Jump to content

Drogi Użytkowniku.

Zdajemy sobie sprawę, iż reklamy czasami bywają uciążliwe, jednak  staramy się z nich utrzymywać. Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszej stronie, a komunikat zniknie. Dziękujemy za zrozumienie!

Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

Xpand

Moderatorzy
  • Content Count

    906
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    45

Xpand last won the day on September 16

Xpand had the most liked content!

About Xpand

  • Rank
    As forumowy

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Imię
    Sławek
  • Lokalizacja
    Małopolska
  • Typ ula
    Wlkp 18/wlkp - jedna deska + osiatkowana dennica

Recent Profile Visitors

1,083 profile views
  1. Moim zdaniem lepiej i ekologicznej zastosować zasuwkę ocynkowaną na wylotku. Wtedy nie musisz wozić ze sobą gąbki i regulujesz wylotek jak chcesz i kiedy chcesz. Uważam, że najlepszym zabezpieczeniem przed myszami (poza zasuwką) jest odpowiednia wysokość wylotka, czyli ~7mm i robi się to na etapie projektowania dennicy, co też ułatwia obronę ula w okresach bez pożytku. Nie jestem ekspertem w sprawie kwasu mrówkowego, ale mam i używałem 2 rodzajów parowników Dr. Liebig i Nassenheider profesjonalny. Wydaje mi się, że ilość oparów trzeba dostosować do ilości korpusów + dołożyć jeszcze jeden pusty nad te parowniki. Nie widzę potrzeby, aby wylotek miał 2cm wysokości. Jeżeli chodzi o zimowle, to rzeczywiście lepiej mieć wyższy wylotek jak ma się duży osyp. Tylko jeżeli masz tak duży osyp, to na samym wstępie robisz coś nie tak, bo osyp ma być malutki, szczególnie na otwartej w zimie siatce i szczelnym dachu, bo u mnie żaden dach nie ma wentylacji i uważam to za polską szkołę, bo od polaków o tym wiem , a mam kontakt z pszczelarzami z całego globu. Często właśnie tym zza wielkiej wody dawałem rady i wskazywałem błędy konstrukcyjne w ich ulach np. przegrzewanie spowodowane oszczędnością na materiale w pasiekach towarowych. Jeżeli chodzi o mały wylotek i duszenie się pszczół w zimie, to siatka jest w zimie otwarta. Wielkopolskich mam jak na lekarstwo, ale przed laty zimowałem z sukcesem 2 ramki wlkp, a żyje w górzystym terenie, który cechuje się dużą zmiennością temperatury. Czemu nie powinno się stosować uli z niską ramką poniżej 220? Dla mnie to jakaś aberracja. Odpowiedz sobie na pytanie ile ma wysokości kłąb zimowy i jakie mamy pożytki w Polsce. Moim zdaniem najoptymalniejsza ramka to ta z wysokością ~180mm, bo wtedy jak się zimuje na minimum 2 korpusach, kłąb łapie dwie ramki góra - dół i mniejsza szansa na problem z przejściem i osypaniem się z głodu. Nikt tu nie robi nagonki na Tikcopa, staramy się przekonać go do innego spojrzenia na problem i o wzięciu pod uwagę innych pszczelarzy, którzy być może będą chcieli skorzystać z jego doświadczenia lub porównać go z innymi i stwierdzić, że wolą inną drogę. Ja uważam, że Polacy jako naród mają swoje wady, ale na tle innych narodów mają dużo więcej cech pozytywnych. Bardzo łatwo jest oczerniać swoje gniazdo, szczególnie jak się nie zna realiów w innych krajach, ewentualnie tylko filmowe. Taczka nie jest zła, ale proponuję załadować samemu, za jej pomocą, 20 uli na przyczepkę/auto skrzyniowe.
