Jump to content
Forum Pszczelarskie - Pasieka "Banicja"

Sezon 2023


Krzychu

Recommended Posts

1 godzinę temu, Krzychu napisał:

Przy podejrzeniu przepszczelenia taka optymalizacja jest dobra. 

 

Czyli już dokarmione masz wszystkie o tej porze? W sumie zimujesz na 2x pełny wlkp. Możesz mieć i full zapasu i full miejsca do czerwienia matce. 

Ja prócz dokarmiania, leczenia to jestem jeszcze w trakcie wymiany matek i przerzucaniu z warszawiaków kombinowanych na korpusowe żeby to łatwiej było przenieść w ostateczności.

 

 

Zauważyłem jeszcze jedną ciekawą sprawę. 

Przy domu zostało mi 7 rodzin, które powędrują na łąkę 250 m dalej dołączyć do pozostałych. Sąsiad zza płotu przy domu ma 40-pniową pasiekę (30 metrów od moich 7 rodzin). Wystarczy, że chcę zrobić przegląd przy tych 7 rodzinach i na całym podwórku naszym robi się straszliwy rejwach (jakby się roiły ;) ) oraz rabunek na tych co przeglądam.  

Inaczej sprawa ma się na łące te 250m dalej. 

Tam przy przeglądach nie występują rabunki.

Myślę, że sąsiad po raz kolejny czeka aż ja dokarmię wszystkie rodziny u siebie ;) 

 

 

 

Zakarmienie to na początek września zostawiam. Bardziej chodzi mi o konfigurację uli (2x8 wlkp).

A z tymi rabunkami, to cóż... ciekawe czy sąsiad ma jakieś komercyjne matki. Może się dopytaj?

Link to comment
Share on other sites

12 minut temu, michal79 napisał:

A z tymi rabunkami, to cóż... ciekawe czy sąsiad ma jakieś komercyjne matki. Może się dopytaj?

 

A co tam się pytać. Zawsze powie, że najłagodniejsze i nie rabujące ;) 

 

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Krzychu napisał:

Tam przy przeglądach nie występują rabunki.

Tak będzie do czasu aż nie zaczniesz zakarmiać. Chodziłem do pszczół w szortach i moskitierze na łbie dla fasonu. Po podkarmieniu same mnie szukają i znajdują nawet  w szklarni. Czegoś takiego nie widziałem jeszcze  . A takie były łagodne , amerykaNskie. Nabrały chamskich , augustowskich manier ?

Idzie szybka zima, trutnie dostały wypowiedzenie , są jeszcze tylko w warszawiakach , ale tylko za  zatworem . Jak zgłodnieją to je wywalą. Smutny widok. Wstrętne samice :(

Link to comment
Share on other sites

12 minut temu, manio napisał:

Tak będzie do czasu aż nie zaczniesz zakarmiać.

 

Podkarmiałem ostatnio, w nocy gdy ustawiałem przywiezione ule. Podkarmiłem wszystkie. Szkoda mi dwóch rodzin. Rodziny na warszawskich poszerzanych kombinowanych. Te ule dziadek miał od kogoś, a ten ktoś albo je kupił albo źle zrobił. W czym rzecz: Daszek zamykał się na zakładkę czyli deska nachodziła na deskę. Po tylu latach spaczyło się i mimo, że daszek zamknięty - to jest szpara. W dziadkowych są felce przy zamknięciu więc i szpara uniemożliwia wejścia rabusiom daszkiem. 

W nocy wlałem syropu, w następny dzień o 12:00 już sucho - a pszczół w tej rodzinie co kot napłakał, w dodatku dużo rabusi wokół. Takie dwa przypadki, i syrop zżarty i rodziny ścięte - a wbrew pozorom były niesłabe. 

