Jump to content
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"
Sign in to follow this  
michal79

Sezon 2022

Recommended Posts

Posted (edited)
1 godzinę temu, michal79 napisał:

co pisali w COBOLU

jestem po politechnice , tam cobol nie ma zastosowania w obliczeniach inżynierskich , fortran był chyba pierwszym kompilatorem języka wysokiego poziomu , grubo starszy ode mnie . To lata 80-te ubiegłego wieku i polski komputer ODRA 1300 :)   - tego to sobie nawet nie możesz wyobrazić  . Mój pierwszy PC to był XP z dyskiem 20MB . Kolejnym AT z coprocesorem - to już się wydawało szczytem techniki . Komputer pracował na dwóch monitorach : jeden z trybie tekstowym , drugi w graficznym :)  to był wtedy szczyt techniki

1 godzinę temu, michal79 napisał:

postrzeganie "bytu" w pszczołach, jako każdej robotnicy, "od poczęcia do naturalnej śmierci"

robisz ze mnie oszołoma , a to Ty traktujesz to relatywnie . Nie odróżniam bezsensownego cierpienia jednej pszczoły i całej rodziny. Bez względu na skalę głupota jest głupotą . Niczego tym nie osiągniesz i żadnych cudów nie wymyślisz ,. Pomnika się nie dorobisz , ani tytułu profesora . Bawisz się w "naukowca" . Pycha Twoim promotorem.

Spróbuj samonaprawy z samochodem zamiast z pszczołami  - ten na pewno nie cierpi . A i poszukaj uczciwszego mechanika skoro sam nie ogarniasz bazy , bo już któryś raz piszesz o niesprawności samochodu :)

Edited by manio

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, manio napisał:

Nie odróżniam bezsensownego cierpienia jednej pszczoły i całej rodziny. Bez względu na skalę głupota jest głupotą . Niczego tym nie osiągniesz i żadnych cudów nie wymyślisz ,. Pomnika się nie dorobisz , ani tytułu profesora . Bawisz się w "naukowca" . Pycha Twoim promotorem.

Spróbuj samonaprawy z samochodem zamiast z pszczołami  - ten na pewno nie cierpi . A i poszukaj uczciwszego mechanika skoro sam nie ogarniasz bazy , bo już któryś raz piszesz o niesprawności samochodu :)

 

Przejmujesz się swoimi wyobrażeniami o uczuciach szcześcionogich żyjątek, biorąc te wyobrażenia z własnych, ssaczych odczuć głodu, bólu i stresu.

Jakby powiedział Borówka, "cóż za skrajny antropocentryzm". Do tego jeszcze dorabiasz sporo swoją uprzedzoną wyobraźnią, jakoby tydzień funkcjonowania rodziny w tym stanie był jakąś zbrodnią na pszczelim rodzaju i stresowaniem. A Ty byś im owe cierpienia skrócił wywalając wszystkie na trawę. Wielki mi dobroczyńca i obrońca dobrostanu... 

A jak tam, śledzisz doniesienia z Australii? 

Podobno "humanitarnie" zabili już setki pszczelich rodzin.

Każde czerwone kółko to natychmiastowe wybicie wszystkich kolonii pszczelich podobno.

To jest najnowsza aktualizacja. 

KESCB9H.png

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
22 minuty temu, michal79 napisał:

Przejmujesz się swoimi wyobrażeniami o uczuciach szcześcionogich żyjątek, biorąc te wyobrażenia z własnych, ssaczych odczuć głodu, bólu i stresu.

i tym się właśnie różnimy . Ja się przejmuję , ty bez sensu zadręczasz , wyłącznie z własnej próżności i wyobrażenia o wyjątkowości swoich światłych działań. Ja jestem nienormalny czy  Ty i kamraci od dręczenia ?  Nigdy się nie zrozumiemy .

W Australii próbują walki z warrozą , która w końcu i do nich dotarła  - co tu porównywać z bezmyślnym dręczeniem pszczół w Twoim czy borówowym wydaniu ?

Nie widzisz różnicy czy masz mnie za idiotę ?  konia kują i żaba nogę podstawia ?