  2. Pozwoliłem sobie przenieść posty dotyczące wózka do https://pasiekapszczelarska.pl/topic/1830-wózek-pasieczny/page/4/ , bo to ważna rzecz dla pszczelarzy I tutaj prośba do Szymona (Krzyżak). Gdybyś miał czas tam wkleić zdjęcia Twojego sprzętu, ewentualnie coś o nim napisać, to będę wdzięczny. Gdzieś na forum o tym pisałeś i wstawiałeś zdjęcia, ale zaginęło w postach Pamiętam, że miałeś problem z linką, która stała się anteną i siała po okolicy.
  3. tikcop Tu nikt nie chce Cie ograniczać czy utrudniać życia, wręcz przeciwnie o czym dalej. Zdecydowanej reagujemy najwyżej jak ktoś spamuje reklamami, czy pisze bardzo wulgarnie, co się zdarza bardzo rzadko. Ja też nie jestem bez winy i nie raz zdarzy mi się pociągnąć off topik jak jakaś fajna dyskusja się toczy i rozumiem o co Ci chodzi. Popatrz na to jednak z innej perspektywy. Ty już masz doświadczenie w pszczelarstwie jak pewnie większość kolegów, którzy udzielają się na forum i dzielą się swoimi doświadczeniami. Czasami jednak warto mieć jakiś temat pod ręką, aby wypowiedzieć się w nim na dany temat i ewentualnie przypomnieć sobie doświadczenia, o których pisali inni i z nich skorzystać. Najbardziej chodzi jednak o nowych użytkowników, którzy dołączą do nas za rok, czy dwa i będą czytać temat po temacie. Im więcej postów, szczególnie merytorycznych na dany temat (również Twoich), tym lepiej dla nich. Mam nadzieję, że wykażesz się zrozumieniem dla naszych działań i nie będziesz chował urazy
  4. Nie jest z nami tak źle na tle innych narodów Powiedziałbym, że polskie pszczelarstwo jest ogólnie na wysokim poziomie pod względem europejskim (wiedza). U nas większość amatorzy, mało kto ma średnią pasiekę ~80 uli, nie wspominając o dużych czyli ponad 150 uli. No i moim zdaniem ule najlepsze z drewna A robienie czegoś samemu daje przyjemność i kolejną umiejętność. Chyba przy 30 ulu zwróciły mi się maszyny, którymi je produkuje, nie liczę odkładowych, weselnych, legarów pod nie Cenie je sobie wysoko, bo są bez oszczędności na materiale i dobrze zaprojektowane, czyli tak jak ja chcę, a takich nigdzie nie kupię Taki np. Ian Steppler (a canadian beekeeper's blog) nie ma nawet miodni w odpowiedniej ilości i balansuje nimi miedzy miejscówkami, a to zawodowiec. Każdy orze jak może i trudno żeby ktoś, kto ma 15 uli robił inwestycje jak ktoś ze 150 ulami. Generalnie najlepsze rozwiązanie do załadunku, to takie jak Krzyżak ma - coś jakby HDS, ale elektryczny. Tutaj w ruchu wózek o jaki mi chodzi, ale bez elektryki
  5. Moim zdaniem dobre jest coś w ten deseń + silnik od hulajnogi jako napęd, a zamiast korbki można zastosować wkrętarkę. Chodzi mi tutaj o załadunek/rozładunek z auta/przyczepy https://www.portalpszczelarski.pl/ogloszenie/5595/wozek_pasieczny.html Od kilku lat mam coś takiego: https://allegro.pl/oferta/wozek-ogrodowy-transportowy-przyczepka-do-450-kg-7558369101?fromVariant=7558366534 P.S. Jak chcecie, to mogę przenieść posty do https://pasiekapszczelarska.pl/topic/388-wózek-do-prac-w-pasiece-stacjonarnej/page/2/
