Jump to content
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

michal79

Użytkownicy
  • Content Count

    1,198
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    15

michal79 last won the day on December 5

michal79 had the most liked content!

Community Reputation

370

About michal79

  • Rank
    Guru forumowy

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imię
    Michał
  • Lokalizacja
    lubelskie i mazowieckie
  • Typ ula
    Wlkp

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. A tu numer 2/1935 "Bartnika Postępowego". Normalnie nie znać upływu czasu... Polemika, prowadzona rzeczowo i spokojnie, zachęca przeciwników do dyskusji, z której korzystają Czytelnicy, zaś replika napastliwa zniechęca ludzi do dalszej wymiany zdań. Pismo nasze, chcąc być bezstronnym organem pszczelarskim, ma być areną, z której mogą zabierać wszyscy głos i wypowiadać swoje różne zapatrywania na bieżące tematy z dziedziny pszczelarstwa. Zatem - jeszcze raz apelujemy - nie drażnić swych kolegów o przeciwnych zdaniach docinkami natury osobistej, ani dowcipami, nie przynoszącemi autorowi zaszczytu!
  2. Trollują, czy naprawdę w tamtych czasach mieli wielki... odbyt?
  3. Walc, niczym zima na Podlasiu. Jednym z wykonawców jest przygraniczny mój kolega, zamieszkały kawałek nawet jeszcze za Suwałkami, wielki fan pszczoły lokalnej polskiej. Ma u siebie i Augustowskie, i Kampinoskie. Też się ostatnio dziwił, że z moimi bez rękawic pracuję.
  4. Ale dlaczego? Myślałem, żeby wyciągnąć jeszcze fragmencik "Bartnika Postępowego", gdzie ktoś ładnie napisał, że (cytat z pamięci) "Handel woskiem na Podolu wreszcie w większości jest w chrześcijańskich rękach"... byłoby wesoło. Niech się Admin nie smuci.
  5. Trzebaby spytać tych, co pamiętają Wehrmacht w latach 30tych, jak skupowali nasz wosk. Przypuszczam że wygląda to tak: III Rzesza, czyli obecnie UE, daje dotację dla Wehrmachtu/ czyli obecnie dla firm utylizujących śmieci. Dostają one od III Rzeszy, tfu, UE, hajs na utylizację określonego tonażu. Muszą w ramach tej dotacji pozyskać wosk i przeprowadzić utylizację. Zapewne również i tego barciaka. Śledźmy ogłoszenia w "Pszczelarstwie".
  6. https://www.jastrzebie.pl/strefa-mieszkanca/aktualnosci/aktualnosc/zbadali-barciaka-wiekszego-i-otrzymali-zloty-medal-w-miedzynarodowym-konkursie-innowacyjnosci-ican-2021-w-kanadzie ---------------------- Dzieciaki z Polski wynalazły sposób na utylizację tworzyw sztucznych! W wieku 16 lat jako pierwsi na świecie udowodnili, że larwy motylicy Barciaka Większego (zwykły mol woskowy) utylizują worki foliowe, przy odpowiednich temperaturach! Paulina Frątczak i Adrian Grzonka to uczniowie Zespołu Szkół nr 6 w Jastrzębiu-Zdroju, którzy osiągnęli jedno z najważniejszych wyróżnień młodych naukowców na świecie. Wykazali, że na wyciągnięcie ręki dysponujemy skutecznym sposobem utylizacji plastiku, który zatruwa naszą planetę. Worki plastikowe których usuwaniem zajęli się młodzi bohaterowie, to jedno z największych idiotyzmów ludzkości. Za swoje osiągnięcie otrzymali złoty medal w kategorii ochrona środowiska, nagrodę specjalną „Canadian Special Award" i nagrodę dla młodych innowatorów „Best young inventors