22 minuty temu, michal79 napisał:

jakoby tydzień funkcjonowania

 na kalendarzu się nie znasz ?  od maja to tydzień ? a jakie to ma znaczenie ile , Dla mnie ważne że głupio i bez sensu , tyle w temacie. A już zaczynałem Cię lubić :)

 

 

Edited by manio

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, manio napisał:

 

 na kalendarzu się nie znasz ?  od maja to tydzień ? a jakie to ma znaczenie ile , Dla mnie ważne że głupio i bez sensu , tyle w temacie. A już zaczynałem Cię lubić :)

 

 

 

Tydzień od wykrycia. Co więcej, warto patrzeć i czekać, wtedy kiedy nie grozi to negatywnymi konsekwencjami. Z mojego punktu widzenia:

- nie grozi to cierpieniem pszczół w tej rodzinie. To jakaś bzdura wyssana z antropocentrycznego palca.

- pszczoły bez wychowu czerwiu żyją nawet 11 miesięcy

- dojście tych trutniowych mateczników do finału ułatwi połączenie rodzin, jak na to przyjdzie czas

- będę miał swoje własne doświadczenia - do czego zachęcam wszystkich. Pewne rzeczy są jasne i oczywiste bez konieczności sprawdzania, ale w wielu wypadkach postęp dokonał się dzięki tym, co nie wiedzieli że coś jest jasne i oczywiste. 

 

camels-fresh-01-2015.jpg

 

Życzę i Tobie odrobinę "naukowej" ciekawości, pociągu do obserwacji przyrody i dystansu do rzeczy "oczywistych" w codziennym życiu. 

A tymczasem, skoro tu taką miłą atmosferę współtworzymy, to dam sobie spokój z pisaniem, co dalej z tą rodziną. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odnośnie rodziny trutowek, która w zimę straciła matkę - w końcu sama w naturalnych okolicznościach wyginęła. Po tym jak dwukrotnie ratowałem ją kilkoma ramkami z czerwiem otwartym i młodymi pszczołami, po tym jak zakładały matecznik na larwie trutowej. Wszelkie ratowanie a nawet przeniesienie ula o 15 m i wtedy zasilenie czerwiem z pszczołą - nic nie dało. Ul pusty, motylicy pełno. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Krzychu napisał:

Odnośnie rodziny trutowek, która w zimę straciła matkę

Nigdy nie warto ratować . Na wiosnę każda para skrzydeł na wagę złota , połączyć i głowy sobie nie zawracać . Zresztą to zawsze gra nie warta świeczki , nawet matka podana w izolatorze ,przyjęta , czerwiąca później wymieniana mi była . Jak nie w tym to w następnym sezonie . Rozgonić i się nie bawić , no chyba że ktoś lubi .

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, michal79 napisał:

Bardzo fajnie, że jesteś informatykiem, co jeszcze zapewne uczyli go ci,

Jeszcze pewnie wie jak działa internet . 🤣

No ja pamietam potężne dyski 250 MB🤣

Zacząłem się bawić jak można było  film  obejrzeć,  sąsiadowi sprośne zdjęcia ukraść z komputera .🤣

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, michal79 napisał:

Na fryzjerskie, jeśli każdą pszczołę przyrównać do włosa, to nadal są unikalną fryzurą i jest im z tym dobrze. 

Gdybym wyrwał wszystkie włosy i wszczepił je do innych fryzur, zniszczyłbym byt - tą unikalną fryzurę, którą teraz stanowią. To uważam za barbarzyństwo. To dla mnie jest stresowanie i niszczenie. 

To nie barbarzyństwo a natura . Głupotą jest ginąć jak można żyć przynosząc korzyści .Pszczelarstwo to nie układanie fryzur , w życiu liczy się - przeżyć ,dla tego pszczoły mają rabunki . Po co marnować ich wysiłek licząc na cud? Ta fryzura jak moja łysa pała z paroma włoskami , lepiej je zgolić  a nie zaczesywać grzywkę udając ze coś jeszcze tam mam .

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, Krzychu said:

Odnośnie rodziny trutowek, która w zimę straciła matkę - w końcu sama w naturalnych okolicznościach wyginęła. Po tym jak dwukrotnie ratowałem ją kilkoma ramkami z czerwiem otwartym i młodymi pszczołami, po tym jak zakładały matecznik na larwie trutowej.

