Jump to content

Drogi Użytkowniku.

Zdajemy sobie sprawę, iż reklamy czasami bywają uciążliwe, jednak  staramy się z nich utrzymywać. Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszej stronie, a komunikat zniknie. Dziękujemy za zrozumienie!

Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"
Sign in to follow this  
Quidam

Vademecum rozmnażania drzew i krzewów miododajnych.

Recommended Posts

Zgodnie z sugestiami, przedstawiam krótki zarys tematu z zakresu rozmnażania roślin. Bardzo trudno jest w sposób skondensowany i czytelny przedstawić wiedzę z tego rozległego działu. Spotkać możemy gatunki roślin, dla których musimy zastosować dedykowany sposób postępowania - chcąc je rozmnożyć. Na szczęście dla przeważającej większości gatunków, wiedza jaką przedstawiłem jest uniwersalna. Starałem się w niniejszym opracowaniu zwrócić uwagę Czytelników na najistotniejsze czynniki, mogące przydać się pszczelarzom, którzy chcą nasadzeniami wzbogacać swoją bazę pożytkową wokół pasiek. Stąd też obszerne opisy w odniesieniu do najłatwiejszych metod rozmnażania.


 

Vademecum rozmnażania drzew i krzewów miododajnych.

Istnieją dwa podstawowe sposoby rozmnażania roślin (pomijam kulturę hodowli tkanek in vitro) :

  1. generatywna – wysiew nasion,

  2. wegetatywna :

    a) ukorzenianie pędów,

    b) dzielenie karp, wykopywanie odrostów korzeniowych,

    c) szczepienie.

1. Metoda generatywna podstawowa, nie wymagająca szczególnej wiedzy (przy założeniu , że zrozumiemy podstawy). Siew nasion przeprowadzać możemy od wczesnej jesieni przez zimę do późnej wiosny. Z siewem jesiennym należy się powstrzymać do pierwszych spodziewanych przymrozków. Nasiona wysiane zbyt wcześnie np. w namiocie foliowym, mogą skiełkować jeszcze przed nastaniem zimy (mrozów), a wówczas siewki nie mają szans na przezimowanie.

Podłoże do wysiewu musi cechować się przepuszczalnością – najczęściej to mieszanina torfu z piaskiem (najlepiej płukanym) w stosunku 1:1 lub 1:2. Unikać należy substratów bardzo żyznych czy kompostu, ze względu na fakt, że mogą być nośnikami przetrwalników grzybów chorobotwórczych. Najlepiej jeśli podłoże w które siejemy, było jałowe pod tym względem.

Można siać wprost do gruntu w przygotowane uprzednio, odchwaszczone, dobrze spulchnione podłoże. Niestety w tym wariancie liczyć się trzeba ze znacznymi stratami, spowodowanymi przez gryzonie. Poza tym siewki, które skiełkują wczesną wiosna są narażone na częste, późne przymrozki.

Dlatego najrozsądniej siać w warunkach kontrolowanych (namiot foliowy, szklarnia, inspekt), gdzie możemy kiełkujące nasiona, młode rośliny lepiej pielęgnować (najbardziej optymalna metoda).

Można nasiona zaprawiać zaprawami nasiennym, chroniącymi przed chorobami grzybowymi, ale takie zaprawy wpływają na spowolnienie procesu kiełkowania.

Sieję rośliny od ponad 35 lat i od dawna nie stosuję już zapraw nasiennych. Wystarczy mi, że torf i piasek płukany wolny jest od patogenów ze świata grzybów (zgorzele siewek).

Siejąc do kuwet lub skrzynek drewnianych (unikać ze względu na pleśnienie materiału) liczyć się trzeba z tym, że taki materiał (głównie drzewa) powinien być przepikowany lub wysadzony do doniczek - gruntu jeszcze w tym samym roku.

Więc albo pikujemy kiełkujące nasiona w fazie liścieni lub pierwszych liści młodocianych do donic, lub czekamy do jesieni, wówczas siewki - które osiągnęły pożądane rozmiary - wysadzamy na miejsca stałe. Te słabsze można podhodować przez następne lata w donicach.

Zbiór nasion przeprowadzamy zazwyczaj przed osiągnięciem przez nie pełnej dojrzałości (kolor zmienia się z barwy zielonej na brązowawo-szarą), zrywając je z drzewa czy krzewu.

