Jump to content

Drogi Użytkowniku.

Zdajemy sobie sprawę, iż reklamy czasami bywają uciążliwe, jednak  staramy się z nich utrzymywać. Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszej stronie, a komunikat zniknie. Dziękujemy za zrozumienie!

Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

ikop74

Użytkownicy
  • Content Count

    249
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

ikop74 last won the day on July 24

ikop74 had the most liked content!

About ikop74

  • Rank
    100% Domownik

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Imię
    Iwona
  • Lokalizacja
    Bielsko-Biała
  • Typ ula
    1/2 dadant

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Dzięki Manio! Napisz jeszcze proszę, jakie masz ule te 1/2 D, czy jednościenne czy inne. A jeśli takie same jak moje (jednościenne z siatką na dole), to czy górę masz na zimę zamknięte na głucho, czy są otwory wentylacyjne? Pytam, bo zastanawiam się jak to się dzieje, że u Ciebie nadmiar ramek nie pleśnieją, a inni mówią, żeby je wyciągać, bo zapleśnieją.
  2. Manio napisz proszę coś więcej o tym zimowaniu na 3 korpusach 1/2 D, po ile ramek w tym korpusach na zimę i jaki gatunek pszczół. Czy taką siłę pszczół zyskujesz tylko dzięki łączeniu, czy też zdarza Ci się mieć tak silną rodzinę bez tego? Zaś co do tego, co napisał Tikcop, że przegląd w sezonie zajmuje mu 2-3 min, myślałam nad tym i wydaje mi się, że nawet jeśli z czasem nabiorę wprawy i nauczę się operować całymi korpusami, to będzie to możliwe tylko wtedy, jeśli przerobię moje korpusy na wzór zandera, czyli dołożę listwy, które będą służyć jako uchwyty. Bo te wyfrezowane szczeliny jak dla mnie są do d... i absolutnie nie mam tyle siły w rękach, żeby wsadzając w nie palce jedną ręką podnieść czy potem utrzymać w pozycji pochylonej pełen korpus... Przymierzam się więc do tego, żeby przez zimę w nadbytnich korpusach ponabijać takie listewki, bo innego rozwiązania nie widzę. Zastanawiam się tylko jaka musi być wielkość takiej listewki, żeby spełniała swoją funkcję, czyli była poręczna i palce się po niej nie ślizgały przy dźwiganiu ciężaru, jak po frezie. Możecie mi podpowiedzieć?
  3. Nie. Tzn może być, bo mam, ale z tego co wyczytałam to lepiej bez w ulu jednościennym i przy otwartej dennicy.
  4. Jestem po przeglądzie i mam prośbą o rady i sugestie, bo mam wątpliwości co robić. Przypomnę, że mam 1/2 D i krainki. Ul 1. Najsilniejsza rodzina, tegoroczny odkład. Zakarmiana była na 2x8 ramek, dostały 16,2 kg cukru. 13.09 miały pełne i zasklepione 7 ramek na górze (ósma w połowie) i 4 na dole (te skrajne), brzegowa też w połowie. Na 3 środkowych w dolnym korpusie były małe wianuszki pokarmu i trochę czerwiu. Dziś dolny korpus był pustawy, z tych 4 pełnych ramek zostało tego pokarmu niewiele, czerwiu już też śladowe ilości. Góra niemal nieruszona, bo na 1 ramce jakby po brzegach miodu ubyło, ale może tak było też wcześniej już nie pamiętam. I pytanie czy tak to zostawić, czy dać im jeszcze syrop? Na razie odsunęłam im do bocznej ścianki te ósme ramki, bo myślę, żeby ich na 7 ramkach zimować. Dzisiaj nie siedziały w kłębie, więc jeszcze nie wiem czy te 7 to nie będzie za dużo, ale póki co tak zostawiłam. No i mam zagwostkę. Patrzyłam