Jump to content
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"
Sign in to follow this  
Slav.

Odzież pszczelarska

Recommended Posts

Na poprzednim forum była dyskusja na temat skórzanych rękawic - nie dokończona :). Daro przystawał przy swoim,że skórzane pszczelarskie są wygodniejsze od tych marketowych,też skórzanych. Zamówiłem na początku wiosny skórzane ze sklepu pszczelarskiego,koniec ubiegłego sezonu przerobiłem w marketowych - takich z delikatnej skóry. Mam już praktyczne porównanie,w obu przypadkach dobrze się sprawdzają tzn.chronią przed użądleniami, ale te pszczelarskie są jednak wygodniejsze.

 

http://www.skleppszczelarski.com.pl/rekawice-skorzane-rozmiar-10-p-551.html

 

Nie polecam natomiast tych materiałowo-gumowanych,które można nabyć w sklepach pszczelarskich.Nie chronią przed użądleniami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
...

 

Nie polecam natomiast tych materiałowo-gumowanych,które można nabyć w sklepach pszczelarskich.Nie chronią przed użądleniami.

Te gumowe są idealne podczas miodobrania. Jak do tej pory żadnej nie udało się go żądłami przebić.

Kupowałem te: http://apiart.pl/Artykul.aspx?id=648

Na codzień korzystam z : http://apiart.pl/Artykul.aspx?id=519

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja rękawic pszczelarskich w ogóle nie mam i  używam tylko cienkie rękawice gumowe podczas miodobrania.. Do rutynowych przeglądów wiosną i  w pierwszej połowie lata nie zakładam  rękawic i nawet czasami i kapelusza pszczelarskiego , chyba że trafi się w pasiece jakaś skundlona rodzina , ale szybko robię z nią porządek. I najwięcej problemów z agresją pszczół mam tylko podczas wykaszania trawy w pasiece wokół uli i to też raczej w drugiej połowie sezonu.

Pozdrawiam

Tadek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja nie lubię latexu , są rękawice kolor mają niebieski. Mam pszczelarskie bo .. No bo nie raz mus , ot chocby trutówki ,a rypią że paznokcie szczypią. Teraz jeżdżę gruchotem ale jak lepsze auto to kierownica umaćkana propolisem. Te pszczelarskie dopasowują się do dłoni. To fakt że lepiej nie mieć złosnic.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Te gumowe są idealne podczas miodobrania. Jak do tej pory żadnej nie udało się go żądłami przebić.

Kupowałem te: http://apiart.pl/Artykul.aspx?id=648

Na codzień korzystam z : http://apiart.pl/Artykul.aspx?id=519

Nie wiem, co napisać o tej odzieży dla pszczelarzy. Wyobraźcie sobie co o pszczelarzu myślą sąsiedzi, którzy widzą pszczelarza ubranego jak Gagarin. Taki sąsiad jak zobaczy delikwenta w takim kombinezonie to jak mu pszczoła przeleci przez podwórko to dzwoni na policję i ja mu się nie dziwię. Co, Wy za meserszmity trzymacie w swoich pasiekach? Mój standardowy ubiór przy przeglądach i miodobraniu to kapelusz pszczelarski, biała zwykła koszula i białe lub niebieskie lekarskie rękawice. Jak jest zimno to ubieram na koszulę kamizelkę i kaszkiet.  Ostatnio paradowałem z rojem w otwartej ,,rojnicy” (niebieski plastikowy pojemnik na mleko), przez pół wioski, bez żadnej odzieży pszczelarskiej. Nikt z mieszkańców nie zwrócił uwagi . Zszedłem z chodnika, aby ominąć młodzież. Tylko tyle: dzień dobry, dzień dobry,  nie było dla nich, to żadne zaskoczenie.  Ja, bazuję na Primie i Buckfaście. Agresja u tych pszczół się zdarza, podejrzane matki są bezwzględnie  eliminowane. W zeszłym roku znany hodowca Buckfasta ogłosił konkurs z którego otrzymałem reproduktorkę, którą już przed rzepakiem wyeliminowałem, ze względu na agresję. Jej córka, jeszcze gorsza (wygoniła mnie z zagajnika lipowego w lesie), ale wierzcie mi, to już będzie jej koniec, na razie wylądowała w uliku weselnym. Nerwowa pszczoła, nawet nie ma szans, żebym ją przyjął na moje podwórko. Najlepiej się czuję na pasieczysku w krótkich spodniach i przewiewnej koszulce, czego i Wam życzę.  

 

...............................................................................................................

 Jan Dzierżoń - Ślązak - Ojciec współczesnego pszczelarstwa

Share this post


Link to post
Share on other sites

... Nerwowa pszczoła, nawet nie ma szans, żebym ją przyjął na moje podwórko. Najlepiej się czuję na pasieczysku w krótkich spodniach i przewiewnej koszulce, czego i Wam życzę.  

 

...............................................................................................................