  6. Dzisiaj zbierałem wiaderka z odkładów na jednej miejscówce i kilka przejrzałem pobieżnie. W odkładach zdarzy się prawie cała ramka czerwiu + max nakropione odrobinie na dwóch ramkach po połowie dłoni, ale zero jajek i tylko jak coś się wygryzie, to zalewają. Produkcyjnych przejrzałem z 2 lub 3 i tak jak 2 września miałem jeszcze bardzo dużo czerwiu w dwóch korpusach, głównie zasklepionego, tak teraz czerwiu praktycznie nic lub na jednej ramce, jajek oczywiście zero, matki w 1 korpusie od dennicy. Kłęby ładnie zawiążą - zgodnie z planem na 1 korpusie. Pszczoły w większości obsiadają 3 korpusy 360x180, ale są też słabsze, mam też z 3 lub 4 na wlkp 360x260+ 360x180. Oczywiście jeszcze trochę się wykruszą, a jak zawiążą kłąb właściwy, co ma miejsce dopiero przy około -10C i wtedy zbiją się ciałkami, to ich skromniutko będzie, ale i tak dużo więcej jak na 10 ramkach wlkp. Może ktoś napisać, że jemu nie potrzeba takich rodzin, bo na drzewa pójdą, ale mnie potrzeba do hodowli matek i miodu wiosennego Na wiosnę dolny korpus będzie miodnią i żadnego wożenia korpusów i marnowania czasu oraz pracy. Oczywiście to się samo z siebie, czy jakiejś cudownej linii pszczoły nie wzięło. Pszczoły muszą mieć dobre geny, nie przeczę, ale większość to praca i przewidywanie zachowań pszczół + sporo cukru od ~połowy lipca. A teren mam zdrowo przepszczeolony i trudny, a ten rok wybitnie lichy. Bardzo dużo roślin posadziłem, samych drzew i krzewów wierzb pszczelarskich mam tam ponad 200. Oczywiście izolacja matek jest mi obca, bo czerwiu i siły rodzin nie chcę marnować, ani czasu na łapanie matek. Matki łapię tylko jak je znakuje i zabieram starą z produkcyjnego Warrozę zwalczam minimum 2-3 razy w sezonie - najczęściej tak, aby zamknąć cały cykl warrozy. DWV - jest mi obcy i nie widuję gagatka, a czerw dość dokładnie przeglądam przynajmniej raz w sezonie, praktycznie każdą komórkę ocenię + randomowo odsklepiam kilka w każdym ulu, bo licho nie śpi. W tym sezonie siatka cały rok otwarta przy wysokiej dennicy ~11cm ( ~7cm od dolnych beleczek do siatki), pierwszy raz zamknę ją w październiku jak podam tymol, który wymaga szczelności. Wcześniej 2- razy był kwas szczawiowy i on nie wymagał zamykania dennicy, co było mi bardzo na rękę przy upałach. Generalnie pszczoły tłuste jak Amerykanie pędzeni na McDonald's i Wendy's P.S. W tym sezonie nasadzam robinię akacjową dla pyłku. P.S. 2. Jeszcze tylko troszkę i znów maj
  7. Robię jak manio. Z tą różnicą, że warrozę zwalczałem już 2 razy, a dennicy nie zamykałem (kwestia substancji czynnej). U mnie dennice są wysokie i góra bez wentylacji w daszku. Za jakiś czas pójdzie tymol, więc dennice zamknę pierwszy raz w tym sezonie Jeżeli chodzi o ul z trutówkami, to wystarczy nałożyć takie korpusy/korpus na normalną rodzinę. Jak już korpusy trutowe są na górze normalnej rodziny, to podlewa się je z góry syropem, aby się lizały.
  8. Jeśli chodzi o rabunek to zgadzam się z daro. Przy czym normalnie funkcjonująca rodzina, szczególnie ze zwężonym wylotkiem nie da się wyrabować. Rabowane są zwykle rodziny chore, w złej kondycji, bez matki lub z jakimiś innymi problemami np. bardzo nieszczelny ul. Taki rabunek, to jest problem pszczół i pszczelarza, które taką rodzinę wyrabują i przywloką jakiś bonus w postaci masakrycznej ilości warrozy lub coś gorszego jak ZA. Na 100% ciężko stwierdzić co się stało i Jarosława. Skoro miały jedzenie i warroza w ryzach, a innych chorób brak, to chyba jeden z 2 rabunków - albo ssaki 2-nożne, albo owady, ale raczej owady. P.S. U mnie jest jeszcze jeden weselny z ~750ml pszczoły. Od silnych produkcyjnych dzieli go 100m i wzniesienie, ale weselne od połowy lipca karmię ciastem, więc jestem spokojny
