Jump to content
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"
Sign in to follow this  
Perszing

Poddawanie matek w izolatorze jednoramkowym

Recommended Posts

Nie znalazłem takiego tematu na forum,pewnie dużo młodych pszczelarzy ma problemy z poddawaniem matek.

Myślę że temat wart omówienia.

Cytat:

 

"Ramkę  z wygryzającym się czerwiem i zapasami wkładamy do izolatora jednoramkowego / bez pszczół/. Do izolatora wpuszczamy matkę. Izolator usuwamy dopiero wtedy, gdy młoda matka zaczerwi ramkę. W międzyczasie sprawdzamy, czy nie pojawiają się mateczniki na ramkach poza izolatorem. Jest to metoda bardzo skuteczna, nadaje się do poddawania szczególnie cennych matek."

 

Na początku pszczelarzenia dużo niepowodzeń z poddawaniem matek wynika z przeoczenia matecznika gdzieś skrzętnie ukrytego przez pszczoły(moje zdanie).

I tu pytanie do pszczelarzy z doświadczeniem:

Co się stanie jeśli poza izolatorem będzie matecznik?W izolatorze jest świeżo wygryziona pszczoła tworząca świtę matki.

Pszczoły poza izolatorem nie mogą jej zabić ponieważ nie mają dostępu,no i podobno substancja mateczna rozchodzi się po ulu wraz z pszczołami które mogą karmić się przez siatkę z izolatora.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
  • Na skuteczne podawanie matek nie ma 100% metody. Zawsze jest jakieś ryzyko że nie zostanie przyjęta. Podawanie matek w izolatorze jedno ramkowym bez świty ale z ramką czerwiu na wygryzieniu rodziny w której wymieniamy matkę jest dobrą metodą , ale jak zawsze trzeba sprawdzić czy nie ma mateczników poza izolatorem , albo wstawić izolator do przygotowanego odkładu w którym obecność jajeczek jest wykluczona z samej metody tworzenia odkładu. Duże znaczenie ma też rasa pszczół , w których wymieniamy matkę , bo są i takie że bardzo ciężko przyjmują obce matki , miałem takie i wiem ile kłopotu mogą takie rodziny sprawić z wymianą matki. No i trzeba pamiętać , żeby wymianę robić w miarę możliwości w pierwszej połowie sezonu , gdy jest to zrobić łatwiej , podczas trwania intensywnych pożytków i to proponuję tym mniej doświadczonym pszczelarzom. Poza tym istotne jest jaką mamy matkę UN czy tz. jednodniówkę ? Bo jednodniówkę musimy wcześniej wypuścić z izolatora żeby się unasienniła. A resztę to zależy od rodziny i zachęcam  młodych do takich doświadczeń.
  • Ja osobiście cenniejsze matki podaję pod kołpak i opis tej metody był już na naszym forum.

Pozdrawiam

Tadek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Izolator jedno ramkowy do poddawania matek to nie jest, - takie hej siup proste.!!!

Tego czerwiu na tej ramce musi byś bardzo mało i wszystek kryty na wygryzieniu, a trudno w pełni sezonu znaleźć taką ramkę w ulu. Po drugie przez siatkę izolatora trudno dojrzeć wśród wylęgniętych pszczół czy ta matka już czerwi i czy jeszcze w ogóle jest jeszcze żywa.

Musiałem otwierać taki przepełniony pszczołami izolator nad ulem, ryzykować, szukać i wypuszczać matkę, która i tak nie zaczęła czerwić w tym izolatorze tylko po wypuszczeniu na innych ramkach w ulu.

Lepiej tak jak pisze Tadek poddawać pod kołpak, przynajmniej jak za dużo wylęgnie się pszczół z tego czerwiu to przegryzą woszczynę i uwolnią siebie i matkę same.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to, co to jest i do czego?

 

bc557de94e84.jpg

 

Owszem, Ktoś (ha, ha! - bądź cierpliwy i tak od razu nie wyjawiaj! :D ) tu wie, ale wiedza ta raczej nie należy do popularnych i nie jestem taki pewny, czy ktoś w Polsce to stosuje?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klateczka może służyć do wprowadzenia królowej pszczelej do rodziny z trutówkami. Pozostawiamy matkę w klateczce przynajmniej na dwa tygodnie jednocześnie wprowadzając ramki z czerwiem.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja wiedziałem ! ale ... już zapomniałem :0)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja to ustroistwo widziałem , stosuje podobne. W jednej nowa w drugiej nowa czary mary zmieniam złoto na dolary. Opisane to w hodowli pszczół i zrobiłem na wzór tamtej.

P.S. do trutówek musi być cała ramka z krytym czerwiem . Po otwarciu musi mieć swoją całą armię a i tak na dwoje babka wróżyła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kurcze a ja myślałem że izolator to najpewniejsza metoda.