Tak zebrane nasiona po lekkim podsuszeniu, możemy przechowywać w szczelnych pojemnikach w lodówce (bez konieczności zamrażania) lub wysiać bezpośrednio do gruntu. Można zbierać również nasiona w pełni dojrzałe (suche i brązowe), ale tak wysiane przelegują w ziemi i kiełkują dopiero na drugą wiosnę od wysiewu (najczęściej - choć nie dotyczy to wszystkich gatunków).

Stratyfikacja nasion przeprowadzana jest głównie z dwóch powodów.

Część nasion różnych gatunków dojrzewa posprzętnie (zarodek nie jest w pełni rozwinięty i wymaga czasu do osiągnięcia pełnego rozwoju), lub przechowuje się duże partie w warunkach kontrolowanej temperatury i wilgotności przez wiele lat, gromadząc zapasy na lata nieurodzaju.

Z mojej praktyki - zebrane nasiona po wstępnym oczyszczeniu i podsuszeniu, przechowuję w lodówce (skrzynka na warzywa) do czasu wysiewu - a ma to miejsce zazwyczaj w X-XI. Wg mnie, najlepszą stratyfikację przeprowadza natura. Nasiona klonów odskrzydlam (wyłamuje lub odcinam aparat lotny) w ten sposób oszczędzam miejsce w kuwetach przy wysiewie. To samo wykonuje wysiewając nasiona lip. Obrywam podsadkę z szypułkami, a sieje wyłącznie kuliste orzeszki.

Wysiane nasiona przykrywam siatką zabezpieczającą je przed gryzoniami.

Sieję pojedynczo w otwory wykonane ostrym narzędziem (nasiona duże lub cenne). Nasiona drobne wysiewam rzutowo lub w rowki, przykrywając je warstwą płukanego piasku. Po tej czynności kuwetę podlewam i wstawiam do namiotu foliowego.

Przyjmuje się, że grubość przykrycia nasion powinna osiągać 1-2 grubości samego nasiona (czyli nasiono o średnicy 1 cm przykrywam 1-2 cm podłoża). Nasiona bardzo drobne (brzoza czy większość bylin) wciskam w podłoże za pomocą dociętej szyby lub sklejki, zamgławiam drobnokroplistym zraszaczem, i co pewien czas pilnuję aby wierzchnia warstwa gleby nadmiernie nie przesychała.

Można również rozłożyć na tak wysianymi nasionami kawałek foli lub szyby, ale zdarza się, że takie podłoże masowo opanowują glony, mchy lub porostnica wielokształtna. Można posypać takie miejsca sproszkowanym węglem drzewnym lub kupić środek Mogeton 25WP - na mchy i uciążliwą porostnicę.

Jeśli ktoś nie ma możliwości wysiewu jesiennego, może oczywiście przechowywać nasiona w lodówce przez okres zimy (bez jakiegokolwiek uszczerbku w zdolności kiełkowania). Pamiętać należy, aby co pewien czas zajrzeć do nich i sprawdzić czy nie dochodzi - w wyniku słabego podsuszenia - do procesu pleśnienia nasion (dość częste zjawisko). Wiosną - przed wysiewem - takie nasiona warto jest namoczyć w wodzie przez dobę, odsączyć z nadmiaru wody, lekko podsuszyć i natychmiast wysiać.

Z podsuszaniem wstępnym, trzeba mieć trochę wyczucia. Nie można ich suszyć na słońcu czy kaloryferze. Wykorzystuje do tego miejsca zacienione, z lekkim przewiewem. Nawet nasiona zebrane w prawidłowej fazie dojrzałości (wspomniane przejście z barwy zielonej w brązowawą), nadmiernie przesuszone – tracą zdolność kiełkowania na wiosnę przyszłego roku i przelegują.

Nasiona z mięsistych owoców (wiśnie, śliwy itp.) należy wydobyć ręcznie lub poddać krótkiemu procesowi fermentacji, pestki opłukać z resztek owocni, lekko podsuszyć i wysiać lub przechować. Takie nasiona należy częściej przeglądać, ze względu na to, że na pozostałościach z miąższu owocni, dość łatwo rozwijają się grzyby pleśniowe.

Nasiona klonów, lip, grabów czy jesionu można zbierać „na zielono” czyli przed osiągnięciem pełnej dojrzałości (VII-VIII). Takie nasiona zbieramy ręcznie z drzewa i natychmiast, bez podsuszania - po wstępnym oczyszczeniu - wysiewamy. Ten sposób postępowania daje nam prawie 100% wschody na wiosnę przyszłego roku. Niestety w tym wariancie, trzeba wykazywać się intuicją, aby nie zbierać nasion zbyt wcześnie, z niewykształconym zarodkiem.

