Skocz do zawartości
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"
  • Chatbox

    You don't have permission to chat.
    Load More

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 10.03.2025 w Odpowiedzi

  1. Ja wczoraj byłem na pasiece, by zrobić dalsze porządki z rodzinami. Kolejne w nastrojach rojowych, i to te które myślałem że e miga wpaść ponieważ ostatnio najmniej u nich zapobiegałem. Było kilka mateczników więc zrobiłem z nich odkłady. Jedna matka w ręku mi się wygryzła więc na wylotem do świeżego odkładu poszła - chybił trafił. Z tą ilością odkładów mam już odbudowaną pasiekę po stratach a to jeszcze nie koniec. I najważniejsze, dziś o 10:07 ponownie zostałem tatą. Tym razem byłem przy wszystkim, CC. Dziewczynka z wagą 4330;) Szpital w Malborku jednak trzyma najwyższy opieki i życzliwości od strony personelu medycznego. W życiu bym się nie spodziewał tego na NFZ
    7 punktów
  2. Składam wszystkim nielicznym już uczestnikom naszego forum i ich rodzinom , serdeczne życzenia zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia , oby przebiegły w spokojnej atmosferze rodzinnej jako remedium na zawirowania jakie niesie nam Świat i więcej nadziei , że może i w pszczelarstwie coś się zmieni , chociaż czasy na Świecie mamy niepewne, a więc musimy trzymać się razem duchem i nadzieją. Tadek
    5 punktów
  3. Dopisałbym nie wymienione tu a obstawiam najistotniejsze pt.: zmęczenie materiału. Pszczoły powyżej 5 uli stają się dość pracochłonnym zajęciem, które zabiera sporo czasu. Do tego dochodzi ogólna depresja społeczeństwa tej właśnie główie młodszej warstwy przez wszelkiego rodzaju media społecznościowe. Powoduje to ogólny spadek chęci do czegokolwiek. Jakichkolwiek hobby oprócz komórki. Kolejna troche starsza grupa:Masz pracę na etacie, w wolnym czasie hobby, dzieci jeśli ktoś ma. I ludzie stwierdzają że mają dość, bo nie ma czasu na du**e sobie siąść. Do tego ogólnie średni stan psychiczny społeczeństwa - ludzie się już po pracy rzadko spotykają, głównie siedzą na komórkach - funkcjonują żeby funkcjonować. (Tu już się trochę powtórzyłem z górą) Poza tym tak jak mówiłem kiedyś Tadkowi. Hobby jest po to żeby cieszyło, kiedy przeradza się w obowiązek to już coś nie tak. I stąd bardzo bliska droga do rezygnacji całkowitej. Z pszczołami jest tak samo. Masz 5 uli nawet tego nie czujesz. Samemu chcesz tam iść i zobaczyć. Mija kilka lat, to się roi pasieka przyrasta do powiedzmy 15 rodzin i więcej. I zanim się obejrzałeś to tylko myślisz co tam masz jeszcze przy tym zrobić. Wytrzymasz tak z 5 lat i masz dość. Już nie mówię że miód ludziom zostaje. Trzeba się prosić. I większość decyduje się na ograniczenie pasieki. Dla mnie trend jest jak najbardziej okey. W Polsce mamy przepszczelenie. Niech każdy zostawi sobie tyle rodzin z jaką dobrze się czuje. I liczba litrów z ula wzrośnie i obowiązków spadnie 😉
    4 punkty
  4. Jak są w nastroju to ci nie rusza tej węzy , decyzja została podjęta teraz czekają na pogodę i wyfruną . Ja bym odstawiła macierzak a w jego miejsce dała odkład z 2-3 ramek kryty plus jajeczka . Zyskasz kilka dni i sam zdecydujesz co dalej , możesz pozwolić im wyhodować matkę albo podłożyć jaka ci tam odpowiada . Macierzak straci pszczole lotna , nawet wody nie będzie miał kto przynieść to się wezmą raz dwa za robotę . Poczytaj na forum , jest tu bardzo przyjaźnie i można się wieeele nauczyć . Powodzenia
    4 punkty
  5. Ludziom to się w dupach przewraca ! Ja takich od razu odsyłam do marketów . Mi taki klient nie jest potrzebny ! Wolę garstkę świadomych klientów, którzy przychodzą do mnie dlatego, że mój miód jest skrystalizowany i że ma brzydkie, białe wykwity pod szkłem . Ludzie sami sobie zgotowali ten los ! Znam takich co cały swój miód podgrzewają, żeby był piękny , klarowny , lejący . Nawet wśród naszych forumowiczów . Nie wymienię kto . A ja z uporem maniaka będę powtarzał "Po co" ? Ci co takich miodów chcą i tak prędzej , czy później pójdą do Lidla po syrop ryżowy nazywany tam miodem w promocji po 1zł.