na prognozy długoterminowe i do końca października ma być u nas w ciągu dnia min od 10 do 14 stopni, przy takiej temperaturze pewnie nie będą siedzieć w kłębie. Martwię się czy nie zjedzą za dużo teraz i czy im potem wystarczy do wiosny. Wiem, że nie widzicie siły rodziny, ale proszę wypowiedzcie się na podstawie mojego opisu, czy jeszcze je dokarmić. Co do siły, to dodam jeszcze, że po podniesieniu powałki bardzo dużo pszczół było w obu korpusach. Ul 2. To ten w którym niedawno podawałam nową matkę, bo stara zaginęła, matka wypuszczona z klateczki 16.09. Pszczół mniej niż w pierwszym, siedziały głównie w dolnym korpusie. Ale młoda chciała się wykazać i ładnie zaczerwiła 3 ramki (w mojej ocenie w ok 50%). Wg moich obliczeń powinny się na dniach wygryzać, więc jest szansa, że się oblecą. Dostały cukru 15,8 kg ale miód od nich brałam, więc tu widzę, że mają pokarmu za mało. Były zakarmiane na 2x8 ramek, zostawiłam teraz na 2x6. Ul 3. To odkład ze starą matką (zieloną) i sytuacja odwrotna, pokarmu dużo, a pszczół mało. Rodzina bardzo słaba, w górnym prawie ich nie było. W dolnym siedziały w formie kłębu (jako jedyne!) nad wylotkiem, wielkość ok 20-23 cm. Już wcześniej chodząc obok uli widziałam, że osy wlatywały sobie do niech jak do siebie (wylotek miały na ok 3,5 cm), a dziś przekonałam się, że robią sobie u nich stołówkę... robiąc przegląd zabiłam 5, a spora ilość mi uciekła... Nie wiem o co chodzi z tą rodziną i dlaczego tak zesłabła. Osyp warrozy nie był u nich większy niż w poprzednich. Jest to jednak jedyna rodzina, w której matka czerwiła cały czas, nie miały więc okresu bezczerwiowego jak pozostałe. Teraz też minimalną ilość czerwiu tam mają (jak w ulu nr 1). I waham się co dalej, stąd moje pytania. - napiszcie proszę użytkownicy 1/2 D na ilu ramkach minimalnie może zimować rodzina, żeby miała szanse na przeżycie zimy - chodzi mi o zimowlę na toczku, a nie gdzieś w piwnicy, bo takiej możliwości nie mam. Chciałabym to wiedzieć, żeby potem jak się już oziębi, a pszczoła letnia ostatecznie się wykruszy, mogła ocenić czy łączyć czy je zostawić. - zastanawiam się czy łączenie takiej rodziny która nie wiadomo z jakiego powodu zesłabła nie jest ryzykiem? Bo jeśli to z powodu jakiejś choroby są takie słabe? 🤔 Dodam jeszcze, że ta rodzina bardzo ładnie się rozwijała i szła w siłę i jeszcze 23.08 była liczniejsza niż ten drugi odkład z ula 1. A tydzień później na dennicy znalazłam 5 dkg martwych, wysuszonych pszczół i wizualnie pszczoły lotnej było mało. Podejrzewałam, że doszło do rabunku, ale czy tak było to nie wiem. Niektórzy twierdzą, że powinno się zimować tylko silne rodziny i zgodnie z tą szkołą ule 2 i 3 kwalifikują się do połączenia. Z kolei inni uważają, że czasem warto słabszą rodzinę przezimować, bo połączyć można wiosną, a jest zapasowa matka w zanadrzu. Gdybym połączyła teraz, to mam sporo ramek pokarmu do wykorzystania, dołożyłabym je do tych 2 uli i nie musiałabym dokarmiać. To byłby na pewno plus łączenia. Jeśli chodzi o karmienie teraz, wiem że wszyscy mówią, że o tej porze tylko inwert, ale tu chodzi tylko o dokarmienie, więc co radzicie dać? Inwert muszę kupić, a cukier już mam, stąd moje dylematy... Co do os, to w tym ulu 3 zakleiłam taśmą malarską wylotek i zostawiłam wejście tylko na 1 pszczołę, w tych pozostałych też zwęziłam, ale na 2-3 pszczoły. Muszę dopiero kupić plastikowe zasuwki, bo te co mam, metalowe, nie da się tak zawęzić.
