Skocz do zawartości
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"
  • Chatbox

    You don't have permission to chat.
    Load More

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 23.12.2025 w Odpowiedzi

  1. Składam wszystkim nielicznym już uczestnikom naszego forum i ich rodzinom , serdeczne życzenia zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia , oby przebiegły w spokojnej atmosferze rodzinnej jako remedium na zawirowania jakie niesie nam Świat i więcej nadziei , że może i w pszczelarstwie coś się zmieni , chociaż czasy na Świecie mamy niepewne, a więc musimy trzymać się razem duchem i nadzieją. Tadek
    5 punktów
  2. Dopisałbym nie wymienione tu a obstawiam najistotniejsze pt.: zmęczenie materiału. Pszczoły powyżej 5 uli stają się dość pracochłonnym zajęciem, które zabiera sporo czasu. Do tego dochodzi ogólna depresja społeczeństwa tej właśnie główie młodszej warstwy przez wszelkiego rodzaju media społecznościowe. Powoduje to ogólny spadek chęci do czegokolwiek. Jakichkolwiek hobby oprócz komórki. Kolejna troche starsza grupa:Masz pracę na etacie, w wolnym czasie hobby, dzieci jeśli ktoś ma. I ludzie stwierdzają że mają dość, bo nie ma czasu na du**e sobie siąść. Do tego ogólnie średni stan psychiczny społeczeństwa - ludzie się już po pracy rzadko spotykają, głównie siedzą na komórkach - funkcjonują żeby funkcjonować. (Tu już się trochę powtórzyłem z górą) Poza tym tak jak mówiłem kiedyś Tadkowi. Hobby jest po to żeby cieszyło, kiedy przeradza się w obowiązek to już coś nie tak. I stąd bardzo bliska droga do rezygnacji całkowitej. Z pszczołami jest tak samo. Masz 5 uli nawet tego nie czujesz. Samemu chcesz tam iść i zobaczyć. Mija kilka lat, to się roi pasieka przyrasta do powiedzmy 15 rodzin i więcej. I zanim się obejrzałeś to tylko myślisz co tam masz jeszcze przy tym zrobić. Wytrzymasz tak z 5 lat i masz dość. Już nie mówię że miód ludziom zostaje. Trzeba się prosić. I większość decyduje się na ograniczenie pasieki. Dla mnie trend jest jak najbardziej okey. W Polsce mamy przepszczelenie. Niech każdy zostawi sobie tyle rodzin z jaką dobrze się czuje. I liczba litrów z ula wzrośnie i obowiązków spadnie 😉
    4 punkty
  3. Rad nie należy udzielać bo głupi nie słucha , a mądry wie co robić . a temacie to po pierwsze coraz trudniej o bezpieczną i bezkonfliktową lokalizacją dla pasieki, a czasy i zainteresowania na tyle się zmieniły ,że w naturalny sposób ubywa chętnych , a nowi nie mają chęci i wcale nie uważają że miód ma jakieś szczególnie pozytywne właściwości - cukier w tym połowa niekoniecznie zdrowej fruktozy , a dyskutowane ostatnio właściwości enzymatyczne to margines marginesu. Podobnie jest z działkowiczami. Atakujący moją lokalizację letnicy niczego nie uprawiają , nawet kwiatów . Ich ambicje rolnicze zadowala koszony coweekendowo trawnik i pi*******e tuje wzdłuż płotów. Też można zapytać dlaczego ? A bo tak im się podoba i kto im zabroni ? Jeśli ktoś mnie pyta o pszczoły to zawsze w kontekście ile z tego wyciągam . Można umrzeć ze śmiechu Podobnym pytaniem jest : czy robicie jakieś przetwory domowe ? Wina , soki , dżemy czy choćby mrożonki ? Albo czy piecze się w waszych domach ciasta ? Przygotowuje różne praochłonne potrawy ? Po prostu zmieniamy się jako społeczeństwo i pszczelarstwo zniknie do unikalnego poziomu normalnych inaczej . Nawet kiełbasa na patyku , upieczona w ognisku wypierana jest przez grile gazowe lub elektryczne bo nawet węgla nie chce się rozpalać.