    3 punkty
  6. To choroba czerwiu , a nie dojrzałych pszczół. Pszczoły mają prosty mechanizm ochrony przed bakteriami i przetrwalnikami i wydalają je z kałem ( błona perytroficzna) . Zarażają jednak czerw wnosząc przetrwalniki z pokarmem, wodą zakażona kałem , na obnóżach itd. Przetrwalniki są bardzo trwałe , literatura podaje że są aktywne nawet 40 lat. Dyskutowaliśmy już o tym na forum , jest też dobra polska literatura opisująca mechanizmy choroby , zakażenia i przyczyny jej wybuchu , nawet bez zewnętrznych źródeł w postaci rabunku zapowietrzonej pasieki. Polecam lekturę książki " Immunobiologia pszczoły miodnej" - to pozycja wyczerpująca wszelkie zagadnienia tak w zakresie budowy pszczoły , mechanizmu zakażeń i zapobiegania jak i wielu mechanizmach genetycznych warunkujących naturalną odporność pszczół na zakażenie zgnilcem . Nie oszczędzać na pokarmie , nie dręczyć pszczół - to najprostsza recepta.
    3 punkty
  7. Nowy temat związany z moimi spostrzeżeniami dotyczącym uli drewnianych Dadant- Blatt 10 ramkowych, jakie kilka lat temu kupiłem - zaczynając przygodę z hodowlą pszczół. W trakcie pracy z nimi, zauważyłem kilka niedopracowań – skłoniły mnie one do pomysłu stworzenia własnych konstrukcji z kilkoma modyfikacjami. Inspiracji w sieci jak na lekarstwo (może poza pomysłami znalezionymi na Pintereście). Materiał budulcowy pochodził z odpadów jakie nazbierały się przez kilka lat w efekcie innych projektów. Całość powstała w okresie jesienno-zimowym, kiedy to mam czas na majsterkowanie. Jedyną rzeczą jaką kupiłem była blacha aluminiowa do pokrycia daszków. Wykorzystałem również drewno pochodzące z wycinki w moim ogrodzie – stary szpaler żywotników zachodnich i olbrzymich (Thuja occidentalis i T. plicata). Drewno bardzo lekkie (jak balsa), deseczki wycięte z nich na obce pióro, potraktowałem kąpielą w oleju tungowym z terpentyną. Po wysuszeniu, wykorzystałem jako zewnętrzną warstwę. W wolnej chwili naliczyłem 9 gatunków drewna jakie użyłem w tych ulach. Mogę sobie pozwolić na tego typu pomysły i ich realizację, ponieważ posiadam niezbędny sprzęt (typ hobby), który kolekcjonowałem w ciągu kilkunastu poprzednich lat. Najwartościowszym okazał się zakup mobilnej piły taśmowej (hobbystycznej), na której po kilku modyfikacjach (dobudowany stół i sanki), mogę przecierać wałki drewna o grubości do 30 cm. Idealne rozwiązanie, ponieważ wykorzystuję krótkie (1,10 m) wałki tzw. papierówkę jak i inne króciaki wycinane w moim ogrodzie i nie tylko. Mam zaprzyjaźnioną firmę wycinkową, która co raz przywozi mi różne „egzotyczne cudaki” za przysłowiową „flaszkę”. Po przestudiowaniu kilku tomów periodyku z lat 1905-1914 L'Apicoltore, periodico dell'Associazione centrale d'incoraggiamento per l'apicoltura in Italia – kolejny projekt ula w realizacji – ale o tym później. Polecam lekturę tym, którzy chcą wiedzieć więcej. Z pewnością kreatywności i świeżości w spojrzeniu na temat pszczelarstwa, powinniśmy się uczyć od naszych dziadków - z poprzedniej epoki... Widać, że forum w tej formie – przy braku aktywności - zdaje się umierać na rzecz coraz powszechniejszych kont społecznościowych - jakby wszystko zostało napisane ? Bez dopływu nowych użytkowników z nowymi pomysłami, spostrzeżeniami czy przemyśleniami - widzę smutny koniec Forum Banicja, gdzie zebrała się kiedyś grupa osób ze świeżym spojrzeniem na pszczelarstwo. Ja kieruję się swoim prywatnym dekalogiem, dzięki któremu nie osiadłem na laurach; 1. Myśl samodzielnie. 2. Podważaj autorytety. 3. Nie przyjmuj żadnego twierdzenia na wiarę. 4. Konfrontuj swoje pomysły z doświadczeniem i obserwacją. 5. Jeśli Twoja ulubiona idea nie przejdzie empirii, to odrzuć ją jako błędną. 6. Idź za głosem dowodów. 7. Jeśli brak Ci dowodów, to zawieś osąd. 8. Wyciągaj logicznie wnioski. 9. Pamiętaj, że możesz się mylić. 10. Bieda jest matką kreatywności, bogactwo – rozleniwia. Zachęcam Użytkowników do dzielenia się swoimi pomysłami. (opisy pod zdjęciami – w razie wątpliwości i niejasności proszę zadawać pytania)
    3 punkty
  8. Nie wiem czy to optymizm czy problemy z oceną rzeczywistości Bo rzeczywistość jest taka : Internet pamięta . To jest miara sukcesu selekcji . Koniecznie trzeba to publikować na grupach. Zakończyłem karmienie pszczół . Dałem po 25 litrów syropu 1:1 i też jestem optymistą , ale u mnie przeżywa zimowlę 100% rodzin. Nie zbieram głodniaków porażonych warrozą , w porę hoduję i wymieniam matki zgodnie z naturalnym cyklem rozwoju pszczół . No , ale książki o tym nie napiszę bo o mądrym pszczelarstwie napisano już wiele nawet 100 lat temu. Wystarczy poczytać i nie robić głupot . Pszczelarstwo wydaje się proste , dopóki nie poczyta się forum o co wybitniejszych sukcesach i teoriach z czapy.
