Skocz do zawartości
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kupuje matki nieunasiennione od pewnego hodowcy w centralnej Polsce(zarejestrowany w KCHZ).I ogólnie matki są dobre,ale ten hodowca ma sklonność do sprzedawania matek nu kilkudniowych.Kiedy protestuje i chcę abym dostał matkę jednodniową to hodowca oburza się mówi że matki nu tygodniowe są dobrze przyjmowane.Nie mogę się z tym zgodzic.

Opublikowano

Zasada jest taka , że młoda matka , aby zapłodniła się prawidłowo w piątym dniu powinna mieć możliwość oblotu. Jeżeli szesnastego dnia nie czerwi prawidłowo / nie składa jajeczek/ należy ją zlikwidować. Jest tak dlatego bo , aby mieć sukcesy w pszczelarstwie matki powinny być bardzo dobre  , a nie dobre.

  • Lubię 1
Opublikowano

Kamil ja Ci odpowiem tak 😁 Nie żebym był najmądrzejszy , ale na pewno z dużym doświadczeniem  , tak jak manio którego jak czytałem nie lubisz za bardzo , ale mniejsza o to: 

Więc  trzeba zadać sobie kilka pytań 

- po co mi nowa matka od innego hodowcy ?

- Jaka matka mi potrzeba  czy unasienniona ze sprawdzonym czerwieniem ? 

- Czy  potrzebna mi jest  matka tak zwana "jedodniówka " w cudzysłowie  ze wszystkimi ograniczeniami dla takich matek , bo to jest tylko wtedy możliwe realnie ,  i teraz  jak masz matkę własną na przesiedlenie do innej rodziny ,  lub masz  od sąsiada zza płota , który codziennie przegląda  wygryzające się matki w izolatorach i Ci tego samego dnia ją przekaże to jest jednodniówka ,  on czy hodowca  który przeważnie wysyła  pocztą  ,  to ona nie dotrze do Ciebie tego samego dnia , więc słowo "jedodniówka"  to tylko taki skrót myślowy ,chyba , że  możesz na telefon jeszcze tego samego dnia odebrać sobie matkę od hodowcy. 🙂 Więc myślę że sprawa wyjaśniona . Na marginesie , mnie kiedyś matka od hodowcy z Jasła szła pocztą 5 dni i przyszła taka zmordowana , że aż żal było patrzeć. 

- I teraz jest zima  sezon martwy , więc sugeruję poczytać sobie na naszym forum tematy archiwalne , dotyczące wymiany matek i wiele zrozumiesz 🙂

Za długo żebym Ci o tym wszystkim pisał , ale zawsze służę poradą i wyjaśnieniem niezrozumiałych dla mniej doświadczonych  praktyk niektórych Kolegów ?

Więc pytaj 😁

Jest dużo wątków o matkach i sposobach ich poddawania.

Na początek przeczytaj to :

 

 

Opublikowano

Ale ja odbieram matki osobiście.Kupowałem pocztą ale praktyka pokazała że takie matki są gorsze.Zawsze jest jakiś problem z rodziną z taka matką.A to rodzina nie dochodzi do siły,jest złośliwa,roji sie.Nie mówiąc  już że są problemy z przyjęciem matek.Kupowałem matki od najlepszych hodowców.I teraz wolę kupić od miejscowego pszczelarza,który nie spartoli hodowli,wychowa matkę zgodnie z normami i taka matka jest sto razy lepsza.

  • Lubię 1
Opublikowano
31 minut temu, Kamil572 napisał(a):

Ale ja odbieram matki osobiście

No i o to chodzi 😁 Czyli jak starsza matka to możesz nie odebrać i nie zapłacić  , tylko  czy ma ona metrykę urodzin z datą  😁

Pozdrawiam

 

  • Haha 1
Opublikowano

Najlepsze matki to są Matki wyhodowane w własnej pasiece z dobrych matek reprodukcyjnych , najlepiej niestety zakupionych z dobrych zagranicznych hodowli , bo w kraju nie znam dobrych hodowców matek reprodukcyjnych.

