Jump to content

Drogi Użytkowniku.

Zdajemy sobie sprawę, iż reklamy czasami bywają uciążliwe, jednak  staramy się z nich utrzymywać. Prosimy o wyłączenie blokowania reklam na naszej stronie, a komunikat zniknie. Dziękujemy za zrozumienie!

Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"
Quidam

Czym odkazić ?

Recommended Posts

W prezencie od znajomego dostałem nową miodarkę diagonalna 3 ramkową. Zbiornik wykonany z blachy z powłoką ze stopu aluminiowo-cynkowego. Kosz rotora to stal powlekana proszkowo. Dodatkowo sito, nóż i widelec do odsklepiania.

Problem:

-dwa lata temu kolega ten wpadł na „genialny” pomysł postawienia sobie dwóch uli. Kupił w maju odkłady i już w lipcu wybrał miód (?). Po zimie obie rodziny osypały się. Sprzedawca odkładów poinformował go, że w jego pasiece wystąpił zgnilec amerykański więc podejrzewał, że przyczyną osypu jego rodzin był ten patogen. Kazał mu spalić ule, a resztę zutylizować.

Miodarka ta i sprzęt który wymieniłem stał nieużywany w piwnicy.

Pytania;

Czy mogę taki sprzęt wykorzystać w pracach przy pozyskaniu miodu (miodarka i reszta nowa – raz używana)?, a jeśli tak - to czym odkazić ?

Czy istnieje ryzyko, że i moje ule skończą w ognisku (jeśli to rzeczywiście był zgnilec ?), więc najlepiej zezłomować nową (prawie) miodarkę ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby to była blacha kwasówka w miodarce  to wystarczyło by odkazić roztworem sody kaustycznej o odpowiednim stężeniu i wybiło by wszystkie patogeny,  ale Twoja powlekana aluminium z cynkiem ?? sody kaustycznej nie zalecają do aluminium i cynku  a części malowane proszkowo najwyżej zmienia kolor . Są i inne środki do dezynfekcji sprzprzętu do kupienia u weterynarza  zdaje się ze zalecają podchloryn sodu ale jak on będzie reagował z powłoką aluminium z cynkiem ??? spytaj weterynarza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby to była blacha kwasówka w miodarce  to wystarczyło by odkazić roztworem sody kaustycznej o odpowiednim stężeniu i wybiło by wszystkie patogeny,  ale Twoja powlekana aluminium z cynkiem ?? sody kaustycznej nie zalecają do aluminium i cynku  a części malowane proszkowo najwyżej zmienia kolor . Są i inne środki do dezynfekcji sprzprzętu do kupienia u weterynarza  zdaje się ze zalecają podchloryn sodu ale jak on będzie reagował z powłoką aluminium z cynkiem ??? spytaj weterynarza.

Dziękuję za podpowiedź.

Na tej stronie http://www.stalenierdzewne.pl/1052/kontakt-z-podchlorynem-sodu  wyczytałem, że podchloryn reaguje nawet ze stalą nierdzewną -  więc mam dalej problem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Istnieje jeszcze metoda termiczna wygrzać lub wypalić czymś bęben i kosz w temperaturze w której giną nawet przetrwalniki tych patogenów a części malowane proszkowo odkazić roztworem sody kaustycznej , ale wg mnie przegrzewasz trochę zagrożenie zgnilcem poprzez sprzęt pszczelarski , przecież przetrwalnik zgnilca amerykańskiego są w każdej pasiece piszą o tym fachowcy w literaturze pszczelarskiej i potwierdzała nawet moja PLW na spotkaniu z pszczelarzami i żeby doszło do zakażenia rodziny muszą być spełnione inne czynniki sprzyjające rozwojowi choroby , to podobnie jak z wirusem grypy , są wszędzie naokoło nas ale zachorujemy na grypę jak nasz system odporności źle funkcjonuje osłabiony jakimiś czynnikami  :D Co innego natomiast jak nasze pszczoły zaczną rabować ul chory na zgnilca , wtedy nie mają do czynienia z przetrwalnikami tylko z aktywnymi patogenami i ilościach liczonych w milionach sztuk na jedną pszczołę i przy takich to dużych ilościach aktywnych patogenów nie przetrwalników rodziny po prostu nie są sobie w stanie poradzić i się zakażają , podobnie trochę  jak z sepsą wśród ludzi , pojedyncze bakterie są z powodzeniem zwalczane przez system immunologiczny większości bakterii ale ich nagromadzenie w milionach sztuk  powoduje zakażenie. 

