Jump to content

Drogi Użytkowniku.

Zdajemy sobie sprawę, iż reklamy czasami bywają uciążliwe, jednak  staramy się z nich utrzymywać. Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszej stronie, a komunikat zniknie. Dziękujemy za zrozumienie!

Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

hurriway

Użytkownicy
  • Content Count

    16
  • Joined

  • Last visited

About hurriway

  • Rank
    Nowicjusz na forum

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imię
    Robert
  • Lokalizacja
    Katowice
  • Typ ula
    warszawski posz, langstroth 3/4

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Nie wiem jak pomiędzy korpusami, ale pod powałką zrobiły pełno mostków.
  2. A chyba się domyślam. Jeśli nie są poszyte do końca to pszczoły i tak na niego nie wejdą, bo za długa będzie przerwa. Ano jest ocieplenie na powałkach. Mój strach to nie o to że dałem za mało, bo tam pokarmu było pełno. Tylko że nie uwiesiły się tak jak powinny, i że z tego powodu im braknie. No bo jak są pod powałką to już wyżej nie pójdą. Ale jak mówicie że mogą zejść jeszcze na dół, albo w bok to ok.
  3. Sprawa wygląda tak w langach. Tam gdzie się pszczoły uwiesiły prawidłowo osyp jest minimalny. Tak gdzie nie, to już jest około 100-150 pszczół martwych na dennicy. Otwarłem 1 pajączek w powałce (tam gdzie pszczół nie widać od spodu), i są u samej góry pod powałką. i teraz pytanie, rozrobić ciasto, czy szybko zamienić korpusy kolejnością?
  4. Odpowiadając na pytania z tematu kwasu mrówkowego. W sublimacje bawię się około 6 lat. Zabieg jak dotychczas stosowałem w grudniu. Co do samego zabiegu, to powiem ze trudno jest coś takiego ocenić. Stosujesz, widzisz że warroza się sypie, widzisz też że pszczół po zabiegu nie widać na dennicy. I tyle wiesz w zasadzie. W grudniu ciężko przeprowadzać zabiegu flotacji na pszczołach aby oceanic porażenie. W moim przypadku, zawsze prowadziłem niewiele rodzin - 4 zazwyczaj, (tylko w tym roku jakoś 10 się zrobiło:) ), to ciężko było próbować coś oceniać. I też było szkoda. Po za tym prawdziwe skutki działania preparatu widać dopiero po czasie, tzn ilość czerwiu czy siła rodziny w maju. A do tego też trzeba by mieć jakąś grupę kontrolną. Dlatego ucieszył mnie ten artykuł od Tadka11, bo było to zrobione rzeczowo. Pokazali co się dzieje z rodzina po czasie, a nie tylko spadłe warroa liczyli. Co do konstrukcji sublimatorów, dla mnie nie ma żadnej różnicy jeśli chodzi o skuteczność działania pomiędzy nimi. Choc tez pisze tu na wyrost, bo widziałem badania te od tadka11, które pokazały że sublimator typu pogrzebacz jest skuteczny i to bardzo (bo na nim prowadzili badania), a jeszcze nigdzie nie widziałem badań prowadzonych na typie pistoletowym. Na pewno za pistoletowym przemawia większa szybkość oraz to że nie pcha się do ula rozgrzanego metalu, który cześć pszczół chce atakować i ginie. Dodatkowo niczego nie przypala tak jak pogrzebacz. Ale czy jest tak samo skuteczny, tego nie wiem. Bo jednak tu są trochę inne warunki działania. Pogrzebacz zdecydowanie dłużej przeprowadza sublimacje, co mozę pewne znaczenie mieć. Dla mnie teza prtzegrzewania kwasu nie ma uzasadnienia jak na razie. Aby cos móc powiedzieć na ten temat to trzeba by zrobić badania. Ludziom się po prostu wydaje. Tak samo jak wydawało się, że metoda oprysku kwasem szczawiowym jest lepsza od metody polewania. I tak samo ze elektroniczne papierosy są zdrowsze od tradycyjnych - a ostatnio przeprowadzali jakiemuś nastolatkowi przeszczep płuc po kilku latach stosowania e-papierosow. Bez badań to sobie można tylko gdybać. Mój sublimator to typowa samoróbka. Pierwsze elementy powstały w któryś grudniowy dzień 2018, ale że nie mogłem dostać kabla do