Gdybyśmy zebrali nasiona lipy, graba czy klona w pełni dojrzałe (np. w listopadzie), przechowali w lodówce i wysiali wiosną, wówczas niewielki odsetek nasion (optymistycznie 25%) wzejdzie w roku wysiewu. Reszta powinna wzejść na wiosnę drugiego roku (czasami w trzecim roku).

Wskazane jest aby opisywać zebrane nasiona – pamięć jest zawodna, a w ten prosty sposób unikniemy problemów.

Siejąc nasiona uzyskujemy potomstwo o cechach rodziców. Rzadko zdarza się, aby potomstwu przekazywane były cechy odmiany (np. wielkość kwiatów czy obfitość kwitnienia). Osobniki o cechach nas interesujących, możemy rozmnażać tylko z zastosowaniem metody wegetatywnej (ukorzenianie – szczepienie).


 

2. Metoda wegetatywna :

a) ukorzenianie pędów – najbardziej rozpowszechniona metoda rozmnażania roślin z grup bylin, krzewów i niektórych gatunków/odmian drzew.

Wykorzystujemy w tej metodzie naturalny proces wytwarzania korzeni z tkanki twórczej (miazgi). W wyniku procesów twórczych, z tkanki przyrannej tworzy się kallus, a z niego korzenie. Aby ten proces przyspieszyć, stosuje się syntetyczne/naturalne hormony roślinne – auksyny (regulatory wzrostu roślin): kwas indolilo-3-octowy (IAA) ,kwas indolilo-3-masłowy (IBA), kwas naftylo-1-octowy (NAA) oraz kwas 2,4-dichlorofenoksyoctowy (2,4-D). Sprawę komplikuje fakt, że niektóre gatunki roślin ukorzeniają się lepiej przy zastosowaniu konkretnego kwasu. Można zastosować uniwersalny ukorzeniacz. Jest to mieszanina talku z dedykowanym kwasem w odpowiednim stężeniu (słabszym - jeśli ukorzeniamy sadzonki zielne i mocniejszym - jeśli ukorzeniamy sadzonki zdrewniałe). Na rynku dostępne są ukorzeniacze do roślin, a właściwie ich substytuty. W Polsce jest zakaz używania auksyn w ukorzeniaczach. Dlatego wykorzystuję dostępny w sprzedaży holenderski Rhizopon AA 0,5% -1%, dający mi 100% skuteczność.

- ukorzenianie pędów zdrewniałych; pędy z 2-5 pąkami ścinamy w okresie spoczynku roślin (wczesna zima). Pamiętać należy o tym, że ścinane pędy wiążemy w pęczki mając na uwadze ich geotropizm - czyli wierzchołek pączków na pędzie musi być skierowane do góry. Związane w pęczki pędy, wkładamy do lekko zwilżonego torfu i przechowujemy w piwnicy lub w workach foliowych w lodówce, pamiętając aby co pewien czas, lekko opryskać pędy wodą - by nie dopuścić do ich przesuszenia. Podłoże do ukorzeniania to torf lub mieszanina torfu z piaskiem, musi być przepuszczalne. Najrozsądniej jest ukorzeniać pędy w wielodoniczkach lub małych doniczkach, choć można zastosować kuwety wypełnione substratem. Wczesną wiosną (II-III) przygotowane wiązki pędów wyciągamy, ok.1 cm pod dolnym pączkiem (lub parą pączków) ścinamy pęd ukośnie ostrym nożem (krótkim cięciem), tak ściętą dolną część pędu zanurzamy w ukorzeniaczu, nadmiar talku otrzepujemy i wsadzamy we wcześniej przygotowany otwór w podłożu. Delikatnie wsuwamy (aby nie zetrzeć cienkiej warstwy ukorzeniacza) i lekko ugniatamy podłoże. Nad górnym pączkiem cięcie robimy ostrym nożem lub sekatorem, prostopadle, również w odległości ok.1 cm. Spryskujemy delikatnie wodą lub wodą z dodatkiem środka grzybobójczego na szarą pleśń. Przykrywamy folią i ustawiamy w miejscu nie narażonym na bezpośrednie działanie promieni słonecznych (półcienistym).