    3 punkty
  9. Wbrew pozorom drzewa szybko rosną . rancho(1).mp4 Czas szybko leci i zanim się obejrzysz drzewa będą już kwitły . Myślałem tak jak Ty kiedy na nieużytkach na moim ranchu sadziłem pierwsze drzewka. Rozłożyłem to oczywiście na kilka lat. A w zasadzie , to nawet na kilkanaście . Dziś to już prawie las . Lipy , wierzby, leszczyny, sumaki, akacje, drzewa owocowe dają pszczołom od kilku lat pożytek Dla porównania zdjęcie z 2006r. Później to samo miejsce w 2010 . W linku krótki film robiony w 2023r. https://www.facebook.com/kaczadolina/videos/3928506497479444 Trochę się moja "pustynia" zmieniła Moje rancho to teren dookoła dwóch stawów (z ulami oczywiście )
    3 punkty
  10. Wywiad ze mną. Sławny się robię https://www.portalpszczelarski.pl/artykul/3010-michal-smyk-wywiad-z-pszczelarzem
    3 punkty
  11. Ja zostawiam decyzję pszczołom.
    3 punkty
  12. U mnie odkłady zalewają już gniazda a jeden z nich się wyroił. 4 ramkowy odkład
    3 punkty
  13. No i wyszły nastepne … zaraz braknie mi nadstawek . Zalewają wszystko … Już są na 5 połówkach i dalej mało …. Matki nawet nie zdążą jajka złożyć bo wszystko pozalewane . W niedziele zbierałam nie swoją uwiesiła się na śliwce u sąsiada . wczoraj padało wieczorem wiec osadziłam je dzisiaj . Zalały w tym czasie 3 ramki Dadant .. To jest jakieś szaleństwo … Niech się to skończy.
    3 punkty
  14. W kwietniu z mojego skromnego doświadczenia- padają totalne mocno porażone zdechlaki. Ewentualnie uciekają z ula. W tym roku sam widziałem takową ucieczkę u siebie. Rodzina z bardzo starą matką opuściła ul i osiadła 2 m przed ulem na krzaku. Większość pszczół została w ulu. Nauczka dla mnie by nie zimować bardzo starych matek i notować sobie na ulu ile sezonów ma matka ( nie stosuję opalitków). Co do Twoich bezchemicznych pszczół- myślę ze to nie kwestia genów rozmytych. Z tego co pamiętam opis jak je prowadzisz co w każdym sezonie miały jakiś okres bezczerwiowy. W obecnym czasie to lepsza forma walki z warozą niż kolejne tabletki spalone w ulu. Ale jeśli się kiepsko wstrzeliłeś z wywołaniem okresu bezczerwiowego to być może było wystarczająco dużo pasożyta na pszczole lotnej by doprowadzić rodziny do upadku. Gdybyś w tym okresie bezczerwiowym zastosował coś zabijające warrozę na pszczole lotnej to pewnie bilans byłby odwroty. Wystarczyła by jedna tabletka albo paski z kwasem... Tak mi się zdaje.
    3 punkty
  15. Moja 4 letnia wierzba smocza rosnąca w półcieniu właśnie rozkwitła. Dzika iwa się już kończy więc pszczoły, trzmiele I motyle chmarami oblatują krzaki.na pasiece. Mozna godzinami obserwować:) Wspaniałe jest to że drzewko rośnie niskie, więc można przyglądać się z bliska.
