Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 03.03.2025 w Odpowiedzi
-
3 punkty
-
Nie wiem jak u Was bo nie widziałem, ale tam gdzie to ma być to jest totalna dzicz - 2 km od granicy PL-RUS. Kolega dziwi się, że nie chodze ze straszakiem na kapiszony by odstraszać wilki:) I w tych terenach rolnicy uprawiają tylko ekologię. Zaparkować udaje mi się autem osobowym 1 km od miejscówki i jak idę pieszo to wszelkie muchy mnie zawsze tak atakują, że musze już w kombinezonie pszczelarskim pieszo iść. A 700 m za lasem od tej miejscówki ostropest również ekologiczny, z którego w ubiegłym roku miałem miód. Mianowicie na tej miejscówce gdzie będzie groch to była gryka, a ostropest za lasem. Miałem miód gryczano-ostropestowy czyli ostropest w gryce3 punkty
-
i o ten realizm właśnie chodzi , a nie o wciskanie skrajnego oszołomstwa i to na wszystkich trzech wegetujących jeszcze forach na raz. Domy wariatów są pełne różnych niespełnionych geniuszy. Działajmy realnie ,dbajmy o pszczoły , leczmy je , nie czekajmy na cud za stodołą czy nawet u Niemca co go Wanda nawet nie chciała . i taka jest prawda . Z punktu wiedzenia pszczelarza nie obchodzi mnie która to nosemoza. Pszczoły syte pokarmów białkowych nie chorują, lepiej znoszą warrozę , najlepsze lekarstwo to zapobiegać . Zbytnia pazerność pszczelarzy , oszczędzanie na pokarmie i czekanie na późny pożytek (spadź) to podstawowe grzechy , do tego często zbytnie napszczelenie , bo się ludzie naczytali o 50 kg miodu z pnia. Mój klient powiedział mi , że ostatni raz kupuje miód bo był u jednego z większych hodowców matek , zamówił odkłady i usłyszał że u dobrego pszczelarza tyle te pszczoły przyniosą. To słowa uznanego hodowcy , naukowca i pszczelarza . Pasiekę 5 ulową chce zlokalizować w lesie ( jest po słowie z leśniczym) . Życzyłem mu sukcesów i powiedziałem , że kupię pierwsze 50 kg z ula , które mu jego pszczoły przyniosą Nie usłyszał pewnie , lub nie chciał słyszeć kiedy zostanie dobrym pszczelarze i jakie warunki pożytkowe trzeba zapewnić pszczołom żeby przyniosły choć 25 kg z ula. Ale nazwisko eksperta spowodowało ,że tylko uśmiech niedowierzania rozdarł mi gębę Prawda , stary będzie niemal każdy , ale mądry to już mało kto3 punkty
-
Kiedy na Katedrze Pszczelnictwa (aktualnie Pszczelnictwa i Drobiarstwa) UWM Olsztyn słyszałem podczas wykładów o tym , że kilka lat temu Dr Beata Bąk w swoich badaniach odkryła różnicę między sporami Nosema Apis i nosema cerana to dr Anna Gajda dopiero w tym samym czasie zostawała doktorem nauk weterynaryjnych . Na zdjęciu które robiłem (2014, lub 2015r.) podczas zajęć praktycznych w pasiece UWM w ulu zaczyna przegląd moja prawie najmłodsza córka. Obok stoi (pierwsza z lewej) dr Beata Bąk . Ale nie mnie oceniać "kto ma rację ?" U nas nie miałaby siły przebicia . Mamy w Olsztynie największe autorytety w dziedzinie pszczelarstwa . Np Wilde , Bąk , Lipiński , Bratkowski , Siuda . Na Warmii i Mazurach to głównie Oni uczą pszczelarzy . Kiedyś sporadycznie na szkoleniach pojawiał się ktoś z Technikum z Pszczelej Woli . ( Chachuła / Kędziora ) . Ale to już historia. Wiadomo . . . Pszczela Wola to nie Uniwersytet . Lepiej uczyć się od najlepszych ... Filmik obejrzałem . Bardzo ubawiło mnie już na początku filmu , że dr Anna Gajda w weekendy jeździ po Polsce "hobbystycznie" w celach edukacyjnych Kilka lat temu (może 10!? ) mi zwykłemu pszczelarzowi proponowano za godzinną pogadankę o pszczołach honorarium 1000zł. plus zwrot kosztów dojazdu . Nie skorzystałem ! Pszczoły mnie nie puściły Do dziś korzysta z podobnych propozycji Kolega zarejestrowany na tym forum (rzadko się tu udziela) . Ciekawe ile kosztuje aktualnie wykład "hobbystyczny" osoby z kierunkowym tytułem naukowym !?3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Dr