  9. To była jedna z 3 możliwości, którą brałem pod uwagę kiedy zastanawiałem się czemu takie rzeczy ktoś mówił na szkoleniu. Ja jednak nie będę przed nikim zatajał ogólnodostępnej wiedzy. Dlatego też napiszę, że amitraz i jego efekty uboczne to zupełnie inna liga jak bardzo niebezpieczny kumafos, który jest u nas nielegalny. Nie wspominając o innych lekach które są przemycane zza granicy. Kupując takie leki nigdy nie mamy gwarancji co jest w środku i czym jest zanieczyszczone dodatkowo. W Chińskich firmach produkcyjnych nawet leki i suplementy dla ludzi, dochodzi do zanieczyszczeń przez niedbalstwo i mieszanie różnych substancji w tych samych bębnach bez wcześniejszego wyczyszczenia. Amitraz to skuteczny pestycyd i jego śmiertelna dawka jest dużo, dużo wyższa dla pszczoły jak dla warrozy (dokładnie jak to wygląda też już gdzieś na forum pisałem), choć sam nigdy nie miałem w ręku żadnego leku na jego bazie i to się nie zmieni. Czym innym są leki wydawane na receptę, które podlegają pod wymienioną przez Ciebie "ustawę", a konkretnie to nazywa się prawo farmaceutyczne, a czym innym są paski z kwasem szczawiowym, czy tymol, które sprzedawane są w sklepach pszczelarskich bez recepty, bo nie są lekami. Apiwarolu nie kupisz w sklepie pszczelarskim, na pewno o tym wiesz. Warto te kwestie rozróżniać. Podobnie ma się to do takticu, który jest nielegalny w Polsce do użycia u pszczół. Za sprzedaż takticu pszczelarzowi dla pszczół lekarz weterynarii może stracić prawo wykonywania zawodu, a za handel lekami przez osoby prywatne grożą sankcje karne. Jednak większość pszczelarzy się tym nie przejmuje, więc prędzej w tym bym szukał problemu jak w paskach z tymolu oraz kwasu szczawiowego, które moim zdaniem każdy może używać legalnie u pszczół. Przepisy dotyczące legalności użycia kwasu szczawiowego na terenie EU już Ci kiedyś podawałem - chyba w temacie o paskach z kwasem szczawiowym, więc nie będę się powtarzał. Oczywiście ja jestem tylko prostym pszczelarzem i mogę się mylić, jak każdy popełniam też błędy Dlatego często jestem otwarty na merytoryczną dyskusję, bo ktoś inny może mi wskazać rzeczy, których nie dostrzegam.
  10. Tadek11 To o czym piszesz to jest opieranie się na słowie i wierze. Jeżeli bardziej opierasz się na wierze, zamiast na naukowych faktach, które masz nawet w polskiej publikacji naukowej, to Twoja sprawa. Moim zdaniem jak ktoś twierdzi, że warroza nie może się uodpornić na amitraz jest zaprzeczeniem faktom i dowodom. Znam też lekkość ludzi do przekręcania tego co inni powiedzieli, więc nie mogę w to uwierzyć, że dr Lipiński takie rzeczy mówił. Nazywanie "pismakami' naukowców z całego świata, również z polski, którzy potwierdzili te fakty jest lekceważące. Doprawdy nie rozumiem jak można takie rzeczy pisać, kiedy ma się dowody naukowe przed nosem, samemu nie przedstawiając żadnych dowodów. Uważam, że osoby łatwowierne wierzą właśnie na słowo bez żadnego dowodu, nie weryfikują wiedzy w żadnym źródle. Tym bardziej