Jump to content
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

Wyprawka dla młodego pszczelarza


Emik3

Recommended Posts

Albo rybki albo pipki. Ja znam krowiarzy co trzymają pszczoły . Trzymają , bo zysk z pszczół  to  pryszcze na tyłkach ich krów więcej warte .Zarywają dzień święty - Niedzielę bo mają  krowy w tygodniu. I tyle .

Link to comment
Share on other sites

Nie musicie mi tłumaczyć, sam mam krowy mleczne wiem, że z uli się nie utrzyma, tylko z pszczół i że trzeba się trochę postarać aby rodziny przynosiły zadowalającą ilość miodu. Wiem też, że w obecnych czasach z rolnika tak jak z pszczelarza wszyscy starają się każdą uzyskaną złotówkę wydoić dlatego właśnie trzeba się starać aby coś zostało .

 

Albo rybki albo pipki. Ja znam krowiarzy co trzymają pszczoły . Trzymają , bo zysk z pszczół do to pryszcze na tyłkach ich krów więcej wart.Zarywają dzień święty - Niedzielę bo mają  krowy w tygodniu. I tyle .

No właśnie .

Kiedy zaczyna się gorący okres w pasiekach . Nastroje rojowe , okres miodobrań , kiedy po kilku dniach niepogody pszczelarze ruszają kto żyw do pasieki ,

to rolnicy mający krowy ruszają kosiarkami na łąki , bo zaczynają się sianokosy .

Sezony bardzo mocno się zazębiają .

Bożena ma krowy i pszczoły .

Może podzieli się wiedzą z własnego doświadczenia jak to w praktyce wygląda ?

Czy korzystniej jest w dzisiejszej Polsce zaniedbać krowy kosztem pszczół , czy pszczoły kosztem krów ...

 

 

Link to comment
Share on other sites

Czy nie wspominałem, że czas też posiadam? Pierwszy pokos wypada +-29 maja. Ogólnie robienie pierwszej pryzmy trwa +- 3 dni z czego tylko jednego dnia nie ma czasu na zajęcie się czymkolwiek innym. Ule wymagają czasu, ale nie wypruwania sobie żył. Ogólnie poziom wypowiedzi niektórych osób na tym forum jest zatrważający pomimo tego, że od samego początku nie starałem się nikogo urazić i wielu osobom wydaje się, że obecni młodzi ludzie inteligencję równą mają taboreta.

 

W związku z tym opiszę dokładnie sytuację, aby "mądrym" ludziom wyjaśnić sytuację.

 

Mam +- 30 krów mlecznych do tego też +- 30 ha łąk i 4 ha kukurydzy. Sytuacja w mojej okolicy jest taka, że pomimo szczerych chęci zakup ziemi nie jest chwilowo możliwy, bo ludzie trzymają po 3-5 krów i trzymają ziemię bo "dopłaty" a do tego hektar ziemi klasy 5 kosztuje 35 tysięcy wzwyż o ile ktoś w ogóle chce sprzedać, za dzierżawy też sobie liczą po 400 zł za ha i to na "słowo" co często się kończy wiadomym efektem. Na roli pracuję ja (26 lat), rodzice (50+) i żona (24). W związku z tym nawet jeśli na roli byłoby dużo pracy krótkookresowo (po kilka dni na poszczególne pokosy) to zawsze jakaś osoba by się znalazła, która doglądałaby pszczół. Z pracą poza rolnictwem na wsi jest krucho więc żona cieszyłaby się, że może pomagać w czymś co w ogóle jakiś pieniądz będzie przynosiło (wypowiadałem się, że pasieka będzie jako dodatkowe źródło dochodu a nie główne) i w momencie zakładania pasieki szkoliłbym się razem z nią, aby razem zajmować się pszczołami. Myślenie ludzi starej daty jest takie, żeby siedzieć na du**e i nic nie robić, ja natomiast w związku z tym, że w ciągu najbliższych 5 lat nie będę miał ziemi w okolicy 1 km do zakupu to postanowiłem zainwestować małą kwotę (bo co to jest te 5-10 tysięcy na roli) która to kwota prędzej czy później się zwróci a za 5 lat może będzie możliwość dokupienia 10 ha ziemi w mojej bliskiej okolicy to wtedy i pracy będzie więcej, ale i lepsze pieniądze w związku z czym i pracownika zatrudnię a nie spodziewam się, żeby rodzice na starość nie chcieli mieć jakiegoś zajęcia gdyby okazało się, że muszę ciągle pracować na łąkach i pastwiskach. W związku z czym jak pisałem na chwilę obecną czas jest a za parę lat gdy okaże się że gospodarka absorbuje więcej czasu a rodzice zaczną mi niedomagać to i zatrudnię pomocnika. Mam warunki i wiek, który umożliwiają mi podejmowanie takich czy innych inwestycji a pszczoły może wypalą, a może nie, ale jest to gałąź, która praktycznie nic mnie nie będzie kosztowała a ze względu na posiadanie 95% ziemi klasy 5 nie mogę przerzucić się na bardziej dochodową produkcję rolniczą. Jest to jakaś opcja rozwoju na najbliższe lata a w momencie gdy okaże się, że mogę powiększyć gospodarstwo to to zrobię. Nie chcę jednak obudzić się za 10 lat w których nie podjąłem nawet próby przeprowadzenia żadnej inwestycji i żeby się nie okazało po tym okresie, że już z samych krów utrzymać się nie da albo środki na zakup ziemi się skończyły ze względu na pogarszającą się sytuację na rynku. Chcę żyć na wsi, pracować we własnym gospodarstwie przekazywanym z dziada pradziada, które przekażę potem swoim dzieciom niestety obecnie jak pisałem nie mam możliwości rozwinięcia gospodarstwa. Pasieka będzie absorbowała czas, ale po kilku latach zacznie przynosić dochód. W dużej mierze od umiejętności znalezienia się na rynku i zajmowania się pasieką zależeć będzie wielkość tego dochodu nie mniej jednak sądzę, że na "waciki" wystarczy i moim zdaniem jest to lepsze niż posadzić du**ę i mówić, że jest źle i nic nie robić, bo lepiej nie będzie. Nic nie będzie zaniedbywane. Gdyby nagle okazało się, że mam środki i możliwość podwojenia wielkości gospodarstwa i naprawdę nie byłoby czasu na zajęcie się pasieką to oddałbym ule i zajął się gospodarstwem nie mniej jak wspominałem, nie zanosi się na taką niespodziankę.