Beata Bąk u której miałem przyjemność brać udział we wspomnianych badaniach - kilkanaście lat temu jako pierwsza na świecie zauważyła różnicę pomiędzy sporami nosema apis i nosema cerana . Ponieważ było to dawno temu a moja skleroza postępuje , to już nie pamiętam dokładnie szczegółów . Ale w wielkim skrócie apis cerana ma spory bardziej "świecące" . Takie jakby z poświatą . Kiedy miałem to pokazane palcem na monitorze , to widziałem różnicę . Ale trzeba mieć naprawdę dobre oko i wprawę żeby je rozróżnić . Dr Beata Bąk została niedawno dyrektorką Katedry Pszczelnictwa i Drobiarstwa UWM w Olsztynie po odejściu na emeryturę profesora Jerzego Wilde . Jest też inspektorem w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii Jest bardzo zapracowaną kobietą, ale w ważnych sprawach dotyczących zdrowotności pszczół w woj. warm.-maz. można spróbować się z Nią skontaktować : beciabak@wp.pl3 punkty
-
2 punkty
-
Artykuł jest sprzed 20 lat. Czyli dość wystarczająco dużo czasu aby przetestować tą metodę. Ktoś testował lub prowadził tak pozbywanie się roztocza? Pewnie tak, ale efekty takie, że wolałby się chwalić. Dlatego szczątkowe informacje na ten temat w internecie. Swoją drogą kiedyś zlałem wodą rój na drzewie. 1/3 pszczół tego nie przeżyła. więc chyba nie jest to takie obojętne dla pszczół.2 punkty
-
To samo co o syrence teściowej. Tadku, nie rozwadniają proszę tematu2 punkty
-
W wolej chwili wypiszę co mam i wrzucę listę. Może dla spokoju zrobić osobny folder tylko dla zarejestrowanych forumowiczów2 punkty
-
wystarczy spytać okrutnego Michała czy by się cieszył taką drogą udostępnienia jego światowej wielkości dzieła książkowego ? Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia , a że nikt nie ściga to wynika wyłącznie z zerowej skuteczności ścigania. Nawet punkty ksero patrzą czasem co kserują , czy nie naruszą tym praw autorskich. Prawa autorskie wygasają w Polsce po 70 latach od śmierci twórcy , a w przypadku prac zbiorowych od śmierci ostatniego z nich. A czy ukradłeś i nic nie zarobiłeś , czy z zarobkiem to nie ma znaczenia. Pozbawiłeś autora potencjalnych dochodów , czyli jest poszkodowany i potencjalnie może dochodzić zadośćuczynienia. Choć znam tez przypadki książek pdf udostępnianych przez autora za darmo i zachęcających na okładce do udostępniania pliku. Tylko wtedy sytuacja jest jasna . Są przecie strony udostępniające książki, filmy , programy , systemy komputerowe , muzykę i co tam jeszcze się da i wszystko za darmochę . To znaczy że nie naruszają praw autorskich ? Prasę można ściągnąć szybciej niż kupić w sklepie , a książki czy audiobooki są dostępne natychmiast po ukazaniu się . Służę adresami2 punkty
-
Zioła są naturalnym źródłem substancji leczniczych. Panuje powszechne przekonanie co do ich zdrowotnych właściwości. Stosowane w niewielkich ilościach z poprawiaja nasze samopoczucie, a czasem leczą. Tymczasem stosowane w nadmiarze lub niewłaściwie (bo ciotce pomogły) mogą przynieść odwrotny od zamierzonego skutek. Wszystko przez brak realnej kontroli nad składem substancji czynnych, które wynikają ze sposobu zbierania, suszenia, przechowywania, uwalniania substancji czynnych i dawkowania. Wszystkim tym którzy zamierzają skorzystać z leczniczych właściwości ziół tego typy pozycje z pewnością pomogą.2 punkty
-
2 punkty
-
już się odnalazło : "w czasie upału i suszy kwiaty nieco więdną ( tracą turgor) i wówczas możliwe jest zapylanie krzyżowe przez pszczoły " , bo groch radzi sobie sam , jest samopylny . Ale nektaruje intensywnie , w zasadzie nie wiedzieć czemu. A jak będzie zimno i mokro ? Wtedy nic się nie wciśnie, bo ściany kwiatów twarde i sztywne . a są z natury bardzo zwarte . Jak zwykle na dwoje babka wróżyła2 punkty
-