award" Międzynarodowego Konkursu Innowacyjności iCAN 2021 w Kanadzie! Do eksperymentu po godzinach lekcyjnych skłonił ich problem zanieczyszczenia środowiska. Cały proces ich badań trwał przez kilkanaście miesięcy. Główną inspiracją był dla uczniów tekst naukowy z 2017 r. który stworzył hipotezę, o silnych właściwościach larw tej motylicy. W trakcie swojego badania spędzając niemal każdy wolny czas po lekcji chcieli odpowiedzieć na pytanie, jak larwy mola woskowego zachowują się i rozwijają w różnych warunkach termicznych, przy różnym dostępie do pożywienia, jego ilości, a przede wszystkim zastanawiali się nad wpływem tych czynników na utylizację polietylenu. Podzielili się badaniami i każdy z uczniów badał larwy w innych warunkach. Paulia i Adrian nie tylko jako pierwsi na świecie wykazali, że larwy tego owada naprawdę utylizują polietylen! Wykazali, że najskuteczniej dokonują tego w temperaturze 24 stopni oraz gdy stosunek wosku pszczelego którym są karmione do folii polietylenowej wynosił 1:1. Nasza przyszłość jest tylko w takich ludziach. Tylko to pokolenie będzie w stanie naprawić błędy, które popełnialiśmy przez ostatnie dziesięciolecia. Historię tych młodych bohaterów przesłała mi ich nauczycielka Pani Barbara Halska, która wraz z nauczycielami Jerzym Maduzią i Lidią Gajdzik sprawowała nad projektem opiekę. Młodym gratuluję wiedzy, pasji i przede wszystkim wrażliwości na potrzeby planety. A Pani Pani Barbaro, powinna być wzorem dla innych, jak wykonywać swój zawód z pasją. Wspieraniem takich historii buduje Pani przyszłość dla nas wszystkich. -------------------------- Czyżby wosk pszczeli miał wrócić do łask niczym heroina, w wielkim stylu? Unia sypnie kasę na nową eko-utylizację plastiku, a jak widzę, optimum uzyskują jak się zmiesza plastik i wosk 1:1... będą skupować nasz wosk niczym Wehrmacht w latach 30tych
  7. Tymczasem w wątku "poczytaj mi wujku" skaczemy po latach. Nie tak dawno z roku 1933 przemawiał do nas Józef Kroszel (do odnalezienia w tym wątku), czy "pszczoła nasza krajowa nie podzieli losu borówki" - już wtedy mitycznej. Jak się okazało dzięki badaniom Michała Gromisza - borówki jednak realnej. Pan Gromisz wydobył ją co prawda z niebytu tylko chyba na kilkanaście lat, bo potem okazało się... że wydłuża jej się z roku na rok języczek. A analiza DNA daje w połowie rojów... macedonkę... Czyżby z racji mieszania z kaukazami? Ciekawe czy natrafię na współczesne badania cech pszczoły augustowskiej... Niedawno, do pary z panem Kroszlem, przemówił do mnie z roku 2019, jeden ze współczesnych przedstawicieli, powiedzmy "wybitnej szkoły pszczelnictwa", do których zaliczam zarówno "profesorów" (Woyke, Gromisz, Ostrowska), jak i amatorów pokroju Aleksandra Stasińskiego. Wyśmiewany co prawda przez niektórych za swoje badania dzikich rojów, dr hab. Andrzej Oleksa z UKW w Bydgoszczy. Okazuje się, że mimo lat, pewien ton wypowiedzi, pewna nuta, nie zmieniła się. WSTĘP "METODOLOGICZNY" Dla ustalenia obecnego stanu różnorodności genetycznej i rozmieszczenia podgatunków pszczoły miodnej w Polsce, przeprowadziliśmy w ostatnich latach badania opierające się na markerach DNA. W badaniach tych uwzględniłem dwie klasy markerów różniące