Kamil572 Opublikowano Czwartek o 09:11 Opublikowano Czwartek o 09:11 Kupuje matki nieunasiennione od pewnego hodowcy w centralnej Polsce(zarejestrowany w KCHZ).I ogólnie matki są dobre,ale ten hodowca ma sklonność do sprzedawania matek nu kilkudniowych.Kiedy protestuje i chcę abym dostał matkę jednodniową to hodowca oburza się mówi że matki nu tygodniowe są dobrze przyjmowane.Nie mogę się z tym zgodzic. Cytuj
lech Opublikowano Czwartek o 16:44 Opublikowano Czwartek o 16:44 Zasada jest taka , że młoda matka , aby zapłodniła się prawidłowo w piątym dniu powinna mieć możliwość oblotu. Jeżeli szesnastego dnia nie czerwi prawidłowo / nie składa jajeczek/ należy ją zlikwidować. Jest tak dlatego bo , aby mieć sukcesy w pszczelarstwie matki powinny być bardzo dobre , a nie dobre. 1 Cytuj
Tadek11 Opublikowano Czwartek o 17:51 Opublikowano Czwartek o 17:51 Kamil ja Ci odpowiem tak 😁 Nie żebym był najmądrzejszy , ale na pewno z dużym doświadczeniem , tak jak manio którego jak czytałem nie lubisz za bardzo , ale mniejsza o to: Więc trzeba zadać sobie kilka pytań - po co mi nowa matka od innego hodowcy ? - Jaka matka mi potrzeba czy unasienniona ze sprawdzonym czerwieniem ? - Czy potrzebna mi jest matka tak zwana "jedodniówka " w cudzysłowie ze wszystkimi ograniczeniami dla takich matek , bo to jest tylko wtedy możliwe realnie , i teraz jak masz matkę własną na przesiedlenie do innej rodziny , lub masz od sąsiada zza płota , który codziennie przegląda wygryzające się matki w izolatorach i Ci tego samego dnia ją przekaże to jest jednodniówka , on czy hodowca który przeważnie wysyła pocztą , to ona nie dotrze do Ciebie tego samego dnia , więc słowo "jedodniówka" to tylko taki skrót myślowy ,chyba , że możesz na telefon jeszcze tego samego dnia odebrać sobie matkę od hodowcy. 🙂 Więc myślę że sprawa wyjaśniona . Na marginesie , mnie kiedyś matka od hodowcy z Jasła szła pocztą 5 dni i przyszła taka zmordowana , że aż żal było patrzeć. - I teraz jest zima sezon martwy , więc sugeruję poczytać sobie na naszym forum tematy archiwalne , dotyczące wymiany matek i wiele zrozumiesz 🙂 Za długo żebym Ci o tym wszystkim pisał , ale zawsze służę poradą i wyjaśnieniem niezrozumiałych dla mniej doświadczonych praktyk niektórych Kolegów ? Więc pytaj 😁 Jest dużo wątków o matkach i sposobach ich poddawania. Na początek przeczytaj to : Cytuj
Kamil572 Opublikowano Piątek o 10:15 Autor Opublikowano Piątek o 10:15 Ale ja odbieram matki osobiście.Kupowałem pocztą ale praktyka pokazała że takie matki są gorsze.Zawsze jest jakiś problem z rodziną z taka matką.A to rodzina nie dochodzi do siły,jest złośliwa,roji sie.Nie mówiąc już że są problemy z przyjęciem matek.Kupowałem matki od najlepszych hodowców.I teraz wolę kupić od miejscowego pszczelarza,który nie spartoli hodowli,wychowa matkę zgodnie z normami i taka matka jest sto razy lepsza. 1 Cytuj
Tadek11 Opublikowano Piątek o 10:58 Opublikowano Piątek o 10:58 31 minut temu, Kamil572 napisał(a): Ale ja odbieram matki osobiście No i o to chodzi 😁 Czyli jak starsza matka to możesz nie odebrać i nie zapłacić , tylko czy ma ona metrykę urodzin z datą 😁 Pozdrawiam 1 Cytuj
lech Opublikowano Piątek o 11:46 Opublikowano Piątek o 11:46 Najlepsze matki to są Matki wyhodowane w własnej pasiece z dobrych matek reprodukcyjnych , najlepiej niestety zakupionych z dobrych zagranicznych hodowli , bo w kraju nie znam dobrych hodowców matek reprodukcyjnych. 1 Cytuj
Tadek11 Opublikowano Piątek o 15:42 Opublikowano Piątek o 15:42 3 godziny temu, lech napisał(a): najlepiej niestety zakupionych z dobrych zagranicznych hodowli Czy odważysz się podać o jakie linie pszczół i o jakie kraje zagraniczne chodzi ? 😁 Zresztą podzielam Twój pogląd i i teraz to jadę na własnych matkach już od chyba siedmiu lat bez dopuszczania "świeżej krwi " . 😁 1 Cytuj