    3 punkty
  16. Nie wiem jak u Was bo nie widziałem, ale tam gdzie to ma być to jest totalna dzicz - 2 km od granicy PL-RUS. Kolega dziwi się, że nie chodze ze straszakiem na kapiszony by odstraszać wilki:) I w tych terenach rolnicy uprawiają tylko ekologię. Zaparkować udaje mi się autem osobowym 1 km od miejscówki i jak idę pieszo to wszelkie muchy mnie zawsze tak atakują, że musze już w kombinezonie pszczelarskim pieszo iść. A 700 m za lasem od tej miejscówki ostropest również ekologiczny, z którego w ubiegłym roku miałem miód. Mianowicie na tej miejscówce gdzie będzie groch to była gryka, a ostropest za lasem. Miałem miód gryczano-ostropestowy czyli ostropest w gryce
    3 punkty
  17. Powiem inaczej, wylewać też nie wylewam bardziej też rozdaje. Ale to nie są duże ilości. Do rozdawania zrazili mnie znajomi, którzy zawsze patrzyli żebym im dać za darmo. A takim gwoździem do trumny był mój znajomy który łaskawie mi zaproponował 20 pln za 1,5kg słoik stwierdzając ze przy tym świetnie sobie zarobię - to pękło wtedy coś we mnie i mu podziękowałem. i się skończyło. Teraz daje na urodziny albo gdy kogoś lubię po prostu od czasu do czasu. I bardziej na myśli miałem to że wolałbym stracić niż jakby ktoś mi miał łaskę robić. Ale ja mam takie ilości ze mogę sobie na to pozwolić, u mnie nie zalega setki słoików tylko kilkadziesiąt co najwyżej
    2 punkty
  18. Ano właśnie tak zrobiłem , co prawda z innych motywów niż flotacja i też działa to pozytywnie 😁 na samopoczucie i na brak frustracji . Dzieci nie płaczą to cicho , a starym nie chce się kwiczeć 😆 Pozdrawiam
    2 punkty
  19. No to Michal tylko pozazdroscic sukcesu. Musze przyznac ze o tym mysle nocami jak to jest niesprawiedliwie ze paru pszczelarzy (na calym swiecie, inernetowym) dzieki ich wspanialym pszczola nie musi "leczyc". Podczas gdy 99.9% pszczelarzy spora czesc czasu i pieniedzy niepotrzebnie marnuje. U mnie nie ma Michalowej sielanki. Po piatym dymieniu nadal na dennicy widze po pare setek warozy. Takich ilosci jeszcze nie widzialem. Co ciekawe to w trakcie sezonu trudno bylo zobaczyc waroze na pszczole czy nawet pod zasklepem. Ani razu nie widzialem pszczoly bez skrzydelek. Mychal wybacz ale u mnie jest tak ze nie mysle czy leczyc tylko jak długo?
    2 punkty
  20. Wracam z informacjami po drugim dymieniu od 3 do 20 szt . Moje pszczoły zakończyły prawdopodobnie wychów czerwiu, a poprzednie dymienie było strzałem w 10. Oczywiście mogło być tego mniej ,ale liczę się z tym ze moje letnie leczenie było bardzo chaotyczne w tym roku. Mimo 18 stopni i słońca ,pszczoły nie zbyt kwapiły się na wyjście i z Uli wylatywały pojedyncze sztuki ale bez szału . Pod daszkami pszczoły są i wydaje się być ich całkiem sporo . Ile obsiadają uliczek to nie mam pojęcia, aktualnie są rozlazłe po wszystkich uliczkach . Usunęłam wkładki i koniec . Zimuje na 3 korpusach i nic nie tykam w ulach od końca lipca , tylko założenie/ zabranie podkarmiaczek . Nie bronie nikomu grzebactwa , ale sama go nie uskuteczniam . Moje pszczoły żyją po swojemu ,a każdy wgląd w gniazdo i wertowanie ramkami wykonuje tylko wtedy gdy zostanę przez nie do tego zmuszona przez nastrój rojowy. Zwalczam waroze do takiego stopnia by nie uprzykrzała im życia , ale nie ładuje tez ciagle amitrazy czy flumetryny przez pół sezonu. Czekam do wiosny na efekty mojego późnego dobijania pasożyta Wierze ze dadzą radę spokojnie przezimować i przynieść miodu wiosennego .
    2 punkty
  21. To tak jak mnie 🙂 Nie ma o czym pisać w kółko to samo ? Chociaż życie przynosi jakieś newsy i w pszczelarstwie też , a poza tym też są Koledzy z forum i ich problemy z którymi warto utrzymywać kontakty i się jakoś wspierać , jak to jest w życiu wiadomo . Pozdrawiam
    2 punkty
  22. Po staremu, wiele się nie zmieniło. Choć po kilku latach życia tylko z pszczół wróciłem na etat. Spokojniej i mniej patrzenie w niebo na pogodę Nie to, że o kimś zapomniałem, przeglądam fora pszczelarskie dość regularnie ale pisać się jakoś nie chce Walnąć może tylko w jednym przypadku, gdy zostawimy autoklaw na gazie (zamiast wyłączyć) i równocześnie nie zadziała zawór bezpieczeństwa. Ale nawet w takim przypadku pewnie wcześniej puści jakiś spaw i ujdzie ciśnienie, niż nastąpi wybuch. p.s. Oczywiście używamy autoklawu zgodnie z instrukcją, a nie jak prezentują niektórzy "nietechniczni" np. Tomek Miodek.
    2 punkty
  23. Kwas szczawiowy poddawany do rodzin w formie ściereczek czy też polewania roztworem jego nie ulega odparowaniu tylko rozniesieniu przez pszczoły po całym ulu i pszczołach. W ten sposób pszczoły są wybrudzone nim i dzięki temu czują ugryzienia przez warrozę , co umożliwia im uszkodzenie warrozy i pozbycie się jej przez pszczoły.
