Skocz do zawartości
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"
  • Chatbox

    You don't have permission to chat.
    Load More

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 10.03.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Ja wczoraj byłem na pasiece, by zrobić dalsze porządki z rodzinami. Kolejne w nastrojach rojowych, i to te które myślałem że e miga wpaść ponieważ ostatnio najmniej u nich zapobiegałem. Było kilka mateczników więc zrobiłem z nich odkłady. Jedna matka w ręku mi się wygryzła więc na wylotem do świeżego odkładu poszła - chybił trafił. Z tą ilością odkładów mam już odbudowaną pasiekę po stratach a to jeszcze nie koniec. I najważniejsze, dziś o 10:07 ponownie zostałem tatą. Tym razem byłem przy wszystkim, CC. Dziewczynka z wagą 4330;) Szpital w Malborku jednak trzyma najwyższy opieki i życzliwości od strony personelu medycznego. W życiu bym się nie spodziewał tego na NFZ
    7 punktów
  2. Składam wszystkim nielicznym już uczestnikom naszego forum i ich rodzinom , serdeczne życzenia zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia , oby przebiegły w spokojnej atmosferze rodzinnej jako remedium na zawirowania jakie niesie nam Świat i więcej nadziei , że może i w pszczelarstwie coś się zmieni , chociaż czasy na Świecie mamy niepewne, a więc musimy trzymać się razem duchem i nadzieją. Tadek
    5 punktów
  3. Dopisałbym nie wymienione tu a obstawiam najistotniejsze pt.: zmęczenie materiału. Pszczoły powyżej 5 uli stają się dość pracochłonnym zajęciem, które zabiera sporo czasu. Do tego dochodzi ogólna depresja społeczeństwa tej właśnie główie młodszej warstwy przez wszelkiego rodzaju media społecznościowe. Powoduje to ogólny spadek chęci do czegokolwiek. Jakichkolwiek hobby oprócz komórki. Kolejna troche starsza grupa:Masz pracę na etacie, w wolnym czasie hobby, dzieci jeśli ktoś ma. I ludzie stwierdzają że mają dość, bo nie ma czasu na du**e sobie siąść. Do tego ogólnie średni stan psychiczny społeczeństwa - ludzie się już po pracy rzadko spotykają, głównie siedzą na komórkach - funkcjonują żeby funkcjonować. (Tu już się trochę powtórzyłem z górą) Poza tym tak jak mówiłem kiedyś Tadkowi. Hobby jest po to żeby cieszyło, kiedy przeradza się w obowiązek to już coś nie tak. I stąd bardzo bliska droga do rezygnacji całkowitej. Z pszczołami jest tak samo. Masz 5 uli nawet tego nie czujesz. Samemu chcesz tam iść i zobaczyć. Mija kilka lat, to się roi pasieka przyrasta do powiedzmy 15 rodzin i więcej. I zanim się obejrzałeś to tylko myślisz co tam masz jeszcze przy tym zrobić. Wytrzymasz tak z 5 lat i masz dość. Już nie mówię że miód ludziom zostaje. Trzeba się prosić. I większość decyduje się na ograniczenie pasieki. Dla mnie trend jest jak najbardziej okey. W Polsce mamy przepszczelenie. Niech każdy zostawi sobie tyle rodzin z jaką dobrze się czuje. I liczba litrów z ula wzrośnie i obowiązków spadnie 😉
    4 punkty
  4. Jak są w nastroju to ci nie rusza tej węzy , decyzja została podjęta teraz czekają na pogodę i wyfruną . Ja bym odstawiła macierzak a w jego miejsce dała odkład z 2-3 ramek kryty plus jajeczka . Zyskasz kilka dni i sam zdecydujesz co dalej , możesz pozwolić im wyhodować matkę albo podłożyć jaka ci tam odpowiada . Macierzak straci pszczole lotna , nawet wody nie będzie miał kto przynieść to się wezmą raz dwa za robotę . Poczytaj na forum , jest tu bardzo przyjaźnie i można się wieeele nauczyć . Powodzenia
    4 punkty
  5. Ludziom to się w dupach przewraca ! Ja takich od razu odsyłam do marketów . Mi taki klient nie jest potrzebny ! Wolę garstkę świadomych klientów, którzy przychodzą do mnie dlatego, że mój miód jest skrystalizowany i że ma brzydkie, białe wykwity pod szkłem . Ludzie sami sobie zgotowali ten los ! Znam takich co cały swój miód podgrzewają, żeby był piękny , klarowny , lejący . Nawet wśród naszych forumowiczów . Nie wymienię kto . A ja z uporem maniaka będę powtarzał "Po co" ? Ci co takich miodów chcą i tak prędzej , czy później pójdą do Lidla po syrop ryżowy nazywany tam miodem w promocji po 1zł.
    3 punkty
  6. To choroba czerwiu , a nie dojrzałych pszczół. Pszczoły mają prosty mechanizm ochrony przed bakteriami i przetrwalnikami i wydalają je z kałem ( błona perytroficzna) . Zarażają jednak czerw wnosząc przetrwalniki z pokarmem, wodą zakażona kałem , na obnóżach itd. Przetrwalniki są bardzo trwałe , literatura podaje że są aktywne nawet 40 lat. Dyskutowaliśmy już o tym na forum , jest też dobra polska literatura opisująca mechanizmy choroby , zakażenia i przyczyny jej wybuchu , nawet bez zewnętrznych źródeł w postaci rabunku zapowietrzonej pasieki. Polecam lekturę książki " Immunobiologia pszczoły miodnej" - to pozycja wyczerpująca wszelkie zagadnienia tak w zakresie budowy pszczoły , mechanizmu zakażeń i zapobiegania jak i wielu mechanizmach genetycznych warunkujących naturalną odporność pszczół na zakażenie zgnilcem . Nie oszczędzać na pokarmie , nie dręczyć pszczół - to najprostsza recepta.