Ale chciałbym rozważyć ten nieszczęsny pominięty/schowany matecznik czy jest możliwość że po podjęciu czerwienia matki w izolatorze pszczoły zgryzą matecznik lub sama matka po uwolnieniu z izolatora go załatwi?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kurcze a ja myślałem że izolator to najpewniejsza metoda.

Ale chciałbym rozważyć ten nieszczęsny pominięty/schowany matecznik czy jest możliwość że po podjęciu czerwienia matki w izolatorze pszczoły zgryzą matecznik lub sama matka po uwolnieniu z izolatora go załatwi?

Niestety niema pewności co się stanie.Wśród pszczół tworzą się frakcje,toczą się konflikty,(pszczoły w rodzinie są po różnych trutniach) niektóre są skłonne do przyjęcia matki z izolatora inne "marzą"nadal o starej matce,jeszcze inne będą skłonne do matecznika.Według mojego doświadczenia najprawdopodobniej po uwolnieniu matki z izolatora zostanie ona niezaakceptowana i w ulu usiądzie na tronie królowa ze schowanego matecznika.Wymiana matki to szok i stres dla rodziny,spada wtedy odporność kolonijna pszczół na choroby.Na pomyślą wymianę i pełna akceptację matki w rodzinie wpływ ma bardzo wiele czynników,ale pewnie o tym wiesz i nie będę Ci truł.hej PK   

 

 

Ps.Najpewniejszą metodą poddania matki jest całkowite usunięcie z ula czerwiu,a potem poddanie matki w izolatorze lub pod kołpak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja wiedziałem ! ale ... już zapomniałem :0)

 Wiem, że wiesz i nawet - jak mi się wydaje - masz. O ile nie, to masz ode mnie w prezencie każdą ilość, tylko powiedz ile?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moje pytanie nadal czeka na ...odpowiedź. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do tej klatki wstawia się klateczkę wysyłkową. Po uwolnieniu matka przedostaje się do dużej klatki, po której swobodnie się porusza. Ułatwia to zaakceptowanie przez rodzinę, a pszczelarzowi zaobserwowanie tego faktu.

 

edit: chyba muszę sobie taką na próbę zorganizować bo wydaje się to dobry sposób na podawanie cennych matek.

edit 2: a może do tej dużej klatki wpuszcza się starą matkę i młoda po wyjściu z klateczki wysyłkowej ją zażądla?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pastaga, jesteś zwycięzcą, aczkolwiek byłbym nieuczciwy zatajając, że manio bardzo dobrze zna tę zabawkę, lecz lojalnie nie puścił pary z ust, za co Jemu dziękuję, bo nie byłoby zabawy. 

Tak, Amerykanie mają w obrocie klateczki przypominające sztuczny matecznik i z tej rurki, w której jest ciasto, należy je wydłubać a potem włożyć w otwór w ramce - tam, gdzie jest na nią miejsce. Matka przechodzi w dużą przestrzeń i swoją obecnością wzbudza zainteresowanie całej rodziny, do której została poddana. Na 'nawiązanie tej znajomości' trzeba dać pszczołom trochę czasu, a po 2-3 dniach (chociaż inni są zdania, że dłużej - ja nie) zajrzeć do ula i ocenić sytuację, czy można matkę już wypuścić. Jeśli nic podejrzanego się nie dzieje, to w górnej części ramki jest specjalna zasuwka, którą otwieramy i matka może tędy sobie swobodnie wyjść. Najczęściej to pszczoły ją stamtąd wyprowadzają i od razu nią się zajmują. Sprawdzamy później czy matki tam nie ma i usuwamy ramkę, a wszystkie czynności wykonujemy ostrożnie i bez pośpiechu.

Ramka jest bardzo prosta do wykonania, co widać i nie trzeba po nią wcale zaraz lecieć do ...USA!

Ale ja mam nawet oryginalną!!! Taką prawdziwie amerykańską! Ha, ha, ha!!!  :D Dobra, już przestaję się odtąd chwalić. ;)

Jak nie zapomnę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Ramka jest bardzo prosta do wykonania, co widać i nie trzeba po nią wcale zaraz lecieć do ...USA!