 Jan Dzierżoń - Ślązak - Ojciec współczesnego pszczelarstwa

Nawet nie wiesz jak ja bym sobie czegoś takiego życzył :) a tak na serio bardzo bym chciał dojść do takiego "układu" z moimi pszczołami jak chłopak od którego kupiłem ostatnie ule. Na pasieczysko wszedł tylko z podkurzaczem bez kapelusza czy rękawic. Wyciągał mi ramkę za ramką z ula pokazując siłę rodzin. Tak przejrzeliśmy kilka uli. Teraz ponownie brałem od niego 3 szt - sytuacja się powtórzyła. Jako, że jestem początkującym (to mój pierwszy sezon), uważam, że wszystko jeszcze przede mną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobno genetycznie cechy złośliwości są przenoszone w większym stopniu przez trutnie , czyli stronę ojcowską i żeby w pasiece utrzymać względny spokój i brak agresji pszczół to trzeba zaopatrywać się raczej w matki już unasiennione, bezwzględnie likwidować (wymieniać matki)  w rodzinach złośliwych w pierwszej kolejności , ale i tak to może nie wystarczyć , bo na przykład sąsiad może mieć takie agresywne pszczoły które mogą przez zapładnianie  matek  znowu zepsuć Twój wysiłek w tym kierunku. No ale trzeba z tym zjawiskiem walczyć , a sąsiadowi można na przykład zaoferować Twoje matki za darmo bo latem nieraz sporo mateczników się likwiduje walcząc z nastrojem rojowym  - i tak w ramach pomocy sąsiedzkiej i z czasem wyeliminuje się złośnice.

Pozdrawiam

Tadek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z latami , Paweł , z latami. Nie dziwię się strojom kosmonauty , sam taki mam . Nie mogę w kapeluszu . Na wszystko przychodzi pora , na latanie w gaciach po pasiece też.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W zeszłym roku też sporadycznie używałem rękawic, zdarzało się przebywanie bez kapelusza ale....wystarczyło jedno użądlenie, by teraz chodzić do pszczół w pełnym opakowaniu.Po jednym użądleniu dostaje wysypki,ciało zaczyna swędzieć,oczy się szklą.Jak może zareagować mój organizm,gdy by użądliło mnie kilka pszczół - nie wiem,nie ryzykuje.Badania mam już zrobione,tylko jakoś daleko mam do alergologa.Na poprzednim forum Malon opisywał przypadek ze swojej rodziny,Robi chyba też przejął pasiekę po wuju,któremu wyczerpała się odporność na jad pszczeli.Ten kto tego nie doświadcza,nie za bardzo się w to wczytuje ale organizm ludzki ma pewną granice jeśli chodzi o użądlenia, u każdego może wyglądać to inaczej.

Praca bez rękawic jest nie porównywalna z tą w rękawicach, ale jeżeli nie chce się rezygnować to trzeba znosić pewien trud.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepisz na priv wyniki , coś poradzimy. W tym roku ślubna dostała wstrząsu po użądleniu.

Nigdy się nie pokażę u tych Twoich pszczół !!!

Dalej śmiga , tylko bierze ze sobą efedrynę. Robi to raczej kupił.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam taką rodzinę mieszaniec buckfast z czymś :D Po każdym przeglądzie w rękawicach po 15 żądeł :D , ale mój wujek to może przy nich  pracować bez rękawic taką ma twardą skórę na dłoniach  że pszczoły nie mogą mu wbić żądła :D Po prostu trzeba dużo robić rękami i nie będzie się czego bać :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawet nie wiesz jak ja bym sobie czegoś takiego życzył :) a tak na serio bardzo bym chciał dojść do takiego "układu" z moimi pszczołami jak chłopak od którego kupiłem ostatnie ule. Na pasieczysko wszedł tylko z podkurzaczem bez kapelusza czy rękawic. Wyciągał mi ramkę za ramką z ula pokazując siłę rodzin. Tak przejrzeliśmy kilka uli. Teraz ponownie brałem od niego 3 szt - sytuacja się powtórzyła. Jako, że jestem początkującym (to mój pierwszy sezon), uważam, że wszystko jeszcze przede mną.

 

To dziś nastąpił ten moment, że bylem na pasieczysku bez kapelusza, rękawic, bluzy i nawet stałem przy ulu, z którego wyciągane były ramki odkładowe. Pszczoły 0 agresji... Jak to ktoś kiedyś mówił :

Przyjaźń - 10

Agresja - 0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak poszedłem w ostatnią sobotę bez kapelusza, dostałem strzał w samą powiekę, zawsze się może trafić ślepa rozpędzona pszczoła. Pszczoła zakończyła żywot, ja wyglądałem jak po niezłej rozróbie. A rękawice od propolisu i złośnic mam.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na poprzednim forum Malon opisywał przypadek ze swojej rodziny,

Robi chyba też przejął pasiekę po wuju,któremu wyczerpała się odporność na jad pszczeli.

 

 

 Robi to raczej kupił.

Pierwsze ule dostałem od wuja , który nabawił się z dnia na dzień alergii na jad .