niego w otulinie gumowej (taki nie twardnieje w niskich temperaturach), to odłożyłem go na półkę w myśl zamówię na allegro i dokończę. Tak dokańczałem, że pierwsze testy zrobiłem dopiero w sierpniu 2019, i od razu pojawiły się spore problemy z działaniem. Zapychająca rurka, dość długi czas nagrzewania ze względu na grzałkę (tylko 150W), i problematyczny zasobnik który wykonałem z aluminium i drewnianej rączki- pojawiają się na nim kryształy kwasu (działa jak radiator) i ciężko wyjąć go z powrotem. I jeszcze to, że w granicach sublimacji nie chce działać. Musi być tak jak inne rozhulany do tych 220 stopni. Ale kila odymiań przemęczyłem w sierpniu, i warroza się posypała. Obecnie, że zbliża się pora zabiegów, znowu sublimator trafił na stół do poprawy. I w sumie to nie wiem, jak będzie to wyglądało teraz przy niskich temperaturach- czy grzałka wyrobi, czy trzeba szukać innej. Brzytwiarz, jak chcesz spróbować odymić kilka uli, to możemy spróbować "przemęczyć" bo w obecnej formie inaczej się tego nie da nazwać (a i musisz mieć 230V). Też jestem z Jaworzna. Ale wiesz nie biorę żadnej odpowiedzialności za twoje rodziny. Sam jeszcze tego nie testowałem w grudniu w warunkach polowych.
  5. A różnych. Pierwszy to był typ "pogrzebacz" z grzałką ze świecy żarowej, potem pogrzebacz ze sterowaniem pid, i teraz typu pistoletowego
  6. Fajny artykuł, dzięki! Ciekawe jest to, ze metoda oprysku wydawała się na logikę lepsza niż polewanie. I na grupach typu "eko", polecali jak już to opryskiwać a nie polewać. A tu psikus. Choć osobiście od samego początku ani nie polewałem ani nie opryskiwałem, tylko używałem sublimatorów. A spotkał się ktoś z podobnym artykułem na temat kwasu mrówkowego?
  7. Niby tak się mówi, ze sublimacja kwasu szczawiowego jest najbezpieczniejsza z metod poddawania.W każdym razie nie zauważyłem, żeby po sublimacji kwasu szczawiowego pojawiała się spadła pszczoła na dennicy. Natomiast po kwasie mrówkowym z tego co widać na filmach załączanych przez ludzi (bo sam nie stosuje), to po podaniu dużo pszczół się osypuje - mówią że to pszczoły chore. Tylko skoro kw mrów. ubija te słabsze osobniki, to z pewnością zdrowie tych mocniejszych też nie pozostaje bez zmian. I jak dla mnie tłumaczenie, że to tylko te chore to też pozostaje bezzasadne. Bo niby jak to sprawdzić.
  8. Zadam jeszcze pytanie odnośnie przechodzenia matek przy czerwieniu na dolny korpus w ulach Ln 3/4. Jak to z tym jest? tzn czy bezproblemowo matki przechodzą. W ulach warszawskim poszerzanych, w niektórych ramkach mam na środku dodatkową listewkę wstawioną poziomo- żeby plaster się nie wyłamywał przy wirowaniu. I zauważyłem, ze na tych ramkach zazwyczaj matki tylko trzymają się góry plastra. Dochodzą do listewki i nie bardzo chcą schodzić poniżej. Więc jak tylko taka listewka już stwarza problem, to przerwa miedzy ramkami w dwóch korpusach nie sprawia jeszcze większego?
  9. Ja mówię, ze jest coś takiego jak factor X, i mam tu na myśli jakoś matek. W tym roku pociągną na patyku 5 matek(pierwsze moje własne matki) , 4 się unasienniły. Trzy z nich tak średnio sobie radziły (ale ok). Ale ta jedna... no cóż z odkładu jednoramowego we wrześniu miała 5 ramek pszczoły na warszawskich poszerzanych- ale takich ubitych kompletnie na czarno. Dostały w sezonie ode mnie 2x2,5l inwertu i tyle. A na jesień dostały tylko 2,5l bo ramki były pełne. W zasadzie same się zakarmiły. I znalazł się taki jeden odkład co potrafił. I nie wiem czy to nie była matka z plastra, bo 4 były na patyku a jedną matke pszczoły same chowały na plastrze.