    2 punkty
  4. To znaczy że był hobbystą 😁 może był uczulony i nie mógł w obawie o swoje życie lub rodziny ? Ja miałem w moim kole pszczelarskim kolegę pszczelarza , który miał pasiekę przy domu i nawet był w zarządzie naszego Koła Pszczelarskiego , organizował wycieczki pszczelarzy , i któregoś roku nagle wycofał się , wypisał z Koła , sprzedał wszystkie rodziny z pszczołami i okazało się , że przeżył tragiczne wydarzenie z tym związane , jego żonę pożądliły pszczoły tak poważnie że mało nie straciła życia , była w śpiączce po tym jakiś czas i odratowana ją jakość , ale to było przyczyną że całkowicie porzucił pszczelarstwo , bo lekarze mu powiedzieli że powtórnie taki przypadek pożądlenia może być śmiertelny dla żony tak była poważnie uczulona na jad pszczeli . Witaj w klubie 😁 Pozdrawiam
    1 punkt
  5. Wczoraj (mój pierwszy dzień na emeryturze) pojechałem na narty. Ponieważ podróż autobusem trwa dwie godziny, jest czas na pogawędkę. Poznałem Polkę i byłem pod wrażeniem jej wiedzy o pszczołach. Okazało się, że jej ojciec bardzo interesował się pszczelarstwem i miał mnóstwo książek na ten temat. Zaskoczyło mnie to, że jej ojciec nigdy nie posiadał pszczół.
    1 punkt
  6. To oczywista prawda , ale jak to w każdej działalności istnieje bariera sensu ekonomicznego takiej hodowli w skali 10-15 matek do wymiany rocznie to nie ma sensu , a koszt zakupu i utrzymania reproduktorki nigdy nie przełoży się na zyski z większej produkcji miodu. Zawsze warto hodować własne matki , a nawet jeśli planowany jest zakup reproduktorki , to najpierw trzeba opanować perfekcyjnie hodowlę swoich własnych kundelków. Może się przy tym przypadkowo okazać , że uzyskane wyniki w pełni zadowolą nasze oczekiwania i zaspokoją ambicję. Matka NU ma być wykarmiona i poddana treningowi , odbyć obloty i to też nie bez powodu : wg badań prof. Woyke dobra matka ( oceniania po pogłowiu i śmiertelności czerwiu) musi odbyć minimum 10 kopulacji. In starsza "jednodniówka" tym ma mniej czasu na dobre wykarmienie i wytrenowanie. To jedna z zasadniczych przyczyn porażek z kupionymi matkami . Jeśli na miejscu to najlepiej kupować mateczniki na wygryzieniu : pszczoły karmią matę już na etapie wygryzania się z matecznika , przyjmują na 100% i tak zaopiekowana matka ma największe szanse na sukces. Reszta to już tylko przypadek i genetyka. Warto hodować swoje matki , na początek z tych własnych , dobrych rodzin. Nawet dla samej zabawy i satysfakcji z drobnych sukcesów. Z dużym nadmiarem , żeby było z czego wybierać i łatwo odróżnić najlepsze już na etapie odkładu. Nic lepszego nie wymyśliłem , ani nie wypracowałem. Nie mam też monopolu na wiedzę , bom jedynie drobny amator . Jedyny mój oręż to doświadczenie , a więc również błędy i bolesne porażki.
    1 punkt
  7. Czy odważysz się podać o jakie linie pszczół i o jakie kraje zagraniczne chodzi ? 😁 Zresztą podzielam Twój pogląd i i teraz to jadę na własnych matkach już od chyba siedmiu lat bez dopuszczania "świeżej krwi " . 😁
    1 punkt
  8. Najlepsze matki to są Matki wyhodowane w własnej pasiece z dobrych matek reprodukcyjnych , najlepiej niestety zakupionych z dobrych zagranicznych hodowli , bo w kraju nie znam dobrych hodowców matek reprodukcyjnych.