Ważne jest aby w okresie ukorzeniania, co może trwać nawet kilka tygodni, stale utrzymać wilgotność powietrza bliską 100% i wysoką (w okolicach 20°) temperaturę.

Można również ukorzeniane pędy w doniczce, przykryć ściętą butelka PET (bezbarwną), ustawioną dnem do góry.

Można – choć nie jest to konieczny warunek – naciąć bardzo płytko końcówką noża pęd wzdłuż po obu stronach, na odległość - na jaką zanurzymy go w ukorzeniaczu. Zwiększamy tym zabiegiem szanse na wytworzenie większej ilości korzeni. Ja do tego celu używam zwykłego noża do tapet z wymiennymi ostrzami.

Niestety większość drzew nas pszczelarzy interesujących, rozmnaża się głównie przez szczepienie lub wysiew nasion. Czasami z pozytywnym skutkiem uda się ukorzenić lipę czy robinię (akację). Ale okazy takie rosną słabiej i słabiej kwitną. Wyjątkiem jest tutaj wierzba, którą powinno się rozmnażać wyłącznie tą metodą.

- ukorzenianie pędów zielnych; w tej metodzie pędy są w pełnej fazie wzrostu (od V do VII). Wybieramy pędy, które przynajmniej w połowie noszą już cechę drewnienia (dojrzałości) – barwa zielona przechodzi w szarobrązową. Usuwamy wierzchołkową, niezdrewniałą (wiotką) część zostawiając 2-5 liści (2-5 pączków). Możemy skrócić liście o połowę używając nożyczek (szczególnie w przypadku roślin o dużej blaszce liściowej). Pozyskiwanie zrazów w tej metodzie należy przeprowadzać w godzinach porannych lub w chłodniejsze dni, nie narażając pędów na bezpośrednie działanie promieni słonecznych. Natychmiast (unikać dłuższego przechowywania) ukorzeniamy i wykonujemy czynności jak wyżej opisane. Dodatkowo usuwamy dolny liść nad wykształconym pączkiem, wsuwając przycięty pęd w ukorzeniacz. Ważne - aby zwracać uwagę na wilgotność powietrza i podłoża w okresie ukorzeniania. Pęd (z liśćmi) musi mieć dostęp do wody – nie można go przelać ani zasuszyć. Dobrze jest też, aby przynajmniej na tydzień-dwa, umieścić je w miejscu cienisty, stopniowo dozując ilość światła. Pędy należy bezwarunkowo opryskać środkiem grzybobójczym na szarą pleśń. Ukorzenianie następuje w tej metodzie bardzo szybko i już po kilku dniach może pojawić się najpierw kallus (tkanka przyranna w miejscu cięcia), a później korzenie. Rośliny ukorzenione przesadzamy na miejsce stałe lub do donic dopiero jesienią.

b) dzielenie karp, wykopywanie odrostów korzeniowych; metoda nie wymaga chyba wskazówek. Zawsze dzielimy karpy czy odcinamy ukorzenione odrosty w okresie pełnego spoczynku roślin – czyli późna jesień (po opadnięciu liści) lub późna zima-wczesna wiosna, przed ruszeniem wegetacji.

c) szczepienie; nie będę przy tej metodzie wnikał w szczegóły, ponieważ zawiera zbyt wiele niuansów. Skupię się tylko na ogólnych założeniach, reszta jest dostępna w formie książek czy w wirtualnym świecie. Już pisałem, że nauczyć się szczepić nie jest trudno, cały sukces polega na utrzymaniu optymalnych warunków w okresie zrastania się komponentów – podkładka+zraz.

Zasada główna - szczepimy rośliny aby uzyskać potomstwo ze 100% cechami rośliny rodzicielskiej (podobnie jak w przypadku ukorzeniania pędów). Podkładkami na których przeprowadzamy szczepienie, muszą być gatunki zgodne ze zrazem (sztobrem) – czyli klon zwyczajny szczepimy na klonie zwyczajnym, buk na buku, świerk na świerku, modrzew na modrzewiu itd.

Metod szczepienia jest mnóstwo, szczepimy głównie pod koniec zimy (w tunelu foliowym, szklarni) lub wczesną wiosną w gruncie. Możemy jeszcze szczepić – okulizować rośliny późnym latem. W tej metodzie wykorzystujemy nie cały odcinek pędu, a wyłącznie wycięty pąk z tarczką miazgi.

