Jump to content

Drogi Użytkowniku.

Zdajemy sobie sprawę, iż reklamy czasami bywają uciążliwe, jednak  staramy się z nich utrzymywać. Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszej stronie, a komunikat zniknie. Dziękujemy za zrozumienie!

Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

hurriway

Użytkownicy
  • Content Count

    77
  • Joined

  • Last visited

About hurriway

  • Rank
    Prawie domownik

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imię
    Robert
  • Lokalizacja
    Katowice
  • Typ ula
    warszawski posz, langstroth 3/4

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Cóż po prawdzie to nic nie musisz robić. No dobrze prawie nic (tzn. doleczyć i dołożyć ramki z węzą)->Mówisz, że leczyłeś awiparolem. Tylko jak leczyłeś? to dobry lek, lecz o chwilowym działaniu, dlatego sprawdza się jedynie w okresie bez czerwiowym tzn. w listopadzie lub grudniu. Jeśli leczyłeś inaczej, to twoim głównym problemem jest warroza - to uniemożliwi przetrwanie rodzin. Jeśli nie bierzesz miodu, to kup paski z amitrazą (biowar 500) i powieś po dwa na ul, one działają długo i pomogą wytłuc warrozę. W zasadzie resztą jak na razie nie musisz się przejmować. Najwyżej z najmocniejszego ula wyjdzie rójka, ale do zimy pszczoły spokojnie przetrwają i odbudują siły. Słabsze rodziny do zimy też się powinny zabrać same. Jeśli chcesz wzmocnić rodziny i zapobiec wyjściu rójki, to z najmocniejszego ula zabierz kilka ramek czerwiu na wyjściu, powiedzmy 3-4 i przełóż je do słabszych rodzin. Tylko znowu tu trzeba się zaopatrzyć w węzę i ramki. Jest robota. I też byś musiał policzyć po ile tych ramek jest w każdym z ulu- żeby coś można było doradzić więcej. I moze porobić jakieś zdjecia. Ten ul w którym pszczoły prawie wcale nie wychodzą może być do kasacji, choć też nie musi. W zależności ile tam pszczoły zostało. Zawsze możesz zrobić odkład do tego ula i wykorzystać tą matkę co została do odkładu. To zależy od Ciebie na ile się chcesz zaangażować. Ale osobiście zacząłbym od pasków, jeśli rodziny zostały nieprawidłowo przeleczone. Tzn. leczenie jest tylko prawidłowe w okresie bez czerwiu, niezależnie od tego co pisze producent -> leczenie 4 x co kilka dni jest nieskuteczne. Liczy się tylko okres bezczerwiowy.
  2. Jest prostszy sposób- zmienić technologie. I ja to zrobię, olewam ten jednoscienny system ciepłym parabolicznym moczem. Korpusy klepkowe jestem wstanie wykonać o tej samej wadze co jednościenny, więc po co się denerwować.
  3. No niby nie ma. Ale było tak https://zapodaj.net/6c37a4f6eb06c.jpg.html Jest po 2 tyg tak https://zapodaj.net/26b694c8520b5.jpg.html A wentylacja jest tak. 2/5 obwodu korpusu szpara pomiędzy powałką a korpusem od 0,5 do 2 mm https://zapodaj.net/ffa5451e2e1b4.jpg.html No i panowie?
  4. Tadku, to co się dzieje z matką to jest najpewniej jej wadą i klasyfikuje ją do wymiany. A dlaczego tak jest to już jest mniej istotne, to już tylko z ciekawości się takich rzeczy dochodzi. Bo co za różnica czy ona ma wade genetyczną czy została uszkodzona w jakiś sposób mechanicznie - tak czy siak będzie do wymiany. Co do mojego wywodu, to wiem ze szanse zaistnienia takiego scenariusza są małe, ale prawdopodobieństwo ma to do siebie że jeśli jest szansa, i odpowiednia liczba zdarzeń, to wcześniej czy później musi zaistnieć taka możliwość. Może autor trafił szóstkę w totka, a tego nawet nie wie. Z kolei ja nie wiem na czym miałoby polegać przeziębienie matki.