    3 punkty
  7. Nowy temat związany z moimi spostrzeżeniami dotyczącym uli drewnianych Dadant- Blatt 10 ramkowych, jakie kilka lat temu kupiłem - zaczynając przygodę z hodowlą pszczół. W trakcie pracy z nimi, zauważyłem kilka niedopracowań – skłoniły mnie one do pomysłu stworzenia własnych konstrukcji z kilkoma modyfikacjami. Inspiracji w sieci jak na lekarstwo (może poza pomysłami znalezionymi na Pintereście). Materiał budulcowy pochodził z odpadów jakie nazbierały się przez kilka lat w efekcie innych projektów. Całość powstała w okresie jesienno-zimowym, kiedy to mam czas na majsterkowanie. Jedyną rzeczą jaką kupiłem była blacha aluminiowa do pokrycia daszków. Wykorzystałem również drewno pochodzące z wycinki w moim ogrodzie – stary szpaler żywotników zachodnich i olbrzymich (Thuja occidentalis i T. plicata). Drewno bardzo lekkie (jak balsa), deseczki wycięte z nich na obce pióro, potraktowałem kąpielą w oleju tungowym z terpentyną. Po wysuszeniu, wykorzystałem jako zewnętrzną warstwę. W wolnej chwili naliczyłem 9 gatunków drewna jakie użyłem w tych ulach. Mogę sobie pozwolić na tego typu pomysły i ich realizację, ponieważ posiadam niezbędny sprzęt (typ hobby), który kolekcjonowałem w ciągu kilkunastu poprzednich lat. Najwartościowszym okazał się zakup mobilnej piły taśmowej (hobbystycznej), na której po kilku modyfikacjach (dobudowany stół i sanki), mogę przecierać wałki drewna o grubości do 30 cm. Idealne rozwiązanie, ponieważ wykorzystuję krótkie (1,10 m) wałki tzw. papierówkę jak i inne króciaki wycinane w moim ogrodzie i nie tylko. Mam zaprzyjaźnioną firmę wycinkową, która co raz przywozi mi różne „egzotyczne cudaki” za przysłowiową „flaszkę”. Po przestudiowaniu kilku tomów periodyku z lat 1905-1914 L'Apicoltore, periodico dell'Associazione centrale d'incoraggiamento per l'apicoltura in Italia – kolejny projekt ula w realizacji – ale o tym później. Polecam lekturę tym, którzy chcą wiedzieć więcej. Z pewnością kreatywności i świeżości w spojrzeniu na temat pszczelarstwa, powinniśmy się uczyć od naszych dziadków - z poprzedniej epoki... Widać, że forum w tej formie – przy braku aktywności - zdaje się umierać na rzecz coraz powszechniejszych kont społecznościowych - jakby wszystko zostało napisane ? Bez dopływu nowych użytkowników z nowymi pomysłami, spostrzeżeniami czy przemyśleniami - widzę smutny koniec Forum Banicja, gdzie zebrała się kiedyś grupa osób ze świeżym spojrzeniem na pszczelarstwo. Ja kieruję się swoim prywatnym dekalogiem, dzięki któremu nie osiadłem na laurach; 1. Myśl samodzielnie. 2. Podważaj autorytety. 3. Nie przyjmuj żadnego twierdzenia na wiarę. 4. Konfrontuj swoje pomysły z doświadczeniem i obserwacją. 5. Jeśli Twoja ulubiona idea nie przejdzie empirii, to odrzuć ją jako błędną. 6. Idź za głosem dowodów. 7. Jeśli brak Ci dowodów, to zawieś osąd. 8. Wyciągaj logicznie wnioski. 9. Pamiętaj, że możesz się mylić. 10. Bieda jest matką kreatywności, bogactwo – rozleniwia. Zachęcam Użytkowników do dzielenia się swoimi pomysłami. (opisy pod zdjęciami – w razie wątpliwości i niejasności proszę zadawać pytania)
    3 punkty
  8. Nie wiem czy to optymizm czy problemy z oceną rzeczywistości Bo rzeczywistość jest taka : Internet pamięta . To jest miara sukcesu selekcji . Koniecznie trzeba to publikować na grupach. Zakończyłem karmienie pszczół . Dałem po 25 litrów syropu 1:1 i też jestem optymistą , ale u mnie przeżywa zimowlę 100% rodzin. Nie zbieram głodniaków porażonych warrozą , w porę hoduję i wymieniam matki zgodnie z naturalnym cyklem rozwoju pszczół . No , ale książki o tym nie napiszę bo o mądrym pszczelarstwie napisano już wiele nawet 100 lat temu. Wystarczy poczytać i nie robić głupot . Pszczelarstwo wydaje się proste , dopóki nie poczyta się forum o co wybitniejszych sukcesach i teoriach z czapy.