Milalem pare rodzin ztrutowialych. Po poddaniu ramek z czerwiem czesto wychodza na prosta. Pare dni temu zona otwiera ula zaznaczonego jako trutowki a ze czasu do jesieni juz nie za wiele to proponowalem aby go rozgonic.  A tu niespodzianka, ramki pelne czerwiu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mój pierwszy komputer to:

- procesor SX360;

- RAM 1 MB;

- HDD 20 MB.

Trutówki proponuję rozgonić a w to miejsce zrobić odkład zbiorczy poddając matkę unasienioną.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, Krzychu napisał:

Podobno wszędzie lipa z lipy wyszła. Nie dość, że malutko to co najwyżej mieszanka Lipowo jakaś tam. 

No nic, trzeba powoli kończyć sezon i do przodu. Rodziny bezczerwiowe już po zabiegu na pasożyta. 

 co ty gadasz na straganACH TYLKO CZYSTE ODMIANOWE

co do kończenia spokojnie za 2 tygodnie nawłoć

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Beeman napisał:

Milalem pare rodzin ztrutowialych. Po poddaniu ramek z czerwiem czesto wychodza na prosta. Pare dni temu zona otwiera ula zaznaczonego jako trutowki a ze czasu do jesieni juz nie za wiele to proponowalem aby go rozgonic.  A tu niespodzianka, ramki pelne czerwiu. 

 

Dwie próby, przeniesienie i poległy i tak. A kiedyś dziadek wskazał mi rodzinę strutowiałą. Nic z nią nie robił. Po pewnym czasie zaglądam a tam mnóstwo czerwiu. I na następny rok mnóstwo muodu z tej rodziny. 

  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja ze strutowiałą rodziną miałem do czynienia raz, w pierwszym swoim sezonie. Udało mi się podać drugą matkę po wysypaniu ich z ula kawałek za pasieką. Przezimowały ale została z nich garść. Jak człowie ma ze trzy rodziny, to walczy o stan liczebny. Teraz by mi się nie chciało. Jeśli bym ich nie rozgonił to w najlepszym wypadku wysypał za pasieką by pozbyć się trutówek, tym co by wróciło obdzieliłbym inne rodziny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
9 godzin temu, Krzychu napisał:

 

 kiedyś dziadek wskazał mi rodzinę strutowiałą. Nic z nią nie robił.

 

Czekaj, zaraz znajdę odpowiedni passus...

 

bez sensu zadręczał , wyłącznie z własnej próżności i wyobrażenia o wyjątkowości swoich światłych działań

:D

 

Cytat

Po pewnym czasie zaglądam a tam mnóstwo czerwiu. I na następny rok mnóstwo muodu z tej rodziny. 

 

Niemożliwe. Szansę eksperci o nieposzlakowanej opinii określili jako teoretyczną. Musiała się jakaś rójka nalecieć. Pewnie to było w sierpniu, ale i tak. 

No dobra, mogła się nalecieć. Albo matka... 

Szansa większa, jak to w czerwcu było. 

Ale może... może... wychowały też matkę z jaja trutówki.

 

PS. Niestety nie znalazłem pracy, o której wspominałem. To był skan jakiegoś czasopisma, że liczyli jajka robotnicze w odizolowanej rodzinie, w której były trutówki. Kiedyś ktoś gdzieś zamieścił na jakimś forum. Ale zaginęło w pomroce dziejów. 

Edited by michal79

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj sprawdziłem osyp warrozy po paskach szczawiowych. W jednym ulu kilkaset (ponad dwieście) roztoczy. Co zauważyłem- większość pasożytów leżała pod cienmymi ramkami, przesuniętymi na brzeg gniazda,  do wycofania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, michal79 napisał:

 

Czekaj, zaraz znajdę odpowiedni passus...

 

bez sensu zadręczał , wyłącznie z własnej próżności i wyobrażenia o wyjątkowości swoich światłych działań

:D

 

 

Niemożliwe. Szansę eksperci o nieposzlakowanej opinii określili jako teoretyczną. Musiała się jakaś rójka nalecieć. Pewnie to było w sierpniu, ale i tak. 

No dobra, mogła się nalecieć. Albo matka... 

Szansa większa, jak to w czerwcu było. 

Ale może... może... wychowały też matkę z jaja trutówki.