  5. https://www.olx.pl/oferta/paski-na-warroze-ekologiczne-CID757-IDESurj.html#5145030722 Czy ktoś z Was zna/stosuje te paski? Jak ze skutecznością? Widziałam na filmie u Igora Pawłyka, że Eko+ stosuje, co do skuteczności ma być w następnym filmie, więc czekam.
  6. Zdzich123 no właśnie... trochę się boje sadzić to gdziekolwiek, bo widzę jak wygląda nasza park... W ogóle mam dylemat z tymi jesiennymi pożytkami, bo okazuje się że wszystko co wartościowe (nawłoć, trojeść, teraz bluszcz) to rośliny mocno inwazyjne i może raczej powinnam się cieszyć, ze ich nie mam w okolicy. Na pewno to z korzyścią dla lokalnej roślinności. Tylko w takim razie co posadzić w okolicy, żeby pszczoły miały dobry pyłek i choć trochę nektaru jesienią? Co z naszych rodzimych roślin, które nie są inwazyjne? Posadziłam kilka jeżówek choć one też nie polskie, ale przynajmniej nie inwazyjne. Mam też kilka wrzosów, ale jeszcze pszczoły na nich nie widziałam choć kwitną... Zastanawiam się czy z takich kupionych od ogrodnika też pszczoły coś mogą sobie nanieść, czy przypadkiem nie jest tak, ze tylko z tych dziko rosnących?
  7. Trochę mnie przestraszyliście z tą zarazą... 🤔 A wiecie czy można taki bluszcz posadzić przy słupie telefonicznym/elektrycznym? Chodzi mi o to, że za kilka lat, gdy on już dojdzie do poziomu drutów nie będą z tego kłopoty? Bo okolice słupów to najłatwiejsze miejsca, żeby zapanować nad rozrostem w szerze, wystarczy regularnie trawę wokół kosić.
  8. Czy ktoś z Was ma doświadczenia w rozmnażanie bluszczu pospolitego? Wyczytałam, że kwitną tylko egzemplarze rozmnażanie generatywnie (jak rozumiem z nasion) i to po ok 10 latach... 🙈🙈 W związku z tym, jako, że niecierpliwa jestem, doszłam do wniosku, że najlepiej byłoby kupić sadzonkę, zaoszczędzę te 2-3 lata. Ale... skąd mogę mieć pewność że te sadzonki, które są w sprzedaży są z nasion? 🤔🤔 Więc mam pytanie, jak to jest, czy rzeczywiście trzeba z nasion wychodować, żeby zakwitł? I jakie warunki trzeba spełnić, żeby zakwitł? Powiem Wam, że dziś szok przeżyłam. Bo na naszym bluszczu obok domu było dziś pełno pszczół, mimo bardzo, bardzo silnego wiatru! Myślałam że przy takim wietrze pszczoły siedzą w ulu lub latają tylko po wodę! 🙈 Pomyślałam że fajnie byłoby mieć taki pożytek bliżej pasieki. A ten nasz oplata starą sosnę i kwiaty pojawiają się dopiero na wysokości 1. piętra. Może dlatego, że poniżej tej wysokości jest przes cały dzień cień.
  9. To ciekawa jestem jakie błędy popełniłam, że mój odkład ze starą matką nie doszedł do takiej siły, żeby mu miodnie dołożyć...? Odkład zrobiłam o ile pamiętam 24.05, dostały 3 ramki z czerwiem i 1 z pokarmem. Może jak miały juz 2x8 ramek to miałam im dać miodnie zamiast powiększać gniazdo w szerz?
  10. A czym miód wyciskasz? Bo myślę, żeby zamówić sobie taką małą wyciskarkę do owoców, u mnie niedaleko jeden producent robi drewniane, a stalowe elementy z kwasówki. Myślę, że nada się i do odsklepin i żeby dla rodziny kilka ramek wycisnąć i mieć miód-lekarstwo najlepszej jakości.