Z tym, że przegląd tam nie wywołuje rabunków. Przy domu już tak ;)  

Link to comment
Share on other sites

28 minut temu, Krzychu napisał:

zamknięciu więc i szpara uniemożliwia wejścia rabusiom daszkiem. 

przybij listewkę dookoła ula i zasłoni szparę , tak żeby daszek się na listewce opierał . Znam to zagadnienie :)  bo moje ule też tak miały :)  Można też przykryć ul kawałkiem folii i dopiero na to założyć daszek - ale listewka to rozwiązanie trwałe i niekłopotliwe

Edited by manio
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Krzychu napisał:

 

Podkarmiałem ostatnio, w nocy gdy ustawiałem przywiezione ule. Podkarmiłem wszystkie. Szkoda mi dwóch rodzin. Rodziny na warszawskich poszerzanych kombinowanych. Te ule dziadek miał od kogoś, a ten ktoś albo je kupił albo źle zrobił. W czym rzecz: Daszek zamykał się na zakładkę czyli deska nachodziła na deskę. Po tylu latach spaczyło się i mimo, że daszek zamknięty - to jest szpara. W dziadkowych są felce przy zamknięciu więc i szpara uniemożliwia wejścia rabusiom daszkiem. 

W nocy wlałem syropu, w następny dzień o 12:00 już sucho - a pszczół w tej rodzinie co kot napłakał, w dodatku dużo rabusi wokół. Takie dwa przypadki, i syrop zżarty i rodziny ścięte - a wbrew pozorom były niesłabe. 

Z tym, że przegląd tam nie wywołuje rabunków. Przy domu już tak ;)  

Naprawdę współczuję Tobie tych przygód z rabunkami. Dodajesz coś do syropu? 

Link to comment
Share on other sites

45 minut temu, manio napisał:

Można też przykryć ul kawałkiem folii i dopiero na to założyć daszek 

Tak też zrobiłem, ale to już musztarda po obiedzie. Nie zdążyłem przejrzeć tych rodzin. W jednej nie mogę znaleźć tegorocznej matki a czerw już ostatni się wygryza, nie widziałem ratunkowych. Do drugiej nie zaglądałem ale ma 7 ramek w gnieździe gdzie ta ostatnia jest pusta - jak dalej to nie wiem bo nie miałem wglądu. 

 

11 minut temu, Turqs napisał:

Naprawdę współczuję Tobie tych przygód z rabunkami. Dodajesz coś do syropu? 

W zasadzie nic nie dodaję. Planuję przy następnym karmieniu dodać kwasku cytrynowego. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 16.08.2022 o 16:39, Krzychu napisał:

zasadzie nic nie dodaję. Planuję przy następnym karmieniu dodać kwasku cytrynowego

Zapytałem bo niektóre dodatki są tak atrakcyjne ze mogę wywołać rabunek. Trawa cytrynowa lub apilac. 

Jak dodawałem apilac to beczke po syropie w zamkniętym garażu znajdowały 

Link to comment
Share on other sites

12 godzin temu, Turqs napisał:

Zapytałem bo niektóre dodatki są tak atrakcyjne ze mogę wywołać rabunek. Trawa cytrynowa lub apilac. 

Jak dodawałem apilac to beczke po syropie w zamkniętym garażu znajdowały 

U mnie pewnego razu znajdowały schowane w beczce ramki z pokarmem w garażu. Własnie tak w sierpniu, kiedy to pokarm zaczął przez upały fermentować w ramkach

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli sąsiad nie karmi a rabuje miód, to dla głaodnej pszczoły i cukier w kostkach bedzie atrakcyjny?. W tym roku robiąc syrop do wrzatku dodaję liście winogron. Trochę zakwasza. I zawierają między innymi kwas szczawiowy... a mam ich sporo pod ręką. Nie wiem, czy pomoże w walce z warrozą w takim małym stężeniu ale pszcczołom na pewno nie zaszkodzi...

Edited by gajowy
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, gajowy napisał:

Jeżeli sąsiad nie karmi a rabuje miód, to dla głaodnej pszczoły i cukier w kostkach bedzie atrakcyjny?. W tym roku robiąc syrop do wrzatku dodaję liście winogron. Trochę zakwasza. I zawierają między innymi kwas szczawiowy... a mam ich sporo pod ręką. Nie wiem, czy pomoże w walce z warrozą w takim małym stężeniu ale pszcczołom na pewno nie zaszkodzi...

Skoro nie wiemy czy pomaga to po co to robić? W jakim celu zanieczyszczać czymś pokarm ? 