Moim zdaniem bez sensu. Lepiej przetrzymać pyłek kwiatowy pozyskany w poławiaczach i podawać zmielony na przedwiośniu .2 punkty
-
daremny wysiłek , bo klient marketów nie kupuje miodu u pszczelarza , tylko ładny i płynny cały rok miodek w markecie i dzieciom da bo zdrowy ! Ja nie dyskutuję z klientem bo ten ma zawsze rację. Jak narzeka na cenę czy wygląd miodu to go wysyłam grzecznie do marketu po płynny i tani. Rzepakowy to taki biały ,że "pewnie Panie cukru dużo w nim" - i co będę takiemu tłumaczył ,że każdy miód to głównie cukier ? Nie namawiam , nie tłumaczę bo tylko winny się tłumaczy. U mnie miód nieklarowany , z szumkiem i pianką na wierzchu - takie świadectwo ,że miód żyje i nie był grzany do konfekcjonowania. Niektórych taka uwaga przekonuje , ale się nie napraszam. Inny powie ,że brudny i paprochy na wierzchu .2 punkty
-
Panowie, wierzba Iwa to jest nazwa gatunku i jest tylko jedna. Nie rozmnaża się jej przez sztobry, bo się nie przyjmuje, albo raczej bardzo źle przyjmuje, co innego mieszańce z Iwą jak np. wierzba smitha, która przyjmuje się świetnie ze sztobrów. Bardzo często wiele różnych gatunków wierzb nazywanych jest "Iwą". Wierzba sachalińska "sekka" lub "smocza" jest bardzo dobrą wierzbą dla pszczelarzy, z podkreśleniem, że nas interesuje głównie białko, czyli szukamy męskich osobników. IBL-3 to jest mieszaniec Iwy z czymś, ale nie wiadomo z czym, podobnie jak IBL-7, ale są od siebie zupełnie inne pod względem budowy. Jeżeli chodzi o wierzby męskie, to dają pokarm białkowy, czyli pyłek oraz węglowodany, czyli nektar. Żeńskie osobniki dają tylko nektar. Na pierwszy rzut oka może wydawać się to nietypowe, ale piszę to na podstawie: Department of Plant Science and Landscape Architecture, University of Connecticut- "Attraction of Bees to Native and Introduced Willows (Salix spp.)2 punkty
-
Odnośnie wierzb ozdobnych, to ja mam wierzbę smoczą (sachalińską) i ona fajnie pyli, ale jest około tygodnia po lokalnej odmianie wierzby iwy i na ten moment to nie kluczowy zasób ale dodatek - pszczoły ją "młócą" aż miło. I dodatkowo warto pamiętać, że pod kątem pyłkowym dobrze sadzić osobniki męskie (wierzba jest dwupienna) bo to te pylą (żeńskie nektarują).2 punkty
-
Trochę mnie przerażasz. Zastanawiałem się skąd u mnie tyle nakropu, liczyłem trochę na to że to wierzby...2 punkty
-
Chyba, że z upadłych rodzin. U mnie padła głównie z mrozowego głodu 1/3. Posprzątałem zanim rozpoczęły się loty. U sąsiada też padła 1/3 (dwie na sześć rodzin) Ale on posprzątał dopiero wczoraj (i nawet poprzestawiał te ule w których rodzinach pszczoły przeżyły!). I nie wiem w jakim stopniu i co moje pszczoły mogły przynieść do ula wraz z jakimś pokarmem o ile rabowały. To samo dotyczy się pasiek dookoła, 5 km dalej przy 44 rodzinach też padło 1/3 pasieki. Także pierwszy pożytek w tym roku krótki ale za to intensywny to bez wątpienia ten z padłych rodzin.2 punkty
-
@Robi_Robson Nie chodzi mi o określanie się za jedną doktor albo drugą tylko co jest wg. dobrych praktyk/weterynarii uznawane za obecny stan wiedzy. To że Tadek mi napisał że to nieistotne jakoś do mnie nie trafia 😅 Argument który przywołujesz, że jedna młodsza stażem niż druga, IMO nie jest zasadny. Nie podważając wiedzy/opinii "starszego" to świat by stał w miejscu Co do tego że niejako monopol na edukację ustanowili sobie naukowcy z jednego ośrodka, ciekawe, ale IMO niewpuszczanie wiedzy z zewnątrz nie brzmi jak sytuacja optymalna dla przepływu wiedzy. Ale skoro pszczelarze są z tego zadowoleni to ok.2 punkty
-