 

 

Nie mniej jak widzę, to wiele osób od razu wie, że będzie kicha i lepiej siedzieć. Nie prezentuje poziomu inteligencji "buta" więc nie zabierałbym się za coś bez zastanowienia czy nie będę miał czasu na zajęcie się danym zagadnieniem. Nawet w okresie robienia sianokiszonek osobiście znalazłbym 4 h dziennie, żeby spojrzeć co się w pasiece dzieje przy obecnym sezonowym natłoku pracy. Mógłbym teoretycznie zatrudnić się w firmach specjalizujących się w usługach rolniczych na pół etatu, ale sądzę, że lepiej pracować na swoim i dysponować czasem w swoim zakresie niż dorabiać na obcy kapitał.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Albo rybki albo pipki. Ja znam krowiarzy co trzymają pszczoły . Trzymają , bo zysk z pszczół  to  pryszcze na tyłkach ich krów więcej warte .Zarywają dzień święty - Niedzielę bo mają  krowy w tygodniu. I tyle .

 

W niedzielę też trzeba krowy wydoić więc tak czy inaczej przy hodowli krów mlecznych nie ma dnia "wolnego". Znam też wiele osób, które trzymają krowy pomimo dopłacania do interesu. Znam też kilku pszczelarzy, którzy trzymają po kilka uli na krzyż, co zimę połowa rodzin im ginie ale trzymają i sprzedają sąsiadom miód, żeby na wódkę mieć. Wiele zależy od danej sytuacji, ja swoją opisałem. Nie spodziewam się, że pszczoły nagle zaczną złote góry przynosić, bo nasza kochana Unia postarała się o to, żeby nic nie było za bardzo dochodowe w rolnictwie i zawsze lepszy jakiś dochód niż żaden jeśli pozostanie jeszcze trochę czasu na odpoczynek.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Nikt tu Ci Kolego nie ubliża i nikt nie uważa młodych za debili. Nie mając pszczół masz tylko teoretyczne pojęcie o  potrzebnym czasie. Najlepiej jak napisał Robert aby Bożena wtrąciła 3 grosze. Rozmawiamy nie o marginesie krowiarsko- pszczelarskim. :D

 

to lepsze niż posadzić du**ę i mówić, że jest źle i nic nie robić, bo lepiej nie będzie.

Dokładnie masz rację rób i wszyscy tu będą trzymać za Ciebie kciuki i na pewno pomożemy . Nie dziw się i nam bo co nieraz wyskakuje ktoś jak Filip z konopi i biznesy robi na pszczelarstwie. ;)

Link to comment
Share on other sites

Chwala Ci za to ze jestes i chcesz zyc na wsi.

To ze jestes rolnikiem i chcesz miec pszczoly jednoczesnie, ma swoje wady  ale ma tez zalety.

Zaleta jest to ze dysponujesz maszynami i ziemia i to ty decydujesz jaki i gdzie siejesz poplon, a to dla pszczol juz duzo.

Super by bylo gdybys przeciagnal terminy koszenia lak, na po kwitnieniu kwiatow, ale nie wiem czy to mozliwe.

Zaczynajac np od 5 rodzin, w pierwszyn sezonie moze ci  sie wydawac ze musisz poswiecic duzo czas na pszczoly,

ale to wszystko kwestia wprawy i doswiadczenia. Malymi krokami do przodu, nie zaczynaj od 15 rodzin bo miodobranie zazebi sie z sianokosami

i sie zniechecisz.

Rolnictwo i pszczelarstwo laczy jedno : POGODA.

Sam pracuje na farmie gdzie jest okolo 300krow dojnych i 1000ha ziemi, ale u mnie laki kosza jak jeszcze nie ma nawet paczkow ,

no chyba ze przychodzi taki rok jak ten gdzie pierwszy pokos robiony byl na koncu czerwca, bo padalo.

Na gospodarstwie nie jestes sam, wiec to tylko kwestia organizacji pracy

Jak nie sprobujesz to sie nie dowiesz jak to bedzie. Powodzenia ;)

Link to comment
Share on other sites

"Chcesz być szczęśliwy jeden dzień, to się opij.

Chcesz być szczęśliwy jeden miesiąc, to się ożeń.

Chcesz być szczęśliwy całe życie, to zajmuj się pszczołami. "

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.