Jump to content
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

Xpand

Moderatorzy
  • Content Count

    1,155
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    58

Xpand last won the day on August 2

Xpand had the most liked content!

Community Reputation

377

About Xpand

  • Rank
    Guru forumowy

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imię
    Sławek
  • Lokalizacja
    Małopolska
  • Typ ula
    Wlkp 18/wlkp - jedna deska + osiatkowana dennica

Recent Profile Visitors

2,182 profile views
  1. To są bardzo niskie ceny z przed paru lat U mnie nawet w sklepie jest po 60zł, a znajoma mi mówiła, że widziała gdzieś po 90zł (muszę sprawdzić). Ja też mam jeszcze "kilka" słoików, ale miodu wiele nie było, chociaż wziąłem więcej od okolicznych pszczelarzy. Biorąc to wszystko pod uwagę + jakość mojego miodu, to cena ponad 60zł nie wydaje mi się wysoka. Ludzie też nie narzekają.
  2. lech Tak jak pisałem wyżej, ja nie polecam dodawania podchlorynu do pokarmu i nigdy tego nie robiłem. Koledzy pytali czemu, to wyjaśniłem. Podchlorynu używałem do dezynfekcji moich studni oraz dezynfekcji sprzętu w kąpieli wodnej. Opakowania 5L mają bardzo krótki termin przydatności, a te większe często mają utrwalacz i dłuższy termin. E jest to tylko kod służący do oznaczania substancji dodawanych do żywności. Poprzez te kody zapisywane są substancje, które moim zdaniem są niebezpieczne i szkodliwe jako dodatek do żywności jak i te nieszkodliwe jak np. kwas cytrynowy, który jest, wraz z innymi kwasami konserwantem np. w oliwkach. Czemu niektórzy pszczelarze obniżają pH pokarmu węglowodanowego można znaleźć na naszym forum.
  3. Stanisław, mnie chodzi o to, że podchloryn musisz z czegoś przelać i odmierzyć, wtedy jest ryzyko poparzenia. Najmniejsze opakowaniowa jakie miałem to 5kg czy litrów, a teraz mam takie duże 33kg. Pamiętam jak kiedyś mi się rozlało to starłem szmatą, potem widziałem jak się dymi z tej szmaty A co do podchlorynu sodu i kwasu cytrynowego w pokarmie to słuszna uwaga.
  4. Pierwsza kwestia, to podchloryn sodu jest niebezpieczny w obsłudze - żrący. Druga kwestia, to jest tam chlor. Ja używam kwasu do zwalczania varroa destructor, pod koniec sezonu karmię i kwas jest w ulach. Moim zdaniem kwas + chlor to złe połączenie w ulu. Generalnie chlor jest bardzo reaktywnym pierwiastkiem i mogą zajść różne reakcje z innymi środkami, których używają pszczelarze. To tylko moje zdanie, a każdy może robić co uważa. Krzychu Ja dodaje tymolu, bo syrop nigdy mi się nie psuje, nawet jak go zostawiam na zimę do następnego sezonu. Kwas cytrynowy dodaje dla pH oraz dla zapobiegania krystalizacji pokarmu w ramkach. Jako niezamierzony efekt uboczny tymol w pokarmie może mieć też rolę w zmniejszaniu ilości mikrosporydiów jak N. ceranae. Jeżeli chodzi o kwestie warrozowe, to tymol, ale w paskach.
  5. marpszczoly Wydaje mi się, że najlepiej zapobiegać fermentacji. U mnie do pokarmu zawsze dodaję kwas cytrynowy, aby osiągnąć pH ~4 oraz tymol. Czasami jak mi zostanie z 30-50 litrów, to trzymam przez zimę i mam dla weselnych na początku sezonu. Oczywiście syrop jest zamknięty w szczelnej beczce. Wyżej Beeman pisał, że dodaje kwas askorbinowy, więc może samo zakwaszenie znacząco przedłuża przydatność syropu. U mnie syrop jest nieco słabszy, bo 3:2, a więc bardziej podatny na zepsucie, ale jak pisałem dodaje 2 składniki. Gdybyś kiedyś w przyszłości był zainteresowany jak dawkować tymol, to Ci napisze. Jest też wielu zawodowców, którzy stosują podchloryn sodu, ale ja tego nie polecam z kilku przyczyn.
  6. Ile tak w praktyce wytapiacie ramek w takiej topiarce słonecznej?
  7. Rafall Też tak uważam Tak całkiem na marginesie, jak ktoś chce uniknąć krystalizacji pokarmu, to polecam dodawać kwas cytrynowy.