    2 punkty
  24. Ja do tej pory nie mogę się otrzepać po tym jak urodziła mi się w maju córka. W życiu bym nie pomyślał, że dzieci tak bardzo i mocno pochłaniają tyle czasu. Niekiedy to nawet do pracy nie daje rady jechać. A co dopiero pszczoły. Mam nadzieję, że to się poukłada chociaż wydaje mi się, że i tak dobrze mi poszło odbudowa pasieki, karmienie. Zaczynam powoli truć pasożyta i znowu jestem rozczarowany, bo spada go na dennice tyle co kot napłakał. Czy poprzednie zabiegi były tak skuteczne? Czy warrozy tak mało? Czy zabieg zrobiłem nieskutecznie? Czy warroza uodpornila się na amitraze? Pszczół jest wciąż dużo, całe korpusy langstroth zajmują. Zastanawiam się czy nie odpuścić więc apiwarolu i dopiero późną jesienią spróbować suvlimacje kwasem szczawiowym. Ponadto udało mi się zrobić nalewkę na bazie miodu spadziowego, rumu co emnegi i propolisu. Coś niesamowitego. Druga sprawa to to, że wczoraj zlewałem trójniaka odsklepinowego z chabru i lipy. To dopiero jest szaleństwo. Jakieś 35 litrów.
    2 punkty
  25. Pięknie nakręcony materiał o Brytyjczyku budującym i zasiedlającym ule kłodowe (bo chyba barcią tego nie można nazwać, ale nie jestem pewien). Można się zainspirować tymi trójnogami
    2 punkty
  26. Ja mam fiksację ? Bo bazuję na naukowym "profesorskim" podejściu do pszczół ich hodowli i selekcji . Bo nie wierzę w bajdy nieuków ? Problem polega na tym ,że warroza jest idealnie dopasowana do cyklu rozwojowego pszczoły europejskiej. Drogą przeszkodą jest ,że pszczoły nie zauważają pasożytującego na nich dręcza i nie wykonują prostej zdaje się czynności jaką by było samooczyszczanie . To jakby człowiek nie widział na grzbiecie pasożyta wielkości królika. Naukowcy próbowali skrócić czas rozwoju larwy pszczelej , obserwując choćby pszczołę zafrykanizowaną , której warroza nie zagraża. Jak to w życiu bywa. Osiągane sukcesy szybko znikały - bo taka jest natura pszczół i zmiennej genetyki. Miałem nawet taką pszczołę z domieszką pszczoły z Kolumbii - roiły się szybciej niż zakwitał rzepak więc nie wiem jak tam u nich było z warrozą . Bez względu na wielkości rodziny. Więc raczej obrały taktykę pszczoły wschodniej ? Więcej nadziei mam raczej w wynalezieniu zabiegu czy substancji , która oznakuje żerującą warrozę tak aby pszczoły zaczęły się z niej oczyszczać. Tu nie słyszałem o sukcesach. Substytutem tego jest poszukiwanie , selekcja pszczół o zwiększonym instynkcie higienicznym o czym te cudowne filmiki. Szeroko pojętym , którego namacalnym objawem jest otwieranie komórek z porażonym czerwiem. Kierunek może i dobry , ale historia znana od lat i efekty nikłe , głównie marketingowe - lepiej się sprzedają niż wykłe. Miałem pszczoły VR i na moje warunki były zbyt agresywne . Widać i tu coś za coś. Miałem już agresywne pszczoły i sam nie mam przed nimi respektu , ale przecież nie będę siedział sam w pasiece i jeszcze tłumaczył się sąsiadom ,że to fajne pszczoły VR . A wcale nie były fajne ani choć przeciętnie miodne. Nie jestem przeciwny takim poszukiwaniom , choć nie wierzę ,że kiedykolwiek te zabiegi hodowlane dadzą oczekiwany skutek. Irytujące dla mnie jest natomiast, moim zdaniem zadęcie, kilku moim zdaniem nieuków, moim zdaniem kwestionujących elementarne zasady hodowli , selekcji i genetyki. Wydaje mi się, że ogłaszają co i raz sukces bo przeżyły im 4 rodziny na 24 (po prawdzie 23) idące do zimowli. Mnie to brzydzi , ale jak piszesz jestem zafiksowany i jestem patologicznie wrażliwy na "nie zabijaj" . dlatego zapytałem wprost , nie wiedziałem że wywoła to atak szału. Nie irytuj się , może jestem zbyt bezpośredni w wypowiedziach , ale przecież to banalna w swej treści dyskusja i mocno przebrzmiałe fakty. I tak trzymaj , a filmiki oglądamy , czytamy i trzymamy kciuki tylko może nie tm gdzie bród , smród i ubóstwo umysłowe. Sorry za szczerość i wybacz mnie staremu jeśli poczułeś się dotknięty. Polemika ma swoje prawa , których być może nadużyłem
    2 punkty
  27. No niestety ale jedzie na nowych rodzinach , też jestem zdania za Bogusiem , cała walka w cudzysłowie " bez chemiczna" obecnie polega i do tego zmierza 😁, bo pszczoły drogą genetyczną nie są w stanie przystosować się w tak krótkim czasie kilku pokoleń u pszczelarza , genetycznie do odporności na pasożyta , na to pewnie trzeba setek czy tysięcy pokoleń. Takie mnie się wydaje , tak na logikę .
