sobie sprawę z technicznych problemów jej wykonania jak i samych uli w typie ula Apostoly`ego. Nie wspomnę o problemach związanych z wirowaniem (brak drutowania). Przestudiowałem treści zamieszczone w necie, ale chciałbym poznać Wasze zdanie – sugestie, ewentualnie doświadczenia tych, którzy ją stosowali.
  13. Gdyby było jak napisałeś, umieściłbym jedno zdanie - Nie warto bawić się rozmnażanie roślin i lepiej zostawić to szkółkom roślin ozdobnych. Skoro umieściłem w miarę szczegółowe opisy - to twoja sugestia jest nietrafiona. Można bawić się; najważniejsza rzecz w tym wszystkim - to aby zabawa dostarczała zainteresowanemu przyjemności.
  14. Manio napisał...”Dodam jeszcze najprostszą metodę , nie wymagającą żadnych narzędzi czy cudownych chemikaliów. To metoda rozmnażania przez odkłady”... nie mogę w pełni zgodzić się z tym stwierdzeniem. Wbrew pozorom nie jest prosta. Potrzebne są rośliny mateczne wysadzone o odpowiedniej rozstawie. Ziemia wokół krzewu musi być utrzymywana w wysokiej kulturze - odchwaszczona a pędy, które rozmnażamy ta metodą podlewane w okresie suszy. Zaliczana jest do metod chałupniczych. Nie znam szkółek, które stosują tę metodę. Można rozmnażać w ten sposób tylko niektóre gatunki roślin (najczęściej pnącza). Owe „cudowne chemikalia” (jak piszesz) to naturalne hormony występujące w roślinie, a jedynie otrzymywane drogą syntezy w zakładach chemicznych. Najczęściej stosowany w ukorzeniaczach jest IAA i IBA. Zresztą mogłem namieszać w głowach czytających ten tekst, umieszczając wszystkie metody, opisać jeszcze rozmnażanie przez sadzonki korzeniowe, liściowe czy pąkowe, ale mogą być one zastosowane w odniesieniu do bardzo wąskiej grupy roślin, które można rozmnażać w ten sposób. W metodzie odkładów istnieje jeszcze np. odkład powietrzny. Znam kilku którzy jej próbowali - ale nie znam nikogo, komu się udała (metoda z cyklu pieśń a praktyczność) pochodzi z czasów, kiedy nie znano hormonów roślin. Dlatego też w swoim opracowaniu, skupiłem się wyłącznie na najbardziej praktycznych metodach rozmnażania, które może zastosować pszczelarz nie posiadający szczegółowej wiedzy z tej dziedziny. Ładnych obrazków nie umieściłem, „zmuszając” czytelników do uruchomienia wyobraźni. Tytuł "Vademecum" sugeruje, że umieszczone będą w nim wskazówki dotyczące praktycznego zastosowania - a nie cała teoria. Manio napisał...”Często jest to jedyna skuteczna metoda rozmnażania”... - nie do końca jest to prawdą. Wszystko lub prawie wszystko, można rozmnożyć za pomocą ukorzeniania. Kwestią jest tylko dobranie odpowiedniego hormonu w odpowiednim stężeniu. Rośliny rozmnażane przez odkłady, najczęściej możemy pozyskiwać dopiero po roku, a w przypadku kilku gatunków dopiero po dwóch latach od momentu zastosowania tej metody. Pominąłem w opisie prężnie rozwijającą się hodowlę tkanek in vitro. To przyszłość rozmnażania roślin na masową skalę, Bo z kawałka tkanki, jesteśmy w stanie otrzymać tysiące roślin potomnych. Ma też ona swoje wady. np. odmiany lilaków rozmnażane tą metodą, tracą cechy rośliny matecznej (z autopsji).
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.