  8. Niestety życie młodego pszczelarza nie jest łatwe, bo nie ma doświadczenia, a musi podejmować decyzje na podstawie porad. Dodatkowo ma mało uli i jeszcze mniej opcji, a my nie widzimy Twoich rodzin, co też jest utrudnieniem w poradach. Ja zrobiłbym całkiem inaczej, zebrałbym trochę pszczoły z silniejszego ula i zostawił w odosobnieniu na kilka godzin ze słoiczkiem pokarmu. Przed zmrokiem wsypałbym te pszczoły do słabszego ula, po wcześniejszym odymieniu. Nie będzie walk, bo pszczoły dosypywane będą wiedzieć, że nie mają matki i dodatkowo na noc się szybciej połączą w celu grzania, a tym samym przekażą zapach. Do tego będą napchane cukrem ze słoiczka, a z produkcyjnego napełnione pokarmem przez dym. Nie przekładałbym ramek z czerwiem, bo możesz źle ocenić siłę i część czerwiu zostanie niedogrzana. Nie łączyłbym na "nalot", bo teraz mamy okres rabunków i każda zdrowa rodzina się pilnuje, a takie działanie może się skończyć niepotrzebną stratą pszczół z obu uli. Gdybyś chciał, aby większość tej pszczoły zostało w ulu, to musisz ten słabszy ul, z dosypaną pszczołą, zamknąć na minimum 3 dni, ale możesz spróbować bez zamykania, aby pszczoły mogły targać pyłek i wodę. W kolejnym dniu zobaczysz ile zostało. Do takich działań bierze się młodą pszczołę, piszę to tylko jako informację na przyszłość dla Ciebie, bo wiem, że będzie z tym problem.
  9. Ja pszczoły zimuję na 30 ramkach 18-nastkach. Wiosną nie muszę miodni wozić, bo biorę dolny korpus na górę, a przed zimą odbierać i w razie czego zawsze mają miejsce na czerwienie w dolnym korpusie. Zatwory? Moim zdaniem najlepszym zatworem jest ramka z pokarmem węglowodanowym. Jak najbardziej praktykuje się dawanie węzy na zimę, aby wiosną nie trzeba było biegać. Oczywiście jak masz silne rodziny, to mogą Ci je odbudować podczas zakarmiania zimowego. Im mniej pracy przy pszczołach, tym lepiej.
  10. Osoba, o której piszesz zażądała skasowania swojego konta na forum. Nikt jej do tego nie zmuszał, wręcz przeciwnie. Faktem jest, że byli użytkownicy forum, którzy reagowali bardzo źle na wypowiedzi tej osoby. Jeżeli nazywasz kogoś 8-letnią pracę badawczą nad dużo większą grupą uli i trwającą więcej lat niż Ty masz doświadczenie z kwasem mrówkowym - "bzdurą", to Twoja sprawa, ale ciężko z tym dyskutować i każdy może sam ocenić. Widzisz, mnie nie przeszkadza Twoje spojrzenie na sprawę, ale daj też innym na własne wnioski. Proponuję również Tobie weryfikację skuteczności tego jak zwalczasz warrozę, metodami które opisałem wyżej, a nie liczeniem osypu. Szczególnie jak masz gniazdo na 2 korpusach i używasz parownika Liebiga.
  11. Gawron AFB spowodowany jest przez bakterię i jeżeli jest tej bakterii dużo, to może pojawić się choroba, a jeśli jej nie ma lub minimalne miano, to nie będzie choroby. Jeżeli chodzi o wnioski na temat kwasu mrówkowego, to pisałem to na podstawie publikacji naukowej (link w poście wyżej), gdzie badania trwały od 2011 do 2019, czyli kilka dobrych lat. Dodatkowo badanie przeprowadzane w podobnym klimacie jak u nas, bo to są Niemcy. Film na youtube nie jest dla mnie dowodem, jeśli nie przeprowadza się badań pod względem skuteczności danej metody, najlepiej przed aplikacją i po tej aplikacji. Dodatkowo wydaje mi się, że Tikcop ma koło 5 uli i nie jest dla mnie autorytetem pszczelarskim - oczywiście nie jest moim celem kogoś urazić, ale sam poruszyłeś ten temat, więc odpowiadam. Mogę się mylić w jakiś aspektach, bo raczej nie oglądam jego filmów. Jeżeli chodzi o badanie procentowego porażenia rodzin przez warrozę, to robią to wszyscy zawodowcy zza wielkiej wody, których znam. W Polsce jest to około 5% pszczelarzy, którzy stosują jedną z tych metod. Ja również przeprowadzam takie badania, ale używam cukru pudru, bo szkoda mi nawet 1 pszczoły i staram się uniknąć ich śmierci jak tylko mogę. A Ty gdzie trzymasz swoje pszczoły? W jakim rejonie?