    2 punkty
  28. "Powrót syna marnotrawnego" - niewiele przybyło w tym temacie...? Prezentowana już przeze mnie sophora (perełkowiec, szupin). Ten sezon to jej popis. Kwitnie coraz obficiej, nie straszne jej sierpniowe upały (palowy, głęboki system korzeniowy). Pszczół zatrzęsienie (wokół pustynia pożytkowa). Prawie miesiąc - jak pszczoły mają z niej co zbierać. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że pszczelarze powinni skupić się głównie na sadzeniu gatunków kwitnących po lipach i dodatkowo wytrzymałych na coraz częściej pojawiające się susze.
    2 punkty
  29. Oprócz tych czynności pszczoły wytwarzają białko , enzym trawienny inwertazę , który jest niezbędny do rozłożenia pokarmu zimowego na cukry proste. Im później zaczniemy zakarmianie tym krócej trwa ten proces i pokarm jest gorzej przeinwertowany. Czasem zestala się i pszczółki nie mogą go pobrać - może włąsnie z tego powodu ? Ja daję im czasu do woli. Jak inni karmią to ja już dawno skończyłem. Jeszcze bym zrozumiał górskich spadziowców , ale i tam nie trzeba dręczyć pszczół głodem. U mnie podobnie było w wrzosami - dało się to pogodzić. Przetwarzanie pokarmu zimowego jest porównywane z wysiłkiem związanym z produkcją mleczka . Te same organy pszczół służą do produkcji inwertazy - kiedyś nawet sądzono , że pszczoły przetwarzające cukier tracą bezpowrotnie zdolność produkcji mleczka. Teraz wiemy , że pszczoły są elastyczne i potrafią wrócić do tych umiejętność : dowodem odkład wyłącznie z pszczoły lotnej, zrobiony przez nalot , wychowa matkę i pszczoły z poddanych jajeczek. Ale nie znalazłem badań czy tak nawrócone pszczoły produkują mleczko z podobną radością i wydajnością , pewnie jest to upośledzone . Nie wiem czy "cieszy je" taka ciężka praca , ja jestem leniwy , choć lubię pojeść i popić coś dobrego Co do lotów to badania naukowe wskazują , że to nie samo latanie jako takie zużywa i zabija pszczoły. Okazuje się , że najsłabszym elementem są skrzydełka. Strzępią się i zużywają w sezonie szybciej niż organizm pszczoły , spada ich sprawność i w końcu biedna pszczoła dosłownie zatrzepie się na śmierć z powodu spadku siły nośnej skrzydeł . Też chyba to ich nie cieszy , ale umierają w polu , w słońcu , a pewnie i w locie. Taki ich los. Jak w piosence czeskiego poety Jaromira, który chciał umrzeć w trakcie tego co tak bardzo lubi robić. Ale też nie chodziło mu o pracę
    2 punkty
  30. To wam się długo zeszło z tym zakończeniem sezonu 2021 r 😜, ale na pewno był tamten sezon lepszy niż obecny 2025 r
    2 punkty
  31. U mnie w pasiece strasznie dużo os , które nachalnie próbują dostać się do uli . 🐝 Oto jedna z propozycji jak sobie niektórzy pszczelarze z tym radzą. https://youtu.be/fPPfKKDQLvk
    2 punkty
  32. Podoba mi się, chociaż to dużo pracy.(np. otwieranie ula) Zobacz, czy wystarczy rozerwać worek cukru i zostawić go w garażu. (Oszczędzam na transporcie)
    2 punkty
  33. Wg mnie warroza ma podobne szanse uodpornić się na kwasy jak bojownicy viet-kongu na napalm. A też nie wszystkich ich napalm zabił... Ale to tylko moja nieśmiała hipoteza...
    2 punkty
  34. Z ksiażek. Z informacji podawanych w szeregu publikacji i ogólnodostępnych artykułów wynika, że varroa nie jest w stanie wykształcić odporności na kwasy organiczne. W odróżnieniu od lekooporności (np. na flumetrynę czy tau-fluwalinat) nie zaobserwowano odporności na kwasy organiczne.
    2 punkty
  35. Aż wszedłem na aliexpress. Faktycznie jest cukier, wysyłka z Polski. Czyli Kitajce bawią się w pośrednika? Tak czy owak taniej kupowałem w tym sezonie. Poczekam, zobaczymy co będzie z nawłoci. W zeszłym roku na dolanie po nawłoci potrzebowałem tylko 20kg.