Link to comment
Share on other sites

26 minut temu, Turqs napisał:

Skoro nie wiemy czy pomaga to po co to robić? W jakim celu zanieczyszczać czymś pokarm ? 

  Przeczytałem skład liści winogron i uznałem, że raczej samo dobre. Dużego stężenia wywaru nie robię a gdzies czytałem , że pszczoły chętniej biorą syrop z dodatkiem ziół, a lekki odczyn kwaśny jest wskazany...

Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, Turqs napisał:

Skoro nie wiemy czy pomaga to po co to robić? W jakim celu zanieczyszczać czymś pokarm ? 

z takim myśleniem byśmy jeszcze z drzewa nie zeszli:P

Link to comment
Share on other sites

32 minuty temu, Krzychu napisał:

Ciekawy przypadek mój sąsiad ma w nowym sezonie. Pszczoły zwiały mu z ula. Pytanie czy z głodu, czy z porażenia varroa. 

PMS- parasitic mite syndrom ?

 

"W krótkim czasie dochodzi do załamania się siły rodziny. Pszczelarz niejednokrotnie zauważa problem dopiero, gdy na pasieczysku zastaje pusty ul lub znajduje w nim jedynie niewielką ilość żywych pszczół wraz z matką. Bardzo często nie jest świadomy przyczyny „zniknięcia” rodziny."

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

 Miałem podać wczoraj dwie matki do rodzin. Jedną znalazłem bez problemu i podmieniłem. Drugiej nie mogłem znaleźć, rodzina co słaba była cały sezon doszłą teraz do niezłej siły... . Robiło się ciemnawo, postanowiłem podjechać następnego dnia choć to 100km w jedną stronę. Żeby nie było pięknie, wracając złapałem kapcia i opona na szmelc. Nową mogę mieć jutro i pytanie- ile czasu mogę trzymać mateczkę w klatce?

Link to comment
Share on other sites

6 minut temu, gajowy napisał:

 Miałem podać wczoraj dwie matki do rodzin. Jedną znalazłem bez problemu i podmieniłem. Drugiej nie mogłem znaleźć, rodzina co słaba była cały sezon doszłą teraz do niezłej siły... . Robiło się ciemnawo, postanowiłem podjechać następnego dnia choć to 100km w jedną stronę. Żeby nie było pięknie, wracając złapałem kapcia i opona na szmelc. Nową mogę mieć jutro i pytanie- ile czasu mogę trzymać mateczkę w klatce?

 

Ja trzymałem chyba z tydzień. Potem jakieś 2-3 tygodnie w półkorpusie na strząśniętej ramce pszczół i pokarmie. 

W tym czasie mało ich nie rozdeptałem po ciemku: matka jakoś zabłądziła w ulu, nie weszła na plastry, tylko na powałce w kłębiku pszczół spędziła ok 2 dni, po czym wyszła z roikiem, "desperatem". Ten roik padł w trawę metr przed wylotkiem i w takiej sytuacji go znalazłem (10cm od miejsca, gdzie postawiłem nogę, już było ciemnawo), umieściłem znowu na ramkach... nie pamiętam, czy dosypałem pszczół, czy nie... w każdym razie tym razem zaskoczyło, nawet trochę czerwiła... 

W każdym razie po takich przygodach została poddana do rodziny, przezimowała, i dopiero w następnym roku ją wymieniły. 

Edited by michal79
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, gajowy napisał:

 Miałem podać wczoraj dwie matki do rodzin. Jedną znalazłem bez problemu i podmieniłem. Drugiej nie mogłem znaleźć, rodzina co słaba była cały sezon doszłą teraz do niezłej siły... . Robiło się ciemnawo, postanowiłem podjechać następnego dnia choć to 100km w jedną stronę. Żeby nie było pięknie, wracając złapałem kapcia i opona na szmelc. Nową mogę mieć jutro i pytanie- ile czasu mogę trzymać mateczkę w klatce?

Nawet tydzień, będzie karmiona przez pszczoły bez obaw. PK

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

39 minut temu, Krzychu napisał:

Ciekawy przypadek mój sąsiad ma w nowym sezonie. Pszczoły zwiały mu z ula. Pytanie czy z głodu, czy z porażenia varroa. 

 

Zupełnie jak te od Ciebie u mnie na pasiece rok temu. 