  11. 😲😲 O rany! Co ja bym robiła z taką ilością... No chyba, że jest to waga miodu razem z korpusami..
  12. Przykro mi i współczuję... u mnie na razie jest wsparcie i akceptacja, ale mąż zanim jeszcze kupiłam pszczoły był bardzo sceptyczny i też słyszałam takie pytania... Wybroniłam się mówiąc że ogrodnictwo (a pszczoły są w tej kategorii) to moje hobby i inwestycja w zdrowie rodziny i moje zdrowie psychiczne ;) Mąż, który sam ma dosyć kosztowne hobby (kolarstwo szosowe) i też co roku sporo kasy na to przeznacza, odpuścił i teraz wspiera. :)
  13. Wyjątkowo przyznaje Ci rację.... co do męża . A tak poważnie, to też mu ufam w takich sprawach, w końcu inżynier i fachura w technicznych sprawach, na dodatek esteta i nie cierpi prowizorek. No i sam mi ten ocynt gruntował (bo na razie połowa roboty za nami). Skoro twierdzi, że to będzie OK to zgodzę się z Tobą, niech pszczółki zarobią na nową.
  14. Dla mnie mój pierwszy rok bardzo owocny i udany. Bardzo dużo się nauczyłam, popełniłam masę błędów, przy niektórych mi się upiekło, za inne musiałam płacić.. Zaczynałam z jedną rodziną w kwietniu, będę zimować 3. Obie młode matki wróciły z lotów godowych i pięknie czerwiły, jedną niestety (pewnie z moją pomocą) straciłam i musiałam poddać nową. Poznałam trochę bazę pożytkową w mojej okolicy, choć trudno ją obiektywnie ocenić, bo pogoda była niesprzyjająca. W każdym bądź razie wiosną pięknie zapełniały ramki (z czego nie skorzystałam, bo musiałam robić odkłady, żeby mi się nie wyroiły), w czerwcu wyjadły większość tego co miały, a w lipcu, już po lipie zaczęły nosić, sama nie wiem co i skąd, może koniczynę białą. Tak więc liznęłam trochę swojego miodu, całe 3,4 kg, że to nie jest jeden z błędów za który przyjdzie mi zapłacić.. Leczyłam odkłady paskami szczawiowymi od lipca, macierzak od sierpnia. W planie mam jeszcze kwas mlekowy i polewanie uliczek kwasem szczawiowym. Temat leczenia mocno mnie przeraża póki co.. Do syropu cukrowego dodawałam różne zioła lub ApiBioFarmę. Na zimę dostały od ok 11 do 16 kg cukru. Ramek chyba mam ciut za dużo (2 ule 2x 8 i jeden 1x9), nie wiem czy nie będę zwężać w październiku. A co do bazy pożytkowej w okolicy i tego, co niektórzy pisali, że zamiast miód brać musieli karmić, to zastanawiam się jak to jest u mnie. Bo ten dziadek który likwiduje pasiekę ma 5 uli wielkopolskich (3 leżaki i 2 korpusowe) przy których w tym roku prawie nic nie robił, miód brał w drugiej połowie sierpnia, mówi, że tylko po 2 ramki im zabrał, bo go atakowały. A te pszczoły jakoś żyją z tego co sobie naniosły. Więc tak źle u mnie chyba nie jest
  15. Czy ktoś z Was robi/ł pyłek w miodzie? Ciekawi mnie, czy można mieszkać z miodem niewysuszony pyłek? Kupiłam takiej o składzie miód i pyłek 50%:50% i jest bardzo smaczny, jem go łyżeczkami.. I weszłam dziś do sklepu producenta i jakież było moje zdziwienie, gdy przeliczyłam, że osobno kupiony np. 1 kg miodu i pyłku wychodzi drożej niż ten już zmieszany...? O co chodzi, jak to możliwe? Jedyne co mi przyszło do głowy, to że pyłek jest niesuszony i przez to koszty produkcji są niższe. Czy dobrze dedukuję? A że chciałabym sobie w przyszłym roku, jak Bóg da, raki zrobić, to poproszę o wskazówki od tych, którzy mają doświadczenie.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.