  • Lubię 1
Opublikowano
3 godziny temu, lech napisał(a):

najlepiej niestety zakupionych z dobrych zagranicznych hodowli

Czy odważysz się podać o jakie linie pszczół  i o jakie  kraje zagraniczne chodzi ? 😁 Zresztą podzielam Twój pogląd i  i  teraz to jadę  na własnych matkach już od chyba siedmiu lat  bez dopuszczania "świeżej krwi " .  😁

  • Lubię 1
Opublikowano
36 minut temu, Tadek11 napisał(a):

Czy odważysz się podać o jakie linie pszczół  i o jakie  kraje zagraniczne chodzi ? 😁 Zresztą podzielam Twój pogląd i  i  teraz to jadę  na własnych matkach już od chyba siedmiu lat  bez dopuszczania "świeżej krwi " .  😁

Jeżeli krainki to zdecydowanie z Austrii sklenary najlepiej linii G10. Troszkę gorsze są sklenary z Słowenii. W żadnym wypadku nie cele z Niemiec. Jeżeli buckfasty to z Danii linii kb pod warunkiem , że do niezbyt dużej pasieki.

Opublikowano (edytowane)
5 godzin temu, lech napisał(a):

Najlepsze matki to są Matki wyhodowane w własnej pasiece z dobrych matek reprodukcyjnych , najlepiej niestety zakupionych z dobrych zagranicznych hodowli , bo w kraju nie znam dobrych hodowców matek reprodukcyjnych.

To oczywista prawda , ale jak to w każdej działalności istnieje bariera sensu ekonomicznego takiej hodowli w skali 10-15  matek do wymiany rocznie to nie ma sensu , a koszt zakupu i utrzymania  reproduktorki nigdy nie przełoży się na zyski z większej produkcji miodu.

Zawsze warto hodować własne matki , a nawet jeśli planowany jest zakup reproduktorki , to najpierw trzeba opanować perfekcyjnie hodowlę swoich własnych kundelków. Może się przy tym przypadkowo okazać , że uzyskane wyniki w pełni zadowolą nasze oczekiwania i zaspokoją ambicję.  Matka NU ma być wykarmiona i poddana treningowi , odbyć  obloty  i to też nie bez powodu :  wg badań prof. Woyke  dobra matka ( oceniania po pogłowiu i śmiertelności czerwiu) musi odbyć minimum 10 kopulacji. In starsza "jednodniówka" tym ma mniej czasu na dobre wykarmienie i wytrenowanie. To jedna z zasadniczych przyczyn porażek z kupionymi matkami . Jeśli na miejscu to najlepiej kupować mateczniki na wygryzieniu  : pszczoły karmią matę już na etapie wygryzania się z matecznika , przyjmują na 100% i tak zaopiekowana matka ma największe szanse na sukces. Reszta to już tylko przypadek i genetyka. 

Warto hodować swoje matki , na początek z tych własnych , dobrych rodzin. Nawet dla samej zabawy i satysfakcji z drobnych sukcesów. Z dużym nadmiarem , żeby było z czego wybierać i łatwo odróżnić najlepsze już na etapie odkładu. Nic lepszego nie wymyśliłem , ani nie wypracowałem.  Nie mam też monopolu na wiedzę , bom jedynie drobny amator . Jedyny mój oręż to doświadczenie , a więc również błędy i bolesne porażki.  

Edytowane przez manio
  • Dziękuję 1
Opublikowano
56 minut temu, manio napisał(a):

To oczywista prawda , ale jak to w każdej działalności istnieje bariera sensu ekonomicznego takiej hodowli w skali 10-15  matek do wymiany rocznie to nie ma sensu , a koszt zakupu i utrzymania  reproduktorki nigdy nie przełoży się na zyski z większej produkcji miodu.

 

Dla wielu pszczelarzy kwestia zysku to sprawa drugoplanowa , a najważniejsza jest przyjemność pracy przy pszczołach.  Ja osobiście hoduję pszczoły dla zysku i  mam pszczoły u obcych ludzi , dlatego doprowadziłem do sytuacji , że jak np. zakładam nadstawki z przekładaniem ramek z czerwiem do nadstawek , to potrafię w połowie uli założyć nadstawki bez dymu bo już dawno zgasł. Wybieranie miodu bez dymu to też żadna sprawa. Dlatego ważne jest dla mnie  , aby hodować matki z bardzo dobrego materiału , aby były bardzo łagodne.

Opublikowano
17 godzin temu, lech napisał(a):

Dla wielu pszczelarzy kwestia zysku to sprawa drugoplanowa , a najważniejsza jest przyjemność pracy przy pszczołach.  .....................................................................................................................................................................................................................................................................................Dlatego ważne jest dla mnie  , aby hodować matki z bardzo dobrego materiału , aby były bardzo łagodne.