    3 punkty
  9. Wbrew pozorom drzewa szybko rosną . rancho(1).mp4 Czas szybko leci i zanim się obejrzysz drzewa będą już kwitły . Myślałem tak jak Ty kiedy na nieużytkach na moim ranchu sadziłem pierwsze drzewka. Rozłożyłem to oczywiście na kilka lat. A w zasadzie , to nawet na kilkanaście . Dziś to już prawie las . Lipy , wierzby, leszczyny, sumaki, akacje, drzewa owocowe dają pszczołom od kilku lat pożytek Dla porównania zdjęcie z 2006r. Później to samo miejsce w 2010 . W linku krótki film robiony w 2023r. https://www.facebook.com/kaczadolina/videos/3928506497479444 Trochę się moja "pustynia" zmieniła Moje rancho to teren dookoła dwóch stawów (z ulami oczywiście )
    3 punkty
  10. Wywiad ze mną. Sławny się robię https://www.portalpszczelarski.pl/artykul/3010-michal-smyk-wywiad-z-pszczelarzem
    3 punkty
  11. Ja zostawiam decyzję pszczołom.
    3 punkty
  12. U mnie odkłady zalewają już gniazda a jeden z nich się wyroił. 4 ramkowy odkład
    3 punkty
  13. No i wyszły nastepne … zaraz braknie mi nadstawek . Zalewają wszystko … Już są na 5 połówkach i dalej mało …. Matki nawet nie zdążą jajka złożyć bo wszystko pozalewane . W niedziele zbierałam nie swoją uwiesiła się na śliwce u sąsiada . wczoraj padało wieczorem wiec osadziłam je dzisiaj . Zalały w tym czasie 3 ramki Dadant .. To jest jakieś szaleństwo … Niech się to skończy.
    3 punkty
  14. W kwietniu z mojego skromnego doświadczenia- padają totalne mocno porażone zdechlaki. Ewentualnie uciekają z ula. W tym roku sam widziałem takową ucieczkę u siebie. Rodzina z bardzo starą matką opuściła ul i osiadła 2 m przed ulem na krzaku. Większość pszczół została w ulu. Nauczka dla mnie by nie zimować bardzo starych matek i notować sobie na ulu ile sezonów ma matka ( nie stosuję opalitków). Co do Twoich bezchemicznych pszczół- myślę ze to nie kwestia genów rozmytych. Z tego co pamiętam opis jak je prowadzisz co w każdym sezonie miały jakiś okres bezczerwiowy. W obecnym czasie to lepsza forma walki z warozą niż kolejne tabletki spalone w ulu. Ale jeśli się kiepsko wstrzeliłeś z wywołaniem okresu bezczerwiowego to być może było wystarczająco dużo pasożyta na pszczole lotnej by doprowadzić rodziny do upadku. Gdybyś w tym okresie bezczerwiowym zastosował coś zabijające warrozę na pszczole lotnej to pewnie bilans byłby odwroty. Wystarczyła by jedna tabletka albo paski z kwasem... Tak mi się zdaje.
    3 punkty
  15. Moja 4 letnia wierzba smocza rosnąca w półcieniu właśnie rozkwitła. Dzika iwa się już kończy więc pszczoły, trzmiele I motyle chmarami oblatują krzaki.na pasiece. Mozna godzinami obserwować:) Wspaniałe jest to że drzewko rośnie niskie, więc można przyglądać się z bliska.
    3 punkty
  16. Nie wiem jak u Was bo nie widziałem, ale tam gdzie to ma być to jest totalna dzicz - 2 km od granicy PL-RUS. Kolega dziwi się, że nie chodze ze straszakiem na kapiszony by odstraszać wilki:) I w tych terenach rolnicy uprawiają tylko ekologię. Zaparkować udaje mi się autem osobowym 1 km od miejscówki i jak idę pieszo to wszelkie muchy mnie zawsze tak atakują, że musze już w kombinezonie pszczelarskim pieszo iść. A 700 m za lasem od tej miejscówki ostropest również ekologiczny, z którego w ubiegłym roku miałem miód. Mianowicie na tej miejscówce gdzie będzie groch to była gryka, a ostropest za lasem. Miałem miód gryczano-ostropestowy czyli ostropest w gryce
    3 punkty
  17. Zimy nie miałem (-14C max przez dwa dni), śniegu jak na lekarstwo... Do pożądanych o tej porze pożytków dołączyły; krokusy botaniczne, dereń jadalny, standardowo - niezawodny wawrzynek wilczełyko, który sam się rozsiewa po całym ogrodzie.
    2 punkty
  18. Pierwsze pożytki 2026. Standard - leszczyna (Corylus avellana). Niezawodny pierwszy pożytek - kwiaty rannika zimowego (Eranthis hyemalis). Widać głód białka - kilka pszczół na jednym kwiatku...
    2 punkty
  19. To znaczy że był hobbystą 😁 może był uczulony i nie mógł w obawie o swoje życie lub rodziny ? Ja miałem w moim kole pszczelarskim kolegę pszczelarza , który miał pasiekę przy domu i nawet był w zarządzie naszego Koła Pszczelarskiego , organizował wycieczki pszczelarzy , i któregoś roku nagle wycofał się , wypisał z Koła , sprzedał wszystkie rodziny z pszczołami i okazało się , że przeżył tragiczne wydarzenie z tym związane , jego żonę pożądliły pszczoły tak poważnie że mało nie straciła życia , była w śpiączce po tym jakiś czas i odratowana ją jakość , ale to było przyczyną że całkowicie porzucił pszczelarstwo , bo lekarze mu powiedzieli że powtórnie taki przypadek pożądlenia może być śmiertelny dla żony tak była poważnie uczulona na jad pszczeli . Witaj w klubie 😁 Pozdrawiam
    2 punkty
  20. Wczoraj (mój pierwszy dzień na emeryturze) pojechałem na narty. Ponieważ podróż autobusem trwa dwie godziny, jest czas na pogawędkę. Poznałem Polkę i byłem pod wrażeniem jej wiedzy o pszczołach. Okazało się, że jej ojciec bardzo interesował się pszczelarstwem i miał mnóstwo książek na ten temat. Zaskoczyło mnie to, że jej ojciec nigdy nie posiadał pszczół.