Zgoda Robert jeździ tam gdzie ją zaproszą a i tak nie za darmo i za wykłady jakieś gratyfikacje dostaje. Co do wykładów był też u nas z Olsztyna Zbigniew Lipiński na jednej z Konferencji Pszczelarskich , bardzo ciekawy wykład o biologii pszczół , pomógł wielu zrozumieć docenić jak ważną rolą jest dbanie o biologię pszczół w kontekście niedoborów pyłku w diecie pszczół , i jak to Pszczelarze ograbiają pszczoły z pyłku na swoją konsumpcję , chociaż pyłek jest tylko w kilkunastu procentach przyswajalny przez organizm człowieka , a dla pszczół to ich jedyne pożywienie bialkowe i jest on w naszej szerokości geograficznej dostępny w wystarczającej ilości tylko przez dwa miesiące w roku. I jak mówił większość chorób pszczół i ich kondycja jest pochodną ubogiej diety z powodu braku bialka w pożywieniu.2 punkty
-
Zajrzałam do rodzin , minęło 7 msc od ostatniego zaglądania w gniazda . Usunęłam dolne korpusy . Wszystkie żyją . Nawet te które przez brak czasu nie zdążyłam odymić i zostały przeleczone tylko w sezonie letnim ) . Siła średnia i dobra. Zanosilam się z zamiarem łączenia ale jeszcze nie podjęłam decyzji które zostaną połączone . Matki czerwia z różna intensywnością , w niektórych dopiero jajka w innych już sporo czerwiu zasklepionego . Przynoszą żółty pyłek . Były nawet dość uprzejme jak na tak długa ,,rozłąkę,, 🤣 . Oczywiście nie obyło sie bez nerwow , mam 4 rodziny tak silnie kitujące ze nie znoszę do nich zachodzić . Ramki ledwo da się wyjąc (jeden wąs został ułamany przy podważaniu dłutem do wyjęcia ) a później jeszcze trzeba je tam włożyć. Pokarmu powinno spokojnie wystarczyć do pierwszych pożytków . Wrócę do nich za jakiś miesiąc półtorej2 punkty
-
Na samym początku obecności Michała tu na forum napisałem że tak jak robi nie ma sensu. Nie da się w warunkach zastodolnych czegoś udowodnić coś utrwalić, czy nawet wyciągnąć pewne wnioski. Bez solidnego programu, czy sztucznego unasiennienia każdego roku praca z poprzednich lat odchodzi w dal...., musimy wiedzieć że kiedy w tych warunkach umiera matka pszczela kończy się linia pszczół, kończy się niepowtarzalna kombinacja genów. W odpowiedzi otrzymałem wycieczkę personalną o goralenfolk. Przywołanie Goralenvolk miało miejsce w innej dyskusji, jako przykład nieczystego chwytu, polegającego na przywołaniu absurdu i zestawieniu go z pozornie powiązaną tezą. Dokładnie Twój chwyt polegał na "klimat się ociepla, bo Ziemia nie jest płaska". Można sprawdzić tu: Od czasu kiedy pozwoliłem sobie na tą krytykę minęło już może 5 lat, napisałem wtedy że za 20 lat będzie w tym samym miejscu. Dzisiaj po tych 5 latach chciałem się z tego wycofać. Nie za 20 lat ale po 100 będzie w tym samym miejscu. Z góry przepraszam jeżeli ktoś zrozumie to jako złośliwość takie po prostu mam zdanie. PK2 punkty
-
To się czasem zdarza młodej matce i "się naprawia" - można jej to darować jeśli potem czerwi jak maszynka , ale raczej takie eliminuję. W przypadku starej , dojrzałej i wcześniej prawidłowo czerwiącej matki to przesłanka do jej pilnej wymiany. Nie masz matki zapasowej to gorsza sprawa. Jeśli jesteś pewien ,że nie jest to czerw garbaty to "dojedziesz " do połowy maja i wymienisz matkę . Jeśli to czerw trutowy to trzeba łączyć bo do maja wymrze zimowa pszczoła i na nic jej zimowy wysiłek . Taki rozstrzelony czerw może świadczyć , że matka jest stara lub ma mało rurek i nie ma z czego strzelać. Prof. Woyke badał to zjawisko u matek zaczerwionych krewniaczo , stwierdził że przeżywalność czerwiu ( czyli brak dziurek) rośnie wraz ze wzrostem ilości kopulacji. Im większa ilość kopulacji tym mniejsze prawodopodobieństwo zapłodnienia jaja krewniaczym plemnikiem. Przeczy to w oczywisty sposób zasławojkowym teoriom niemądrych oszołomów zachwalających swoje lokalne do "bulu" linie mateczne. Gdyby było jak im się wydaje to oprócz chorób i zgonów spowodowanych hodowlą warrozy , to plastry by były postrzelane w wyniku kopulacji w zbyt małej puli różniących się genetycznie trutni. Być może Twoja dyskutowana matka nie miała