  10. Nie pisałem nigdzie że nie działa. Pisałem o sprawności procesu (można tęż mówić o skuteczności). To co się tam osadza to kwas szczawiowy, i to zatykanie zachodzi właśnie przy temperaturach sublimacji. Gdy kwas jest przegrzany to jakoś ten proces zatykania nie występuje albo jest dużo wolniejszy. Trzeba sobie zadać pytanie dlaczego. Kolejna kwestia to taka, że przy przegrzewaniu kwasu, nie koniecznie w 100% kwas jest dekarboksylowany do mrówkowego, o czym też pisałem. Dodatkowo może zachodzić zjawisko porywania cząsteczek kwasu szczawiowego wraz np z parą wodną lub parami kwasu mrówkowego. I nazewnictwo, jak zwał tak zwał. Rekrystalizować (niech będzie resublimować) może tylko kwas szczawiowy. Wytworzone pary kwasu mrówkowego z kwasu szczawiowego pozostaną kwasem mrówkowym. Z cieczy, bo taką ma postać kwas mrówkowy nie zrobi się z powrotem ciało stałe. Pytań jest wiele co do tej "sublimacji". Tylko odpowiedzi nie ma skąd wziąć.
  11. Widze, ze co niektórzy poskładali swoje sublimatory. Ktoś pytał dlaczego producenci zalecają temperature powyżej 210 stopni. Już odpowiadam, bo poniżej tej temperatury (a właściwie w temperaturze sublimacji) sublimatory nie działają. Dochodzi do osadzania kryształów kwasu na rurce- jej zatykania. Poza tym proces czystej sublimacji jest dość wolny. Dlatego przegrzewają kwas. Ale jaka jest sprawność? Ja tego nie wiem i myślę że mało kto wie. Czy temperatura jest istotna?hmm myślę że tak. Ktoś pisał, że przegrzany kwas się rekrystalizuje... No nie. Jeśli od pewnej temperatury następuje fizyczne rozbicie cząstek kwasu szczawiowego na kw mrówkowy i CO2, to już nie ma możliwości aby z powrotem powstały z niego kryształy kwasu - bo brakuje w nich wybitej cząsteczki.Tym bardziej że kwas mrówkowy jest stabilnym związkiem. Ale może być też tak, że tylko nieiwleka część ulega dekarboksylacji. Bez zbadania tego, nie da się nic powiedzieć. Eksperymenty ze sterownikami pid i podobnymi konstrukcjami przeprowadzałem już dwa lata temu. W próbach na sublimatorze typu pogrzebacz se sterownikiem pid, przy temperaturze sublimacji po 20 minutach wciąż dawka 2g kwasu nie została "odparowana". I mogę powiedzieć że w obecnej wersji to co jest sprzedawane to czysty pic na wodę. Zwykły sublimator w kształcie pogrzebacza, jest fe! bo przegrzewa kwas. Ale ten już za 1600zł co robi to samo już jest good!.Wystarczy tylko nad tym się zastanowić, i już widać że to zwykły marketing. Jeśli płacę 1600 zł to oczekuje aby sublimator pracował zgodnie z zakresem w którym zachodzi sublimacja, a nie poza mając nadzieje ze jako tako działa. I żeby nie było też taki budowałem. Facet z golden apiary (był tu jego film w temacie) buduje już któryś sublimator, i poprawia go X-razy. Chwali się przy tym, że ogarnął temat tylko jakoś nie wiedzieć czemu nie pokazuje filmu z pracy tego sublimatora. Inaczej nie pokazuje filmu który by udowadniał że w widełkach temperatury sublimacji, to działa. I wykazuje się tu czystą hipokryzją, bo poleca ludziom sublimatory np provapa zdając sobie z tego sprawę że nie działają tak jak należy.
  12. Panowie, ale wiecie co, ja rozumiem wszystko ale trochę mi jest wpierany inny stan rzeczy niż był. Przykładowo Brzytwiarz twierdzi (i jego głównie mam na myśli) , że nie dałem matce czerwić, ani im papu nie dawałem co jest totalnie bzdurą. Zsypańce były tworzone w połowie na suszu a nie na czystej węzie. Dostawały pokarm, jak przy kontroli widziałem że zalewają gniazdo, to przestawałem dawać. Ostatecznie było 10 ramek, matka chodziło po 5. Na każdej ramce był od góry wianek miodu około 4-5 cm. Miała miejsce. Mogła wejść na pełne 10 ramek ale tego nie chciała robić. Druga matka z początku zaczęła czerwić super, potem przestała i widziałem mateczniki cichej wymiany, zostawiłem żeby wymieniły. Pomimo karmienia stymulującego nie następował wzrost czerwienia. Mastka trzymała się