Tadku, że sam możesz takie coś sprawdzić u siebie - jak już pisałem narzędzie jest dostępne na rynku. A ta cała "reinwazja" może się zdarzyć jak pszczoły wyrąbują chore ule, ale jak tak się dzieje na całej pasiece, to może i często wynika to z zaniedbań i nieskutecznego zwalczania warrozy, które opiera się na złej rutynie i braku kontroli procentowego porażenia rodzin warrozą. P.S. Całkiem serio uważam, że takie właśnie podejście jak Twoje i innych użytkowników amitrazu, wynika ze stosowania tego środka i chęci zachowania obecnego status quo jako leku cudownego, a to przeczy faktom. Zresztą podobnie ma się to do efektów ubocznych amitrazu względem matek pszczelich, czy ludzi, o których nieraz pisałem. Każdy lek i środek przeciwko warrozie ma jakieś efekty uboczne - kwestia tylko dotkliwości tych efektów dla rodziny pszczelej i ludzi w okresie długofalowym. Proszę nie zrozumieć mnie źle. Amitraz jest skutecznym pestycydem jak się go używa poprawnie, ale nie można go przeceniać i znać wady. Nie ma co tego brać personalnie tylko dlatego, że ten lek ma efekty uboczne lub czasami może okazać się nieskuteczny. Takie informacje mogą uratować komuś pasiekę, którą tak kocha. Zatem może zamiast prześmiewania warto czasami okazać, nawet nie wdzięczność za informacje, bo to za dużo, ale tolerancję dla odmiennego punktu widzenia na problem.
  11. No nie mogę się zgodzić. Są badania i publikacje naukowe, które tego dowodzą, że warroza może się uodpornić. Polska jest wprawdzie najmniej zagrożona, bo stosuje się u nas odymianie, które daje najmniejsze szanse na uodpornienie warrozy i to nas ratuje. Wielu jednak stosuje taktic i inne paski, co sprzyja wyhodowaniu odpornych lub częściowo odpornych osobników. Piszę o tym dlatego, że wielu pszczelarzy z długim stażem nie bada poziomu warrozy w pasiece i stosują głównie amitraz, co samo w sobie jest dużym błędem, bo nie należy stosować tylko jednej substancji czynnej i należy badać procentowe porażenie warrozy w wybranych rodzinach, bo inaczej działa się po omacku. Generalnie takim pszczelarzom może się przytrafić taka rzecz, że padnie cała lub pół pasieki, a potem jest szukanie winnych wszędzie dookoła, tylko nie u siebie. Obecnie nawet w Polsce jest dostępny przyrząd, którym każdy może sprawdzić czy w danym ulu ma odporną warrozę na daną substancję czynną. Tutaj dowody na to, że warroza może się uodpornić na amitraz, co absolutnie nie jest niczym dziwnym, ponieważ inne pasożyty też się na nią uodporniały. 1.Jedno z pierwszych doniesień pochodzi z Włoch - rok 1992 1992 in Italy ( Lodesani, Colombo, & Spreafico, 1995) 2.Amitraz has been incorporated into management practices in commercial beekeeping operations (Runckel et al., 2011). Amitraz resistance has also been observed in the honey bee mite population in the U.S. (Elzen et al., 2000). 3. There have been reports that fluvalinate, coumaphos and amitraz resistance is spreading throughout the U.S. (in Arizona, California, Florida, Maine and North Dakota) and that cross-resistance may also occur (Sammataro et al., 2005). 