się sposobem dziedziczenia. Wykorzystaliśmy zarówno markery DNA jądrowego (tzw. mikrosatelity), jak i mitochondrialnego. Te pierwsze dziedziczą się po obydwojgu rodzicach, zgodnie z zasadą, że połowa chromosomów pochodzi od matki, a połowa od trutnia. Markery mikrosatelitarne są popularnie wykorzystywane między innymi w analizach na potrzeby wymiaru sprawiedliwości u człowieka, bo pozwalają na szacowanie pokrewieństwa czy podobieństwa między populacjami. Natomiast genom mitochondrialny dziedziczy się wyłącznie w linii matczynej (żeńskiej). Tak dobrane markery pozwalają odseparować od siebie efekty przepływu genów za pośrednictwem matek i trutni, zgodnie z zasadą, że przewaga obcych genów zaobserwowana w mitochondrialnym DNA dowodziłaby, że rzeczywiście przepływ obcych genów dokonuje się za pośrednictwem importu matek. Uzyskane wyniki rzeczywiście dowiodły, że nasz kraj zalewany jest materiałem obcego pochodzenia i że import ten dokonuje się za pośrednictwem wymiany matek, jak pokazuje różnica między ilością genów z gałęzi C w puli jądrowej i mitochondrialnej na korzyść tej drugiej. W północnej Polsce udział genów rodzimego gatunku w puli jądrowej wynosi 66%, jednak tylko niespełna 40% pszczół posiada mitochondrialne DNA (tzw. mitotyp) rodzimego pochodzenia. Pszczół, które można by zaliczyć do pszczoły środkowoeuropejskiej, nie spotyka się w zasadzie na południe od 52°N (tj. szerokości geograficznej, w jakiej położona jest Warszawa). Nowe zagrożenie dla różnorodności pszczół – import z odległych rejonów świata Najbardziej zaskakującym wynikiem z przeprowadzonych badań jest wykrycie przez nas u około 2% badanych pszczół mitochondrialnego DNA typu afrykańskiego, co dowodzi wprowadzania materiału hodowlanego o pochodzeniu afrykańskim. Trudno powiedzieć, czy chodzi o sprowadzanie materiału wprost z Afryki, czy też może o wprowadzanie afrykańskiego dziedzictwa genetycznego za pośrednictwem mieszańców hodowanych w Europie. Wiadomo, że niektóre linie hodowlane mogą być mieszańcami podgatunków afrykańskich. W szczególności linia hodowlana Buckfast może częściowo zawierać geny afrykańskiego pochodzenia. Ogólnie przyjmuje się, że pszczoły Buckfast reprezentują mitotyp C, jednak wyniki niektórych badań ujawniają, że dwa afrykańskie podgatunki – A. m. sahariensis i A. m. monticola – zostały użyte do krzyżówek w celu uzyskania linii Buckfast, np. u pszczół Buckfast z Francji wykazano 2% udział mitotypów afrykańskich. Warto jednak zauważyć, że pszczoły Buckfast mogą być bardzo niejednorodne, a udział afrykańskich przodków może się znacznie różnić, ponieważ nie ma centralnego nadzoru nad programem hodowlanym tej odmiany i zasadniczo każdy pszczelarz może produkować mieszańce i dystrybuować je jako „pszczoły Buckfast”. Sprowadzanie pszczół z odległych rejonów świata nie tylko zagraża rodzimej bioróżnorodności, ale także wiąże się z ryzykiem upowszechniania niepożądanych cech użytkowych i chorób. Obce pszczoły mogą być nosicielami pasożytów i patogenów, które nie występują w większości krajów Europy. Afrykańskie podgatunki pszczół miodnych okazały się inwazyjne na kontynentach amerykańskich. Dlatego USA i niektóre inne kraje wprowadziły procedurę