    2 punkty
  21. Rad nie należy udzielać bo głupi nie słucha , a mądry wie co robić . a temacie to po pierwsze coraz trudniej o bezpieczną i bezkonfliktową lokalizacją dla pasieki, a czasy i zainteresowania na tyle się zmieniły ,że w naturalny sposób ubywa chętnych , a nowi nie mają chęci i wcale nie uważają że miód ma jakieś szczególnie pozytywne właściwości - cukier w tym połowa niekoniecznie zdrowej fruktozy , a dyskutowane ostatnio właściwości enzymatyczne to margines marginesu. Podobnie jest z działkowiczami. Atakujący moją lokalizację letnicy niczego nie uprawiają , nawet kwiatów . Ich ambicje rolnicze zadowala koszony coweekendowo trawnik i pi*******e tuje wzdłuż płotów. Też można zapytać dlaczego ? A bo tak im się podoba i kto im zabroni ? Jeśli ktoś mnie pyta o pszczoły to zawsze w kontekście ile z tego wyciągam . Można umrzeć ze śmiechu Podobnym pytaniem jest : czy robicie jakieś przetwory domowe ? Wina , soki , dżemy czy choćby mrożonki ? Albo czy piecze się w waszych domach ciasta ? Przygotowuje różne praochłonne potrawy ? Po prostu zmieniamy się jako społeczeństwo i pszczelarstwo zniknie do unikalnego poziomu normalnych inaczej . Nawet kiełbasa na patyku , upieczona w ognisku wypierana jest przez grile gazowe lub elektryczne bo nawet węgla nie chce się rozpalać.
    2 punkty
  22. ja też na bieżąco w trakcie wirowania. Nie używam odstojników , tylko sito stalowe. Miód niefiltrowany z drobinkami wosku , pyłkiem itd. Taki ma być . Płynny to w zasadzie tylko rzepak , tyle ile zdążę sprzedać. Miód jest u mnie też uniwersalnym prezentem : oprócz zapłaty za pomoc czy usługę zawsze wręczam słoik 0,9 dobrego miodu. Zanudzając przy tym klienta wykładem oświatowym na temat jak brzydko ma wyglądać prawdziwy miód od prawdziwego pszczelarza. Czasem okazuje się ,że to nie jest daremne przynudzanie bo taki obdarowany wraca jako klient miodowy , ale nie jest to moją główna motywacją do edukacji. Widać gaduła jestem ? W mojej skali zostało mi jeszcze sporo miodu , ale to nie zmartwienie . Do wiosny z pewnością sprzedam , a nawet odeślę niektórych z kwitkiem. Rok był słaby , dwa wirowania zamiast trzech , ale nie narzekam bo i roboty mniej. Będę się chyba dalej zwijał z wielkością pasieki , bo czasu coraz mniej , roboty więcej , a następców nawet nie śmiem spytać o przejęcie hobby. Co i mnie wcale nie dziwi . A beczki ? Kiedyś woziliśmy z Tatą miód w beczkach do skupu w Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej. Pan Magazynier miał rozpalony kocioł parowy i wężem z parą szybko rozgrzewał beczkę miodu. Na usprawiedliwienie dodam ,że całość miodu ulegała cudownej przemianie w barabolec o nazwie trójniak , więc wartości enzymatyczne czy inne cudowności paramedyczne schodziły na plan dalszy wobec cudownie rozweselających właściwości produktu fermentacji. Wobec braku słoików trudno było o handel detaliczny , a Spółdzielnia oprócz pieniędzy dawała pszczelarzowi cukier , który był na kartki. Któregoś razu nawet kubański w tkaninowych , białych workach z obowiązkową , czerwoną , rewolucyjną gwiazdą. Taka była zasada wymiany gospodarczej : my wam węgiel wy nam banana Cukier był bardzo drobny i żółtawy , dziś by poszedł jako droższy ekologiczny , ale wtedy wszyscy chcieli biały kryształ .
    2 punkty
  23. Ano właśnie tak zrobiłem , co prawda z innych motywów niż flotacja i też działa to pozytywnie 😁 na samopoczucie i na brak frustracji . Dzieci nie płaczą to cicho , a starym nie chce się kwiczeć 😆 Pozdrawiam
    2 punkty
  24. Drodzy koledzy. Połowa postów widzę w stylu. "to działa", "tamto nie działa" itp., a wszystko na podstawie osypu na dennicy. To jest, że tak brzydko powiem ch... nie pomiar. Chcemy wiedzieć co działa, a co nie ? Prosta sprawa. Flotacja przed i po leczeniu. Daje nam jednoznaczną odpowiedź, a nie gdybanie z fusów. Ktoś nie ma czasu na flotację, czy inne elementy gospodarki pasiecznej, prosta rada. Zmniejszyć pasiekę o połowę. Pozdrawiam
    2 punkty
  25. Dobrze że ja nieuk, co książki szkolne do psiej budy chował, to nie mam takich problemów. Po prostu sterylizuje w autoklawie, a nie francuskie fiu bździu różnych mądrali czytam że nie trzeba. Ile to prościej w życiu.