W wielkim skrócie – gatunki liściaste szczepimy przez stosowanie (ukośnie ścięte pędy), gatunki iglaste na przystawkę boczną. Pędy do szczepień muszą znajdować się w pełnym spoczynku (ścinane zimą), natomiast soki w podkładce muszą już krążyć (podkładka musi być już we wczesnej fazie rozwoju).

 

Na zakończenie, powtórzę zdanie, które jest moją sentencją tej pięknej pasji;

Zdrowa pszczoła « » bogata flora - Sana apis « » dives flora

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites

    Nie ma sprawy, cała przyjemność po mojej stronie.

    Cieszy mnie myśl, że mogłem pomóc Prawdziwym Pszczelarzom.

    Robi_Robson napisał:

    ..." Na czym skorzystamy wszyscy "... głównie powinno zależeć Nam na pszczołach, bo obserwując tegoroczną aurę - upalne lato, długa jesień, brak opadów -  z pewnością nie mają lekko.

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites

    Dodam jeszcze najprostszą metodę , nie wymagającą żadnych narzędzi czy cudownych chemikaliów. To metoda rozmnażania przez odkłady , jedyną wadą jest że trzeba dysponować rozmnażaną rośliną lub mieć zgodę jej właściciela na czasowe zajęcie :)  . Metod jest kilka , zawsze można dostosować do konkretnej rośliny . Często jest to jedyna skuteczna metoda rozmnażania , poczytajcie artykuł z linku bo ładnie napisany i z obrazkami :)

    https://poradnikogrodniczy.pl/odklady.php

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites

    Manio napisał...”Dodam jeszcze najprostszą metodę , nie wymagającą żadnych narzędzi czy cudownych chemikaliów. To metoda rozmnażania przez odkłady”... nie mogę w pełni zgodzić się z tym stwierdzeniem. Wbrew pozorom nie jest prosta. Potrzebne są rośliny mateczne wysadzone o odpowiedniej rozstawie. Ziemia wokół krzewu musi być utrzymywana w wysokiej kulturze - odchwaszczona a pędy, które rozmnażamy ta metodą podlewane w okresie suszy. Zaliczana jest do metod chałupniczych. Nie znam szkółek, które stosują tę metodę. Można rozmnażać w ten sposób tylko niektóre gatunki roślin (najczęściej pnącza). Owe „cudowne chemikalia” (jak piszesz) to naturalne hormony występujące w roślinie, a jedynie otrzymywane drogą syntezy w zakładach chemicznych. Najczęściej stosowany w ukorzeniaczach jest IAA i IBA.

    Zresztą mogłem namieszać w głowach czytających ten tekst, umieszczając wszystkie metody, opisać jeszcze rozmnażanie przez sadzonki korzeniowe, liściowe czy pąkowe, ale mogą być one zastosowane w odniesieniu do bardzo wąskiej grupy roślin, które można rozmnażać w ten sposób. W metodzie odkładów istnieje jeszcze np. odkład powietrzny. Znam kilku którzy jej próbowali - ale nie znam nikogo, komu się udała (metoda z cyklu pieśń a praktyczność) pochodzi z czasów, kiedy nie znano hormonów roślin.

    Dlatego też w swoim opracowaniu, skupiłem się wyłącznie na najbardziej praktycznych metodach rozmnażania, które może zastosować pszczelarz nie posiadający szczegółowej wiedzy z tej dziedziny. Ładnych obrazków nie umieściłem, „zmuszając” czytelników do uruchomienia wyobraźni. Tytuł "Vademecum" sugeruje, że umieszczone będą w nim wskazówki dotyczące praktycznego zastosowania - a nie cała teoria.

    Manio napisał...”Często jest to jedyna skuteczna metoda rozmnażania”... - nie do końca jest to prawdą. Wszystko lub prawie wszystko, można rozmnożyć za pomocą ukorzeniania. Kwestią jest tylko dobranie odpowiedniego hormonu w odpowiednim stężeniu. Rośliny rozmnażane przez odkłady, najczęściej możemy pozyskiwać dopiero po roku, a w przypadku kilku gatunków dopiero po dwóch latach od momentu zastosowania tej metody.

    Pominąłem w opisie prężnie rozwijającą się hodowlę tkanek in vitro. To przyszłość rozmnażania roślin na masową skalę, Bo z kawałka tkanki, jesteśmy w stanie otrzymać tysiące roślin potomnych. Ma też ona swoje wady. np. odmiany lilaków rozmnażane tą metodą, tracą cechy rośliny matecznej (z autopsji).