certyfikacji w celu wykrycia i kontroli rozprzestrzeniania się afrykańskich podgatunków. Niestety, taka kontrola nie została wdrożona w Unii Europejskiej, gdzie dozwolone jest importowanie królowych z niektórych krajów spoza UE. Sprawdzane jest tylko zdrowie pszczół, ale nie ich pochodzenie genetyczne (rozporządzenie Komisji UE 206/2010). Między innymi królowe pszczół miodnych są importowane do UE z Argentyny, gdzie występują wysoce agresywne pszczoły afrykańskiego pochodzenia. Podsumowanie Zmienność genetyczna pszczoły miodnej, jaka ukształtowała się na terenie naszego kraju w wyniku długiej historii ewolucyjnej gatunku i pracy hodowlanej pszczelarzy, ulega w ostatnich czasach intensywnym przemianom. Nasze rodzime zasoby pszczoły miodnej ulegają zanikowi w wyniku nierozważnego sprowadzania materiału hodowlanego z odległych nieraz części świata. Oprócz zaniku genów gwarantujących dobre przystosowanie do lokalnych warunków, grozi to rozpowszechnieniem licznych patogenów i niepożądanych cech samych pszczół. Pszczelarze powinni więcej uwagi zwracać na to, jakie matki wprowadzają do swoich rodzin, bazując przede wszystkim na sprawdzonym materiale lokalnego pochodzenia. Źródło: Andrzej Oleksa - Różnorodność genetyczna i rozmieszczenie podgatunków pszczoły miodnej w Polsce, Referat na konferencji "Nasze Pszczoły", 12-13 X 2019
  8. Gdzie pszczelarzysz Tadziu? Okolice Mińska Maz.? To te tutaj... 40km od Ciebie. Moje najgorsze brytany, zajzajery, agresorry co się zowie. Właśnie testuję ich straszliwe żądła przeglądając ile nazbierały nawłoci. To tak wrzesień br. Pożytek się kończy a lotnej pszczoły jeszcze się zostało. Bluzę zakupiłem w sklepie Agro Oaza, trochę nieprzylegają mankiety i trzeba podwijać rękawy. A pszczoły... normalnie terror, horror, marmolada! 50 pokoleń niekontrolowanego bzykania na wolnym polskim powietrzu, wszystko skumulowane na posesji mego Teścia! Akurat tego dnia podkurzacz zostawiłem w domu. Zobacz, normalnie słońca nie widać, tak się wzbiły. Szykuj się na te straszne geny, jutro przylecą, bo trutnie latają na 10 000 km ! Dowiedli tego Czesi przyklejając malutkie gumowe fujarki do głowy swoim czeskim trutniom. A nie, czekaj... (a, to jest zdjęcie z końca przeglądu, nie początek) Najwięcej żądeł w tym roku podczas jednego przeglądu dostałem od licencjonowanych oryginalnych Kortówek od Wildego. Cztery. To było razem z Dziadkiem, na Lubelszczyźnie, w lipcu.
  9. Od 4 lat się boję, a dziadek jeszcze dodatkowe 7 lat. To razem 11 lat się baliśmy. Ale pszczoły jakoś tych warroz nie miały i wszystkie zimowały pięknie.
  10. Korekta: w zasadzie robię to (truję warrozę) w lipcu, po miodobraniu, przed początkiem czerwienia na pszczołę zimową.
  11. Tak właśnie jest. Pisałem też, czym dla mnie są "cechy samoradzenia". To brak konieczności ingerencji pszczelarza w sprawie nosemozy, os, szerszeni, mrówek, rabunków. To lepsze zarządzanie pokarmem w chwilach suszy pożytkowej i podczas zimowli. Mam takie pszczoły i jestem z tych kwestii zadowolony. W jaki sposób czyni to mnie porównywalnego z hitlerowskimi zbrodniarzami - nie wiem. Długoterminowo więcej szkody robią pszczołom ci, co wszystko chcą za nie robić.