Nie wiem , ale je bym takich co tylko dla przyjemności , to nie nazwał pszczelarzami , tylko hobbystami pszczelarstwa 😁  No ale wolnoć Tomku w swoim domku , trzymają tak jak uważają , i psy na łańcuchu też niektórzy hodują  😁  A sprawę doboru matek do swojej pasieki to manio chyba jasno wyłożył 🙂

Opublikowano
Godzinę temu, Tadek11 napisał(a):

Nie wiem , ale je bym takich co tylko dla przyjemności , to nie nazwał pszczelarzami , tylko hobbystami pszczelarstwa 😁

Jedno nie wyklucza drugiego. Można być hobbystą i podchodzić do tematu profesjonalnie, prowadząc gospodarkę nie inaczej niż typowi profesjonaliści, tylko że na inną skalę. 

Opublikowano
47 minut temu, hurriway napisał(a):

Jedno nie wyklucza drugiego. Można być hobbystą i podchodzić do tematu profesjonalnie, prowadząc gospodarkę nie inaczej niż typowi profesjonaliści, tylko że na inną skalę. 

Oczywiście   w jedną stronę tak tak , tylko w drugą stronę jest już inaczej  , pomyśl  Robert , pszczelarza mającego 300 rodzin pszczelich ,  zawodowca ,  utrzymującego się z pszczelarstwa  , jak byś takiego publicznie nazwał  "hobbystą"   to by  się  obraził  😁 , bo to by zabrzmiało  pejoratywnie i mogło być uznane za określenie obraźliwe dla niego zawodowca i poważnego pszczelarza  . 😁

Opublikowano
4 godziny temu, Tadek11 napisał(a):

A sprawę doboru matek do swojej pasieki to manio chyba jasno wyłożył 🙂

dodam tylko ,że nie mam żadnych problemów z utrzymaniem łagodności pszczół . Podkurzacz stoi na sąsiednim daszku i nie mam potrzeby trzymania go w ręku , na głowie bejsbolówka i na to siatka od komarów - to wystarcza do końca lipca - potem nasze relacje nieco się psują :) i zakładam bluzę z kapeluszem . Kupuję czasem matkę UN od dobrego (moim zdaniem ) hodowcy i traktuję ją jako zarodową  - mieszkam w zagłębiu pszczelarzy wychowanych przez dr Ostrowską czy jej uczniów , więc nie muszę daleko szukać . Cena matki UN odpowiada kosztom jest wyhodowania i unasiennienia - każdy kto to robi wie o czym piszę . Tylko w Polsce sprzedaje się  matki NU - moim zdaniem to zakupy nieopłacalne nawet kosztowo , zawsze są straty i nie każda unasienniona matka warta poniesionych kosztów i pracy . Chyba że ja taki małosprytny jestem ?

  Mam marne zbiory miodu bo po pierwsze pasieka stacjonarna na brzegu dużego jeziora co ogranicza zasięg lotów , a  klimat to biegun zimna i V strefa klimatyczna jak na podgórzu , ale bez spadzi jodłowej :( . Nie narzekam i nie szukam lepiej nie wędruję , zlikwidowałem miejskie lokalizacje. Jestem u siebie , na Ojcowiźnie i to najważniejsze. Choć z każdej strony już mnie naciskają mieszczuchy , więc muszę dbać i o ich bezpieczeństwo .

Pewnie ,że fajnie mieć matkę reproduktorkę , unasiennioną wiadomą linią  - ale to wymaga jednak zupełnie innego zaangażowania i opieki  nad nią i jej rodziną  . Nawet w takim przypadku dużo jednak zależy od trutni , które unasienniają te ślachetne córki.  Nie miałem dotychczas na to czasu i deklarowałem się jako leniwy manio - czyli pszczelarz amator szukający metod jak najmniej absorbujących . Choć kocham swoje pszczoły i lubię czasem po prostu usiąść pomiędzy ulami , popatrzyć , posłuchać , a nawet powąchać jak one pracują. Czy to już wariactwo ? Czy jeszcze hobby ?

Opublikowano
17 godzin temu, manio napisał(a):

Czy to już wariactwo ? Czy jeszcze hobby ?

Raczej wygląda mi to jako uzależniające  hobby , podobnie jest i u mnie . 😁 człowiek może mieć wiele różnych hobby  , a człowieka mającego hobby , nazywamy hobbystą , a definicja hobby to za AI  to  - "ulubiona czynność wykonywana dla przyjemności i relaksu, poza pracą, która pozwala rozwijać umiejętności, zdobywać wiedzę, a czasem nawet zarabiać,"   czyli jest jakieś rozgraniczenie pojęć. 

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.