Ja  bym nie robił z tego problemu i pojedź do swojego weterynarza i odkaź taką metodą jaka Ci poradzi i póżniej dokładnie kilkakrotnie spłukać , to nie jest wirus gorączki krwotocznej , żeby wszystko palić :)

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz rację z tymi  przetrwalnikami - zrobię tak jak radzisz.

Swoją drogą nie wiadomo czy to właśnie zgnilec był przyczyną osypu. Mam dodatkowo obawy czy odkłady które się osypały, były leczone albo podkarmiane?

Nie byłoby tego tematu, gdyby zbiornik miodarki był ze szlachetnej stali. Ale darowanemu koniowi...

Teraz już wiem dlaczego bogaci staja się jeszcze bardziej bogatymi (kolega nie należy do biedaków).

Dziękuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niepotrzebnie się denerwujesz : miodarkę z racji jej metalowej , gładkiej konstrukcji można bardzo dokładnie umyć gorącą wodą z dużą ilością detergentów, wyszorować i wypłukać. Na koniec można przepłukać 1% roztworem sody - nic to nie zaszkodzi miodarce , a bardziej się uspokoisz. Dużo trudniej jest z ulem czy ramkami , które nie sposób umyć tak żeby spłukać, usunąć bakterie i przetrwalniki. Tam dopiero niezbędny jest ogień mocna chemia czy autoklaw.

Bakterie i przetrwalniki zgnilca są niestety dość powszechne , ale do aktywowania choroby potrzeba kilku czynników : generalnym jest głód w pasiece i niedostateczne karmienie larw - tracą wtedy naturalną odporność na zarażenie i dotyczy to nie tylko zgnilca amerykańskiego , ale i europejskiego czy wielu innych chorób czerwiu. To realne zagrożenie , a nie umyta i odkażona miodarka.

Zachowaj umiar bo zniszczysz sprzęt :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Sprzedawca odkładów poinformował go, że w jego pasiece wystąpił zgnilec amerykański więc podejrzewał, że przyczyną osypu jego rodzin był ten patogen. 

Zgnilec amerykański, jest chorobą czerwiu.Pszczoły dorosłe nie chorują na niego.Przyczyną osypu całych rodzin mogła być np. nosema apis.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgnilec amerykański, jest chorobą czerwiu.Pszczoły dorosłe nie chorują na niego.Przyczyną osypu całych rodzin mogła być np. nosema apis.

To nieuprawniony sąd. Choruje czerw , ale ginie cała rodzina - pszczoły do końca opiekują się czerwiem i zarażają kolejne larwy aż do końca. Natomiast od razu widać i czuć co było przyczyną , więc pszczelarz z pewnością wiedział co mówi - tu trudno nie tylko o pomyłkę , ale nawet o wątpliwości. Smród i dziurawe komórki ze zgniłym czerwiem nie zginą po zimie. Chwała mu za to ,że się przyznał , szkoda że po czasie. Trzeba by dopytać jak wyglądały ule z osypem.

Choć oczywiście odkłady mogły być zrobione wcześniej , zanim pojawił się zgnilec , którego okres inkubacji wynosi około 40 dni. Pszczoły mogły więc osypać się z głodu lub co pewniejsze od warrozy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Manio pisze..."Niepotrzebnie się denerwujesz"... zapewniam Cię, że jestem całkowicie spokojny i nie ma nawet grama zdenerwowania w moim podejściu do omawianej sprawy. Miodobranie "grozi" mi w połowie przyszłego roku - przy optymistycznym założeniu, że zimowla i rozwój wiosenny przebiegnie bez jakichkolwiek niespodzianek. Ewentualny zakup sprzętu do obróbki miodu, również miał nastąpić w przyszłym roku.