    2 punkty
  36. Z głodu to i na zgnite owoce ida. Jak nie ma czasu na tak banalną czynność jak przygotowanie syropu i zadbanie o pszczoły to należy zrezygnować z ich posiadania. Przy każdym zalogowaniu na forum czytam większe głupoty...
    2 punkty
  37. atrakcyjna i kusząca do rabunku była słodka woda wyciekająca z uli. Dlatego nie karmi się ulików weselnych syropem tylko ciastem cukrowym , a suchy cukier puder nie ma zapachu i nie kusi nikogo do rabunku . Nic tu nie da zmniejszanie wylotka nawet na 1 pszczołę. Głód jest silniejszy niż światła myśl pszczelarza .
    2 punkty
  38. Paski miękkie . Wymiary ich nie pasują do żadnych typowych uli (krótkie i wąskie). Trzeba kombinować z pineskami i klockami, a mimo wszystko wyginają się robiąc pszczołom drogę "na skróty. Pomysł tych pasków może i dobry , ale wykonanie do niczego . Tylko raz się skusiłem i nigdy więcej ...
    2 punkty
  39. Chyba też se kupie mamy dwa warsztaty na milwaukee wiec baterii mam pod dostatkiem . U mnie bez zmian ,w kole pszczelarskim każdy tylko apivarol , biowar i bayvarol … Wszyscy nadal żyją pod kamieniem , matki tylko Karolinki żadne inne broń Boże BF ,chociaż rok temu jednego znajomego taty udało się nakręcić na paski szczawiowe , z zimy wyszły mu 3 rodziny z 7, przezimowały te które były leczone zaraz po Lipie paskami które dałam mu na próbę , tamte leczył wg nauki swojego mentora czyli dopiero w sierpniu . Wyszły słabe ale przeżyły , 1 wypadła już na jesieni a reszta padła na przedwiośniu . Podarowałam mu tez dwa majowe odklady w tym roku robione antyrojowo z młodymi matkami które unasienily się na mojej pasiece i zostały przeleczone kw. Mlekowym bez czerwiu . Jest zachwycony rozwojem tych rodzin , teraz moje odklady są silniejsze aktualnie niż jego produkcyjne (pewnie meczy je waroza znowu ) . Przykre to trochę ale ciężko się rozmawia z niektórymi ludźmi tym bardziej starszymi którzy są oporni na wiedzę ,ale w tym roku już zakupił paski z kwasem i właśnie będzie wkładał je do swoich Uli. To jego drugi sezon i chyba zrozumiał ze nie tedy droga . Swoją droga wywirowałam miód . Przyniosły lipę albo może letni wielokwiat ?. Spadzi niestety w tym roku nie uświadczyłam a szkoda , zeszłoroczna była najlepsza . Miodu mam pod dostatkiem . Trochę podaruje rodzinie , cześć pójdzie do paczek dla kontrachentów na Święta . Najlepszy sezon jaki miałam . Pszczoły dostały już już dwie duże dawki 1:1 . W tym roku stosuje kwas mrówkowy w żelu . Temperatury pozwalają , zobaczymy jaki efekt . Aż ze Starogardu jadą do mnie (a raczej do mojej wetki) paski polyvar yellow , nie rozumiem fenomenu hurtowni z lekami . W Południowej Polsce nie da się ich dostać od 3 lat, tak jak i kilku leków dla kur których poszukiwała moja wet . Jeśli moje leczenie kwasem okaże się nieskuteczne zrobię odklady zbiorcze z czerwiu krytego . Zostały mi do wymiany 2 matki ale to zrobię już po tej fali deszczy . Jako że pogodę nad morzem miałam kapryśna to w sierpniu wybieram się pod Giżycko na krótki urlop. Jeśli nie będzie pogody to może chociaż grzybów nazbieramy . Po powrocie zacznę zakarmiać na zimę ,w sam raz wyrobie się do początku września . Pozdrawiam !!
    2 punkty
  40. pewnie sam to zbadał
    2 punkty
  41. Prawo na to zezwala , ale opisujesz te wszystkie działania z ramkami , których jak nigdy nie robię . Nie zabieram czerwiu , a jesienią nie zacieśniam gniazd. Lubisz to grzebiesz , jak nie mam na to ani chęci , ani czasu. Robiłem kiedyś jak to opisujesz i więcej nie będę. Nie chcę też więcej rodzin , w Twoja gospodarka zawsze daje takie pokusy. nie wiem jak Ci wychodzi mniej roboty ? Ciągle coś mieszasz , przeglądasz , ciągle jakieś decyzje podejmujesz . To nie jest gospodarka korpusowa tylko tradycyjna , tyle że na korpusach. Ja raz w roku zabieram korpus 3 letnich ramek gniazdowych i to cała moja robota z ramkami w gnieździe. Wiosną bo wtedy korpusy najlżejsze , a ten najniższy pusty po zimie. Tak , ramki miodni są u mnie wieczne. Do tego z beleczek 35 mm , żeby ich było mniej do odsklepiania. Przechowują tylko ramki miodni - to dużo łatwiejsze , bez żadnej chemii nie mam strat. Nie wmawiaj mi więc ,że to więcej pracy. Ja pracuje całymi korpusami , nigdy nie dłubię w gniazdach , nie mam takiej potrzeby. Ale ważne żeby się różnić
    2 punkty
  42. Nie twierdzę że laboratorium w Skierniewicach zrobiło coś źle. Natomiast nie ufam tym co te próbki dostarczyli... Choć oczywiście może się zdarzyć, że pszczelarz odwiruje rzepak po oprysku zrobionym w środku dnia, nawet nie mając o tym pojęcia.