szczęścia urwać co najmniej 10 rozrywkowych urządzeń kopulacyjnych i z powodu jej zbytniej skromności cierpisz teraz niepokój o los rodziny. Ale jak by brakło nasienia to by czerwiła trutowo. Rozstrzelenie czerwiu jest typowe dla matek reprodukcyjnych , które z definicji są inseminowane krewniaczo . Może też masz matkę reprodukcyjną lokalnej linii matecznej ? Sprzedaj ją M może w książce o niej napisze . Chyba ,że lada dzień się jej zemrze - czego też można się spodziewać , niestety. Dlatego warto mimo wszystko zajrzeć jak radzą Czcigodni Przedpiszący, również na okoliczność zgonu Królowej.2 punkty
-
Największy ekonomiczny sens miałoby, gdyby wszyscy wybrali jedną, dwie rodziny do prowadzenia bez chemii, a ci, którym się uda, jakoś rozmnażali dalej ten materiał.2 punkty
-
Oficjalnie mogę powiedzieć, że sezon zaczynam z 26 rodzinami z czego 23 w porządnej sile, zapasów mają tyle jakby dopiero co zima się rozpoczęła, matki są obecne - roczne i dwuletnie i co ciekawe - jakiegokolwiek czerwiu brak. Dociepliłem powałki i jeszcze skorzystam z braku czerwiu w celach przeciwpasożytniczych. 1/3 strat. Z czego się zorientowałem, to w okolicy pewna norma to jest.2 punkty
-
Co więcej po rozkręcaniu okazało się że w środku jest odstraszacz na kuny.1 punkt
-
Rozumiem zaniepokojenie, dlatego proszę zaponać się z ogólnie dostęnymi przepisami. cytat: ... Zgodnie z artykułem 23 prawa autorskiego można kserować książki i wykonywać kopię danych dzieł tylko i wyłącznie do użytku osobistego lub w niedużym gronie znajomych. Warto dodać, że kserowanie, jak i skanowanie książki zalicza się do tzw. dozwolonego użytku osobistego. ... Do złamania prawa dochodzi w przypadku, gdy osoba kserująca lub skanująca dane dzieło ma na celu jego odpłatne rozpowszechnianie, np. sprzedaż skserowanej książki. W takiej sytuacji dochodzi do złamania praw autorskich do utworu. Podaję link do poczytania o tym: https://print24.com.pl/Prawa-autorskie-podczas-kserowania-blog-pol-1718967645.html1 punkt
-
Tadku jak w bajce... wystarczy poprosić a będzie ci dane. Klikasz poproś o dostęp. Zbyszek akceptuje i przychodzi ci powiadomienie. Nie wiem czy dla każdego, czy musisz mieć konto gmail.1 punkt
-
1 punkt
-
👍 Trzymaj się Michał , idzie wiosna , więc na pewno i aura będzie sprzyjać do rekonwalescencji 🙂1 punkt
-
Na Lubelszczyźnie znowu zimnawo i deszczowo. Ciekawe czy to powiększy moje rekordowe straty. Z 23 bezchemicznych latało z pyłkiem przedwczoraj 8, czyli 35%. Piszę z uczciwości, że osoby decydujące się na próby selekcji dobrych pszczół, powinny szukać podobnie myślących sąsiadów. Jak na złość ostatnie 3 miesiące mam nieco ciężki kryzys zdrowotny. Moja aktywność na forum będzie ograniczona. Trzymajcie się dzielnie. Darz miód.1 punkt
-
1 punkt
-
Wśród moich znajomych bardzo popularne są zioła Eligiusza Kozłowskiego , są to mieszanki ziół opracowane przez tego zielarza na konkretne dolegliwości ludzi . Sam też używałem tych ziół i naprawdę są pomocne w wielu dolegliwościach , a szczególnie poprawiają przemianę materii i oczyszczenie organizmu z toksyn. Moja żona stosuje je od lat i sobie chwali , szczególnie te na dolegliwości przewodu pokarmowego. 😊 https://ziolaeligiusza.pl/content/13-wykaz-ziol1 punkt
-
Moim zdaniem zdecydowanie za późno. Ja uruchomiłem ponad miesiąc temu, jak tylko zaczęła się jakakolwiek lotna pogoda. Mrozy w nocy nie przeszkadzają, jak chcą to szukają wody - ich sprawa. Woda kranówka kapie z beczki na deskę na której słońce nagrzewa ją w pewnym stopniu, korzystają nawet w dni gdzie ciężko o loty. Robię tak od kilku lat i pszczoły uczą się tego poidła i w marginalnym stopniu można je spotkać właśnie przy kranie czy fontannie. Jak wody zabraknie albo coś to domownicy zaraz widzą że jest problem bo pszczoły pojawiają się przy domu1 punkt