lech Opublikowano Piątek o 16:22 Opublikowano Piątek o 16:22 36 minut temu, Tadek11 napisał(a): Czy odważysz się podać o jakie linie pszczół i o jakie kraje zagraniczne chodzi ? 😁 Zresztą podzielam Twój pogląd i i teraz to jadę na własnych matkach już od chyba siedmiu lat bez dopuszczania "świeżej krwi " . 😁 Jeżeli krainki to zdecydowanie z Austrii sklenary najlepiej linii G10. Troszkę gorsze są sklenary z Słowenii. W żadnym wypadku nie cele z Niemiec. Jeżeli buckfasty to z Danii linii kb pod warunkiem , że do niezbyt dużej pasieki. Cytuj
manio Opublikowano Piątek o 16:51 Opublikowano Piątek o 16:51 (edytowane) 5 godzin temu, lech napisał(a): Najlepsze matki to są Matki wyhodowane w własnej pasiece z dobrych matek reprodukcyjnych , najlepiej niestety zakupionych z dobrych zagranicznych hodowli , bo w kraju nie znam dobrych hodowców matek reprodukcyjnych. To oczywista prawda , ale jak to w każdej działalności istnieje bariera sensu ekonomicznego takiej hodowli w skali 10-15 matek do wymiany rocznie to nie ma sensu , a koszt zakupu i utrzymania reproduktorki nigdy nie przełoży się na zyski z większej produkcji miodu. Zawsze warto hodować własne matki , a nawet jeśli planowany jest zakup reproduktorki , to najpierw trzeba opanować perfekcyjnie hodowlę swoich własnych kundelków. Może się przy tym przypadkowo okazać , że uzyskane wyniki w pełni zadowolą nasze oczekiwania i zaspokoją ambicję. Matka NU ma być wykarmiona i poddana treningowi , odbyć obloty i to też nie bez powodu : wg badań prof. Woyke dobra matka ( oceniania po pogłowiu i śmiertelności czerwiu) musi odbyć minimum 10 kopulacji. In starsza "jednodniówka" tym ma mniej czasu na dobre wykarmienie i wytrenowanie. To jedna z zasadniczych przyczyn porażek z kupionymi matkami . Jeśli na miejscu to najlepiej kupować mateczniki na wygryzieniu : pszczoły karmią matę już na etapie wygryzania się z matecznika , przyjmują na 100% i tak zaopiekowana matka ma największe szanse na sukces. Reszta to już tylko przypadek i genetyka. Warto hodować swoje matki , na początek z tych własnych , dobrych rodzin. Nawet dla samej zabawy i satysfakcji z drobnych sukcesów. Z dużym nadmiarem , żeby było z czego wybierać i łatwo odróżnić najlepsze już na etapie odkładu. Nic lepszego nie wymyśliłem , ani nie wypracowałem. Nie mam też monopolu na wiedzę , bom jedynie drobny amator . Jedyny mój oręż to doświadczenie , a więc również błędy i bolesne porażki. Edytowane Piątek o 17:07 przez manio 1 Cytuj
lech Opublikowano Piątek o 17:56 Opublikowano Piątek o 17:56 56 minut temu, manio napisał(a): To oczywista prawda , ale jak to w każdej działalności istnieje bariera sensu ekonomicznego takiej hodowli w skali 10-15 matek do wymiany rocznie to nie ma sensu , a koszt zakupu i utrzymania reproduktorki nigdy nie przełoży się na zyski z większej produkcji miodu. Dla wielu pszczelarzy kwestia zysku to sprawa drugoplanowa , a najważniejsza jest przyjemność pracy przy pszczołach. Ja osobiście hoduję pszczoły dla zysku i mam pszczoły u obcych ludzi , dlatego doprowadziłem do sytuacji , że jak np. zakładam nadstawki z przekładaniem ramek z czerwiem do nadstawek , to potrafię w połowie uli założyć nadstawki bez dymu bo już dawno zgasł. Wybieranie miodu bez dymu to też żadna sprawa. Dlatego ważne jest dla mnie , aby hodować matki z bardzo dobrego materiału , aby były bardzo łagodne. Cytuj
Tadek11 Opublikowano wczoraj o 11:24 Opublikowano wczoraj o 11:24 17 godzin temu, lech napisał(a): Dla wielu pszczelarzy kwestia zysku to sprawa drugoplanowa , a najważniejsza jest przyjemność pracy przy pszczołach. .....................................................................................................................................................................................................................................................................................Dlatego ważne jest dla mnie , aby hodować matki z bardzo dobrego materiału , aby były bardzo łagodne. Nie wiem , ale je bym takich co tylko dla przyjemności , to nie nazwał pszczelarzami , tylko hobbystami pszczelarstwa 😁 No ale wolnoć Tomku w swoim domku , trzymają tak jak uważają , i psy na łańcuchu też niektórzy hodują 😁 A sprawę doboru matek do swojej pasieki to manio chyba jasno wyłożył 🙂 Cytuj
