Jump to content

Drogi Użytkowniku.

Zdajemy sobie sprawę, iż reklamy czasami bywają uciążliwe, jednak  staramy się z nich utrzymywać. Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszej stronie, a komunikat zniknie. Dziękujemy za zrozumienie!

Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

ikop74

Użytkownicy
  • Content Count

    194
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

ikop74 last won the day on July 24

ikop74 had the most liked content!

About ikop74

  • Rank
    100% Domownik

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Imię
    Iwona
  • Lokalizacja
    Bielsko-Biała
  • Typ ula
    1/2 dadant

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Tadek11 ten Twój wózek kupiony czy robiony? Bo szukałam czegoś podobnego wiosną i wszędzie były takie składane z mała platformą, za małą na korpus..
  2. Jak to w końcu jest z tym cukrem pudrem, bo w materiałach znajduję dwie sprzeczne wersje. Jedni piszą, jak Beeman, żeby liczyć po godzinie. Inni zaś że po kilku dniach. Spotkałam się nawet takie stwierdzenie, że warroa zaczyna się sypać w 5, 6 dobie... Sama nie wiem co o tym myśleć. Jeśli prawdą jest, jak niektórzy piszą, że pszczoły oczyszczają się w ciągu godziny, to sprawdzanie po godzinie jest logiczne. A dylematy moje wynikają z tego, że posypałam w sobotę przed południem dwa odkłady. W jednym oba korpusy, w drugim tylko jeden. Nie do końca tak jak powinnam, bo nie przez pończochę, ale przez sitko. Wkładkę wysmarowałam olejem. Nie mogłam sprawdzić po godzinie, więc sprawdziłam po raz pierwszy w poniedziałek wieczorem, nic nie znalazłam. Drugi raz dzień później też nic. Jutro będę sprawdzać po raz trzeci. Poza mrówkami które sobie pojedynczo spacerują po wkładce, w jednym ulu na wkładce było tez kilka szczypawic (skorek pospolity). No i nie wiem czy wyżarły całą warrozę, czy jak? Wielokrotnie oglądałam zdjęcia warrozy więc wydaje mi się, że jeśli by tam była, to bym rozpoznała. Zakładam, że może być tak, że tej warrozy nie mam w ulach zbyt wiele, bo jeden odkład miał przerwę w czerwieniu (niestety jej nie wykorzystałam i nie spryskałam kwasem po wygryzieniu czerwiu... ), a drugi ze starą matką ma od kilku już tyg. paski szczawiowe. No, ale absolutnie nie zamierzam wyciągnąć wniosków takich, że nie mam jej wcale. Raczej podejrzewam, że moje próby kontroli osypu są nieudolne... Martwi mnie to, bo bardzo chciałabym uniknąć stosowania amitrazy, ale jeśli kojne próby naturalnego leczenie też nic nie wykażą, to pewnie w końcu ze strachu odymię je amitrazą... Bo bardzo chciałabym ich nie stracić przez zimę...
  3. Napisałeś: " Posmaruj odpowiednim klejem (typ 2)" więc zrozumiałam, że chodzi o klej D2. Jeśli nie to nie wiem jaki miałeś na myśli...
  4. A czemu napisałeś że mam D2 posmarować? Bo wszędzie piszą że do uli D4, dlatego pytam.
  5. Staram się nie postępować w taki sposób, tylko jeśli już to piszę wprost swoje uwagi, ale... odpowiedź tego pana mnie rozwaliła... Spodziewałam się chociaż jakiegoś "przykro mi" a on, że "pęknięcia dennicy u niego nie było widać musiało nastąpić później. Widać muszę sporo popracować nad jakością A co do ramek to muszę zrobić w takim razie większą tolerancję żeby był większy luz". I tyle. Z taką niefrasobliwością to się jeszcze nie spotkałam i ewidentnie po tej odpowiedzi widać, że sam się dopiero uczy i ule nie produkuje tylko puczy raz lepiej, raz gorzej, jak się mu uda.... Wkurzona byłam na tyle, że już mi się nie chciało mu odpisywać, że nie musi robić większej tolerancji, wystarczy jeśli w każdym korpusie będzie taka sam... bo w tym drugim jest wystarczająca, aż za nadto moim zdaniem. Co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem, że jak ktoś nie ma w sobie kawała perfekcjonisty, ani potrzeby dokładności to lepiej niech sam dla siebie ule klepie, ale innych niech swoim "dziełem" nie uszczęśliwia!... 😠😠