-
Cytat z proponowanej pozycji: "Miód z jeżówką Do słoika miodu (250g), najlepiej lipowego, akacjowego lub spadziowego w formie płynnej dodać 1 buteleczkę (50ml) soku z jeżówki (dostępny w sklepach zielarskich i w aptece) oraz 3-5 łyżek zmielonego pyłku kwiatowego. Całość staranie wymieszać, odstawić na 7-10 dni, tak aby połączyły się wszystkie składniki. Przechowywać w lodówce, przed zastosowaniem miód dobrze wymieszać, dorośli stosować po 1 łyżeczce 3-4 razy dziennie, dzieci po pół łyżeczki 2 razy dziennie. Miodowa kuracja powinna trwać 10 dn"i. Dlaczego autorka proponuje m.in. taki przepis? Cytat: "Jeżówka purpurowa jest tak wspaniałą rośliną, że preparaty na bazie wyciągu z jeżówki od wielu lat są przedmiotem szczegółowych badań klinicznych. Jest zaliczana do najbardziej znanych immunostymulatorów, czyli substancji, które pobudzają komórki układu odpornościowego organizmu. Ma właściwości łagodzące stany zapalne dróg oddechowych i stawów. Wykazuje działanie przeciwwirusowe (przeziębienie, grypa, opryszczka, różyczka, ospa, odra), przeciwbakteryjne (angina, zapalenie zatok, płuc, ucha środkowego wywołane przez groźną bakterię Pseudomonas aeruginosa), grzybobójcze (zwalcza m.in. odporne grzyby Candida albicans). Niektóre badania dowodzą , że jeżówka ma także działania przeciwnowotworowe, szczególnie w przypadku jelita grubego. Również w problemach skórnych jeżówka jest bardzo pomocna, głownie w łuszczycy, egzemie oraz trudno gojących się ranach".1 punkt
-
W w-wie może być problem 😂. Gdyby chcieli podjechać 50m poza to możesz ich skierować do mnie 😀. W tym roku zacząłem wstawiać do sklepu eko wiec jeśli wola w sklepie to też można.1 punkt
-
1 punkt
-
Są pędzone na max. Widziałem już ponad 20 lat temu plantację pomidorów na plaży w Katalonii (nad Morzem Śródziemnym). Plaża nie jak nasza - piaszczysta , tylko 100% kamienista . Posadzone były po 4 krzaczki pomidorów do kupy i ich paliki powiązali ze sobą na górze w piramidkę . Przy każdym krzaczku wężyk z systemem kropelkowym . 100% słodkiej wody i 100% składników odżywczych dla roślin podawano przez "kroplówkę" . Jedynie naturalnego słońca im nie brakowało . Mnie ani taka metoda , ani żadna higroponika nie przekonuje . Pomidor musi dostać obornik , kompost i słońce i wtedy to jest to co misiaczki lubią najbardziej1 punkt
-
Odnośnie produktów miodopodobnych w sieciówkach to nie pochodzą one od pszczelarzy oszustów. Przy tak niskiej cenie produktu miodopodobnego nie warto dawać czegokolwiek pszczołom do przerobu. W sieciówkach jest mieszanina miodu od pszczelarzy z produktem miodopodobnym, mieszanie zachodzi u konfekcjonera. Naprawdę myślisz, że komuś opłacałoby się podawać inwert pszczołom później to wirować i oddawać to do skupu czy wstawiać do sieciówke? Przecież to nie ma ekonomicznego sensu. Historie o "chrzczeniu" miodu przez pszczelarzy w postaci podawaniu czegoś pszczołom do przerobu to aktualnie tylko powtarzane legendy. Sam nie raz pisałeś, że nasze forum odwiedzają nie zalogowani. Mogą to być początkujący którzy opowiedzą w domu co tutaj przeczytali. I co opowiedzą? Dbajmy no nasze dobre imię. Wyjdzie nam to na dobre.1 punkt
-
Ja wierzę, że czasem, w jednym ulu na kilkanaście, można mieć nawet 50kg uczciwego miodu w sezonie. Ale nie we wszystkich ulach i nie w każdym sezonie...1 punkt
-