 

dalej ..."Chwała mu za to ,że się przyznał , szkoda że po czasie. Trzeba by dopytać jak wyglądały ule z osypem.

Choć oczywiście odkłady mogły być zrobione wcześniej , zanim pojawił się zgnilec , którego okres inkubacji wynosi około 40 dni. Pszczoły mogły więc osypać się z głodu lub co pewniejsze od warrozy." - ta sytuacja śmierdzi już naftaliną (2017), pszczółki już dawno na niebiańskich łączkach. Znając podejście mojego znajomego, Twoje ostatnie spostrzeżenie jest chyba najbliższe prawdy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
 więc najlepiej zezłomować nową (prawie) miodarkę ?

tak nie pisze pszczelarz " całkowicie spokojny"' , jeśli jednak zaburzyłem Twój spokój to proszę o skasowanie mojego postu w tej sprawie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To było pytanie z kategorii - retorycznych.

Przypuszczałem, że ze względu na powłokę kosza miodarki odpadnie stosowanie ciężkiej chemii. Po odpowiedziach Kolegów wiem, że sprawa jest do opanowania.

Jak pisałem w "przedstaw się" - ..."Czyli w temacie gospodarka pszczelarska kategoria – zielony."... stąd moja niewiedza w zjadliwości przetrwalników zgnilca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla człowieka skażony miód nie groźny, gorzej dla pszczół tu już bezwzględnie. Zaraza siedzi wg badań w co drugim ulu w Polsce. Poza niegłodowaniem trzeba też dbać o najlepiej coroczną i systematyczną wymianę plastrów gniazdowych i matek na młode, nie zimować lichych rodzin a w sezonie nie przekładać ramek aby nie zaziębić czerwia. O zwalczonej warozie nie wspomnę bo to oczywista oczywistość. Choć nie brak jełopów twierdzących inaczej. Tematy proste do ogarnięcia własnymi siłami i każdy byleby chciał może być samowystarczalnym. Najgorsze, że masz silne rodziny ale znajdzie się w pobliżu jakiś dziad nie dbający wcale o rodziny i kłopot u Ciebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla człowieka skażony miód nie groźny

To też nie do końca wiadomo co komu przyjdzie do głowy : czytałem o narkomanie , który użył skażonego zgnilcem miodu do zrobienia zastrzyku heroiny i zmarł z powikłań.

Niestety to właśnie silne rodziny są bardziej narażone na zgnilca przy nagłym ustaniu pożytku . Trzeba być czujnym i nie szukać winy u mitycznego sąsiada , leśnego dziadka zza stodoły ( pod Zambrowem :)  )

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak nieszabruje się miodu z gniazda, nie prowadzi apiinżynierii w ulu modyfikując strukturę rodziny i nie sprowadza wynalazków nie z naszej strefy klimatycznej to w rodzinie zapas cały czas jest?

Share this post


Link to post
Share on other sites

 w sezonie nie przekładać ramek aby nie zaziębić czerwia.

Z przeziębienia czerwiu często rozwija się  zgnilec .

Sam kiedyś doświadczyłem tego jak na wrzosowisku "misiaczek" rabując mi miód z uli zostawił powałkę i daszek obok ula .

Znalazłem je kiedy pojechałem zabrać pszczoły około 10 września  ... W nocy był przymrozek !

Włos mi się zjeżył kiedy okazało się podczas przeglądu , że pojawiły się objawy kliniczne zgnilca .

Na szczęście  po szybkiej diagnozie i likwidacji tej jednej rodziny więcej niespodzianek już nie było .

Choroba się nie rozprzestrzeniła na inne pnie..

Ewidentnie zapadła na chorobę tylko ta jedna rodzina , która miała wymrożony czerw .

Przez kilka kolejnych lat ( odpukać ) jest spokój .

 

Ale wracając do zaziębienia czerwiu przez przekładanie ramek ...

Okazuje się , że zaziębienie to nie taka prosta sprawa jak nam się wydaje .

Rozmawiałem kiedyś na ten temat z dr Maciejem Siudą z katedry pszczelnictwa UWM Olsztyn .