 

PS. Niestety nie znalazłem pracy, o której wspominałem. To był skan jakiegoś czasopisma, że liczyli jajka robotnicze w odizolowanej rodzinie, w której były trutówki. Kiedyś ktoś gdzieś zamieścił na jakimś forum. Ale zaginęło w pomroce dziejów. 

 

Albo matka ze świtą naleciala 

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, Krzychu napisał:

 

Albo matka ze świtą naleciala 

 

Zadziwiające, że takim trutówkom to matki nie wciśniesz, choćbyś na głowie stanął i uszami klaskał, a tu jest szansa, że sama, albo z kilkudziesięcioma obcymi, przez wylotek im weszła. Jak los na loterii, nie? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, michal79 napisał:

 

Zadziwiające, że takim trutówkom to matki nie wciśniesz, choćbyś na głowie stanął i uszami klaskał, a tu jest szansa, że sama, albo z kilkudziesięcioma obcymi, przez wylotek im weszła. Jak los na loterii, nie? ;)

 

Cholera wie jak było, faktem jest to, że pszczoły wiecznie zaskakują 

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, Krzychu napisał:

 

Cholera wie jak było, faktem jest to, że pszczoły wiecznie zaskakują 

.. Gdy nic przy nich nie robisz. A gdy biegasz, starasz się to g.... Z tego wychodzi 

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, michal79 napisał:

 

Zadziwiające, że takim trutówkom to matki nie wciśniesz, choćbyś na głowie stanął i uszami klaskał, a tu jest szansa, że sama, albo z kilkudziesięcioma obcymi, przez wylotek im weszła. Jak los na loterii, nie? ;)

Dlatego wszyscy  bardziej doświadczeni pszczelarze piszą żeby taką rodzinkę rozgonić , albo połączyć pszczoły z silniejszą rodziną usunąwszy najpierw czerw trutowy i silniejsza rodzina zrobi porządek z trutówkami .

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
8 godzin temu, Krzychu napisał:

.. Gdy nic przy nich nie robisz. A gdy biegasz, starasz się to g.... Z tego wychodzi 

Ilość nigdy nie przechodzi w jakość. Wracając do michałowego samochodu to jest taki stary żydowski dowcip  ( Żydzi mieli smykałkę do mechaniki) : klient przyciągnął  do warsztatu samochód , którego nie mógł odpalić . Żyd wziął nieduży młotek i puknął gdzieś pod maską. Rachunek za naprawę wyniósł 101 zł.  Dociekliwy klient dopytał dlaczego tyle .  Pan Majster wyliczył :

1. robocizna                                    1 zł

2. wiedza , gdzie należało puknąć  100 zł

-------------------------------------------------------

 razem                                         101 zł

 

Podobnie z pszczołami , nie trzeba się narobić tylko robić to co niezbędne, w porę i celowe. Działanie na oślep , czy w celu wynalezienia koła nie ma sensu. Takim przykładem oczekiwanie matki z trutowego jaja. Nawet gdyby jakiś wymodlonym u Jądraszefskiego cudem wygryzła się z tego budyniu matka , to z pewnością będzie to pokraczny karakan ni to baba ni chłop. Mnie takie rzeczy nie zajmują , szkoda mi czasu bo życie jest piękne i szkoda każdej zmarnowanej chwili. Wystarczy mi zimą poczytać co na ten temat 40 lat a temu pisał mgr Woyke , bo u niego pierwszy raz o tym czytałem.

Nigdy nie zwlekam z naprawą  , jakaś słabość to rozwiązanie rodziny , bo po pierwsze nic z tego nie będzie , po drugie szkoda mojego cennego czasu , po trzecie zdechalczek to  zagrożenie dla pozostałych rodzin. Nie ważne czy to w trakcie sezonu , przez zakarmianiem w jego trakcie  czy wiosną. Działanie jest jedno - eliminacja. To podstawowe zadanie hodowcy : selekcja najsilniejszych , najbardziej witalnych . Zdechlak choćby najbardziej AAAAAAAAAAAMMMMMMMMMM to tylko nieprzydatny zdechlak i na h. mi jego cudowny rodowód.