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    3 godziny temu, Quidam napisał:

    Nie znam szkółek, które stosują tę metodę.

    Ja żadnych szkółek nie znam :)Chyba nie chcesz żebyśmy robili konkurencję zawodowym szkółkom ? Pisałem o tym ,że potrzebna jest roślina mateczna , a odkłady powietrzne robiłem wielokrotnie , trzeba tylko pamiętać o zasilaniu "opatrunku" wodą ze strzykawki bo bez wody nie ma życia i nic się nie uda. Można też postawić doniczkę i w niej ukorzeniać gałązkę rozmnażanej rośliny - w "kulturalnej" ziemi. Robię oczywiście sadzonki ze sztobrów i to bez hormonów , układam przy nich linię zraszającą i samo się robi. Nie zamierzałem robić burzy , czy kwestionować propagowanych przez Ciebie metod, ale odkłady to doskonała metoda dla amatora , a to chyba nie forum szkółkarskie ?

    pozdrawiam

    niehormonalny amator manio

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    54 minuty temu, manio napisał:

    Ja żadnych szkółek nie znam :)Chyba nie chcesz żebyśmy robili konkurencję zawodowym szkółkom ?

    Gdyby było jak napisałeś, umieściłbym jedno zdanie - Nie warto bawić się rozmnażanie roślin i lepiej zostawić to szkółkom roślin ozdobnych. Skoro umieściłem w miarę szczegółowe opisy - to twoja sugestia jest nietrafiona.

     

    55 minut temu, manio napisał:

    Pisałem o tym ,że potrzebna jest roślina mateczna , a odkłady powietrzne robiłem wielokrotnie , trzeba tylko pamiętać o zasilaniu "opatrunku" wodą ze strzykawki bo bez wody nie ma życia i nic się nie uda. Można też postawić doniczkę i w niej ukorzeniać gałązkę rozmnażanej rośliny - w "kulturalnej" ziemi. Robię oczywiście sadzonki ze sztobrów i to bez hormonów , układam przy nich linię zraszającą i samo się robi. Nie zamierzałem robić burzy , czy kwestionować propagowanych przez Ciebie metod, ale odkłady to doskonała metoda dla amatora

    Można bawić się; najważniejsza rzecz w tym wszystkim - to aby zabawa dostarczała zainteresowanemu przyjemności.

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    3 godziny temu, manio napisał:

    no to już pogadaliśmy :( jak gęś z wodą

    Maniu  nie możesz w każdym temacie udowadniać ,że jesteś w PL najmądrzejszy, bo wszyscy wiemy że najmądrzejszy jest pewien Jarosław, a kości mnie łamią na znak że może odezwać się pewien vincent, choć mogę się mylić.

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    Godzinę temu, Kosut napisał:

    Maniu  nie możesz w każdym temacie udowadniać ,że jesteś w PL najmądrzejszy, bo wszyscy wiemy że najmądrzejszy jest pewien Jarosław, a kości mnie łamią na znak że może odezwać się pewien vincent, choć mogę się mylić.

    Musisz mnie obrażać ?

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites

    Widzę, że wprowadziłem jakiś niepotrzebny kwas w tym temacie.

    Najważniejsze to pięknie się różnić.

    Szanuje poglądy i doświadczenia kolegi Mania.

    Napiszę teraz szczerze, że spodobało mi się to sformułowanie o gęsi i wodzie  - bo go nie znałem.

    Każdy kto zajrzy do tego tematu, wyciągnie wnioski i zastosuje metodę, która wydaje się mu najlepszą.

    Całą moją wymianę zdań z kolegą Maniem, traktuję wyłącznie w kategorii wymiany poglądów i doświadczeń - na przyzwoitym poziomie, bez wulgaryzmów.

    Nie są to absolutnie kłótnie, bo czasami zaglądam na konkurencyjne forum, a tam w Hyde Parku - to dopiero są prawdziwe kłótnie...

     

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites

    i to jest odpowiedź człowieka na poziomie. W żadnym razie nie chciałem wywołać kłótni , a przytoczony link nie był pretekstem do awantury. Stosuję proste , czy prymitywne metody rozmnażania drzew czy krzewów i nie mam potrzeby ani możliwości sadzenia ich w dziesiątkach czy setkach - nie było w moim pisania nawet śladu próby obrażania kogokolwiek ani tym bardziej puszenia się nie swoją przecież  wiedzą.  Wymian poglądów nie musi polegać na poklepywaniu się po plecach i całowaniu w czoło.Jakoś tak ambrozją zalatuje ?