Mówił , że robili kiedyś  doświadczenia , żeby potwierdzić , lub obalić mit mówiący o zaziębianiu czerwiu przez wyjmowanie ramek z  ula .

I co się okazało ?

W doświadczeniu wkładano  ramki z czerwiem na kilka , lub kilkanaście godzin do lodówki i okazywało się , że czerw przeżył i rozwijał się normalnie !

Wrażliwość na zimno była różna w zależności od wieku larw , ale zasadniczo na zimno były odporniejsze niż się powszechnie uważa .

 

Oczywiście wcale nie oznacza to , że należy bez powodu grzebać w ulach w chłodne dni .

Dla mnie temperaturą poniżej której nie ruszam gniazd  jest 16 stopni C.

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie z czasownikami piszemy rozdzielnie , a więc " nie szabruję"

sorry , ale nie mogłem wytrzymać :wacko:

Tu nie chodzi o szabrowanie , ani tym bardziej o linię pszczół. Sam mam wyłącznie buckfasty mimo dośc ubogich warunków i ostrego klimatu , ale nie mam z nimi żadnego problemu i nigdy nie wrócę do krainek czy augustowskiej . Natomiast po lipie występuje u mnie absolutna pustynia pożytkowa połączona z suszą , w tym roku wyjątkowo intensywna i długotrwała . Do dziś prawie nie pada od maja. Nie mogę czekać bezczynnie na nawłoć czy wrzosy i wtedy karmię rodziny na rozwój jak dr  Wanda Ostrowska 50 lat temu przykazała . Gdybym tego nie robił to można spodziewać się problemów. Dlatego zgnilec króluje właśnie w drugiej połowie lata, a jak jeszcze pszczelarze czekają bezczynnie na nawłoć , spadź czy wrzosy , nie tylko nie karmią  , ale i nie leczą ....

To nie pszczoły winne tylko pazerni ludzie. Można pogodzić te sprawy , ale to wymaga działania .Warroza dokłada swoje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jeśli silna rodzina wyrabuje chorą na AFB i potem larwy dostaną w pierwszym dniu życia ~12 endosporów/larwa, to macie pewność, że nic się u Was nie stanie, szczególnie jak nie macie pszczół higienicznych i odpornych na choroby czerwiu? Czasami jeszcze pszczelarze powtarzają informacje o stężeniu cukrów w jelicie prostym poniżej 2,5%, ale nigdy nie znalazłem na to potwierdzenia w żadnej publikacji naukowej. Jak ktoś coś ma, to chętnie poczytam. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sławku na pewno mówiła o tym u nas na Konferencji pszczelarskiej Pani Dr. Pohorecka z Puław oraz jak mnie pamięć nie myli Pani Anna Gajda na wykładzie  w naszym Stowarzyszeniu Pszczelarskim i zwracała właśnie uwagę jako na paradoks ,  że zarażają się przez rabunek właśnie najsilniejszy rodziny w pasiece z kilku powodów. Ale musiał bym sobie przypomnieć ten wykład mam go nagranego na dysku. . :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tym roku w Grabanowie na szkoleniu dr Anna Gajda przekazała wyniki badań stwierdzające że jakość karmienia larw czyli stężenie cukru w jelicie nie ma wpływu na zachorowalność larw na zgnilca. Być może gdy czerw jest niedożywiony rośnie skłonność do rabowania, a tym samym prawdopodobieństwo zawleczenia zgnilca wzrasta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 poniżej 2,5%, ale nigdy nie znalazłem na to potwierdzenia w żadnej publikacji naukowej. Jak ktoś coś ma, to chętnie poczytam. 

Powtarzają słusznie , tak przynajmniej mówi o tym światowa literatura pszczelarska. A u nas poczytasz o tym w "Immunobiologia pszczoły miodnej" autorzy Gliński, Jarosz , Wydawnictwo Akademii Rolniczej Lublin 1995.