Puste niestety , bo trochę trwało osierocenie pasieki zanim do głowy mi przyszło , że ja mógłbym podejść do ula :D .

Później pierwsza rójka w drugim roku od postawienia uli w sadzie 

i  później druga od sąsiada . 

A teraz już tylko pszczoły , pszczoły , pszczoły :)

 

 

Jak poszedłem w ostatnią sobotę bez kapelusza, dostałem strzał w samą powiekę, zawsze się może trafić ślepa rozpędzona pszczoła. Pszczoła zakończyła żywot, ja wyglądałem jak po niezłej rozróbie. A rękawice od propolisu i złośnic mam.  

Teraz już raczej nie jest pora na chodzenie do pasieki bez kapelusza .

Kończące się pożytki , a zaczynające się penetracje pszczół i os za darmowym miodem , a do tego pogoda burzowo-deszczowa nie wpływają na pokojowe nastroje pszczół :D

Zdarzają się jeszcze takie dzionki , że można robić sobie spacery po pasieczysku , ale zwykle po otwarciu 3-4 ula robi się orszak towarzyszący i atmosfera zmienia się na coraz bardziej nerwową .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam podobnie po wizycie w pasiece mam po kilkanaście żądeł na rękawicach. Nie wierzę że wuj nie czuje żądeł. Ja czuję ukąszenie nawet przez skórzaną rękawicę.

Co do chodzenia do pasieki bez ochrony to dla mnie głupota. Po to sa ochronne kapelusze rękawice itp by z nich korzystać i pszczelarzyć do sędziwych dni, a nie w kwiecie wieku od dużej ilości użądleń dostać uczulenia na jad.

Ostatnio miałem ubaw z teścia. nie chciał ochronnego ubrania podczas przenoszenia uli. Jednego wieczoru mu się udało, następnego szkoda że nie miałem kamery. Ubaw po pachy jak biegał po polu i odganiał się od pszczółek. :D

Ja mam taką rodzinę mieszaniec buckfast z czymś :D Po każdym przeglądzie w rękawicach po 15 żądeł :D , ale mój wujek to może przy nich  pracować bez rękawic taką ma twardą skórę na dłoniach  że pszczoły nie mogą mu wbić żądła :D Po prostu trzeba dużo robić rękami i nie będzie się czego bać :D

 

MDR:  moja pierwsza w dorosłym życiu wizyta w pasiece szwagra zakończyła się strzałem w powiekę pomimo ochronnego kombinezonu. Oko nie zamknęło się ;-)

 

Jak poszedłem w ostatnią sobotę bez kapelusza, dostałem strzał w samą powiekę, zawsze się może trafić ślepa rozpędzona pszczoła. Pszczoła zakończyła żywot, ja wyglądałem jak po niezłej rozróbie. A rękawice od propolisu i złośnic mam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy pierwszych pozytkach pszczoly sa tak zajete znoszeniem pokarmu ze nie interesuja sie niczym, mozna pracowac w pasiece nago, ale to nie znaczy ze nie dostaniemy po zadelku od jakiejs zablakanej pszczoly , ktorej to my stanelismy na drodze, takze kapelusz mile widziany, za to teraz to juz raczej kombinezon albo chociaz bluza i rekawice. Mam dwie rodziny z matkami od miejscowego hodowcy i wlasnie wrocilem z przegladow i te dwie sa jak na wiosne , za to te z matkami z Polski daly popalic jedne mniej drugie bardziej, polska krew :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozmawiałem z pszczelarzem, który dostał strzał w gałkę oczną - przez kilka minut nie widział na oboje oczu - to musi być hardkor. Ja do ula bez kapelusza nie pójdę z prostej przyczyny. Pracuję jako przedstawiciel handlowy i nie widzę siebie u klientów z głową jak po walce bokserskiej... Chociaż z czasem mój organizm reaguje coraz lepiej na użądlenia, ale wczoraj przy przewożeniu uli dostałem 3 żądła w nogi i po godzinie nie było śladu, ale jedno w dłoń, cholernie bolało a opuchlizna do dziś się utrzymała...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tą walką bokserska to nie do końca tak. Jest opuchlizna ale na szczęście nie ma kolorów siniaka. Człowiek wygląda jak na kacu :lol:.

U mnie ukąszenia w twarde części ciała nie pozostawiają już śladów. Gorzej jest z wewnętrzną częścią dłoni, głowy gdzie skóra jest delikatna. Najgorzej dostać kilka żądeł w kostkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tą walką bokserska to nie do końca tak. Jest opuchlizna ale na szczęście nie ma kolorów siniaka. Człowiek wygląda jak na kacu :lol:.

U mnie ukąszenia w twarde części ciała nie pozostawiają już śladów. Gorzej jest z wewnętrzną częścią dłoni, głowy gdzie skóra jest delikatna. Najgorzej dostać kilka żądeł w kostkę.

 Nie jak na kacu, ale jak degustator denaturatu :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.