  6. Co do zakupów u tego "mistrza" stolarskiego rzemiosła, to był to taki spontan. Ktoś na grupie pochwalił się, że kupił fajną dennicę, pokazał zdjęcia, inni pochwalili, że fajna konstrukcja, ktoś inny jeszcze dopisał, że poleca produkty tego pana, więc stwierdziłam, że kupię sobie takie dennice na zimę. Niestety zamówiłam aż 5 szt... Korpusy wzięłam 2 przy okazji żeby sprawdzić jakość i zdobyć rozeznanie czy w przyszłości u niego zamawiać. Po tym co mi przysłał, to zaczynam mieć podejrzenia że te wszystkie pochwały na fb były umówione i może znajomych poprosił, żeby mu reklamę zrobili. Bo trudno jest mi uwierzyć, że tylko mnie się dostały takie buble. Wydawało mi się do tej pory, że jak ktoś zna swój fach i szanuje siebie jako wykonawcę (nie mówiąc już o szacunku do odbiorcy), to jeśli mu coś nie wyjdzie, to takiej spartaczonej roboty nie sprzedaje. No i byłam przekonana, że zamawiam u stolarza... a wychodzi na to, że to chyba samouk i taki z niego stolarz jak ze mnie krawcowa... Też kiedyś miałam taki pomysł że będę sobie dorabiać szyjąc pieluszki wielorazowe z recyklingu, bo szyłam dla swojego dziecka i mi w miarę wychodziły. No i jedną tylko uszyłam na zamówienie i się z tego pomysłu wycofałam, bo ją musiałam przerabiać po wypraniu, bo się materiał rozciągnął. Wtedy też stwierdziłam, że sama umiejętność szycia to za mało, że trzeba jeszcze mieć wiedzę z materiałoznawstwa i wiedzieć co się będzie działa z danym materiałem za jakiś czas. Trochę mnie zasmuciło to co napisał Tadek11, ze tej wyjmowanej siatki i tak nie dam rady po zimie wyjąć.. Cóż, trudno będę miała dodatkowe dennice na zmianę. Zwrócenie tego czy reklamacja wydaje się bez sensu, bo nie dostałam nawet paragonu, myślę że ten pan nie ma firmy tylko na lewo robi. Ale zamierzam mu napisać co myślę o jego pracy... Co do tej niemieszczącej się ramce, to pomyślałam, że trochę zeszlifuję ścianki korpusu i może wejdzie ta ostatnia. Będzie to kłopotliwe, bo będzie tam pasować tylko ramka bez plasitkowych nakładek homanowskich, a większości mam na nałożone na ramki. Ale to jedyny pomysł jaki mi przyszedł do głowy. Spróbuję też rozbić i pokleić tak jak radzi Beeman. Spalić chyba mimo wszystko szkoda.
  7. Władka jest, tyle na zdjęciu jej nie ma.
  8. W ogóle to muszę się wyżalić, że o ile dennice jeszcze w miarę (choć też w jednej jest rozszczepiona deska i niedokładnie skręcone - fot 1), to 2 korpusy, które zamówiłam na próbę to tragedia.. Autor pisał mi, że coś mu nie wyszło i że w związku z tym wysyła mi korpusy o 10 zł taniej, ale... szczerze mówiąc, ja bym się coś takiego w ogóle wstydziła sprzedawać. Oba korpusy są lekko rozjechane, widać że pan sprzętu nie ma odpowiedniego. W jednym z jednej strony ramki nie da się do końca włożyć, bo się nie mieści. wymiary od środka są też różne, w tym co na zdjęciu ramki i beleczki wchodzą na styk (za wyjątkiem jednego rogu...), w drugim korpusie pozostaje z 0,5-1 cm luzu. Kurcze, powiem wkurzyłam się że ktoś mi coś takiego sprzedał, bo powiem szczerze, że mimo, że nie mam żadnego wykształcenia stolarskiego, to takie korpusy, mając deski docięte na wymiar, sama bym sobie zrobiła... A mój mąż na 100% zrobił by lepsze mimo że też stolarzem nie jest. Martwi mnie też to, że korpusy są tylko pozbijane lub poskręcane, nie są klejone, a szpary są gdzieniegdzie dosyć sporę. Wydaje mi się, że samą farbą nie będę w stanie ich należycie zabezpieczyć i woda może się dostawać w te szpary i niszczyć drewno. Doszłam też do wniosku, ze jeśli takie ule nadają się do zasiedlenia pszczołami, to absolutnie nie ma sensu, żebym płaciła za gotowe, bo mój mąż może mi takie zrobić.