    Gęś z wodą to taki mazurski odpowiednik dziada i obrazu :)

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites

     

    Wszystko w porządku, nie czuję się urażony.

    Ja znam poznański odpowiednik, że "rozmowa ta przypomina rozmowę gupiego z bateryjką"...

    10 minut temu, manio napisał:

    Wymian poglądów nie musi polegać na poklepywaniu się po plecach i całowaniu w czoło.

    Niech te stwierdzenie będzie sentencją tego forum.

    Dodał bym jeszcze - bez użycia dość powszechnych obecnie niestety wulgaryzmów.

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    14 minut temu, Kosut napisał:

    Manio przepraszam jeśli poczułeś się obrażony, ale z tego co zauważyłem bardzo lubisz gdy Twoje na wierzchu.

    Nie możesz się powstrzymać ?

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites

    Panowie spokojnie.

    Nurtuje mnie pytanie - piszę całkiem szczerze - ilu z Użytkowników tego forum próbuje cokolwiek rozmnażać we własnym zakresie.?

    Bo odnoszę wrażenie, że dotyczy to głównie właścicieli pasiek hobbystycznych - choć mogę się oczywiście mylić ?

     

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    W dniu 5.11.2019 o 21:14, manio napisał:

     poczytajcie artykuł z linku bo ładnie napisany i z obrazkami :)

    https://poradnikogrodniczy.pl/odklady.php

    Do działu o produkcji sadzonek tui (żywotników) na żywopłoty dodam jedną dodatkową wskazówkę .
    Jeśli zależy komuś na formach kolumnowych , to sadzonki najlepiej pobierać z wierzchołków .

    Z bocznych rozgałęzień wyrosną rośliny , które będą bardziej rosły wszerz niż wzwyż .

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites

    Uwierz mi Robercie, nie jest to zabieg konieczny w odniesieniu do popularnych tuji i nie tylko. Są gatunki - głównie drzewiaste - u których występuje silnie zaznaczona dominacja apikalna, czyli tłumacząc na język zrozumiały – ukorzenione/zaszczepione sadzonki/zrazy z bocznych gałęzi, rosną przez pewien czas krzaczasto – jak typowa gałąź. Prowadząc taki pęd przy paliku, „zmuszamy” roślinę do prawidłowego wzrostu. Po kilku sezonach tak prowadzona, wytworzy normalny pęd główny i przypominać będzie sylwetką roślinę mateczną.

    Możesz z powodzeniem (przy wymienionym żywotniku w odmianie kolumnowej np. popularny 'Smaragd' ) pozyskiwać zrazy (sztobry) nawet z bocznych pędów. Sadzonka przez pierwszy rok uprawy będzie co prawda wyglądała nieciekawie, ale zapewniam Cię, że w następnym roku, wytworzy typową dla odmiany formę. To o czym wspomniałeś - to ideał do osiągnięcia od razu sadzonki o prawidłowym wyglądzie.

    Wrócę jeszcze na chwilę do tematu jaki zamieściłem, aby doprecyzować popularną metodę ukorzeniania sadzonek. Pisałem w nim o zastosowaniu ukorzeniaczy w tym zabiegu.

    Stosowanie stymulatorów ukorzeniania, nie jest zabiegiem koniecznym do uzyskania zamierzonego efektu. Można w ten sposób rozmnażać np. wierzby czy ligustra. W przypadku np. tawuł, irg czy śnieguliczki zbieg ten również nie musi być stosowany. Jednak w takim przypadku, proces kalusowania tkanki przyrannej i w efekcie pojawienie się korzeni znacząco się wydłuża. Zrazy (sztobry) roślin nie traktowane ukorzeniaczem, potrafią wytworzyć w pierwszym roku tylko kallus lub małą wiązkę korzeni przybyszowych. Stosowanie stymulatorów zawsze i to w znaczącym procencie przyspiesza ten proces, dając nam tym samym, pełnowartościowy materiał do rozsady, jeszcze w tym samym roku w którym je zastosowaliśmy.

    Jeśli ktoś ma możliwości podgrzewania podłoża z ukorzeniającymi się sadzonkami (np. stosując kable grzewcze do terrariów), może całkowicie zrezygnować ze stosowania ukorzeniaczy – przynajmniej w odniesieniu do popularnych gatunków.