Wrażliwość larw na zakażenie maleje wraz z wiekiem . Oprócz progu 2,5 % stężenia cukru w jelicie środkowym wymienia się również stres, a więc np. wychłodzenie. Nie jest to jednoznaczne i kategoryczne stwierdzenie  i zależy od wielu czynników m.in. od drogi zakażenia : pokarm zanieczyszczony endosporami lub komórki w których uprzednio przebywał chory czerw.Endospory nie kiełkują w jelicie środkowym pszczół i wychodzą "drugą stroną" nie tracąc swoich zdolności zakażania , tak więc i kał pszczół trafiający do wody może być źródłem roznoszenia zarazy . itd , itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites

manio, jeżeli chodzi o te 2,5%, to ja słyszałem wersję o jelicie prostym, a nie środkowym. Podobnie jest na różnych stronach pszczelarskich, więc coś się nie zgadza w tej kwestii. Oczywiście wikipedia nie jest wiarygodnym źródłem informacji, ale tam też tak jest.

 

https://pl.wikibooks.org/wiki/Pszczelarstwo/Choroby/AFB

 

Choroba ta powstaje, gdy stężenie cukrów w jelicie prostym larwy obniży się poniżej 2,5%

 

Wychodzi na to, że są dwie wersje dotyczące dwóch różnych jelit. Chętnie bym to zweryfikował, niezależenie o które jelito chodziło, poprzez kontakt z autorami tej książki, ale przydałby się skan/zdjęcie tego fragmentu.

 

 

Z pewnością dr. Anna Gajda zaprzeczyła temu twierdzeniu, pisała nawet o tym pod tym filmem.

 

Sam znalazłem jedną rzecz, prócz tymolu, która może być pomocna. Endospory kiełkują po podaniu tyrozyny oraz kwasu moczowego (in vitro). Jelito środkowe jest odłączone od jelita grubego do czas "larwarnej wylinki". Po tym czasie jelita się łączą i P. larvae ma ogrom tyrozyny oraz kwasu moczowego. Dodatkowo in vitro P. larvae kiełkuje najlepiej pomiędzy pH 5 - pH 7, jelita larwy mają pH 6,8. Miód, nektar, mleczko pszczele mają najczęściej pH 3-4+. Polecam zakwaszać syrop cukrowy. Na podstawie "Requirements for In Vitro Germination of Paenibacillus larvae Spores" Israel Alvarado, Andy Phui, Michelle M. Elekonich, Ernesto Abel-Santoscorresponding - University of Nevada.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma znaczenia gdzie badano cukier , bo przecież to nie cukier jest barierą dla zgnilca , jest on tylko znacznikiem stanu niedożywienia larw. Być może związane jest np. ze stanem błony perytroficznej - naturalnej bariery przez bakteriami chroniącej jelito środkowe. Literatura wylicza jelito przednie, środkowe i tylne :) Proste to końcowa część jelita tylnego gdzie pszczoły ulowe przetrzymują kał , więc badano z zupełnie innych miejscach jeśli gdzieś piszą o zawartości cukru w jelicie prostym - choć tak na czuja to bez sensu szukanie cukru w kale , bo co to ma do niedożywienia. Ktoś coś przekręcił ? W cytowanej książce chodzi zatem o zawartość cukru w żołądku pszczoły , a nie w odpowiedniku odbytnicy :) . Poniżej foto strony o zawartości 2,5% cukru :

77d693e2e3d4fa93.jpg


ce85f8c2ae85ab27.jpg

Edited by manio

Share this post


Link to post
Share on other sites

No popatrz :D a ja mam tą książkę w domu "Immunologia pszczoły miodnej " Zdzisław Gliński Jan Jarosz :D Wydawnictwo Akademii Rolniczej Lublin 1995r

Jak chcesz Sławku to może uda mi się załatwić Ci taki egzemplarz tej książki bo mój  Prezes kiedyś wykupił za przysłowiową złotówkę  pozostałość nakładu tej książki zalegający w hurtowni i rozdawał członkom naszego stowarzyszenia za darmo , spytam go na najbliższym zebraniu  czy mu się jeszcze coś nie ostało .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapomniałeś napisać, że ze miodem ma on dopiero niesamowitą moc odkażającą i kojącą na każdego pasożyta w przyrodzie nas otaczającej żerującego. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.