przez długi czas tylko jednego ramka albo dwóch i koniec. Potem było 5 ramek, ale tylko w połowie zaczerwionych. I był pokarm i było miejsce. I tyczy się to kilku uli które miałem a nie tylko langów. W warszawskich też miałem takie matki które nie chciały przejść na ramkę obok. Trzymały się tylko jednej ramki. Choć na głowie stawałem, dawałem syrop, podsuwałem ramki z suszem przy czerwiu, i to wielki ch***. Pytam się dlaczego? W tym roku dostałem jedną matkę ze związku- unasiennioną karolinkę. Trafiła do ula gdzie była matka 3 letnia. Ul super rozwinięty, i du*a. Tamta chodziła po 5 ramkach cały czas - czerw ubity, a nowa tylko na dwie wchodziła i to ledwo, i z mocnej rodziny zrobił się słaby ul na jesień. Why ? No i temat tego kwaska? jakie błedy popełnia ? bo takie pytanie padło czy go subskrybuje. To chciałbym wiedzieć o co z nim chodzi. No i jak już okwasku, to co z tym kwasem mrówkowym|? Jak na razie stosuje amitraze, i przeszło mi przez głowe chęć zastosowanie kw mrówkowego, ale tego jeszcze nie robiłem - jakoś nie do końca jestem przekonany
  13. Tak subskrybuje T. Stańczuka, ale co to ma do rzeczy? Dostawały 1l inwertu, a nie syropu. I nie było przerwy żadnej. Skończyły pobierać szedł drugi słoik, Co złego w tym zakarmianiu? 1 z langów który był utworzony na mojej matce ten co dostał ramkę czerwiu, już we wrześniu nie miał czerwiu i cały górny korpus był zalany pokarmem. Wiec jak zakarmianie ma się do zwiększonego czerwienia w moim przypadku?. Dwa pozostałe langi to były matki regine z białegostoku, i tu był czerw. I kolega się myli, rodziny od utworzenia dostawały systematycznie syrop 1:1. Ale jedyne co uzyskałem to zalewanie gniazda a nie zwiększone czerwienie. Jak sobie to kolega wyobraża, ze ja miałem iść czerwić za te matki?
  14. Odkłady pojawiły się końcem maja. Dwa z nich zostały utworzone jako zsypańce, jako że moim podstawowym ulem jest warszawski poszerzany. A do 3 trafiła 1 ramka z czerwiem włożona w bok z ula warszawskiego posz. Ta rodzina od samego początku była na dwóch korpusach. Reszta na 1 korpusie. W tych pozostałych dwóch drugi korpus, a właściwie podziału ramek na 2 korpusy dokonałem w połowie września. Do zsypańców od razu przy utworzeniu poleciała tabletka apiwarolu. Potem we wszystkich końcem września była jeszcze jedna tabletka. W tym momencie w ulu w którym była ramka z z czerwiem z warszawskiego, nie było już czerwiu zakrytego - spadło 200 sztuk warrozy (jak dla mnie całkiem w porządku). W pozostałych spadło też umiarkowanie nie wiele coś koło 100 sztuk, ale tam był czerw. Druga tabletka poszła 10 dni później. I 3 ostatnia teraz pod koniec listopada, w ostatni cieplejszy dzień w moim rejonie. A skąd pomysł składania w układzie 2x5 i 2x4? Tak się ponoć zaleca, aby zimować ze względu na niska wysokość ramki na dwóch korpusach.
  15. Ok już rozszerzymy wypowiedź. Są to tegoroczne odkłady w układzie 2x5 i 2x4. Przejrzałem notatki, i podałem trochę jednak mylne informacje. Korpusy przełożyłem dokładnie 30.09. a podkarmianie zakończyłem 30.10. Spowodowane to było tym ze dawałem im po 1l inertu w słoiku co kilka dni, i dokąd chciały brać i było ciepło to dawałem. Korpusy przełożyłem po to, bo widziałem że intensywnie nadbudowują górne ramki z pokarmem, zamiast zacząć zalewać dolny korpus. I też chciałem aby czerw który pozostał znalazł się w dolnym korpusie, a gorę żeby zalały i miały coś na głową. Rodziny znajdują się nad wysokimi dennicami z siatką higieniczną, ale same dennice są zamknięte od spodu. Gniazda wycentrowane, ograniczone zatworami z obu stron. Jedna rodzina uwieszona wzorowa, a dwie gdzieś wysoko - nawet ich nie widać, tylko słychać że są.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.