  9. Zdjęcia 3 na razie nie mogę dodać... nie wiem czemu Już wiem, za duże było... Zdjęcie 3 - wylotek bez lądowiska
  10. Zachęcona zdjęciami i pozytywną opinią na fb zamówiłam sobie dennice z wyjmowaną siatką. Stwierdziłam, że to fajny gadżet na zimę, nie będzie trzeba wiosną przenosić korpusów na nową dennicę, tylko siatkę się wyjmie i wyrzuci osyp. Ale.. wydaje mi się, że będę musiała tę dennicę przerobić... Chciałam Was prosić o radę. Na zdjęciu 1. będzie tak jak to wygląda. Siatka jest tak wysoko, że wyjmując ją z dennicy wszystko zsypie się pod ul, nie ma opcji żeby martwe pszczoły wyjąć razem z siatką. Nie bardzo mnie takie rozwiązanie urządza, bo mam ule na paletach i nie chcę pod nimi robić sobie syfu. Po oględzinach doszłam do wniosku, że jeśli przykręcę listewkę która jest z przodu odwrotnie, to wkładkę z siatką będzie można odwrócić i tym sposobem wyjąć osyp (zdjęcia 2). Oczywiście minusem będzie to, że latem będą budować dziką zabudowę pod spodem, ale ostatecznie na lato znów mogę listwę przekręcić i dać siatkę odwrotnie. Drugie mankament to brak lądowiska (zdjęcie 3). Chyba muszę im coś dorobić, choćby siatkę podtynkową, żeby miały na czym lądować, dobrze myślę? Wszystkie moje ule mają lądowiska...
  11. Jak to jest z tą rośliną? W necie wyczytałam, że pszczoły nie są w stanie pobierać z niej nektaru, a dzisiaj u znajomych miałam okazję obserwować czasem po kilka pszczół na jednym kwiatku... 🤔
  12. Białe kozaki? 🤔 Nie wiem czy w takich butach chodzą kosmonauci... 😅😅 Dziś byłam w klapkach, no ale przegląd robiłam przed 11.00. Chyba rzeczywiście gryka jest głównym winowajcą, bo były o niebo spokojniejsze. A test nowego kombinezonu wypadł pozytywnie! 😀 Temperatura 24 C w cieniu, słońce mocno grzało, więc tam gdzie ule było duużo więcej. Pod kombinezonem miałam tylko bieliznę i spociłam się jedynie w okolicy głowy (co zresztą działo się i wcześniej gdy byłam tylko w kapeluszu). Nie jestem osobą, która się jakoś bardzo poci, więc u kogoś innego może być inaczej. Mam też wrażenie, że ten dosyć gruby materiał chroni trochę przed słońcem. Było mi ciepło, ale nie było gorąco. Hełm też jest ok, wydaje się być wygodniejszy niż kapelusz z siatką, bo przy kapeluszu siatka mi się czasem marszczyła i gorzej widziałam. Ten pasek z przodu który przykrywa zamki jest też do regulowania odległości siatki od twarzy (tak mowiła pani w sklepie), dlatego na zdjęciu mam go tak nisko. Co do tyłu głowy, to spiełam włosy w kok i on utrzymywał materiał parę cm od głowy. Co do rozmiaru, to jest trochę śmiesznie, bo przy moich 163 czuję się wtej M-ce jak nastolatek z blokowiska, krok mam w połowie ud... 😆😆😆 Ale trudno, lepiej trochę za luźno niż za ciasno. Ten luz też być może sprawia, że nie jest za ciepło. Więc ogólnie polecam! 😀👍
  13. No wiem, ale nie mogłam się powstrzymać.... ☺️😇 Powiem, że kombinezon bardzo solidnie zrobiony, pokochaliśmy się od pierwszego wejrzenia! I przymierzenia! 😍😉
  14. Geny, odpowiednie cechy charakteru i trochę szczęścia to kluczowe elementy długowieczności, moim zdaniem, jedzeniem jednak mogą sobie nieco pomóc Ci, którzy takiego prezentu od życia nie dostali. Wiadomo, że odporność też ma trochę wspólnego z odżywianiem. A miód też pomaga budować odporność. Dlatego też w tym moim pierwszym sezonie założyłam sobie, że jeśli mi coś dają, to spróbuję pozyskać od nich miód sekcyjny. Ale spaprałam robotę i mi ramek sekcyjnych nie odbudowały 😐 Na, ale kto wie, jeśli tego miodu będzie ramka, dwie, to może skończy się na tym, że je zostawię w całości i będziemy wyciskać po trochu na bieżąco.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.