    2 punkty
  26. To stare historie wydłubałeś . Na Ambrozji chwalili się nawet , że na patelni robili tą truciznę dla pszczół. A temperatura ? Być może w tym zakresie co podajesz reakcja gwałtownie przyśpiesza , ale pamiętam aferę z inwertem skażonym HMF. "Śledztwo" wykazało , że inwert nie poszedł jesienią i stał całe lato na słońcu I takie długotrwałe ogrzewanie skaziło inwert. A tak już praktycznie to mierzysz temperaturę w masie , a przecież naczynie , szczególnie od strony ogrzewanej ma dużo wyższą temperaturę ( palnik gazowy ok. 800 *C) i cienka warstwa tej słodyczy jest poddana działaniu dużo wyższej temperatury niż podajesz. Ale to też kwestia wiary. Nie wiem dlaczego ciągle wracają te dziwaczne pomysły jako prawdy objawione, kiedy najprościej po prostu nakarmić pszczoły , najlepiej nadmiarowo bo zawsze przydadzą się w sezonie ramki z pokarmem. Można też zabrać nadmierne wiosną i wzmocnić słabsze rodziny ( jak kto lubi zdechlaki zimować ) Tomek Miodek lansował też tezę ,że taniej jest zakarmić pszczoły oszczędnie, tak aby w styczniu im pokarmu zabrakło i wtedy zasilać je ciastem - wtedy zakarmianie jest na styk bo dostaną tylko tyle żeby dożyć do pożytków. Taki szparowny pszczelarz. Robił też filmiki na ten temat , więc różni geniusze pszczelarstwa przewijają się , a im głupszy pomysł tym częściej wraca. Ja bym słuchał raczej gruzińskiego pszczelarza o nazwisku Tegonieradze.
    2 punkty
  27. Szkoda , że jeszcze muchomorów nie podał do roztworu ! W trakcie podgrzewania cukru a zwłaszcza przy gotowaniu w temperaturze ponad 100 stopni wytwarza się szybko i w dużej ilości Hydroksymetylofurfural (HMF ) który jest toksyczny dla pszczół !
    2 punkty
  28. Ruszyła przedsprzedaż książki "Hobbystyczne pszczelarstwo bez chemii" Mogę z ręką na sercu napisać, że ją przeczytałem 😛, i polecam wszystkim, którzy chcą przywrócić pszczelarstwo w Centralnej Europie do jego właściwej, bezchemicznej formy. Dużą część poświęciłem na odkłamanie historii polskiej pszczoły rodzimej. W rozdziale "Lokalność, a potencjał do prowadzenia pszczół bez chemii" tłumaczę, dlaczego sporą część tej publikacji poświęciłem właśnie stronie historycznej. Docenił to zresztą recenzent książki, prof. Adam Tofilski. Bardzo wiele ta część dzieła zawdzięcza dyskusjom z tego forum, a dwóch użytkowników zostało z nicka wymienionych nawet. Dwaj koledzy zapisaliście się w historii literatury. Jest to @Krzychu oraz @manio, którym chciałem podziękować za wartościowy wkład do mojej wiedzy na temat przemieszczania się trutni. Zupełnie szczerze i odkładając wszystko inne na bok. O ile nic się nie zmieniło w trakcie druku, jesteście dokładnie na stronie 181, w przypisie nr 169. Do moich testerów należeli też rodzina i przyjaciele, którzy nawet nie posiadając szerokiej wiedzy pszczelarskiej mówili mi, że książka wciąga. https://pasiekasmakulskich.pl/produkt/hobbystyczne-pszczelarstwo-bez-chemii/
    2 punkty
  29. U mnie już wszystko dobrze pomostkowane. Po wyciągnięciu ramki jest straszny bałagan i wiele pszczół będzie zamknięta w miodzie między ramkami. Żadnego szmuglowania, ujmowania, dokładania, układania nie stosuje. 2-3 korpusy do góry, komplet ramek. Wsuwka w dennicy higienicznej to wspaniały wskaźnik co piszczy w ulu.
    2 punkty
  30. Ja tylko raz próbowałem tego kwasu co ty aplikowałeś i wg. , mnie dobrze działa on na samopoczucie pszczelarza , ale może dlatego że przy ponad 20 rodzinach do opryskania ramka po ramce , chyba rozumiesz co mam na myśli , opryskałem głównie w maju młode odkłady po rzepaku które zawsze robię i siłą rzeczy w tym okresie w maju nie bardzo mógł bym sprawdzić skuteczność , bo i jak ? ale na samopoczucie to zadziałało 😁 Ale pracochłonność tej metody przy nawet średniej pasiece 20-30 rodzin już robi wrażenie . Jak bym miał 5 rodzin to bym pryskał KM na okrągło 😁 cały rok , aby nie po ramkach z odkrytym czerwiem , ale we wrześniu a to już można nawet po jajeczkach , ale nie swoich 😄 Mój Kolega z Stowarzyszenia Pszczelarskiego właśnie poszedł w drugą stronę , miał D 1/2 ale zasiedlił część pasieki na WPL 18 , czyli też ule korpusowe , co prawda mówił że tylko dlatego że ma klientów na odkłady na takiej ramce , ale chyba też ma dylemat poszukiwania właściwego ula na Mazowszu bo z D 1/2 wywnioskowałem że nie bardzo był taki pozytywny , i jeszcze ta ogromna ilość ramek na jeden ul , to się sumuje i robota też się sumuje. Ja zostaje przy swoim wyborze , bo już kalendarz mi mówi , że za późno na eksperymenty i to co u mnie działa dobrze , to po co zmieniać ?😄 A beczek miodu to jeszcze trzeba zainwestować w dział marketingu .