Mimo ciągłej selekcji zdarza się czasem ,że rodzina słabo pobiera pokarm. To dla mnie też sygnał ,że trzeba ją rozwiązać , a pszczoły połączyć . Życie uczy ,że taka rodzina wyjdzie na wiosnę słaba i miodu nie przyniesie , więc szkoda na nią czasu i cukru.

Tu zawsze mniej znaczy więcej . Więcej miodu , a mniej pracy. Lubię pracować z pszczołami , ale zawsze to praca przemyślana lub rutynowa . Zawsze wiem po co zaglądam , co chcę zobaczyć i jak zareaguję . Im mniej  grzebię tym lepiej bo nie ma zbędnych ruchów i zbędnych zachwytów nad sobą. Reszta w odwłokach matek , bo to one decydują o powodzeniu rodziny. Karakan matka to karakan rodzina . Co i widać po naszym pożal się Boże ... ale to nie ten wątek :)

 

Edited by manio
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, manio napisał:

Podobnie z pszczołami , nie trzeba się narobić tylko robić to co niezbędne, w porę i celowe. ........................................................................................

No i to "wężykiem" podkreślić dla młodzieży pszczelarskiej. 😁

Było kiedyś nawet na naszym forum lansowane przez niektórych Kolegów , żeby się nad każą rodziną w pasiece pochylić z jednakowa troską i każdą ratować za wszelka cenę , a już ilość rodzin w pasiece to święta rzecz i jak jedna upadnie to płacz i lamenty na forum  - o Koledzy co robić ? - straszna tragedia się stała rodzina mi strutowiala ,   itp.

Takie lamenty na forum są i teraz zwłaszcza wśród młodych pszczelarzy. Albo zimowanie matek tak zwanych zapasowych , na  trzech ramkach za zimuję sobie parę matek , tak na wszelki wypadek , żeby w razie czego na wiosnę podmienić jak by co ? i stan pasieki będę miał będę miał bez zmiany.  I właśnie po husteczkę to robić tak na logikę ? Co z takiej rodziny będzię jak w kwietniu podmienimy im matkę ? Wystarczy trochę pomyśleć. Resztę manio wyżej opisał 😁

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 1.08.2022 o 23:44, Krzychu napisał:

A kiedyś dziadek wskazał mi rodzinę strutowiałą

O którą porę ? Jak na wiosnę to nalot młodej matki . Jak bawiłem się w uliki parę razy tak miałem . U uliku matki brak a ta sama matka ( numerowane mam ) w trutówce szoruje . Po locie godowym siada tam gdzie więcej potrzebujących .

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, daro napisał:

O którą porę ? Jak na wiosnę to nalot młodej matki . Jak bawiłem się w uliki parę razy tak miałem . U uliku matki brak a ta sama matka ( numerowane mam ) w trutówce szoruje . Po locie godowym siada tam gdzie więcej potrzebujących .

 

Pokazał w maju, a ja do niej zajrzałem potem w sierpniu

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Tadek11 napisał:

No i to "wężykiem" podkreślić dla młodzieży pszczelarskiej. 😁

Było kiedyś nawet na naszym forum lansowane przez niektórych Kolegów , żeby się nad każą rodziną w pasiece pochylić z jednakowa troską i każdą ratować za wszelka cenę , a już ilość rodzin w pasiece to święta rzecz i jak jedna upadnie to płacz i lamenty na forum  - o Koledzy co robić ? - straszna tragedia się stała rodzina mi strutowiala ,   itp.

Takie lamenty na forum są i teraz zwłaszcza wśród młodych pszczelarzy. Albo zimowanie matek tak zwanych zapasowych , na  trzech ramkach za zimuję sobie parę matek , tak na wszelki wypadek , żeby w razie czego na wiosnę podmienić jak by co ? i stan pasieki będę miał będę miał bez zmiany.  I właśnie po husteczkę to robić tak na logikę ? Co z takiej rodziny będzię jak w kwietniu podmienimy im matkę ? Wystarczy trochę pomyśleć. Resztę manio wyżej opisał 😁

 

W tym roku na pasiece Warmińskiej byłem najczęściej raz na dwa tygodnie. Sąsiad zza płotu 2 razy w tygodniu coś grzebał, wycinał trutnie itp. On zebrał po 2,5 litra miodu z rodziny. Ja po 4 litry. On pszczelarzy z 15 lat. Ja 5.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.