    2 punkty
  43. mówią ,że jak Pan Bóg chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera. Nie wiem po co pszczoły trzymać w takim słomianym nocniku. W czym taki miód lepszy od tego na ramce , czy niechby snozie. To jakby rolnik porzucił ciągnik i wrócił do radła i motyki - oczywiście drewnianej bo żelazo to zbyt nowoczesny wynalazek . Wariactwo , chyba z braku zajęcia dla rozumu . To dokładne zaprzeczenie działań leniwego mania. Precz ze zbędną pracą !!!!
    2 punkty
  44. Staram się być bardziej realistą:) A gdy ostatnio zaglądałem czyli w niedzielę przy +13 w cieniu: https://photos.app.goo.gl/q9dAEVv7K77oMir8A Jeśli przy pierwszej takiej pogodzie umożliwiajacej takie loty nie wyroiły się - to zakładam, że i dwa dni potem też się nie wyroją. Zajrzałem do każdej. Węzę budują, mateczników brak, większość rodzin osłabione robionymi odkładami... No nie mam dalej pomysłów żeby zapobiec rójce, której nie wykazywała żadnych symptomów aby była. Od wczoraj lotna pogoda, dziś wyjątkowo ciepło bo 15 stopni. No oby im się coś nie odwidziało nagle. Jeśli w tym przypadku rójka ma być winą pszczelarza, to ja do tej winy się nie przyznaję
    2 punkty
  45. Gospodaruję w większości na wielkopolskim 12 ramkowym jako gniazdo (czyli objętościowo prawie dadant), na to krata i 2-3 nadstawki wlkp 1/2. W moich warunkach i na tych pszczołach co mam (czyli jakieś tam dziki, i inne krainki), da się tak gospodarować. Warunkiem jest "oko" i odbieranie czerwiu do odkładów (pojedyńczych lub zbiorczych). W sile sezonu (maj - połowa czerwca), zależnie od siły rodziny 1-2 ramka czerwiu musi raz na 2 tygodnie być zabrana. Oczywiście to nie jest metoda stuprocentowa ale da się. Obecnie wolę do mniej więcej połowy maja nie dać kraty i pozwolić matce podczerwić nadstawki. Jest to jakiś wentyl bezpieczeństwa gdy rodziny gwałtownie się rozwijają.
    2 punkty
  46. Faktycznie, może komuś to pisałem i potem myślałem, że na forum. W każdym razie tuż przed ochłodzeniem w ulach wrocławskich (18-tkach) bufor z węzą, który dałem pod gniazdo jako trzeci korpus gniazda - wyjąłem i dałem go w środek "rozrywając" w ten sposób gniazdo na dwie części. Pszczół dużo więc dały radę ogrzać dolną i górną część a środek coś tam odbudowały lekko. Teraz jak pożytek będzie kontynuowany to szybciej to zrobią. W ulach langstroth zrobiłem przetasowanie z węzą przy czym kilka ramek z czerwiem poszło do miodni. Wczoraj i dziś robiłem odkłady. Rodziny obecnie silne
    2 punkty
  47. Kiedyś to były czasy Podpytam babcię jeszcze o te przygody z pszczołami, może okaże się że w rejonie Radomska od zawsze były łagodne pszczoły p.s. Moja przygoda z Astą na razie się nie rozpoczeła. Pomimo złożonego zamówienia na 5xNU szanowny hodowca z Kocierzowych nie raczył zrealizować zamówienia.
    2 punkty
  48. Artykuł jest sprzed 20 lat. Czyli dość wystarczająco dużo czasu aby przetestować tą metodę. Ktoś testował lub prowadził tak pozbywanie się roztocza? Pewnie tak, ale efekty takie, że wolałby się chwalić. Dlatego szczątkowe informacje na ten temat w internecie. Swoją drogą kiedyś zlałem wodą rój na drzewie. 1/3 pszczół tego nie przeżyła. więc chyba nie jest to takie obojętne dla pszczół.
    2 punkty
  49. już się odnalazło : "w czasie upału i suszy kwiaty nieco więdną ( tracą turgor) i wówczas możliwe jest zapylanie krzyżowe przez pszczoły " , bo groch radzi sobie sam , jest samopylny . Ale nektaruje intensywnie , w zasadzie nie wiedzieć czemu. A jak będzie zimno i mokro ? Wtedy nic się nie wciśnie, bo ściany kwiatów twarde i sztywne . a są z natury bardzo zwarte . Jak zwykle na dwoje babka wróżyła
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.