    2 punkty
  31. Ambitne forum pszczelarskie powinno być źródłem akademickiej , sprawdzonej doświadczalnie wiedzy , a nie oszołomskich urojeń . U mnie po lipie jest pustynia , susza dopełnia sytuacji. Pszczoły letniego pokolenia zwisają bezrobotnie u wylotków. Nie wylatują na poszukiwania pyłku i resztek nektaru. Pszczoły kalkulują opłacalność lotów rozpoznawczych i roboczych . Żeby wylecieć trzeba "zatankować" i jeśli nic nie przyniosą lub bilans wylotów jest ujemny to loty ustają. Sytuację zmienia u mnie podanie syropu. To daje pszczołom złudzenie pożytku , odważnie wylatują z ula w poszukiwaniu resztek , tam gdzie bez dodatkowego zasilenia by nie poleciały - w tym sensie pisałem o narkotycznym pędzie pszczół do poszukiwania pokarmu. Znoszą pyłek i nektar które służą do karmienia i utuczenia pokolenia zimującego. Zapasy zimowe są bogate w pyłek i nektar . W tym sensie nie jest to podkarmianie zimowe , tylko inwestycja w zdrowie i witalność pszczół , a nie wprost odbudowa i zachęcenie do czerwienia. U mnie to się sprawdza , choć pewnie i bez tego przezimują . Pokolenie letnich pszczół odejdzie bezrobotne i zmarnuje potencjał. Jeśli pszczoły normalnie pracują i znoszą miód to takie postępowanie być może nie ma sensu , u mnie lipa to ostatni pożytek towarowy , nie bez powodu miód lipowy był dla pszczoły augustowskiej ( 40 km mam do Augustowa) był zapasem do zimowli. Teraz te niekorzystne warunki się tylko nasiliły : upalny , suchy sierpień to zamieranie przyrody, żółknie nawet trawa , nawłoć tylko pyłek , a bez nektaru też nie wylecą. Nie ma w pszczelarstwie rad uniwersalnych , ale zmiany klimatu zmuszają do zmiany zachowań pszczelarza. Moje pszczoły idą do zimowli utuczone pyłkiem i takie podkarmianie traktuję w tym sensie jako inwestycję w ich zdrowie. Proponuję przypomnieć sobie naukową konferencję ( o "narkotycznym" wpływie podania sacharozy ) , więc nie tylko ja wpadłem na taki pomysł , wspomagający naturalny cykl życia pszczółek https://www.youtube.com/watch?v=LZYq04a8EZA
    2 punkty
  32. Nic z tego nie rozumiem. Pisales ze teraz wygryza sie pszczola zimowa. W takiej biedzie? Co robi pszczola letnia, czeka na smierc glodowa? (i ze starosci) U mnie teraz zciagam nadstawki i sa gotowe do maja. (czyt. zimowli) Pszczoly zalaly gorny korpus i zepchnely matke z czerwiem do patreru. Po co czekac i stresowac pszczole zimowa przerobem syropu?
    2 punkty
  33. Pisałem o tym już wiele razy 😁 nie traktuję pasieki jako monolitu , na nawłoć mam część rodzin kilka uli , przeważnie 1/3 stanu ze starymi matkami , czasami z młodymi odkładami , które nie karmię tak intensywnie , które po nawłoci po zabraniu starych matek i usunięciu czerwiu krytego i przeleczeniu , łącze w odkładami zrobionymi w maju na rzepaku, wiadomo dlaczego . Tak robię już od wielu lat , czasami jeszcze jak znajdę matkę w środku sezonu , z wykorzystaniem izolatorów dwu ramkowych , dla eliminacji warrozy latem.
    2 punkty
  34. Ja też mam krótki wypad na Giżycko . Dzięki za tak wyczerpujący post. Najważniejsze , że miodu masz pod dostatkiem. Bo niektórzy już "walczą" w cudzysłowie o miód , jak za komuny o miód i wielu pszczelarzy się wykrusza , ale o to może chodziło , wiecie komu , bo bez polityki ? 😁 Ja też mam jeszcze z trzech lat miód w słoikach i po mału schodzi , szczególnie spadziowy ostatnio , ale mam i akacjowy i rzepakowy i nawłociowy na stanie w magazynku , a sam bym przejadł tego ze 20 lat chyba . Ogólnie położyłem "lachę" w cudzysłowie na pszczoły ale tak emocjonalnie nie na prawdę , dalej je doglądam , ale zapał nie ten już i dlatego mało się udzielam na forum i przestało mnie to już kręcić , nie muszę walczyć z nikim o miód i się prześcigać ile kto więcej , ani walczyć z warrozą , po prostu coś się wypaliło , albo jakieś linie odporne z mozołem selekcjonować jak Michał , jest wiele przyjemniejszych spraw w życiu żeby teraz selekcjonować pszczoły odporne na warrozę , to utopia i głupota , jak Chińczycy zalewają rynek to nie ma sensu . Sezonu mnie , tak zły jest ostatnio , że od 20lat takiego nie miałem takiego i żeby nie zapasy to bym stracił ducha . Ale dobrze jest , jest czym kawę słodzić i coś dla klientów też jest i o to chodzi. Będą oczywiście z Wami , bo to jest już hobby na całe życie Pozdrawiam Tadek
    2 punkty