 

Ale ja mam nawet oryginalną!!! Taką prawdziwie amerykańską! Ha, ha, ha!!! "

 

Jerzy już nie ściemniaj, nie wierzę, że nie ma różnicy...w takiej prawdziwie amerykańskiej na pewno jest większy odsetek przyjęć ;););)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu jest opis takiej klatki :
http://www.dadant.com/catalog/m01592-requeening-frame
Ja mam polską o bardziej uniwersalnm działaniu :
http://lyson.com.pl/hodowlamatekpszczelich/261-Klateczka-drewniana-podwojna-2059766006199.html
Skuteczna jak nie uda się znaleźć matki do wymiany ( słabe oko lub rodzina niesympatycznie tnie po słabiźnie)
W jednej części zamykamy matkę którą zamierzamy poddać , dajemy jej ciasto żeby miała czym się posilać, druga część otwarta , a połączenie klateczek przesłonięte kawałkiem rzadkiej siatki lub kraty odgrodowej. Starucha zwabiona zapachem młodej przyjdzie ją zaciukać i wlezie do wolnego,otwartego  przedziału. Wtedy ją zamykamy. Wspólne "pomieszkiwanie" spowoduje wymieszanie się zapachów matek i jak się już zabierze staruchę to wyjmujemy przegrodę pomiędzy klateczkami. Wtedy dubeltowa klatka pełni taką rolę jak amerykaNska Jerzego . Nowa matka ma dobry kontakt z nową rodzinę ima gdzie się schować jakby która z przyszywanych córek chciała jej oberwać nogę czy od razu głowę. Jak uznamy , że jest już OK to otwieramy klateczkę , wejdą do niej pszczoły i wyprowadzą nową Królową .

Dużo zachodu , ale czasem ważniejsza jest zabawa , a metoda dobra jak nie ma warunków lub cierpliwości do szukania matki. Można też tak sprawdzić czy nie ma innej matki w rodzinie i ją zwabić do klateczki , wtedy szkoda dobrej matki na wabia i może być każda inna .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Manio, a po jakim czasie sprawdzasz czy starucha weszła do klateczki?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Manio, a po jakim czasie sprawdzasz czy starucha weszła do klateczki?

Nie ma zasady , jak przyjadę do pasieki po południu to sprawdzam przed wyjazdem, może nie być w klateczce tylko łazi po niej , ale szybko odnajduje konkurencję . Nie mierzyłem czasu ,ale to często szybciej niż szukanie nieoznakowanej staruchy w ciętej rodzinie. Warto mieć tak na wszelki wypadek , lub dla samej małpiej potrzeby posiadania .Ja jestem jak małpa i lubię mieć różne "łapacze kurzu" , akurat ten czasem się przydaje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma zasady , jak przyjadę do pasieki po południu to sprawdzam przed wyjazdem, może nie być w klateczce tylko łazi po niej , ale szybko odnajduje konkurencję . Nie mierzyłem czasu ,ale to często szybciej niż szukanie nieoznakowanej staruchy w ciętej rodzinie. Warto mieć tak na wszelki wypadek , lub dla samej małpiej potrzeby posiadania .Ja jestem jak małpa i lubię mieć różne "łapacze kurzu" , akurat ten czasem się przydaje.

Ok, rozumie że nie ma ściśle określonego czasu. Ciekawy byłem czy np. sprawdzasz tego samego dnia np. po 2h czy następnego dnia. Dzięki za odpowiedź.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, rozumie że nie ma ściśle określonego czasu. Ciekawy byłem czy np. sprawdzasz tego samego dnia np. po 2h czy następnego dnia. Dzięki za odpowiedź.

nie można chyba za długo , bo mogą okłębić klateczkę , ale nie wiem tego bo zawsze to szybko szło , można by zostawić na noc , ale dwie matki zamknięte dla wyrównania zapachów - tak jak to piszą w teorii, ale nie próbowałem tak się zabawić .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Takie klateczki koledzy wozili z Czech już 10 lat temu,wielu pszczelarzy ja próbowało,kariery nie zrobiła.

Ale można sobie kupić na próbę żeby mieć własne zdanie.Ja dziękuję hej :rolleyes: PK

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przecież to nie narzędzia wyczynowe, raczej do zabawy niż do pracy :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu jest opis takiej klatki :

http://www.dadant.com/catalog/m01592-requeening-frame

Ja mam polską o bardziej uniwersalnm działaniu :

http://lyson.com.pl/hodowlamatekpszczelich/261-Klateczka-drewniana-podwojna-2059766006199.html

Skuteczna jak nie uda się znaleźć matki do wymiany ( słabe oko lub rodzina niesympatycznie tnie po słabiźnie)

W jednej części zamykamy matkę którą zamierzamy poddać , dajemy jej ciasto żeby miała czym się posilać, druga część otwarta , a połączenie klateczek przesłonięte kawałkiem rzadkiej siatki lub kraty odgrodowej. Starucha zwabiona zapachem młodej przyjdzie ją zaciukać i wlezie do wolnego,otwartego  przedziału. Wtedy ją zamykamy. Wspólne "pomieszkiwanie" spowoduje wymieszanie się zapachów matek i jak się już zabierze staruchę to wyjmujemy przegrodę pomiędzy klateczkami. Wtedy dubeltowa klatka pełni taką rolę jak amerykaNska Jerzego . Nowa matka ma dobry kontakt z nową rodzinę ima gdzie się schować jakby która z przyszywanych córek chciała jej oberwać nogę czy od razu głowę. Jak uznamy , że jest już OK to otwieramy klateczkę , wejdą do niej pszczoły i wyprowadzą nową Królową .