  5. Nie jestem tu po to aby podważać ludzi którzy formułowali te wnioski w swoich książkach. Nikt tu nie ma odpowiedniego "zaplecza" rozumianego jako (wiedzę w dziedzinie genetyki) i szeregu przeprowadzonych badań aby to robić. Sytuacja jest jak najbardziej możliwa. Dlaczego zakładamy że tak nie jest? Trochę już pszczoły mam, sporo przeglądam internet i fora, i pierwszy raz spotkałem się z występowaniem u kogoś efektu jaj płonnych. Czyli sytuacja jest niezmiernie rzadka, tak samo jak możliwość unasiennienia wsobnego/krewniaczego. To ze teraz jest buum na pszczoły i sporo osób widać po forach i po grupach nie oznacza, ze to jest 100% osób zajmujących się tematem, i nie oznacza to że wszyscy sprowadzają matki wzbogacając pule genetyczną. A nawet jeśli jakaś różnorodność jest, to nie oznacza to że za każdym razem przy zapłodnieniu matki muszą brać udział obce trutnie (nie z pasieki pszczelarza) rozumiane jako o odpowiedniej wariacji genetycznej. W totolotka też nie idzie wygrać. A czasem jednak ktoś trafia.
  6. Jaja płonne – choroba występuje w pierwszym i drugim roku czerwienia matki: Przyczyna – wady wrodzone matki (unasienienie w bliskim pokrewieństwie. –Przebieg choroby – zamierają zarodki jaja w różnych stadiach rozwoju. Wystąpienie choroby potęgują takie czynniki jak: ochłodzenie, niepogoda, brak pożytku, utrata dużej ilości pszczół. –Zapobieganie – unikanie unasieniania matki w bliskim pokrewieństwie. –Postępowanie – wymiana matki na pełnowartościową, ścieśnić gniazdo, ocieplić, podkarmić ciepłym syropem.
  7. Dennice mam osiatkowane, ale obecnie są zasunięte i przez zimę też były. Natomiast jeśli chodzi o daszek to jest ocieplony. Na Powałkę kładę jeszcze jeden korpus i upycham tam stare szmaty i dopiero na to idzie daszek.
  8. Przerzuciłem 1 odkład z tamtego roku z warszawskiego poszerzanego do nowych korpusów ln 3/4. Nie minęło 4 dni i już dechy krzywi. Ściągnąłem powałę dechy mokre. Na ramki jak przerzucałem pszczoły położyłem piankę pe 3 mm dociętą tak aby była krótsza o 1 cm z każdego boku - tak aby była szczelina i powietrze mogło uchodzić(było sporo czerwiu to położyłem na gniazdo żeby nie zaziębiły go po przerzuceniu). Na to poszła powałka ze sklejki 15 mm. W powałce nie robiłem żadnych dziur, z tego względu że nie leży idealnie na korpusie. Szary na rantach po 1 mm, tak że jak się przypatrzyć to pszczoły widać. Mówię okey, powietrze musi się wymieniać. No i lipa dechy dalej są mokre. Więc jak tu zrobić wentylacje żeby było dobrze ? I zastanawiam się czy jest to w ogóle możliwe, bo pewnie powietrze się wymienia tylko na deskach tworzy się punkt rosy - i żeby osuszać te dechy to przepływ powietrza musiałby być spory - tylko czy wtedy pszczoły dadzą radę ogrzać cały czerw przy jeszcze zimnych nocach. A w moich termosach warszawskich sucho, a góra prawie zabita na głucho, no wiadomo ze beleczki nie są spasowane super to pewnie tam gdzieś powoli ciągnie.
  9. ja wiem że najlepsza to by była klejonka, tylko ile z tym roboty. To już wole trzaskać ule klepkowe, bo mam pewność ze nic z tym się nie zrobi i dużo szybciej zrobię niż klejonki.
  10. Po krótkim rozeznaniu. To wychodzi ze najlepiej wybierać deski cięte ze środka drzewa i układać rdzeniem tak aby skierowany był na zewnątrz korpus. Dobrze myśle