4. Resistance to amitraz and flumethrin in Varroa destructor populations from Veracruz, Mexico https://www.researchgate.net/publication/235246564_Resistance_to_amitraz_and_flumethrin_in_Varroa_destructor_populations_from_Veracruz_Mexico 5.Resistance phenomena to amitraz from populations of the ectoparasitic mite Varroa destructor of Argentina. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20668878 6. Resistance phenomena to amitraz from populations of the ectoparasitic mite Varroa destructor of Argentina. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20668878 7.Tutaj jest po polsku http://www.medycynawet.edu.pl/images/stories/pdf/pdf2012/102012/201210579584.pdf Zabiegi, ktÛre zabijajπ jednostki nieodporne, niesπ w stanie zniszczyÊ nowych generacji roztoczy. I taknp. w Europie niektÛre populacje roztoczy wykaza≥yodpornoúÊ na tau-fluwaliant i flumetrynÍ (38, 50),z kolei w USA na kumafos i amitrazÍ (23, 49) 8.Characteristics of north-eastern population of Varroa destructor resistant to synthetic pyrethroids https://www.researchgate.net/publication/256545047_Characteristics_of_north-eastern_population_of_Varroa_destructor_resistant_to_synthetic_pyrethroids Tutaj jest o efektach ubocznych względem ludzi oraz kwestia pozostałości metabolitów w miodzie i wosku. https://pasiekapszczelarska.pl/topic/1273-warroza/?do=findComment&comment=28051
  12. Amitraz nie ma 100% skuteczności, szczególnie jak trafisz na warrozę częściową odporną na amitraz lub całkiem odporną.
  13. Cukier w Tesco po 2zł/kg - w sam raz na kolejny sezon. Polecam i sam też coś kupiłem
  14. Z pewnością dojdziesz do swoich metod, które najbardziej Ci pasują. Najgorsze są pierwsze 3 lata, wtedy statystycznie najwięcej początkujących pszczelarzy rezygnuje. Jeżeli chodzi o oglądanie warrozy w czerwiu trutowym, to nie jest to miarodajna metoda diagnostyczna, bo czerw trutowy ma inny czas pod zasklepem jak czerw robotnic, do tego dochodzi zmienność cyklu produkcji czerwiu trutowego w rodzinie i cykliczne infekowanie czerwiu poprzez warrozę. Absolutnie nie można polegać na tej metodzie, bo nie koreluje ona z tym, co jest w rodzinie. Obciążenie czerwiu trutowego przez pasożyta, tylko w ciągu tygodnia, może się różnić od jednego do sześciu razy. Najdokładniejszą metodą jest flotacja alkoholowa, ale wtedy zabijasz 300 pszczół. Zamiast alkoholu można użyć cukru pudru, choć może to być nieco mniej precyzyjne - okolice +-95% dokładności, dlatego lepiej przedłużać czas ekspozycji na cukier puder względem "przepisu". Po takim badaniu wrzucasz żywe pszczoły do rodziny i inne je oczyszczają.
  15. ikop74 To jak to z Tobą jest? Matki nie chcesz zabić, mateczników nie chcesz usuwać, a setki lub tysiące trutni wybebeszasz? Toż to jakaś dyskryminacja płci 🤣 Zastanów się sama, co ma Ci dać takie dłubanie w czerwiu trutowym? Wyhodowanie warrozy, która unika czerwiu trutowego? Warroza zawsze jest w ulu, pytanie tylko ile. Może warto wdrożyć metody, które pozwolą Ci sprawdzić jakie masz procentowe porażenie rodziny, co pozwoli Ci ocenić konieczność zwalczania warrozy lub jego skuteczność. Reszta to taka zabawa w zgaduj zgadula i niepotrzebne marnowanie czasu i trutni. To już lepiej mieć dennice osiatkowane, które mają naukowo udowodnione działanie w redukcji warrozy od 10% do 30% w zależności od publikacji, ale to jest dużo za mało.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.