Dużo zachodu , ale czasem ważniejsza jest zabawa , a metoda dobra jak nie ma warunków lub cierpliwości do szukania matki. Można też tak sprawdzić czy nie ma innej matki w rodzinie i ją zwabić do klateczki , wtedy szkoda dobrej matki na wabia i może być każda inna .

Może być i tak, że ta starucha zabierze część pszczół i ucieknie na drzewo .

Hej !!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może być i tak, że ta starucha zabierze część pszczół i ucieknie na drzewo .

Hej !!!

Tu daję 100% gwarancję że nie. Pszczoły są do pewnego stopnia przewidywalne. Jak to kobity. Starucha koniecznie zechce zaciukać konkurencję. To nie to samo co córka. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam dużego doświadczenia ale z literatury i wywodów uczestników forum wydedukowałem że najlepiej podać jedno dniówkę po wygryzieniu .Taka matka nie ma jeszcze zapachu i na początku jest traktowana jak zwykła pszczoła.Z czasem wycina stara i sie unasienia .Tylko jedno dniówkę ,jedno dniówkę nie jedno dniówkę która tydzien pocztą szła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najlepsza to jest własna hodowla we własnej pasiece na własne potrzeby, wtedy wszystko mamy pod ręką i wtedy, kiedy jest nam tp potrzebne.

Ale do wszystkiego trzeba mieć 'własnego nosa', aby możliwie najtrafniej ocenić sytuację. Człowiek nie jest nieomylny, a świat zwierząt jak dalece nie byłby poznany, to dla człowieka jest wciąż tajemniczy i o tym trzeba pamiętać. Drobne niepowodzenia nie powinny nas zrażać, czasami nawet są potrzebne, abyśmy zapamiętali czego nie należy robić. W internetowym śmietniku jest mnóstwo rad i każdemu wszystko dobrze wychodzi. Biorą nawet po 150 kg miodu z jednego ula w amatorskiej ogrodowej pasiece, a do zazimowania idą u takich rodziny o masie nawet ...8 kg!!! :unsure:  :D Wielu to czyta i dochodzi do wniosku, że skoro u nich też tak nie ma, tzn., to oni coś robią źle, itd.

Nie ma też jednej metody poddawania matek, czy to NU, czy Un. Można jednak uznać, że któraś z tego miliona metod jest tą, która dla nas jest najlepsza. Klateczki, czy kołpaki, to naprawdę dobry i bezpieczny sprzęt. Mimo to nawet najlepszemu i doświadczonemu pszczelarzowi mogą nie pomóc, a innym razem jak wypuści matkę na wylotek, albo od razu na ramki, to matka zostaje przyjęta natychmiast. Te wszystkie doświadczenia są bardzo cenne, tylko nie należy się napinać i zaraz wylewać krokodylich łez, jak coś nie wyjdzie - nie wyszło tym razem, to wyjdzie następnym, ale wyjdzie i radocha pełna, jest czym na forum się pochwalić i mamy tytuł Pszczelarza Roku! :D

 

Podróżujące matki męczą się, często ciasto jest zbyt twarde i potrafi zaschnąć, ale jakim innym sposobem mają do nas dotrzeć?

Trzeba pamiętać, że one powinny trafić od razu do odkładu, czy do rodziny, a w ulu też nie mogą być zbyt długo więzione, bo do czego potem taka matka, gdy sami ją niemalże dobijamy? Najczęściej jest dobrze zrobić dziurkę w cieście, a nawet część jego usunąć, by ułatwić pszczołom wypuszczenie matki, tylko ten 'nos' trzeba mieć - nie wiem, dłuższy czy krótszy, ale niewątpliwie trzeba kierować się wyobraźnią.

Dobrze jest, zanim poddamy matkę, położyć klateczkę na górę ramek, by nie tylko pszczoły zorientowały się w sytuacji, ale my też, i przez chwilę poobserwować ich reakcję. Wszystkie czynności przy ulu wykonujemy bez pośpiechu i ostrożnie, aby nie prowokować pszczół do ataku, bo wtedy i wobec królowej stają się mniej przyjazne.

Nie oceniajmy jednak samych metod poddawania matek, bo one wszystkie są dobre, a bardziej nasz sposób podejścia do tych czynności, który to najczęściej decyduje o szansach i powodzeniu.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.