    1 punkt
  9. No i o to chodzi 😁 Czyli jak starsza matka to możesz nie odebrać i nie zapłacić , tylko czy ma ona metrykę urodzin z datą 😁 Pozdrawiam
    1 punkt
  10. Ale ja odbieram matki osobiście.Kupowałem pocztą ale praktyka pokazała że takie matki są gorsze.Zawsze jest jakiś problem z rodziną z taka matką.A to rodzina nie dochodzi do siły,jest złośliwa,roji sie.Nie mówiąc już że są problemy z przyjęciem matek.Kupowałem matki od najlepszych hodowców.I teraz wolę kupić od miejscowego pszczelarza,który nie spartoli hodowli,wychowa matkę zgodnie z normami i taka matka jest sto razy lepsza.
    1 punkt
  11. Zasada jest taka , że młoda matka , aby zapłodniła się prawidłowo w piątym dniu powinna mieć możliwość oblotu. Jeżeli szesnastego dnia nie czerwi prawidłowo / nie składa jajeczek/ należy ją zlikwidować. Jest tak dlatego bo , aby mieć sukcesy w pszczelarstwie matki powinny być bardzo dobre , a nie dobre.
    1 punkt
  12. 1 punkt
  13. Jest tak jak piszą koledzy - etat , po etacie piwko , ewentualnie czas z dziećmi jeśli ktoś ma . Brak motywacji do jakiegokolwiek hobby , piszę tu o tych którzy liczą że im samo się zrobi . Znam takiego zapaleńca {były inkasent Enei } gdy dowiedział się że będzie inna forma rozliczania rachunków , zobaczył u mnie pszczoły i mówi - ja też biorę się za ten interes , bo gdzieś trzeba dorobić .Mówi teraz kupiłem 15 uli na drugi rok 15 i wystarczy żeby spokojnie żyć . Na drugi rok już nie dokupił nowych 15 uli i nie widziałem żeby kręcił się po pasiece . Inny delikwent - pytam czy zakarmił już pszczoły , zdziwiony on myślał że same się zakarmią .
    1 punkt
  14. Widzę,że cisza na forum...🤐 mój post nie należy do tych aby je (to Forum) rozruszać, ale w rzeczywistości chciałbym poznać wieści od innych Użytkowników w temacie „schyłku polskiego pszczelarstwa”. Jestem po długiej rozmowie z zaprzyjaźnionym pszczelarzem (z ponad 50-letnim stażem). Potwierdza zauważalny trend w polskim pszczelarstwie dotyczący licznych sytuacji (w swoim kole - Opolszczyzna), że przeważająca większość hobbystów zrzeszonych w jego kole – czyli takich dla których pszczelarstwo jest dodatkiem do podstawowej pensji - ogranicza liczebność stanu pasieki o 50% ( w skrajnych przypadkach o prawie 99%). Niewielu całkowicie rezygnuje z prowadzenia pasiek (najczęściej decyzja powodowana względami zdrowotnymi). Młodych adeptów – brak lub są wyjątkami. Próbowaliśmy dojść do jakichkolwiek konkluzji dotyczących przyczyn tego stanu. Względy ekonomiczne (np. koszty prowadzenia pasieki), walka z chorobami pszczół, powszechnym marketingiem w reklamach na którym miód zawsze przedstawiany jest w postaci płynnej, dostępnością taniego produktu tzw.„miodów”, brakiem następców (wyrosłe pokolenie „roszczeniowców” dla których praca fizyczna jest ostatnim (czytaj najgorszym) etapem rozwoju, starzenie się starej klasy pszczelarzy (naturalny proces), ubożenie bazy pokarmowej z postępującą chemizacją środowiska, I tu moje pytanie; czy podobne tendencje widać w innych kołach na terenie Polski do których należą Użytkownicy tego forum i czy można coś jeszcze dopisać do przedstawionej wyżej listy bolączek pszczelarstwa ?