hurriway Opublikowano wczoraj o 12:52 Opublikowano wczoraj o 12:52 Godzinę temu, Tadek11 napisał(a): Nie wiem , ale je bym takich co tylko dla przyjemności , to nie nazwał pszczelarzami , tylko hobbystami pszczelarstwa 😁 Jedno nie wyklucza drugiego. Można być hobbystą i podchodzić do tematu profesjonalnie, prowadząc gospodarkę nie inaczej niż typowi profesjonaliści, tylko że na inną skalę. Cytuj
Tadek11 Opublikowano wczoraj o 13:50 Opublikowano wczoraj o 13:50 47 minut temu, hurriway napisał(a): Jedno nie wyklucza drugiego. Można być hobbystą i podchodzić do tematu profesjonalnie, prowadząc gospodarkę nie inaczej niż typowi profesjonaliści, tylko że na inną skalę. Oczywiście w jedną stronę tak tak , tylko w drugą stronę jest już inaczej , pomyśl Robert , pszczelarza mającego 300 rodzin pszczelich , zawodowca , utrzymującego się z pszczelarstwa , jak byś takiego publicznie nazwał "hobbystą" to by się obraził 😁 , bo to by zabrzmiało pejoratywnie i mogło być uznane za określenie obraźliwe dla niego zawodowca i poważnego pszczelarza . 😁 Cytuj
manio Opublikowano 22 godziny temu Opublikowano 22 godziny temu 4 godziny temu, Tadek11 napisał(a): A sprawę doboru matek do swojej pasieki to manio chyba jasno wyłożył 🙂 dodam tylko ,że nie mam żadnych problemów z utrzymaniem łagodności pszczół . Podkurzacz stoi na sąsiednim daszku i nie mam potrzeby trzymania go w ręku , na głowie bejsbolówka i na to siatka od komarów - to wystarcza do końca lipca - potem nasze relacje nieco się psują i zakładam bluzę z kapeluszem . Kupuję czasem matkę UN od dobrego (moim zdaniem ) hodowcy i traktuję ją jako zarodową - mieszkam w zagłębiu pszczelarzy wychowanych przez dr Ostrowską czy jej uczniów , więc nie muszę daleko szukać . Cena matki UN odpowiada kosztom jest wyhodowania i unasiennienia - każdy kto to robi wie o czym piszę . Tylko w Polsce sprzedaje się matki NU - moim zdaniem to zakupy nieopłacalne nawet kosztowo , zawsze są straty i nie każda unasienniona matka warta poniesionych kosztów i pracy . Chyba że ja taki małosprytny jestem ? Mam marne zbiory miodu bo po pierwsze pasieka stacjonarna na brzegu dużego jeziora co ogranicza zasięg lotów , a klimat to biegun zimna i V strefa klimatyczna jak na podgórzu , ale bez spadzi jodłowej . Nie narzekam i nie szukam lepiej nie wędruję , zlikwidowałem miejskie lokalizacje. Jestem u siebie , na Ojcowiźnie i to najważniejsze. Choć z każdej strony już mnie naciskają mieszczuchy , więc muszę dbać i o ich bezpieczeństwo . Pewnie ,że fajnie mieć matkę reproduktorkę , unasiennioną wiadomą linią - ale to wymaga jednak zupełnie innego zaangażowania i opieki nad nią i jej rodziną . Nawet w takim przypadku dużo jednak zależy od trutni , które unasienniają te ślachetne córki. Nie miałem dotychczas na to czasu i deklarowałem się jako leniwy manio - czyli pszczelarz amator szukający metod jak najmniej absorbujących . Choć kocham swoje pszczoły i lubię czasem po prostu usiąść pomiędzy ulami , popatrzyć , posłuchać , a nawet powąchać jak one pracują. Czy to już wariactwo ? Czy jeszcze hobby ? Cytuj
Tadek11 Opublikowano 4 godziny temu Opublikowano 4 godziny temu 17 godzin temu, manio napisał(a): Czy to już wariactwo ? Czy jeszcze hobby ? Raczej wygląda mi to jako uzależniające hobby , podobnie jest i u mnie . 😁 człowiek może mieć wiele różnych hobby , a człowieka mającego hobby , nazywamy hobbystą , a definicja hobby to za AI to - "ulubiona czynność wykonywana dla przyjemności i relaksu, poza pracą, która pozwala rozwijać umiejętności, zdobywać wiedzę, a czasem nawet zarabiać," czyli jest jakieś rozgraniczenie pojęć. Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.