  35. U mnie jest kawałek działki z lepszym podsiąkaniem i tam mi rożnik rośnie całkiem nieźle. Potem jak nożem odciął kończy się wilgoć i kończy się też wzrost rożnika. W miejscach całkiem suchych rożnik zniknął. Przegorzan ma silny system i rośnie u mnie jako tako ale też nie tam gdzie było całkiem sucho. I są miejsca, gdzie został posiany wraz z postawieniem pierwszych uli. Rośnie jeden badyl na 30cm i puszcza jeden kwiat średnicy 2cm. Natomiast tam gdzie choć trochę było wilgoci to z roku na rok było lepiej. Teraz rekordzista jest wyższy ode mnie , rozgałęziony i ma wiele kwiatów odpowiedniej średnicy. Zobaczymy, czy zwabi choć jedną pszczołę. Ogólnie, ze wszystkiego co posiałem w okolicy to najlepiej się sprawdza: 1. Żmijowiec. Pozyskany własnoręcznie, nasiona rwane z częścią łodyg, rzucone byle gdzie , wdziabane w ziemię szpadlem. Dochowałem się sporego zagonu, mocno oblatywany. 2. Nostrzyk dwuletni- rośnie w różnych miejscach gdzie go posiałem, zobaczymy czy będzie się sam chciał rozsiewać. Chętnie oblatywany. 3. Serdecznik - bardzo chętnie oblatywany, choć w tym roku podsechł nieco i pszczół było na nim mniej. Drzewa posadzone przeze mnie będą dla potomnych, natomiast krzewy już kwitną i oprócz trzmieli nie widziałem na nich nic. A posadziłem moszenki, karaganę , całkiem sporo amorfy. Amorfa kwitnie i nic na niej nie siedzi. Na wiosnę oblatują derenia jadalnego ze względu na pyłek. Z pnączy zakwita rdest, na bluszcze i winobluszcze jeszcze za wcześnie o parę lat.
    2 punkty
  36. Może po części o to chodzi ? I do tego zarządzanie poprzez strach ?
    2 punkty
  37. Przypadek o którym piszesz kiedy dzień po osadzeniu rójki pozostaje tylko garść pszczół w ulu , to najczęściej jest rój w którym są dwie (lub więcej) młode matki . Osadzasz np 5 kg. pszczół , a po kilku (kilkunastu) godzinach jedna z matek zabiera większość pszczół rojowych ze sobą i odlatuje w siną dal . Nie do macierzaka ! W ulu pozostaje 1-2 ramki obsiadane pszczół . A często jest to wręcz garstka . Kiedyś po kilku podobnych przypadkach w krótkim odstępie czasu osadziłem rój przez pomost zakratowując wejście do ula kratą odgrodową. Na kracie znalazłem 3 matki . 2 zabrałem, a jedną wpuściłem do ula . Wtedy pomogło . Dodam , że przez kratę pszczoły mniej chętnie wchodzą do ula i trzeba je dłużej poganiać dymem. Dlatego też w większej pasiece zazwyczaj nie ma czasu na takie zabawy . I jeszcze jedno ... To są młode matki. Krata nie zawsze zagwarantuje , że matki pozostaną przed kratą. Niektóre mogą być tak szczupłe , że się przecisną !
    2 punkty
  38. Toteż i ja nie pienię się z emocji , ale pogoda marna że " ani psa wygoń" to i podtrzymywałem dyskusję o wyższości korpusu nad nocnikiem Nie da się sikać pod wiatr , choć są tacy co ciągle próbują Howgh!
    2 punkty
  39. spoko , przecież pisałem o koniecznych przerwach Ze dwa razy założy i wyjmie ( bo nie ma innego sposobu ) i piźnie tym ustrojstwem w krzaki bo ogniska nie wolno palić A ciekway aktykuł o przyswajalności jest tu : https://pasieka24.pl/index.php/pl-pl/pasieka-czasopismo-dla-pszczelarzy/24-pasieka-1-2011/171-przyswajalno-pyku-kwiatowego-przez-organizm-czowieka inna sprawa to opisy cudownych , leczniczych właściwości pyłku. W zasadzie to chyba ludzie chorują wyłącznie dlatego że nie żrą pyłku ? W zasadzie tylko nie stwierdza się odrastania uciętych kończyn po zażyciu pyłku ? Lepsze są tylko skutki spożywania ziołosmrodów Wiara czyni cuda. Największa podaż pyłku jest właśnie teraz , wiosną , przy intensywnym wychowywaniu czerwiu , więc nie zniechęcaj. Szczególnie leczniczy będzie główny w tej chwili składnik obnóży - pyłek z rzepaku , bo w czasie kwitnienia wykonuje się opryski pestycydem na słodyszka rzepakowego. Może i warrozę od razu przetrzebi ? To dla mnie kolejna przesłanka żeby nie żreć pyłku. Jeśli go poławiałem to wyłącznie z myślą o pszczołach , jako o dodatku do ciasta. Teraz wolę zachęcić pszczoły do zbierania pyłku na koniec sezonu , żeby zapasy były możliwie bogate w białko. Na więcej jestem za leniwy. Ciasta nie podaję od wielu lat , od kilku nie stosuję ulików weselnych . Więcej grzechów nie pamiętam. Ale skoro są klienci ? Ja nawet bratu odmówiłem pyłku z muchozolem. Wysłuchał i nawet się nie obraził.
    2 punkty
  40. Kiedyś to były czasy Podpytam babcię jeszcze o te przygody z pszczołami, może okaże się że w rejonie Radomska od zawsze były łagodne pszczoły p.s. Moja przygoda z Astą na razie się nie rozpoczeła. Pomimo złożonego zamówienia na 5xNU szanowny hodowca z Kocierzowych nie raczył zrealizować zamówienia.