Fakt , można , ale w wyjątkowych miejscach pasiecznych i raz na ileś lat i, bo aura jest u nas kapryśna , pożytki generalnie w Polsce słabe , i nie pisz , że bez problemu , chociaż na upartego można 😁 bez problemu 😁 jedziesz do hurtowni kupujesz inwert i w trakcie sezonu poddajesz do uli i wyjdzie 50 kg. spoko 😏 W naszym klimacie i strukturze pożytków dla pszczół w Polsce , takich miejscówek , jest mało , i jeszcze na upartego można wozić na pożytki , ale wtedy nie pisz , że bez problemów , bo takie przemieszczanie rodzin w inne lokalizacje to zawsze są problemy. No i ostatnie lata to takie anomalie pogodowe , susze na większości terytorium Polski , uprawy monokulturowe , wycinanie lip przydrożnych i to Ty nazywasz że nie ma problemu ? U mnie miód lipowy taki prawdziwy miałem z 5 -7 lat temu , lipy kwitną , ale pszczoły z nich nie zbierają nic , albo jak w ubiegłym roku u mnie lipy nektarowały 1 dzień sądząc po oblotach pszczół , a kwitły okolo 10 dni , bo susze były w trakcie kwitnienia . 😏 Pozdrawiam1 punkt
-
Oby wystarczyło . Teraz mamy ten okres w którym lawinowo rośnie zużycie pokarmu . A warunki pewnie nie szybko będą takie żeby same sobie naniosły ... U mnie jest różnie . Padła na razie tylko jedna (czerw zjadł zapasy) W ramki innych nie zaglądałem , bo 13 stopni to nie jest temperatura do przeglądów . Ale w niektórych w ulach robi się lekko. 90% dostała ciasto (niektóre trochę miodu) . Oby ochłodzenie nie było zbyt długie .1 punkt
-
nigdy nieczego nie ocieplam , uważam że nie należy nagle zmieniać warunków . Korpusowe mają ocieplone powałkodaszki , ale sądzę że to bardziej potrzebne latem. To kłąb grzeje czerw , nie styropian . Jak dodam dodatkowe ocieplenie to maja kolejną masę do ogrzania i utrzymania jej temperatury.1 punkt
-
U mnie 9/9 przezimowane. Jak to w życiu, 1/3 mocne, 1/3 średnie, 1/3 słabe - ogólnie jest dobrze i bez niespodzianek. Rodziny w których obserwowałem mało warrozy (poniżej 1%) i zdecydowałem nie leczyć w sierpniu, manifestowały później widoczne porażenie wirusami. Niby teraz mają się wizualnie dobrze, ale nie jestem przekonany czy dobrze wykonałem flotację i czy te moje pomiary nie były że tak powiem z czapy. Targają coraz więcej jasnożółtego pyłku, muszę iść sprawdzić czy może to już rozkwitają iwy.1 punkt
-
Nie no na to nie ma szans że kolejne zasiedlenia:) Ten konkretny pień teraz stoi koło mojego domu, więc z daleka to widzę go niemal codziennie;) Ciągłość rodziny żyjącej w tym ulu jest tak jak pisałem. Która to matka z kolei, tego nie wiem. Oceniam pień, nie matki;) System jak system. Przegląd wiosenny zawsze prędzej czy później. Ocena siły rodzin, raczej osłabianie mocniejszych na rzecz słabszych o ile jest matka. Czyli takie wyrównywanie rozwoju na początku sezonu. Potem w sumie już na rzepaku dostają przeważnie od razu 2-3 korpusy węzy/suszu/pustych ramek,(te ostatnie poprzekładane na przemian najlepiej gaszą jakąkolwiek chęć rojki) przewozić czasem przewożę jak zapowiada się dobra miejscówka, ale raczej niewiele. W sezonie rojowym jak to w rojowym, zrobię pobierzny przegląd czy nie ma mateczników rozchylam korpusy. Odklady raczej robię w stylu demolka. Jak już znajdę dzień wolny, to rozwalam rodziny które chce podzielić na 3-8 raz nawet 9 odkładów. W macierzaku zostaje matka z jakąś ilością pszczoły i ramkami które nie poszły w odklady. Odklady raczej robię mizerne. Potem jak nie ma matki (bo jak puszcze serię matek to dostają matecznik, jak nie puszcze to same hodują) to łączę. Bezmatek z najsłabszym i tak ooo. Potem przez wakacje mało zaglądam bo sezon w budowlance i żniwa skutecznie ograniczają mój czas na pszczoly:D Pszczoły wtedy się nie mają prawa roić bo nie mają aż takiej siły, mają zawsze za dużo miejsca, i raczej się to udaje. Potem pod koniec sezonu zabieram jeszcze jakiś miód, jednak znaczna część czytaj jak mogę odebrać 10 ramek to biorę 5 jak mogę odebrać 20 to biorę korpus a drugi zostaje na ulu do zimy. Na początku września to już ostatni przegląd, sprawdzam ile mają miodu, oceniam czy muszę coś dołożyć, najpierw rotuje ramkami z miodem między ulami, jak któraś ma dużo a któraś za mało, i zawsze daje przynajmiej 2-3 czasem wiecej