  11. Tal to langi 3/4. Deska 28-30 mm. Ta niska wartość 8% to podejrzewam przez lakier. Już kiedyś zauważyłem ze deski teoretycznie powierzchniowo suche, po pomalowaniu drewnochronem jeszcze dosychają. Pierwszy ul warszawski który zbudowałem, był zrobiony z drewna które wiele lat przeleżało w ogrzewanej piwnicy, i po pomalowaniu deski się pozsychały za jakiś czas. Sprawdzałem ile mają (bo ul jeszcze jest) i wilgotnościomierz pokazuje od 0 do 3 % na nich (od strony słońca - bo deski od strony północy pozsychane są dużo mniej). Tutaj widzę to samo, było 12% w lutym jakoś i jest teraz 8% (i spadło z wymiarem co znaczy że sprzęt się raczej nie myli. W tych połudkowanych ulach gdzie są pszczoły pokazuje 11-12% -też malowane). U mnie też w zasadzie połudkowało tylko deski z wyfrezowanym wręgiem.
  12. Tak jak w temacie:) przerzuciłem już sporo stron na ten temat i jak dotąd to odpowiedzi nie było konkretnej, tylko zamiast odpowiedzi o drzewie to ludzie z automatu spierają się o ocieplenie. Wiec jakie to drzewo będzie najlepsze? sosna, świerk, jodła, modrzew, daglezja, lipa, brzoza (może? w końcu z tego sklejki robią?), topola, osika czy jeszcze coś innego? W tamtym roku zrobiłem z sosny i wszystko pokręciło, a właściwie połudkowało. C**j z taką robotą. No ale drzewo było średnio przesuszone. Teraz jeszcze zrobiłem kolejne 9 korpusów z sosny, tylko, ze tym razem sucha jak pieprz, leżała 2 lata na polu pod zadaszeniem. Prze obróbką pokazywała 12%, pomalowałem lazurą i po miesiącu pokazuje teraz 8% (cały czas leży na polu pod zadaszeniem, tylko że teraz już jako korpusy). I to faktycznie spadło z wilgotnością. Robiłem korpusy na 194 (pomiar suwmiarką) i teraz jest 193 mm. No ale jak to ma tak kręcić, to słabo bardzo.
  13. Gdybyś powiedział po co Ci ta wiedza, to byłoby prościej. Co próbujesz osiągnięć, wiedząc jak pszczoły wyglądają 30 minut po odymieniu.
  14. Dziś kolejne pytanie z serii hurriway pyta:) A mianowicie folia na powałce w okresie wiosennym. Temat ciągnie się już lata. Jedni mówią że warto, drudzy ze nie. Ja założyłem jakiś czas temu (początkiem kwietnia) i widzę skroploną parę na tej foli i na wręgach (i już widać zmianę koloru drewna), ale też zauważyłem że pszczoły przedtem siedziały tylko na dolnym korpusie, a zaraz po założeniu foli weszły na górny korpus - nie licznie ale weszły. Spowodowane to było tym, że ta moja powałka nie była zbyt szczelna. I pewnie coś tam ciągnęło przez to. A i ja jeszcze cieką piankę pe 3 mm dałem na folie, więc i termika się poprawiła, co pewnie bardziej zachęciło pszczoły. I tak się zastanawiam jakie jest wasze zdanie na ten temat. Sama koncepcja foli mi się podoba, bo nie mam pszczół na powałce po ściągnięciu, co mnie zawsze drażniło. Tylko ta wilgoć mnie zastanawia. Z jednej strony nie problem podziurkować folie. Ale znowu są opinie jak wiadomo, ze pszczoły wykorzystują tą wodę. Więc jakie po latach są wasze wnioski i opinie na ten temat?
  15. Czyli w sumie bardziej widzimisię niż konieczność:) Ale dadant z rozdzielną dennicą, korpusem gniazdowym i półnadstawką to już podchodzi pod kategorie ula korpusowego niż kombinowanego. O wielkopolskim 1/1 też można by powiedzieć że jest kombinowany, bo posiada półnadstawkę. No ale czaje o co chodzi. Chyba sobie strzele jednego dadanta. Tzn zrobię tylko sam korpus gniazdowy, ocieplony, a jako nadstawkę wykorzystam korpus ln 3/4.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.