  12. Ja jeszcze nie wiem, bo do końca nie wyzdrowiałem, ale raczej pomógł. Ale może mam już Megatrona i na niego inaczej działa?
  13. W 1994 roku prof. dr hab. Michał Gromisz tworzy dość ciekawe opracowanie o krajowej hodowli pszczół i kierunkach jej rozwoju. Jeśli spojrzeć na niektóre stwierdzenia... no niezbyt dobrze to wyglądało. Hodowcy to w zasadzie powielacze, praca selekcyjna odbywa się za granicą... Rejony zachowawcze Augustowskiej i Kampinoskiej nie działają tak jak powinny. Tzn. są taką sztuką dla sztuki, bo zamiast być źródłem genów to poprawy produktywności... chyba po prostu są bo są. Jedyne, co się zmieniło, to opłacalność. Wtedy powielanie matek było średnio opłacalne. Interesująca okazuje się jedna z części, w których sława polskiego pszczelnictwa systematyzuje zagadnienia hodowli. M. Gromisz “O stanie krajowej hodowli pszczół i kierunkach jej rozwoju” Puławy 1994 PS. Rozumiem wysiłki administracji celem zachowania miejsca tzw. "wolnej dyskusji". Ale przyrównywanie forumowiczów do hitlerowskich zbrodniarzy na podstawie własnych wydumań i chorej fantazji uważam za nieakceptowalne.
  14. gó**o wiedzą o mojej gospodarce. Jedno zdjęcie widzieli, jak sobie moje pszczoły plaster wyczyściły ciemny, jeden plaster odbudowany, jedną kószkę i jedną kłodę, plus parę szerokich widoków na ule z zewnątrz. Na podstawie tych mikrych materiałów piszą, jakby już wszystko pyszałki jedne internetowe zważyły, zmierzyły i osądziły. Na forum "wolnych" pisałem w latach 2018-2019 o dwóch odkładach, które trzymałem jako początkujący mniej więcej według idei "wolnych". Trzymałem je błędnie i już potem tak nie robiłem. Reszta pasieki szła od samego początku zgodnie z zaleceniami mojego Dziadka, poza owymi dwoma odkładami. A zresztą, nie będę się tłumaczył za darmo. Kup wykład, to Ci wyjaśnię po kolei co i jak. A Ty ile manio odkładów zabiłeś, klawiaturowy troglodyto? Parę zdjęć z Kozik pozwala co prawda zidentyfikować adres i chałupę, ale pszczół jakoś tam... dwa ule? Jesteś jak jaskiniowiec, co z pioruna sobie ładuje co roku 20 kg ognia. Wydaje mu się, że opanował moc natury, ale tego pioruna i jego natury nie ogarnia i nie ogarnie pewnie. Oczywiście, pomodlę się dziś, że może kiedyś przejrzysz i zrozumiesz pszczoły. Co mi szkodzi. A pisałem o ulach Twego Tatusia, nie o Tatusiu, żeby Ci pokazać, jak bezsensowne jest wracanie do dawnych głupot. I nawet wielkiej litery przez szacunek nie pominąłem. Jak to szło? Pycha kroczy przed upadkiem?
  15. Weź się wreszcie czep kogo innego Mariuszku? Po pierwsze znowu piszesz zupełnie nie na temat jak na ten wątek, znowu wychodzisz ze swoimi urojonymi zarzutami, jak baba z zespołem napięcia przedmiesiączkowego (z całym szacunkiem dla bab), próbujesz grać zdartą płytę o analizie czerwiu sprzed 3 lat, robić z jednorazowej swojej obserwacji jakąś etykietkę, którą mi wlepiasz, wlepiasz, wlepiasz, jakby Twoje marne życie od tego zależało. A sam jesteś moralny miszcz rozsypywania po pasiece odkładów z saharyjskimi matkami, które nie zebrały sobie zapasów tyle, co inne. Zabójca i rzeźnik rodzin pszczelich, może nad tym popracuj zamiast bałaganić na forach? I przestań kopać w ule Tatusia?
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.