razy(zależnie od siły rodziny, mocne dostają większe dawki) syrop każdej na tzw dobicie, zjadają go i tak w pierwszej kolejności puki latają, a zimą już raczej siedzą na miodzie. Taka trochę patologiczna ta moja gospodarka:D Ale i tak miałem sezony że ponad 50 kg miodu rodziny dawały, (mówię o tych nie leczonych sezon wcześniej) a miałem i takie które tylko dostawały miód od sąsiadek, bo nie miały nic. Aaa no i rodziny które dostają zabieg to w sumie oceniam na oko. Jak widzę warozę na pszczołach to wtedy wedle mojego widzimisię leczę. (w mojej opinii Dopuki nie widać to znaczy że nie ma problemu) jak widzę, wtedy jest szansa że "pomogę", chyba że rodzina już nie miała leczenia 2 sezony wtedy zostawiam. Jak rok,(czytaj tamto roczne odkłady, bądź rodziny leczone rok wcześniej) i widzę że robaki biegają po robakach, to wtedy dymię, jak przezimuje taka rodzina idzie na odklady na matkach niby odporniejszych, tych co leczenia nie wymagały. (staram się nie robić matek tylko po 1 matce z cechami porzadanymi przeze mnie, czytaj rekordzistce, tylko jednak powielać jak najwięcej genów) To w skrócie moja gospodarka, wiadomo, każdy sezon inny, nie zawsze zrobię w pasiece tyle ile bym chciał, (w sumie co sezon zawsze brakuje mi na wszystko czasu) ale ostatni sezon poszedł mniej więcej zgodnie z zalozeniami, i ten model będzie u mnie kontynuowany, jeśli się nie sprawdzi będę kombinował dalej... Miałem też sezon załamania po słabej zimowli rok wcześniej (po prostu zrobiłem książkowo prawie wszystkie rodziny tak jak każdy uznany pszczelarz) że leczonych rodzin miałem 90 % Jednak wiosna nie pokazała wiele lepszych statystyk niż sezon wcześniej, więc odpuściłem. Uważam, że powodem upadków na prawdę nie zawsze jest Warroza. Jak widać ją gołym okiem, to wtedy masz pewność że ona przeszkadza pszczołom. A po prostu tak się przyjęło, że pszczelarze wszystko przypisują warozie, bo zawsze musi być ktoś winny... Taki to zarys mojej gospodarki. O tych złych rzeczach nie pisze, bo wiadomo, tutaj ładnie to wygląda w opisie, ale są rodziny które dogorywują na moich oczach na przykład w środku sezonu, tym z regoly nie pomagają magiczne "leki", bo masz dosłownie 200 pszczół i matkę, wtedy jedyna opcja jak jest ciepło to czerw na wygryzieniu, taki ze juz pszczoły wychodzą i czasem się udaje coś jeszcze z tego zrobić. Ale jednak są pszczoły które nie są przystosowane i padają, walka na siłę o takie rodziny nie ma sensu, na co wpływu nie mam. Jak każdy gatunek na ziemi nawet człowiek też umiera, 1 szybciej drugi później ale jednak. Jak masz jakieś konkretniejsze pytania to pytaj już o konkretne zagadnienia, bo nie wiem co Cię konkretnie interesuje z mojej gospodarki. Ale nie odbiega wiele od maniowego lenistwa. Jak głosi przysłowie "mniej wyjebane a będzie Ci dane" Właśnie ja mam tak że dojście do siły nie jest zawsze problemem na następny rok wiosną, jeśli już przezimuje, tylko dojście w siłę do następnej zimy po podzieleniu sprawia więcej kłopotów macierzakowi, tutaj ta 2 letnia teoria Krzycha ma trochę racji, jednak nie do końca. Bo znowu jak już podzielę, to czy można to nazwać rodziną wyjsciową? Jeśli sama nie chce się roić to znaczy że nie jest gotowa, po rozdarciu na pół chociażby, może nie radzić sobie z tym z czym poradziła by sobie w komplecie. Jeśli matka ma siłę 10 ramek, zabiorę jej 5 ramek to tak naprawdę zmienia się wszystko. I temu właśnie chce się przyjżeć w kolejnych sezonach. Ale to już dłuższa dyskusja pewnie się by się z tego rozwinęła.1 punkt
-
zrobiłem taki wózek 3 lata temu. Awaryjnie jak nie ma osoby do pomocy jest przydatny. Na fimnie pierwsze próby dlatego może wyglądać nie nie praktyczny. Po kilku próbach idzie już dużo sprawniej1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00