  12. Bartkowiak Aby sublimacja kwasem szczawiowym była skuteczna, w obecności czerwiu, musisz dymić więcej razy np. co 4-5 dni i powtarzać z 4-6 razy. Spotkałem się też z częstszymi dawkowaniami, a nawet większą dawką na korpus jak Ty stosujesz. Generalnie kwas mrówkowy, wbrew temu co się często pisze, ma jak dla mnie stosunkowo słabą skuteczność i jest obarczony ryzykiem ze względu na wielkość ula, rodzaj parownika, stężenie kwasu i jego ilość oraz temperaturę, czy średnią temperaturę + jeszcze inne niepoznane czynniki. Zwalczanie Varroa destructor pod zasklepem jest często skorelowane z większym zamieraniem czerwiu. Oczywiście nie neguję tego, że ktoś mógł dopasować swoje metody i ma efekty na poziomie 60-85% skuteczności w zwalczaniu warrozy za pomocą kwasu mrówkowego, ale to trzeba weryfikować, a nie wierzyć w skuteczność danej metody. W linku niżej jest również o parowniku Liebiga i jego wadach. Efficacy and temperature dependence of 60% and 85% formic acid treatment against Varroa destructor https://link.springer.com/article/10.1007/s13592-021-00859-5 Do czego zmierzam? Niezależenie od metody, czy substancji czynnej uważam, że należy sprawdzić co ma się w ulu przed zwalczaniem Varroa destructor oraz po jego zwalczaniu - pomiar procentowego porażenia rodzin. Oglądanie tego co się osypało po podaniu danej substancji czynnej, moim zdaniem, nie jest najlepszą metodą diagnostyczną. Nie polecam również liczenia "naturalnego osypu warrozy". Polecam dwie metody: flotacja alkoholowa oraz zastąpienie alkoholu cukrem pudrem. Ważne jest, aby badanie wykonywać poprawnie, bo jedno i drugie da się zrobić źle, a istotny jest czas. W przypadku cukru pudru trzeba mieszać ~300 pszczół 3 minuty, a nie tak jak podaje jeden z producentów urządzenia przeznaczonego do tego badania.
  13. wawelski Najważniejsze, że wszystko się udało i dopiąłeś swego Gratuluję sukcesu! Generalnie przy mojej starej metodzie, którą opisywałem wyżej, nigdy nie pojawiły mi się mateczniki. Mateczniki pojawiają się przy mojej nowej metodzie, którą jeszcze muszę dopracować, ale jest wygodniejsza, bo podaję samą matkę bez ramek. Ostatnio miałem niespodziewany i konieczny tygodniowy wyjazd, dopiero dziś wróciłem. Przed wyjazdem miałem 2 dni na wymianę matek w kilku ulach, co jest dużą zmianą, ale nie miałem innej opcji ze względu na pilny wyjazd. Jutro pójdę zobaczyć co się stało, ale nawet jak się nie udało, to matki jeszcze mam
  14. piotrwnuk Witaj na forum. U siebie ule produkcyjne na ramce 18-nastce mam na zabudowę ciepłą, bo tak mi łatwiej wyciągać ramki z uli i tym się kierowałem przy ich budowie. Ule odkładowe (mniej ramek jak w ulu produkcyjnym) na ramce wielkopolskiej mam na zabudowę zimną, bo tak są węższe i więcej wejdzie na legar oraz cała konstrukcja jest bardziej stabilna (szerokość legarów), ale gorzej mi wyciągać ramki. Zatem 18-nastki produkcyjne z osiatkowaną dennicą zimuje na zabudowie ciepłej, a odkładowe na wielkopolskiej, ze sporą wentylacją w dennicy, zimuje na zabudowie zimnej. Ja bym się nie przejmował zbytnio układem ramek, ale zwrócił uwagę na zwalczenie warrozy, bo to jest podstawa dobrej zimowli. Potem idzie siła rodziny i ilość pokarmu. Czy zwalczałeś już warrozę, ewentualnie czy masz to w planach i jakich środków chcesz używać?
  15. U siebie też daje na bokach ramek, tylko moje mają 3cm x 25cm dla ramek 18-nastek, na gniazdo 20 ramek, 8 takich pasków. Dzięki temu się nie zawijają, do tego rozszerzam ramki maksymalnie przed podaniem oraz naginam paski tak, aby był luz. Jeżeli mają przejście, to nie podgryzą ramek, ale zawsze się z tym liczę, że może się tak stać. Obecnie dałem grubość 2mm pasków i stężenie kwasu 35%. Generalnie zależny mi na tym, aby to działało przez minimum 30 dni, dlatego mam więcej gliceryny i grubsze paski. Może lepiej będzie 32% i grube paski - będę musiał testować.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.