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites
    W dniu 7.11.2019 o 08:55, Quidam napisał:

    Uwierz mi Robercie, nie jest to zabieg konieczny w odniesieniu do popularnych tuji i nie tylko. Są gatunki - głównie drzewiaste - u których występuje silnie zaznaczona dominacja apikalna, czyli tłumacząc na język zrozumiały – ukorzenione/zaszczepione sadzonki/zrazy z bocznych gałęzi, rosną przez pewien czas krzaczasto – jak typowa gałąź. Prowadząc taki pęd przy paliku, „zmuszamy” roślinę do prawidłowego wzrostu. Po kilku sezonach tak prowadzona, wytworzy normalny pęd główny i przypominać będzie sylwetką roślinę mateczną.

    Możesz z powodzeniem (przy wymienionym żywotniku w odmianie kolumnowej np. popularny 'Smaragd' ) pozyskiwać zrazy (sztobry) nawet z bocznych pędów. Sadzonka przez pierwszy rok uprawy będzie co prawda wyglądała nieciekawie, ale zapewniam Cię, że w następnym roku, wytworzy typową dla odmiany formę. To o czym wspomniałeś - to ideał do osiągnięcia od razu sadzonki o prawidłowym wyglądzie.

    Spoglądałem jakiś czas temu na żywopłot z tui w sąsiedztwie i wszystkie krzaczki (wtedy jeszcze około 30-50cm) wyglądały jak duże wachlarze .
    To były ewidentnie sadzonki z pędów bocznych
    Nie wyglądało to tak pięknie , jak żywotniki kolumnowe .
    Być może rzeczywiście z wiekiem wyciągną się ku słońcu :)

    W dniu 7.11.2019 o 08:55, Quidam napisał:

    Jeśli ktoś ma możliwości podgrzewania podłoża z ukorzeniającymi się sadzonkami (np. stosując kable grzewcze do terrariów), może całkowicie zrezygnować ze stosowania ukorzeniaczy – przynajmniej w odniesieniu do popularnych gatunków.

    A ta ciekawostka , to zupełna nowość dla mnie :)

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites

    Sadzonki do ukorzeniania z roślin zimozielonych, powinno pozyskiwać się z rośliny matecznej od strony nasłonecznionej (dobrze odżywione). Zasada jest taka, że im bliżej wierzchołka tym szybciej osiągnie formę rośliny matecznej, a im niżej - tym ten proces się wydłuża. Odmian żywotnika zachodniego (Thuja occidentalis ) jest kilkadziesiąt. Najwolniej ukorzeniają się odmiany żółte i pstrokate.

    Mała dygresja z opowieści kolegi: sąsiadka pochwaliła się, że kupiła piękną niebieską, kolumnową tuję na żywopłoty. Jak się okazało, na targowisku ktoś wcisnął jej cyprysika Lawsona w odmianie 'Alumii'.

    7 godzin temu, Robi_Robson napisał:

    A ta ciekawostka , to zupełna nowość dla mnie

    To dość powszechnie stosowana metoda przez ambitnych hobbystów (koszty energii elektrycznej). Można w ten sposób ukorzeniać nawet świerki czy jodły. Ale uzyskane tą metodą rosną zazwyczaj słabo – krzaczasto. Połączenie podgrzewanego podłoża z zastosowaniem ukorzeniacza (niekoniecznie) przy jednoczesnym zamgławianiu - można ukorzeniać (prawie) wszystko.

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites

    Na krzewie amorfy (indygowca) przez całą zimę wiszą liczne strączki zawierające nasionka .
    Chyba trochę ich wykorzystam do produkcji sadzonek .
    Mam do Sławka pytanie natury technicznej , bo opinie internetowe bywają bardzo rozbieżne ...
    Czy nasiona stratyfikuje się na gorąco tak jak np grochodrzew , czy wystarczy zimna stratyfikacja na krzewie ?
    Czy nasiona wydłubywać , czy siać razem ze strączkami ?
    Siew na rozsadniku , czy od razu w paletodoniczkach ?
    No i najważniejsze ... Czy można siać wiosną (zimą)  , czy lepiej czekać do kolejnej jesieni ?
    Z góry dziękuję

    Share this post


    Link to post
    Share on other sites

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

    Loading...
    Sign in to follow this  

    ×
    ×
    • Create New...

    Important Information

    By using this site, you agree to our Terms of Use.