    2 punkty
  41. To samo co o syrence teściowej. Tadku, nie rozwadniają proszę tematu
    2 punkty
  42. W wolej chwili wypiszę co mam i wrzucę listę. Może dla spokoju zrobić osobny folder tylko dla zarejestrowanych forumowiczów
    2 punkty
  43. wystarczy spytać okrutnego Michała czy by się cieszył taką drogą udostępnienia jego światowej wielkości dzieła książkowego ? Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia , a że nikt nie ściga to wynika wyłącznie z zerowej skuteczności ścigania. Nawet punkty ksero patrzą czasem co kserują , czy nie naruszą tym praw autorskich. Prawa autorskie wygasają w Polsce po 70 latach od śmierci twórcy , a w przypadku prac zbiorowych od śmierci ostatniego z nich. A czy ukradłeś i nic nie zarobiłeś , czy z zarobkiem to nie ma znaczenia. Pozbawiłeś autora potencjalnych dochodów , czyli jest poszkodowany i potencjalnie może dochodzić zadośćuczynienia. Choć znam tez przypadki książek pdf udostępnianych przez autora za darmo i zachęcających na okładce do udostępniania pliku. Tylko wtedy sytuacja jest jasna . Są przecie strony udostępniające książki, filmy , programy , systemy komputerowe , muzykę i co tam jeszcze się da i wszystko za darmochę . To znaczy że nie naruszają praw autorskich ? Prasę można ściągnąć szybciej niż kupić w sklepie , a książki czy audiobooki są dostępne natychmiast po ukazaniu się . Służę adresami
    2 punkty
  44. Zioła są naturalnym źródłem substancji leczniczych. Panuje powszechne przekonanie co do ich zdrowotnych właściwości. Stosowane w niewielkich ilościach z poprawiaja nasze samopoczucie, a czasem leczą. Tymczasem stosowane w nadmiarze lub niewłaściwie (bo ciotce pomogły) mogą przynieść odwrotny od zamierzonego skutek. Wszystko przez brak realnej kontroli nad składem substancji czynnych, które wynikają ze sposobu zbierania, suszenia, przechowywania, uwalniania substancji czynnych i dawkowania. Wszystkim tym którzy zamierzają skorzystać z leczniczych właściwości ziół tego typy pozycje z pewnością pomogą.
    2 punkty
  45. Przeniosłem część dyskusji ogólnej z tego wątku do Hyde Parku 😁
    2 punkty
  46. Moim zdaniem bez sensu. Lepiej przetrzymać pyłek kwiatowy pozyskany w poławiaczach i podawać zmielony na przedwiośniu .
    2 punkty
  47. daremny wysiłek , bo klient marketów nie kupuje miodu u pszczelarza , tylko ładny i płynny cały rok miodek w markecie i dzieciom da bo zdrowy ! Ja nie dyskutuję z klientem bo ten ma zawsze rację. Jak narzeka na cenę czy wygląd miodu to go wysyłam grzecznie do marketu po płynny i tani. Rzepakowy to taki biały ,że "pewnie Panie cukru dużo w nim" - i co będę takiemu tłumaczył ,że każdy miód to głównie cukier ? Nie namawiam , nie tłumaczę bo tylko winny się tłumaczy. U mnie miód nieklarowany , z szumkiem i pianką na wierzchu - takie świadectwo ,że miód żyje i nie był grzany do konfekcjonowania. Niektórych taka uwaga przekonuje , ale się nie napraszam. Inny powie ,że brudny i paprochy na wierzchu .
    2 punkty
  48. Panowie, wierzba Iwa to jest nazwa gatunku i jest tylko jedna. Nie rozmnaża się jej przez sztobry, bo się nie przyjmuje, albo raczej bardzo źle przyjmuje, co innego mieszańce z Iwą jak np. wierzba smitha, która przyjmuje się świetnie ze sztobrów. Bardzo często wiele różnych gatunków wierzb nazywanych jest "Iwą". Wierzba sachalińska "sekka" lub "smocza" jest bardzo dobrą wierzbą dla pszczelarzy, z podkreśleniem, że nas interesuje głównie białko, czyli szukamy męskich osobników. IBL-3 to jest mieszaniec Iwy z czymś, ale nie wiadomo z czym, podobnie jak IBL-7, ale są od siebie zupełnie inne pod względem budowy. Jeżeli chodzi o wierzby męskie, to dają pokarm białkowy, czyli pyłek oraz węglowodany, czyli nektar. Żeńskie osobniki dają tylko nektar. Na pierwszy rzut oka może wydawać się to nietypowe, ale piszę to na podstawie: Department of Plant Science and Landscape Architecture, University of Connecticut- "Attraction of Bees to Native and Introduced Willows (Salix spp.)
    2 punkty
  49. Chyba, że z upadłych rodzin. U mnie padła głównie z mrozowego głodu 1/3. Posprzątałem zanim rozpoczęły się loty. U sąsiada też padła 1/3 (dwie na sześć rodzin) Ale on posprzątał dopiero wczoraj (i nawet poprzestawiał te ule w których rodzinach pszczoły przeżyły!). I nie wiem w jakim stopniu i co moje pszczoły mogły przynieść do ula wraz z jakimś pokarmem o ile rabowały. To samo dotyczy się pasiek dookoła, 5 km dalej przy 44 rodzinach też padło 1/3 pasieki. Także pierwszy pożytek w tym roku krótki ale za to intensywny to bez wątpienia ten z padłych rodzin.
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.