    1 punkt
  15. Robert chyba zapomniał dodać do życzeń że ten Mikołaj powyżej jest posiadaczem dwu imion czyli prawidłowo jak rozumiem powinno być : " Wesołych Świąt życzy Mikołaj Robert " podobieństwo rysów twarzy na zdjęciu Mikołaja z życzeniami i Roberta na zdjęciu profilowym obok powyżej zdaje się o tym świadczyć 😁
    1 punkt
  16. Ja mam fiksację ? Bo bazuję na naukowym "profesorskim" podejściu do pszczół ich hodowli i selekcji . Bo nie wierzę w bajdy nieuków ? Problem polega na tym ,że warroza jest idealnie dopasowana do cyklu rozwojowego pszczoły europejskiej. Drogą przeszkodą jest ,że pszczoły nie zauważają pasożytującego na nich dręcza i nie wykonują prostej zdaje się czynności jaką by było samooczyszczanie . To jakby człowiek nie widział na grzbiecie pasożyta wielkości królika. Naukowcy próbowali skrócić czas rozwoju larwy pszczelej , obserwując choćby pszczołę zafrykanizowaną , której warroza nie zagraża. Jak to w życiu bywa. Osiągane sukcesy szybko znikały - bo taka jest natura pszczół i zmiennej genetyki. Miałem nawet taką pszczołę z domieszką pszczoły z Kolumbii - roiły się szybciej niż zakwitał rzepak więc nie wiem jak tam u nich było z warrozą . Bez względu na wielkości rodziny. Więc raczej obrały taktykę pszczoły wschodniej ? Więcej nadziei mam raczej w wynalezieniu zabiegu czy substancji , która oznakuje żerującą warrozę tak aby pszczoły zaczęły się z niej oczyszczać. Tu nie słyszałem o sukcesach. Substytutem tego jest poszukiwanie , selekcja pszczół o zwiększonym instynkcie higienicznym o czym te cudowne filmiki. Szeroko pojętym , którego namacalnym objawem jest otwieranie komórek z porażonym czerwiem. Kierunek może i dobry , ale historia znana od lat i efekty nikłe , głównie marketingowe - lepiej się sprzedają niż wykłe. Miałem pszczoły VR i na moje warunki były zbyt agresywne . Widać i tu coś za coś. Miałem już agresywne pszczoły i sam nie mam przed nimi respektu , ale przecież nie będę siedział sam w pasiece i jeszcze tłumaczył się sąsiadom ,że to fajne pszczoły VR . A wcale nie były fajne ani choć przeciętnie miodne. Nie jestem przeciwny takim poszukiwaniom , choć nie wierzę ,że kiedykolwiek te zabiegi hodowlane dadzą oczekiwany skutek. Irytujące dla mnie jest natomiast, moim zdaniem zadęcie, kilku moim zdaniem nieuków, moim zdaniem kwestionujących elementarne zasady hodowli , selekcji i genetyki. Wydaje mi się, że ogłaszają co i raz sukces bo przeżyły im 4 rodziny na 24 (po prawdzie 23) idące do zimowli. Mnie to brzydzi , ale jak piszesz jestem zafiksowany i jestem patologicznie wrażliwy na "nie zabijaj" . dlatego zapytałem wprost , nie wiedziałem że wywoła to atak szału. Nie irytuj się , może jestem zbyt bezpośredni w wypowiedziach , ale przecież to banalna w swej treści dyskusja i mocno przebrzmiałe fakty. I tak trzymaj , a filmiki oglądamy , czytamy i trzymamy kciuki tylko może nie tm gdzie bród , smród i ubóstwo umysłowe. Sorry za szczerość i wybacz mnie staremu jeśli poczułeś się dotknięty. Polemika ma swoje prawa , których być może nadużyłem
    1 punkt
  17. Wskrócie napisze że żadnych doktorów nie potrzebuje aby zaobserwować że rodzina rodzinie nie równa. Po ostatnim leczeniu na dennicy było od pięciu do trzystu warozy. Chodzi o to że goście zajmujący się selekcją pszczół po wielu wielu latach dochodzą do miernych wyników. Choćby nawet doszli do 100 % to nie jest to tak jak z krowami, końmi czy królikami. Może to zająć dziesiątki lat i ile to w ogóle możliwe.
    1 punkt
  18. Wszystkie moje "autorskie" egzemplarze już się rozeszły. Widzę, że jest jeszcze trochę dostępne online, np. tu: https://pszczelnictwo.com.pl/shop/product/ksiazka-hobbystyczne-pszczelarstwo-bez-chemii
    0 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.