Ale przyczyn może być wieeele. 

Link to comment
Share on other sites

35 minut temu, michal79 napisał:

Zupełnie jak te od Ciebie u mnie na pasiece rok temu. 

Ale przyczyn może być wieeele. 

 

Ostatnio zastanawiałem się właśnie dlaczego tak było u Ciebie z tymi ode mnie. 

Jeśli natomiast zostawiłeś je bez zasilenia pszczołą czy ramką czerwiu z innej rodziny a było tej pszczoły tyle co wziąłeś ode mnie - czyli tyle co w uliku weselnym - to wydaje mi się, że po prostu zostały one wyrabowane, matkę zaciupały a pszczoły przyłączyły się do rabujących...

Link to comment
Share on other sites

15 minut temu, Krzychu napisał:

 

Ostatnio zastanawiałem się właśnie dlaczego tak było u Ciebie z tymi ode mnie. 

Jeśli natomiast zostawiłeś je bez zasilenia pszczołą czy ramką czerwiu z innej rodziny a było tej pszczoły tyle co wziąłeś ode mnie - czyli tyle co w uliku weselnym - to wydaje mi się, że po prostu zostały one wyrabowane, matkę zaciupały a pszczoły przyłączyły się do rabujących...

 

Przeciwko tej teorii świadczył wygląd plastrów, brak trupów na dennicy oraz przed ulem, liczebność pszczół na początku lipca, a także fakt, że zostały zasilone pszczołą z rodziny, w której po ataku kuny strutowiała matka.

Nawet chyba tu na forum jest gdzieś fotka z ich ostatniego przeglądu... Weszły do półnadstawki, składały tam nakrop z lipy, matka ją zaczerwiła...

Edited by michal79
Link to comment
Share on other sites

17 minut temu, michal79 napisał:

w której po ataku kuny strutowiała matka.

 

Czerwiąca matka nie trutowieje od tak po nagłych zdarzeniach. Prędzej ta matka padła, a inne strutowiały, lub wyhodowały sobie trutówkę. 

Pytanie kiedy faktycznie pszczoły zwiały z tego ula, może niedługo po zasiedleniu z trutówek? 

U mnie dołączane trutówki zaciukały matkę czerwiącą i nie dopuściły do rozwoju nowej.  

Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, Krzychu napisał:

 

Czerwiąca matka nie trutowieje od tak po nagłych zdarzeniach. Prędzej ta matka padła, a inne strutowiały, lub wyhodowały sobie trutówkę. 

Pytanie kiedy faktycznie pszczoły zwiały z tego ula, może niedługo po zasiedleniu z trutówek? 

U mnie dołączane trutówki zaciukały matkę czerwiącą i nie dopuściły do rozwoju nowej.  

 

Atak kuny miał miejsce w styczniu i wydrapał dziurę we frontowej ścianie ula poliuretanowego. Potem przyszło kilka dni mrozu -10. Podejrzewam wychłodzenie i obumarcie plemników w woreczku nasiennym matki. 

Łączenie miało miejsce 9 maja, ostatni przegląd z widocznym czerwiem był 10 lipca. Pusty ul 30 lipca.

Link to comment
Share on other sites

4 minuty temu, michal79 napisał:

 

Atak kuny miał miejsce w styczniu i wydrapał dziurę we frontowej ścianie ula poliuretanowego. Potem przyszło kilka dni mrozu -10. Podejrzewam wychłodzenie i obumarcie plemników w woreczku nasiennym matki. 

Łączenie miało miejsce 9 maja, ostatni przegląd z widocznym czerwiem był 10 lipca. Pusty ul 30 lipca.

Ok

 

 

Link to comment
Share on other sites

7 godzin temu, michal79 napisał:

Atak kuny miał miejsce w styczniu i wydrapał dziurę we frontowej ścianie ula poliuretanowego. Potem przyszło kilka dni mrozu -10. Podejrzewam wychłodzenie i obumarcie plemników w woreczku nasiennym matki. 

Łączenie miało miejsce 9 maja, ostatni przegląd z widocznym czerwiem był 10 lipca. Pusty ul 30 lipca.

Tak samo dokładnie u mnie .

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.